Spokojnie rozwijać talenty…

S

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Paweł Mochnacz, mój Chrześniak. Życzę Mu, by zawsze był blisko Jezusa i dawał Mu się każdego dnia prowadzić przez życie. Aby nie odstępował od Niego na krok. O to będę się dla Niego modlił.

A tymczasem, po raz kolejny pozdrawiam z Rzymu! Wszystko to, co zapowiadałem wczoraj rano – wieczorem udało się zrealizować: do 22:30 zwiedzaliśmy najpierw Bazylikę Świętego Piotra i Groty watykańskie, a potem Muzea watykańskie. Plany na dzisiaj właśnie się kształtują.

Przypominam, że dzisiaj pierwsza sobota miesiąca.

I już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszego dnia. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

A poniżej – jak w każdą sobotę – słówko Kacpra, któremu dziękuję za wierne trwanie na posterunku, ale też za jasny i bardzo konkretny przekaz, będący jednocześnie odważnym świadectwem przeżywanej osobiście wiary w Jezusa. Dzięki wielkie! I również za te ciekawe porównania, zawarte w rozważaniu.

Zatem, co konkretnie mówi do mnie Pan? Czego ode mnie oczekuje? Na co wyraźnie mi wskazuje? Duchu Święty, bądź natchnieniem!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 21 Tygodnia zwykłego, rok I,

2 września 2023.,

do czytań: 1 Tes 4,9–11; Mt 25,14–30

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO TESALONICZAN:

Bracia: Nie jest rzeczą konieczną, abyśmy wam pisali o miłości braterskiej, albowiem Bóg was samych naucza, byście się wzajemnie miłowali. Czynicie to przecież w stosunku do wszystkich braci w całej Macedonii. Zachęcam was jedynie, bracia, abyście coraz bardziej się doskonalili i starali zachować spokój, spełniać własne obowiązki i pracować własnymi rękami, jak to wam nakazaliśmy.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:

Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.

Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął się rozliczać z nimi.

Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: «Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana».

Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, i powiedział: «Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię; wejdź do radości twego pana».

Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: «Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność».

Odrzekł mu Pan jego: «Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności : tam będzie płacz i zgrzytanie zębów»”.

OTO SŁÓWKO KACPRA:

W dzisiejszym pierwszym czytaniu Św. Paweł – podobnie, jak wczoraj – przemawia do Tesaloniczan. Fragment jest krótki, ale ma bardzo głębokie przesłanie. Jeśli się nad nim chwilę zatrzymamy, to możemy zobaczyć, że tamtejsza wspólnota wzajemnie się miłowała. Paweł stwierdza wręcz, że nie musi im pisać o wzajemnej miłości, bo przecież o tym doskonale wiedzą.

Mam w tym momencie przed oczami obraz kochającej mamy, która wiele razy zwracała się do swoich dzieci i coś im tłumaczyła, aż w końcu mówi: „Przecież tyle razy Wam to powtarzam, więc na pewno jesteście tego świadomi!” Z moich doświadczeń i obserwacji wynika jasno, że możemy komuś coś mówić sto razy, ale dopóki on sam pewnych rzeczy nie zrozumie, to nic to nie da.

Dlatego właśnie Paweł dopowiada: Albowiem Bóg was samych naucza, byście się wzajemnie miłowali. Mam wrażenie, że Paweł chciał przez to właśnie powiedzieć, że choćby im to powtarzał sto razy, to i tak dopiero kiedy naprawdę pozna Boga, wówczas pewnym naturalnym stanem rzeczy będzie wzajemna miłość do drugiego człowieka. Poznajemy Boga, jesteśmy z Nim blisko, doświadczamy od Niego miłości i dopiero wtedy tak naprawdę jesteśmy gotowi obdarować takim uczuciem bliźnich. Samo mówienie, opowiadanie o miłości, oczywiście jest ważne, ale nie spowoduje, że ktoś „da się namówić”.

To jednak, co jest ważne i istotne, to fakt, że nigdy nie powinniśmy spocząć na laurach. To nigdy tak nie działa, że raz doświadczymy Boga, raz doświadczymy Jego miłości i starczy nam to na całe życie. Może okazać się, że przy pierwszej trudniejszej sytuacji życiowej o tym już zapomnimy. Celem naszego życia powinno być nieustanne poszukiwanie Boga w naszym życiu.

Dlatego też Paweł pisze: Zachęcam was jedynie, bracia, abyście coraz bardziej się doskonalili i starali zachować spokój, spełniać własne obowiązki i pracować własnymi rękami, jak to wam nakazaliśmy. Tylko będąc w trybie nieustannego doskonalenia się – będziemy wzrastać i wydawać owoce. Nasza wiara będzie stawała się silniejsza, a doświadczenie Boga – bardziej realne. Jak możemy to zrobić?

