Po co tam pielgrzymujemy?…

P

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym rocznicę ślubu przeżywają Michał i Natalia Jaśkowscy, czyli mój Brat stryjeczny i Jego Żona. Niech Im Pan błogosławi w codziennym kształtowaniu atmosfery domowego Kościoła Ich domu! Zapewniam o modlitwie.

Moi Drodzy, chociaż dzisiaj nie ma obowiązku uczestniczenia we Mszy Świętej, to jednak bardzo serdecznie – na miarę możliwości – do tego zachęcam.

Ja sam za chwilę wyruszam do Parafii Brzozowica, dokąd już po raz kolejny zaprosił mnie Proboszcz, Ksiądz Tomasz Małkiński, w swoim czasie – mój Współpracownik w Duszpasterstwie Akademickim. Bardzo dziękuję za to zaproszenie.

I już zapraszam Was do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim bardzo osobistym przesłaniem zwraca się do mnie osobiście – przez swoją Matkę, która dziś mówi: «Zrób wszystko, co ci powie Jezus»? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej,

26 sierpnia 2023., 

do czytań z t. VI Lekcjonarza:

Prz 8,22–35 albo: Iz 2,2–5; Ga 4,4–7; J 2,1–11

CZYTANIE Z KSIĘGI PRZYSŁÓW:

To mówi Mądrość Boża: „Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, przed swymi czynami, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała.

Jestem zrodzona, gdy jeszcze bezmiar wód nie istniał ani źródła, co wodą tryskają, i zanim góry stanęły. Poczęta jestem przed pagórkami, nim ziemię i pola uczynił, początek pyłu na ziemi.

Gdy niebo umacniał, z Nim byłam, gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim, igrając na okręgu ziemi, znajdując radość przy synach ludzkich.

Więc teraz, synowie, słuchajcie mnie, szczęśliwi, co dróg moich strzegą. Przyjmijcie naukę i stańcie się mądrzy, pouczeń mych nie odrzucajcie. Błogosławiony ten, kto mnie słucha, kto co dzień u drzwi moich czeka, by czuwać u progu mej bramy, bo kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę u Pana».

ALBO:

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA IZAJASZA:

Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pana stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki.

Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: „Chodźcie, wstąpmy na Górę Pana do świątyni Boga Jakuba. Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo wyjdzie z Syjonu i słowo Pana z Jeruzalem”.

On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny.

Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pana.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO GALATÓW:

Bracia: Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze”. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa.

Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”.

Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja”.

Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary.

Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli.

A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”.

Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Wśród setek polskich Sanktuariów Maryjnych, Jasna Góra ma swoje pierwsze i uprzywilejowane miejsce. Rocznie to Sanktuarium nawiedza od miliona do dwóch milionów pielgrzymów. Przybywają, by modlić się przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, słynącym wieloma łaskami i na trwałe wpisanym w dzieje Polski.

Tradycja głosi, że obraz został namalowany przez Świętego Łukasza Ewangelistę na desce stołu z domu Świętej Rodziny w Nazarecie. Wizerunek z Jerozolimy do Konstantynopola miał przewieźć cesarz Konstantyn. Służący w wojsku cesarskim książę ruski Lew zapragnął przenieść obraz na Ruś. Cesarz podarował mu Wizerunek i od tego czasu obraz otaczany był na Rusi wielką czcią. W tym czasie prawdopodobnie został zraniony strzałą w czasie bitwy. W czasie walk prowadzonych przez Kazimierza Wielkiego i Ludwika Węgierskiego na Rusi, obraz ukryto w zamku w Bełzie.

W roku 1382 znalazł go tam książę Władysław Opolczyk. Doznając wielu łask przez wstawiennictwo Matki Bożej, zabrał Obraz i przywiózł do Częstochowy. Przy czym, obecny Obraz jasnogórski jest wierną kopią obrazu pierwotnego, który uległ całkowitemu zniszczeniu w roku 1430. Oto bowiem, na Wielkanoc 1430 roku dwaj panowie polscy i książę ruski dokonali napaści na Jasną Górę. Dla zatarcia śladów posłużyli się bandami husyckimi, grasującymi na Śląsku. W tym czasie klasztor słynął już z powodu cudownych łask, otrzymywanych dzięki modlitwie do Maryi.

