Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym imieniny obchodzą:
►Ryszard Jaśkowski, mój Wujek, mieszkający w Olsztynie;
►Ksiądz Doktor Ryszard Federczyk, Kapłan naszej Diecezji, od lat posługujący na Ukrainie;
►Ksiądz Ryszard Andruszczak, emerytowany Dziekan Dekanatu Garwolińskiego;
►Ksiądz Ryszard Kozieł, Proboszcz Parafii Świętej Anny w Białej Podlaskiej, gdzie przed tygodniem prowadziłem Rekolekcje;
►Ksiądz Profesor Ryszard Kamiński – Wykładowca teologii pastoralnej w czasie mojej formacji seminaryjnej, a obecnie zamieszkujący w Domu Księży Emerytów naszej Diecezji.
Urodziny natomiast przeżywają:
►Monika Kondej – Mama Janka, Autora poniedziałkowych rozważań na naszym blogu;
►Magda Malinowska – należąca w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot;
►Wojciech Kubiak – także angażujący się w swoim czasie w działalność młodzieżową.
Życzę Świętującym ciągłego rozpoznawania obecności Jezusa w Ich życiu i wzmacniania z Nim kontaktu. Zapewniam o modlitwie!
Drodzy moi, w kontekście wczorajszej rocznicy przejścia do Domu Ojca naszego Świętego Papieża Jana Pawła II, natrafiłem na bardzo dobry artykuł Piotra Semki. Polecam go Waszej uwadze:
https://fronda.pl/a/Piotr-Semka-dla-Frondy-Dwie-dekady-bez-proroka,242259.html
Identyfikuję się z jego treścią. A Wy – co sądzicie? Jak przeżyliście wczorajszą rocznicę?
A chociaż jutro nie będzie słówka z Syberii, tylko moje, to już poinformuję, że właśnie jutro, czyli w piątek, w Katolickim Radiu Podlasie odbędzie się kolejna audycja, w formacie: GAUDIUM ET SPES. Jej tematem będzie: Z RODZINAMI PRZED ŚWIĘTAMI!, a jej Uczestnikami będą trzy Rodziny. Pełna informacja o audycji znajdzie się na stronie oraz na fb Duszpasterstwa Akademickiego w Siedlcach.
Audycja rozpocznie się o godz. 21:40 i potrwa do 23:00. Zachęcam do słuchania, oraz do łączności z nami – telefonicznej lub smsowej, bo to bardzo ubogaca audycję! Telefon do studia – do „wejścia na żywo”: 25 / 644 65 55; sms do Radia: 509 056 590; sms do mnie: 604 736 981. Można nas słuchać także w internecie: https://radiopodlasie.pl/radio-online/ lub odsłuchać audycji później, w «Archiwum dźwięków». Powtórka audycji na falach Radia – następnej nocy, około godziny 1:00.
A ja dzisiaj udaję się na dyżur duszpasterski na Wydziały przy ulicy Żytniej, po czym ruszam do Lublina – ale przez Białą Podlaską, a tam: Dom rodzinny. Organizujemy przewóz różnych rzeczy, w tym materiałów liturgicznych dla Księdza Marka – zakupionych przez Niego tu, w Polsce, dla swojej Parafii – a w obecnym czasie trzeba się trochę nakombinować, żeby to skutecznie przeprowadzić. Ale jakiś sposób właśnie się pojawił.
Drodzy moi, dzisiaj pierwszy czwartek miesiąca. Pamiętajmy o modlitwie za kapłanów i osoby duchowne – oraz o kapłanów i osoby duchowne. Już teraz – w ich imieniu – za tę modlitwę dziękuję!
Teraz zaś zapraszam do zagłębienia się w Boże słowo dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim konkretnym przesłaniem się zwraca? Duchu Święty, tchnij!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Czwartek 4 Tygodnia Wielkiego Postu,
3 kwietnia 2025.,
do czytań: Wj 32,7–14; J 5,31–47
CZYTANIE Z KSIĘGI WYJŚCIA:
Pan rzekł do Mojżesza: „Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca ulany z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: «Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej»”.
I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: „Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem”.
Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Boga swego, Pana, i mówić: „Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Czemu to mają mówić Egipcjanie: «W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i wygładzić z powierzchni ziemi». Odwróć zapalczywość Twego gniewu i zaniechaj zła, jakie chcesz zesłać na Twój lud. Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: «Uczynię potomstwo wasze tak liczne jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki»”.
Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Jezus powiedział do Żydów: „Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o Mnie wydaje, jest prawdziwy.
Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem.
Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał.
Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie.
Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga?
Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakże moim słowom będziecie wierzyli?”
Kiedy tak słuchamy rozmowy Mojżesza z Bogiem, zapisanej w dzisiejszym pierwszym czytaniu, to może pojawiają się w naszych sercach i umysłach pytania, czy przypadkiem Autor biblijny nie zamienił tutaj ról? Bo oto okazuje się, że Bóg, który jest jedyną i najwyższą miłością, ulega zagniewaniu na swój lud, a Mojżesz – zwykły człowiek, ze „zwykłej gliny ulepiony” – powstrzymuje Boga, żeby nie dał się ponieść emocjom, żeby nie zrobił czegoś strasznego… By nie powiedzieć: czegoś głupiego…
Przecież to zwykle człowiek w swoich uczuciach jest niestały, niestabilny, a Bóg jest zawsze i dla każdego wzorem bezgranicznej miłości! Do takiego pojmowania sprawy jesteśmy przyzwyczajeni – bo tak jest w istocie. Jak zatem zrozumieć tę dzisiejszą – raz jeszcze ją sobie tak nazwijmy na własny użytek – zamianę ról? Czy Bóg naprawdę chciał wyniszczyć swój naród? Gdyby chciał, to by wyniszczył. I nikogo by o zgodę nie pytał.
