Szczęść Boże! Drodzy moi, pozdrawiam z Lublina, skąd przejadę do Siedlec. Tu i tam będę przygotowywał się do jutrzejszej Niedzieli na Parafii oraz jutrzejszego wyjazdu do Szklarskiej Poręby.
Przepraszam za opóźnienie w zamieszczeniu słówka, ale od rana mnóstwo spraw i telefonów. I kilka bardzo dobrych rozmów, za które serdecznie dziękuję!
A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim przesłaniem zwraca się do mnie osobiście? Niech Duch Święty tchnie i podpowiada cenne myśli!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Święto Świętych Cyryla, Mnicha i Metodego, Biskupa,
Patronów Europy,
14 lutego 2026.,
do czytań z t. VI Lekcjonarza: Dz 13,46–49; Łk 10,1–9
CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
Paweł i Barnaba powiedzieli do Żydów: „Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: «Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi»”.
Poganie słysząc to radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:
Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.
Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi!» Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was.
W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swą zapłatę.
Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: «Przybliżyło się do was królestwo Boże»”.
Pierwszy z dzisiejszych Patronów, Cyryl, urodził się w Tesalonikach, w 826 roku, jako siódme dziecko w rodzinie wyższego oficera miejscowego garnizonu. Jego właściwe imię to Konstanty – imię Cyryl przyjął pod koniec życia, wstępując do zakonu. Po studiach w Konstantynopolu został bibliotekarzem przy kościele Hagia Sophia. Później odsunął się gdzieś na ubocze. Jednak odnaleziony, podjął w szkole cesarskiej wykłady z filozofii. Wkrótce potem, w 855 roku, udał się na górę Olimp, do klasztoru w Bitynii, gdzie przebywał już jego starszy brat – Święty Metody.
Na żądanie cesarza Michała III obaj wyruszyli do kraju Chazarów na Krym, aby rozwiązać spory religijne między chrześcijanami, Żydami i Saracenami. Święty Cyryl przygotował się do tej misji bardzo starannie: nauczył się języka hebrajskiego – by dyskutować z Żydami; oraz syryjskiego – by prowadzić dialog z Arabami, przybyłymi z okolic Syrii. Po udanej misji został wysłany z bratem przez patriarchę, Świętego Ignacego, aby nieść chrześcijaństwo Bułgarom. Pośród nich pracowali pięć lat.
Następnie, na prośbę księcia Rościsława, udali się z podobną misją na Morawy, gdzie wprowadzili do liturgii język słowiański, pisany alfabetem greckim. Po dopracowaniu go przez uczniów Świętego Metodego, pismo to w ostatecznym kształcie nazwano cyrylicą. