A w ludzkim sercu…

A

Szczęść Boże! Drodzy moi, zaraz udaję się do Domu rekolekcyjnego przy naszym Seminarium, gdzie dzisiaj zakończą się rekolekcje kapłańskie. Na prośbę Ojca duchownego Kapłanów naszej Diecezji, Księdza Kazimierza Matwiejuka, mam wygłosić podziękowanie Księdzu Biskupowi Henrykowi Tomasikowi w imieniu wszystkich Uczestników Rekolekcji. Nie ukrywam, że duży to dla mnie zaszczyt!

Potem mam w Duszpasterstwie Mszę Świętą o 15:45 – dla i w intencji Wspólnoty Dominikańskiego Zakonu Świeckich, a o 17:30 – posługę duszpasterską w Parafii Dąbie. Potem wracam do Siedlec i ogarniam bieżące sprawy.

Nasz Tato wczoraj późnym wieczorem wrócił ze szpitala w Lublinie do Domu. Dziękuję Szymonowi Sali, Autorowi rozważań wtorkowych na naszym blogu za odebranie Taty ze szpitala, a ja wieczorem przewiozłem Go do Białej Podlaskiej. Bardzo dziękuję Wam wszystkim za modlitewne wsparcie! Wygląda na to, że wszystkie jest dobrze, gdy idzie o stan oka naszego Taty. „Na oko” – wszystko rozwija się dobrze!

Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim – i Szymonowi!

Drodzy moi, dzisiaj tak zwany „tłusty czwartek”. Smacznego!

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Poniżej zaś – słówko Janka Kondeja! Bardzo dziękuję za jego przygotowanie. I za to odważne świadectwo wiary, które zawsze możemy w nim odnaleźć. Niech Pan będzie uwielbiony w całym tym dobrym dziele, jakie Janem na co dzień realizuje na bardzo różnych przestrzeniach! I w tej szczerości i odwadze, jaką odnajdujemy w każdym Jego słówku! Także w tym dzisiejszym…

Zatem, co osobiście mówi dziś do mnie Pan? Niech Duch Święty tchnie i oświeca!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Czwartek 5 Tygodnia zwykłego, rok II,

12 lutego 2026., 

do czytań: 1 Krl 11,4–13; Mk 7,24–30

CZYTANIE Z PIERWSZEJ KSIĘGI KRÓLEWSKIEJ:

Kiedy Salomon zestarzał się, żony zwróciły jego serce ku bogom obcym i wskutek tego jego serce nie pozostało tak szczere wobec jego Pana Boga, jak serce jego ojca, Dawida. Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Ammonitów. Salomon więc dopuścił się tego, co jest złe w oczach Pana, i nie okazał pełnego posłuszeństwa wobec Pana, jak Dawid, jego ojciec. Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze na wschód od Jerozolimy, oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. Tak samo uczynił wszystkim swoim żonom obcej narodowości, palącym kadzidła i składającym ofiary swoim bogom.

Pan więc rozgniewał się na Salomona za to, że jego serce się odwróciło od Pana, Boga izraelskiego. Dwukrotnie mu się ukazał i zabraniał mu czcić obcych bogów, ale on nie zachował tego, co Pan mu nakazał. Wtedy Pan rzekł Salomonowi:

Wobec tego, że tak postąpiłeś i nie zachowałeś mego przymierza oraz moich praw, które ci dałem, nieodwołalnie wyrwę ci królestwo i dam twojemu słudze. Choć nie uczynię tego za twego życia ze względu na twego ojca Dawida, to wyrwę je z ręki twego syna. Jednak nie wyrwę całego królestwa. Dam twojemu synowi jedno pokolenie ze względu na Dawida, mego sługę, i ze względu na Jeruzalem, które wybrałem”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu.

Wnet bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, upadła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka rodem, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki.

Odrzekł jej: „Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest wziąć chleb dzieciom i rzucić psom”.

Ona Mu odparła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci”.