Napastnicy sądzili zatem, że w klasztorze są jakieś wielkie bogactwa i skarby, bo ściągały do niego rzesze pielgrzymów. Kiedy okazało się, że wyposażenie klasztoru jest dość skromne, ukradli naczynia i sprzęty liturgiczne, kielichy, krzyże i ozdoby. Odarli także Cudowny Obraz ze złota i klejnotów, którymi przyozdobili go pobożni pielgrzymi. Wreszcie szablą przecięli twarz Maryi. Do dziś pozostały na Obrazie znaki tej napaści – są nimi dwa równoległe ślady cięcia miecza na policzku Maryi, oraz trzecie – na linii nosa, oraz kilka podobnych, choć znacznie mniejszych cięć na szyi.

Pierwotny Obraz jasnogórski mógł pochodzić w rzeczywistości z VII wieku. Byłby to więc jeden z najstarszych na świecie wizerunków Matki Bożej. Obecny Obraz, namalowany na drewnianej tablicy, zalicza się do ikon bizantyjskich, określanych nazwą „Hodegetria”, co oznacza „Tę, która prowadzi”. Obraz jest ułożony na trzech deseczkach lipowych, sklejonych, na które została położona zaprawa kredowa, gruba na dwa, trzy milimetry. Samo malowidło położono na płótnie, temperą. Obraz jasnogórski był kilka razy odnawiany.

Księgi klasztoru częstochowskiego potwierdzają niezwykłe fakty, związane z cudownym Wizerunkiem. Zapisywano je skrzętnie w osobnej księdze łask. Najstarszy zachowany opis cudownego uzdrowienia pochodzi z roku 1402. O sławie jasnogórskiego Obrazu świadczy również to, że już w owych czasach sporządzano jego kopie.

Na Jasnej Górze wielokrotnie modlili się polscy królowie i książęta. A w roku 1655 miała miejsce słynna obrona klasztoru, rozpoczęta atakiem wojsk szwedzkich, 9 listopada 1655 roku, a zakończona ich zupełnym odparciem w dniu 9 kwietnia 1656 roku. W latach drugiej wojny światowej obraz znajdował się w ukryciu.

Pierwsza papieska Koronacja Obrazu jasnogórskiego miała miejsce w 1717 roku. A najbardziej znana i uroczysta koronacja odbyła się w 1966 roku, w ramach obchodu Tysiąclecia Chrztu Polski. Dokonał jej Prymas Tysiąclecia, Stefan Kardynał Wyszyński, wielki Czciciel Maryi Jasnogórskiej. Wcześniej jeszcze, bo w roku 1957, na apel Prymasa Tysiąclecia, Polska rozpoczęła Wielką Nowennę, aby przygotować cały naród do obchodów tysiąclecia przyjęcia Chrztu. Równocześnie zarządzono peregrynację, czyli wędrówkę – nawiedzanie kopii cudownego Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej po wszystkich diecezjach i parafiach.

W dniu 26 sierpnia 1956 roku, a więc w trzysta lat od ślubów króla Jana Kazimierza, złożonych przed obrazem Matki Boskiej Łaskawej we Lwowie, Episkopat Polski – pod nieobecność uwięzionego Prymasa Wyszyńskiego – w obecności około miliona wiernych odnowił uroczyście te ślubowania.

Jasną Górę wielokrotnie nawiedzali również Papieże: Jan Paweł II, Benedykt XVI, Franciszek. W ślad za nimi, co roku pielgrzymują tam rzesze wiernych, szczególnie na 15 i 26 sierpnia – w pielgrzymkach pieszych.

Uroczystość, którą dziś przeżywamy, powstała z inicjatywy Błogosławionego Honorata Koźmińskiego, który po upadku Powstania Styczniowego starał się zjednoczyć naród wokół Maryi, Królowej Polski. Wraz z ówczesnym przeorem Jasnej Góry, Ojcem Euzebiuszem Rejmanem, wyjednał u Świętego Piusa X ustanowienie, w 1904 roku, Święta Matki Bożej Częstochowskiej. Papież Pius XI, w roku 1931, rozciągnął ten obchód na całą Polskę, zatwierdzając jednocześnie nowy tekst Mszy Świętej.