Jeżeli jednak niemalże relacjonuje Mojżeszowi kolejne etapy rozwijania się swego gniewu na naród, a potem – po interwencji Mojżesza – powstrzymuje się przed tym, to czyż w ten sposób nie chce pokazać wobec całego narodu, kim jest Mojżesz, jak wielkim jest i znaczącym człowiekiem, i jaka jest jego „pozycja negocjacyjna” w kontaktach z Bogiem? I jak bardzo jednak Jemu, czyli Bogu, zależy na narodzie, skoro na słowa jednego człowieka – owszem, mądre i szlachetne, powodowane prawdziwą miłością, ale wypowiedziane przez jednego tylko człowieka – Bóg ratuje cały naród?…
Czy to jest znakiem tego, że to Bóg jest kapryśny i zmienny, czy właśnie Jego miłość jest bezmierna, a Mojżesz ma okazję ujawnić swoją miłość do narodu, a naród ma się okazję przekonać o trosce i miłości zarówno ze strony Boga, jak i Mojżesza?…
Moi Drodzy, to właśnie tak trzeba nam odczytywać to, co zostało zapisane w dzisiejszym fragmencie Księgi Wyjścia: nie pozostawać tylko na płaszczyźnie takich czy innych słów i sformułowań, ale czytać między wersami, wnikać w głąb biblijnego przekazu i nie koncentrować uwagi na treści, jaką niesie dosłowne rozumienie tychże treści, a bardziej: jakimi intencjami kierował się Bóg, jakimi intencjami kierował się Mojżesz – i jakie jest wewnętrzne nastawienie zarówno Jednego, jak i drugiego.
Bo Bóg tak naprawdę nigdy nie ukrywał przed człowiekiem tego, co o nim myśli, co dla niego zamierza, czym kieruje się w relacji z nim. A czym się kieruje? Wiemy: miłością! I wielką troską o jego zbawienie. Czy jednak człowiek stara się zawsze dobrze zrozumieć intencje Boga, czy stara się jakoś głębiej wchodzić w Jego słowa i znaki, jakie daje, czy pozostaje tylko na pierwszym, pobieżnym wrażeniu?
Może właśnie dlatego, żeby uniknąć wszelkich niedomówień w tej sprawie, Jezus dzisiaj mówi bardzo otwarcie i bardzo wprost o swoich relacjach z Ojcem i swoich relacjach z ludźmi, do których przyszedł, aby dokonać dzieła ich zbawienia. I tutaj właściwie powinniśmy przywołać kolejne akapity dzisiejszego fragmentu ewangelicznego, aby przekonać się, jak bardzo wprost Jezus tłumaczy te kwestie.
Weźmy pierwszy akapit: Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o Mnie wydaje, jest prawdziwy. Oczywiście, że sąd Jezusa o sobie samym byłby prawdziwy, ale Jezus bierze tu pod uwagę odbiór ludzi, którzy na pewno zarzuciliby Mu stronniczość, dlatego powołuje się na najwyższy autorytet samego Boga, który dla Żydów miał znaczenie. Przynajmniej – powinien mieć. I to właśnie sam Bóg wydaje świadectwo o swoim Synu, dlatego temu świadectwu należałoby wierzyć. To bardzo konkretny argument, jaki Jezus stawia w swojej sprawie.
A oto kolejny argument – świadectwo Jana. Jezus mówi: Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. I zaraz dodaje: Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał.
Co można dodać do tych argumentów? Jaki argument przemawia mocniej, niż konkretne czyny – jak tu słyszymy: dzieła, które Ojciec dał […] do wykonania ?…
I kolejny argument: Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Także Pisma święte, szanowane przecież przez Żydów, zapowiadały przyjście Mesjasza.
I wreszcie – by się tak wyrazić – argument „z Mojżesza”: Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakże moim słowom będziecie wierzyli?
I tylko można w tym momencie postawić dwa pytania: Czy Jezus mógł jeszcze jaśniej i bardziej dobitnie wskazać na to, kim jest i jaką misję ma do spełnienia – jakich jeszcze argumentów mógłby użyć, żeby przekonać do siebie oporny naród? I drugie: Czy tymi argumentami przekonał? Niestety, na to drugie pytanie odpowiedź jest niezbyt optymistyczna – sądząc po nieustannych atakach na Niego ze strony żydowskiej starszyzny, ale przecież nie tylko jej.
Ale my tu nie o Żydach mamy mówić, a o swojej postawie i swoim własnym odniesieniu do Jezusa i do Jego dzieła w naszym życiu. Dlatego trzeba postawić sobie samemu bardzo jasne pytanie, na które koniecznie trzeba udzielić konkretnej odpowiedzi: Co mnie najbardziej przekonuje do Jezusa? Jego słowa, Jego czyny, Jego dzieło – co? A może – to wszystko? A może ciągle jestem niezbyt przekonany?…
Czy wierzę w Jego realną obecność w moim życiu – i skuteczność Jego działania w moim życiu?… A jeżeli nie – to co może mnie przekonać?… Co robię – ale tak bardzo konkretnie w tym Wielkim Poście – aby dać się Jezusowi przekonać?…