On jej rzekł: „Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę”. Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku, a zły duch wyszedł.

A OTO SŁÓWKO JANKA:

Słuchając dzisiejszego pierwszego czytania, można żartobliwie powiedzieć, że jednak najlepiej to iść na księdza! Dlaczego? Ponieważ w czytaniu tym słyszymy: Kiedy Salomon się zestarzał, żony zwróciły jego serce ku cudzym bogom i wskutek tego serce jego nie pozostało tak szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce jego ojca, Dawida.

Mówiąc krótko, żony oddaliły go od Boga! Lecz nie o małżeństwie jest to czytanie. Nie o małżeństwie będzie to słówko, lecz o sercu człowieka!

To w sercu człowieka – wszystko, co go dotyczy, ma swój początek. Zarówno fizyczny początek, czyli poczęcie, jak i nasze życie duchowe. To w sercu rodzi się wiara i miłość do Boga, to w sercu rodzą się marzenia, to w sercu rodzi się nasze powołanie. Potem musimy stanąć przed wyborem: komu ja to moje serce chcę ofiarować? Drugiej osobie, czyli żonie albo mężowi, czy może właśnie wyłącznie Bogu, poprzez wybór drogi kapłańskiej. Lecz niestety, w sercu pojawiają się też zwątpienia czy pustka…

Bóg dziś nam daje w czytaniach dwa obrazy serca. W pierwszym czytaniu obraz serca króla Salomona oraz w ewangelii – obraz serca kobiety, która uniżyła się i z wiarą przyszła do Jezusa wierząc, że On może wyrzucić złego ducha z jej córki.

Salomon miał wszystko. Królestwo, żony, mądrość, poddanych. On był królem! Zobaczcie, że to go niestety zgubiło. Mimo, że panował nad ludem, nie zapanował nad swoim sercem! To jest w tym najsmutniejsze, że niestety nie zapanował nad tym, co jest najważniejsze, czyli nad swoim sercem. Po ludzku upadł. Zaczął czcić bożków, zaczął stawiać im pomniki.

Zawsze nam czegoś, Kochani zaczyna brakować – mimo, że mamy niemal wszystko. Mamy rodzinę, mamy dom, ubrania, wyżywienie, pieniądze – a jednak człowiekowi cały czas czegoś brakuje. Cały czas do czegoś dąży, by zapełnić tę wewnętrzną pustkę. Salomon zaczynał szukać szczęścia w spełnianiu woli swoich żon, a nie w byciu wiernym w wypełnianiu woli Boga, przez co też pogubił się i od Boga oddalił

Natomiast kobieta z dzisiejszej Ewangelii – która w ogóle była poganka – uczy nas dwóch rzeczy. Mianowicie, wchodzenia w dialog z Bogiem oraz negocjowania z Bogiem! Osobiście, dziwię się, że po tym, co usłyszała, nie odeszła od Pana. Jezus wprost użył określenia: „szczeniak” w stosunku do niej. Ona jednak weszła z Nim w dialog. Nie uciekła, lecz powiedziała tak, jak jej serce podpowiadało: Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach.

Posłuchała się serca i została. Mimo, że nic nie zapowiadało sukcesu po odpowiedzi Jezusa, to ona nie bała się wejść z Nim w relacje! Mimo, że była poganką, ale serce matki nie pozwalało pozostawić życia swojej córki bez pomocy, a wiedziała, że tę pomoc znajdzie właśnie u Jezusa. Co najważniejsze, ogromnie w to wierzyła, dlatego Jezus mógł uleczyć jej córkę – dzięki jej wierze!

To nam pokazuje, że w Bogu każde serce będzie szczęśliwe. Nie trzeba szukać szczęścia w pieniądzach, hazardzie, alkoholu, w klubach nocnych czy w narkotykach, bo wielu ludzi niestety tu szuka szczęścia… Prawdziwego szczęścia szukajmy tylko w Bogu! A jeśli będziemy wierni, to i będziemy szczęśliwi!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.