A oto co mówił na Jasnej Górze wspomniany już, najznakomitszy Pielgrzym, Święty Jan Paweł II, z okazji jubileuszu sześćsetlecia istnienia Sanktuarium:

Przedziwną tajemnicę jasnogórskiego Sanktuarium liturgia oddaje przede wszystkim, czytając zapis Ewangelii Janowej o godach w Kanie Galilejskiej. Zapis ten mówi o obecności Matki Jezusa – Była tam Matka Jezusa! – i o zaproszeniu samego Jezusa oraz Jego uczniów. Rzecz bowiem dzieje się u początku nauczania Syna Maryi, u początku Jego publicznej działalności w Galilei.

Wydarzenie ewangeliczne kojarzy się nam naprzód z samym tysiącleciem Chrztu. To poprzez owo wydarzenie z 966 roku, poprzez Chrzest, u początku naszych dziejów, Jezus Chrystus został zaproszony do Ojczyzny, jakby do polskiej Kany. I zaproszona z Nim przybyła od razu Matka Jego. Przybyła i była obecna wraz ze swym Synem, jak o tym mówią liczne świadectwa pierwszych wieków chrześcijaństwa w Polsce, a w szczególności pieśń „Bogurodzica”.

W Kanie Galilejskiej Maryja mówi do sług weselnego przyjęcia: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Począwszy od 1382 roku staje Maryja wobec synów i córek tej ziemi, wobec całych pokoleń i powtarza te same słowa. Na tej drodze Jasna Góra staje się szczególnym miejscem ewangelizacji. Słowo Dobrej Nowiny uzyskuje tutaj jakąś wyjątkową wyrazistość, a równocześnie zostaje jakby zapośredniczone przez Matkę. Jasna Góra wniosła w dzieje Kościoła na naszej ziemi i w całe nasze polskie chrześcijaństwo ów rys macierzyński, którego początki wiążą się z wydarzeniem Kany Galilejskiej.

Cokolwiek wam powie, to czyńcie. A co nam mówi Chrystus? Czy nie przede wszystkim to, co znajdujemy w tak jędrnym streszczeniu w Liście świętego Pawła do Galatów? Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: «Abba, Ojcze». A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.

To mówi nam Chrystus z pokolenia na pokolenia. Mówi poprzez wszystko, co czyni i czego naucza. Mówi przede wszystkim przez to, Kim jest. Jest Synem Bożym – i przychodzi nam dawać przybrane synostwo. Otrzymując w mocy Ducha Świętego godność synów Bożych, w mocy tegoż Ducha mówimy do Boga: „Ojcze!”. Jako synowie Boga nie możemy być niewolnikami. Nasze synostwo Boże niesie w sobie dziedzictwo wolności.

Chrystus obecny wraz ze swą Matką w polskiej Kanie stawia przed nami z pokolenia na pokolenie wielką sprawę wolności. Wolność jest dana człowiekowi od Boga jako miara jego godności. Jednakże jest mu ona równocześnie zadana. „Wolność nie jest ulgą, lecz trudem wielkości” – jak się wyraża poeta. Wolności bowiem może człowiek używać dobrze lub źle. Może przez nią budować lub niszczyć. Zawiera się w jasnogórskiej ewangelizacji wezwanie do dziedzictwa synów Bożych. Wezwanie do życia w wolności. Do czynienia dobrego użytku z wolności. Do budowania, a nie do niszczenia.

Ta jasnogórska ewangelizacja do życia w wolności godnej synów Bożych ma swą długą, sześciowiekową historię. Maryja w Kanie Galilejskiej współpracuje ze swoim Synem. To samo dzieje się na Jasnej Górze. Iluż w ciągu tych sześciu wieków przeszło przez jasnogórskie sanktuarium pielgrzymów? Iluż tutaj się nawróciło, przechodząc od złego do dobrego użycia swojej wolności? Iluż odzyskało prawdziwą godność przybranych synów Bożych? Jak wiele o tym mogłaby powiedzieć Kaplica jasnogórskiego Obrazu? Jak wiele mogłyby powiedzieć konfesjonały całej Bazyliki? Ile mogłaby powiedzieć Droga Krzyżowa na wałach? Olbrzymi rozdział historii ludzkich dusz!

To jest też chyba najbardziej podstawowy wymiar jasnogórskiego sześćsetlecia. Pozostał on i nadal pozostaje w żywych ludziach, synach i córkach tej ziemi, gdy do ich serc Bóg zsyła Ducha Syna swego tak, że w całej wewnętrznej prawdzie mogą wołać: Abba! Ojcze!