Ano, przez codzienne czytanie Bożego Słowa oraz szczerą i bezpośrednią modlitwę do Pana. Budując relację z Bogiem, poznając Go, czując Jego miłość, będziemy coraz częściej w życiu okazywali miłość bliźnim – nawet tym, którzy wyrządza nam krzywdę. Z doświadczenia wiem, że będąc blisko Jezusa, dzięki Jego mocy, jest mi o wiele łatwiej wybaczyć. Dlatego zachęcam Was do nieustannego poszukiwania Boga, bo to właśnie ta droga do Niego jest czymś pięknym i wspaniałym. Przekonuję się, że czytając po raz kolejny ten sam fragment z Biblii, jakoś tak w inny sposób zaczynam go rozumieć. Wierzę, że Pan za każdym razem pragnie przemówić do mnie w inny sposób.

Przykładem takiego fragmentu jest dzisiejsza Ewangelia. Jezus opowiada w Niej przypowieść o talentach. Myślę, że każdy z nas słyszał, bądź czytał ten fragment wiele razy. Najczęściej rozumiemy go tak, że były osoby, które pomnożyły talenty, otrzymane od Boga, a inne nie pomnożyły. Ci, którzy pomnożyli talenty, otrzymali więcej, a ci, którzy nie pomnożyli, stracili i to, co mieli. A może ten fragment mówi nam coś jeszcze, co wprost nie wybrzmiewa tak od razu i bezpośrednio?…

Opowiem to na przykładzie pewnej firmy i jej pracowników. Załóżmy, że jest sobie prezes firmy i dostrzega młodego asystenta, który ma duże ambicje. Słyszy, że ten asystent chciałby zostać dyrektorem w tej firmie, a przez to mieć duży wpływ na jej dalsze funkcjonowanie i rozwój. Chciałby móc zarządzać ludźmi, dobrami, mieć wysoką pensję i prywatny samochód. Nie posiada jednak zbytniego doświadczenia w zarządzaniu ludźmi i tak zwanymi zasobami, a do tego nie do końca potrafi oszczędzać.

Czy jeśli ten prezes firmy zrobi od razu owego asystenta dyrektorem – to będzie to dla niego z korzyścią, czy ze stratą dla wielu innych osób, którymi będzie zarządzał? Oczywiście, jest szansa, iż asystent okaże się diamentem, który będzie znał się na wszystkim, ale umówmy się – jest to raczej mała szansa. Chodzi mi o to, że asystent musi przejść pewne etapy. Najpierw poznać firmę, ludzi, nauczyć się dobrze wykonywać swoją pracę i dopiero – krok po kroku – wspinać się w szczeblach kariery.

Myślę, że w naszym życiu i rozwijaniu talentów też jest podobnie. Każdy z nas chciałby mieć super stanowisko, być kimś ważnym, mieć duże zaplecze finansowe i pewnie wiele innych rzeczy. Cóż jednak, jeśli dostajemy od Boga małe rzeczy, a i tak nie potrafimy nimi poprawnie zarządzać i przez to blokujemy sobie dostęp do większych rzeczy? Jeśli w małych rzeczach będziemy wierni – nad większymi Bóg nas postawi.

Wierzę, że jeśli otrzymujemy mały talent, ale się nim opiekujemy, to Bóg w zaufaniu obdaruje nas czymś większym. W innym przypadku, gdybyśmy otrzymali coś dużego, moglibyśmy zrobić szkodę sobie i jeszcze innym przy okazji. Bóg sam wie najlepiej, co jest dla nas dobre, dlatego musimy Mu zaufać. Samo zaufanie to jednak nie wszystko, liczy się również działanie z naszej strony. Nie możemy siedzieć z założonymi rękoma i czekać aż samo się zrobi.

Mówi się, że nasze życie na ziemi to tak zwane ziemskie pielgrzymowanie. Znaczy to tyle, że nie mamy siedzieć i czekać, tylko właśnie pielgrzymować. Mamy mieć cel – niebo – i do niego dążyć. Nie ma innej drogi, jak przez Słowo Boże, Sakramenty, modlitwę i bliską relację z Jezusem. Po prostu – nie ma! Każda inna droga wiedzie donikąd.

Poznawajmy zatem Boga, a wtedy zmieni się nasze podejście do bliźnich – będziemy spokojniejsi, bardziej wyrozumiali, będziemy potrafili wybaczać i błogosławić innych, bez względu na zewnętrzne okoliczności. Jeśli będziemy się w tym doskonalić – automatycznie będziemy dostrzegać nasze talenty, które będziemy mogli rozwijać dla dobra siebie i innych. Pielgrzymujmy i nigdy nie zatrzymujmy się, bo zmierzamy wszyscy wprost w ramiona Jezusa, w niebie!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.