Chrystusa pragniemy, wedle słów dzisiejszej Ewangelii, zaprosić w dalszy ciąg dziejów naszej Ojczyzny tak, jak został zaproszony wraz ze swą Matką do Kany Galilejskiej. Mówimy do Chrystusa przez Maryję: Bądź z nami w każdy czas! I to zaproszenie składamy tu, na Jasnej Górze.

Jeszcze raz obejmujemy wzrokiem i sercem nasze jasnogórskie Sanktuarium, wsłuchując się w słowa psalmu dzisiejszej liturgii: Obejdźcie dokoła Syjon, policzcie jego wieże, by powiedzieć przyszłym pokoleniom, że Bóg jest naszym Bogiem na wieki!

Tak mówił Święty Jan Paweł II – urzeczony tym miejscem, zakochany w Maryi, naszej najlepszej Matce. A my, słuchając Bożego słowa, przeznaczonego na dzisiejszą Uroczystość w liturgii Kościoła, i słuchając słów tego największego Pielgrzyma, który jako Papież był tam kilkakrotnie – ale sercem to chyba codziennie tam pielgrzymował – również nasze serca tam kierujemy.

zadajemy sobie to pytanie, które on postawił w swojej przepięknej homilii, tu przywołanej: Co nam mówi Jezus? Co mówi w tym świętym miejscu? Co mówi nam dzisiaj, kiedy – chociaż pozostajemy „na miejscu”, czyli w swojej Parafii i w swoich domach, to jednak tam właśnie sercem jesteśmy: Co nam mówi? A właśnie…

Pozwoliłem sobie wspomnieć, że Jan Paweł II mówił o Jasnej Górze i o znaczeniu tegoż Sanktuarium – jako Pielgrzym, przybywający tam często, bo zakochany w Maryi i urzeczony tym miejscem… I właśnie o to ostatnie określenie mi chodzi. Celowo je wypowiedziałem, aby się teraz do tego odnieść. Bo – właśnie: czy tu chodzi o miejsce jako takie?… Albo inaczej: czy my, pielgrzymując na Jasną Górę osobiście, a może i duchowo, nie koncentrujemy całej uwagi na pięknie i wyjątkowości tego miejsca? Czego szukamy, o czym myślimy, czego pragniemy za każdym razem, kiedy tam pielgrzymujemy?… Na co się nastawiamy?…

Próbuję sobie w tym momencie wyobrazić takie właśnie duchowe pielgrzymowanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. A dowiedziałem się o nim, kiedy kilka lat temu, z grupą Księży, byłem w Choszczówce, a więc w tym miejscu pod Warszawą, gdzie swój dom mają Siostry z Instytutu Prymasowskiego, a sam Prymas tam właśnie „wyrywał się” na dzień, lub kilka dni, kiedy chciał trochę odetchnąć od Warszawy, a nie mógł sobie pozwolić na dalszy wyjazd. I tam właśnie miał swój pokój, w którym pracował, w którym nocował.

Siostry wspominają, że budził się dość wcześnie rano, ale żeby nie budzić Sióstr i innych, przebywających wtedy w domu, przez jakiś czas leżał sobie w łóżku i myślami pielgrzymował do różnych Sanktuariów Maryjnych – w Polsce i nie tylko. Potem przy śniadaniu nieraz wspominał, gdzie to „dzisiaj rano był”… Właśnie! Dlaczego tak przeżywał te swoje poranki? Czemu jego serce wyrywało się właśnie do owych miejsc? Czego tam szukał?…

A my – raz jeszcze postawmy sobie to pytanie – czego szukamy, kiedy pielgrzymujemy na Jasną Górę: czy to pociągiem, czy autokarem, czy własnym samochodem, a może w pielgrzymce pieszej?… Czego szukamy?… Miejsca? Wielkiej i okazałej świątyni, zwieńczonej imponującą i widoczną z daleka wieżą? Tak, to prawdziwie wysoka budowla, bo mającasto sześć metrów i trzydzieści centymetrów! Ale nie to przecież jest najważniejsze.

Ani nie wystrój samej Kaplicy czy Bazyliki, czy wielu pomniejszych Kaplic. Ani nie piękne Wały z Drogą Krzyżową. Ani rozliczne wota, nagromadzone przez wieki, będące – to oczywiste – świadectwem miłości i wdzięczności całych rzesz pielgrzymów. Ani nie Ojcowie Paulini, posługujący w tym miejscu. Ani wielcy dostojnicy – duchowni i świeccy – których, przy okazji różnych uroczystości, możemy tam zobaczyć. Ani same owe podniosłe i wielkie uroczystości!

Ani też – powiedzmy i to bardzo odważnie, chociaż może dla niektórych szokująco – nie sam Obraz! Tak, nawet sam Obraz nie jest tu najważniejszy – w znaczeniu: Obraz jako obraz, jako malowidło, jako przedmiot, chociaż mówimy o nim: „Cudowny Obraz”. Nie on jest najważniejszy.

Nieraz na naszej Pieszej Pielgrzymce Podlaskiej mówiliśmy sobie, że pielgrzymowanie to nie jest wędrówka do Obrazu. Choćby najcudowniejszego. Pielgrzymowanie to coś więcej. I spotkanie z Matką nie dokonuje się dopiero 14 sierpnia o poranku, kiedy fizycznie stajemy przed Obrazem. Ono dokonuje się przecież codziennie, kiedy pielgrzymi biorą do ręki różaniec, aby pobożnie odmawiać kolejne „Zdrowaś Maryjo”… I w wielu jeszcze innych momentach. To właśnie wtedy dokonuje się spotkanie z Matką. A to, w dniu 14 sierpnia, o poranku, jest jedynie zwieńczeniem, ukoronowaniem całego pielgrzymiego trudu i tych codziennych, tak częstych spotkań.

I właśnie to jest, moi Drodzy, najważniejsze na Jasnej Górze – i w Kodniu, i w Leśnej Podlaskiej, i w Woli Gułowskiej, i w Gietrzwałdzie, i w Ostrej Bramie, i w Licheniu, i gdzie by jeszcze nasza myśl nie pobiegła, do którego Maryjnego Sanktuarium – to jest najważniejsze: spotkanie z Matką! A jeżeli z Matką, to także i nierozerwalnie, i w sposób absolutnie oczywisty – spotkanie z Jezusem! Duchowe, wewnętrzne, dokonujące się na płaszczyźnie serca – spotkanie z Matką, która za rękę poprowadzi nas na spotkanie z Jezusem. To jest najważniejsze!

Podobnie, jak i to, co w naszym sercu dokona się w trakcie tegoż spotkania i po tym spotkaniu. Co się dokona w naszym sercu, czyli – wypowiedzmy to jeszcze bardziej konkretnie – co się zmieni w naszym myśleniu! Co się zmieni chociażby w przeżywaniu naszej wolności,czym dzisiaj powiedział nam Jan Paweł II.

I nie chodzi tu jedynie o tę wolność narodową, polityczną, społeczną – chociaż na pewno także. Ale tu chodzi o tę wolność chrześcijańską, wolność ducha, wolność od grzechu, ale i wolność wyboru, jakiego zawsze możemy dokonywać według własnego rozeznania i według własnej woli. Chodzi tu dokładnie o nasze wybory moralne, czyli: wybory między dobrem, a złem; między prawdą a fałszem; między tym, co naprawdę konieczne, a tym, co zupełnie niepotrzebne, chociaż udaje potrzebne; między tym, co wartościowe, a tym, co zupełnie bezwartościowe, chociaż udaje wartościowe; między tym, co mądre i sensowne, a tym, co próżne i głupie…

Ileż to wyborów codziennie dokonujemy, ileż decyzji podejmujemy! Nawet sobie tego pewnie nie uświadamiamy, nawet na to nie zwracamy uwagi. A przecież każda taka decyzja, każdy nasz wybór – choćby najbardziej prozaiczny, codzienny, zwyczajny i taki powszedni – ma znaczenie w oczach Bożych. I idzie za nami na Boży Sąd. Jakże zatem ważnym jest, abyśmy – jako ludzie wolni – dokonywali zawsze i tylko mądrych wyborów i podejmowali tylko właściwe decyzje.

Po to właśnie pielgrzymujemy na Jasną Górę i do innych Sanktuariów Maryjnych, pielgrzymujemy fizycznie i duchowo, aby prosić Maryję, by nas zaprowadziła do Jezusa, jak dzisiaj zaprowadziła uczestników wesela w Kanie Galilejskiej, i raz jeszcze powiedziała bardzo zdecydowanie – tak, jak im powiedziała: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie! Co Jezus powie!

Jeżeli tego zdania nie usłyszymy, albo tej prośby Maryi nie będziemy chcieli spełnić, a udamy się na Jasną Górę tylko po to, aby wzruszyć się pięknym miejscem, podniosłymi uroczystościami, a potem ewentualnie mieć masę zdjęć, które przy kawie będziemy przeglądać, wspominając, „jak to fajnie było”, to takie pielgrzymowanie nie ma sensu. Szkoda fatygi, czasu i pieniędzy.

Jeżeli tam jednak pielgrzymujemy – kiedykolwiek, także dzisiaj, duchowo – to po to, aby po raz kolejny zapytać samych siebie, patrząc w swoje serce i w swoje sumienie: Czy ja aby na pewno robię wszystko, co mówi mi Jezus? A jeżeli jeszcze nie, to po tej, kolejnej już w moim życiu pielgrzymce, na pewno zacznę! Bo bardzo tego chcę, chociaż nie zawsze mi to wychodzi…

Dlatego tak bardzo liczę na Jej pomoc. I o tę pomoc dzisiaj proszę: Matko moja najlepsza, Królowo Jasnogórska, Pani Kodeńska, moja Przewodniczko i Opiekunko – pomóż mi w każdej chwili mojego życia robić wszystko to i tylko to, co powie mi Jezus…

8 komentarzy

  • Chcę podzielić się moim duchowym doświadczeniem.
    Wczoraj zdarzył się mały cud. Bez pomocy słownika udało mi się przetłumaczyć z polskiego na rosyjski fragment kazania św. Jana Pawła II, który jest dziś w godzinie czytania brewiarza. W trakcie tłumaczenia, jakbym została przetransportowana duchem do Jasnej Góry.

    Najświętsza Dziewico, powierzam ci Pana Prezydenta Polski, cały naród polski; a zwłaszcza polskich księży i zakonników, którzy służą poza Ojczyzną.
    Królowo Polski, módl się za nami! Regina mundi, ora pro nobis!

  • Do hymnu otwierającego liturgię Godzin dziś zaśpiewała moja ulubiona pieśń maryjna „Omni die dic Mariae”. Kompozytor: Grzegorz Gerwazy Gorczycki.

    1.Omni die dic Mariae
    Mea laudes anima:
    Ejus festa, Ejus gesta
    Cole devotissima.

    Contemplare et mirare
    Ejus celsitudinem:
    Dic felicem Genitricem,
    Dic beatam Virginem.

    2.Ipsam cole, ut de mole
    Criminum te liberet,
    Hanc appella, ne procella
    Vitiorum superset.

    Haec persona nobis dona
    Contulit coelestia;
    Haec Regina nos divina
    Illustravit gratia.

    1.Każdego dnia śpiewaj Maryi
    Swoją radosną duszą
    Wszystkie święta, Jej czyny
    Oddanym sercem.

    Oglądać i podziwiać
    Jej wielkość
    Powiedzieć: „Szczęśliwa Matka,
    Błogosławiona Dziewica.”

    2.Czcij Ją i grzechy
    zostaną przebaczeni;
    Wezwij Ją, a burze będą
    Nie straszne.

    Matka Boża nam dana
    Ona Jest [Królową] Niebiańską
    Boską łaską
    Oświetla nas.

  • Dziś świadomie wybrałam kościół pw NMP Królowej Polski, by spojrzeć w oczy Matki, by odmówić przed Mszą Świętą, piątą chwalebną tajemnicę Różańca w intencji naszych dzieci z internetowej Róży Różańcowej im. Tomasza More przy Katedrze Oliwskiej. Dla ciekawości powiem, że Matka Boża Oliwska zgromadziła na dzień dzisiejszy 5227 Róż różańcowych, czyli 104502 rodziców, którzy modlą się za swoje dzieci. https://rozaniecrodzicow.pl/
    Dziś również Matka Boża poprowadziła mnie duchowo do kratek konfesjonału, by Jej Syn udzielił mi rozgrzeszenia w Sakramencie Pokuty i nakarmił mnie Swoim Ciałem.
    Mateńko, tak jak Ty doskonale spełniłaś swoje zadanie tu na ziemi, tak samo proszę Ciebie, pomóż mi, wstawiaj się za mną, abym i ja wypełniła swoje zadanie, swoją misję równie dobrze. Amen.

    • To wszystko pokazuje, że Matka Najświętsza jest stale i aktywnie obecna w swoim Kościele! I w naszym życiu. Ale to przecież – jedno i to samo.
      xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.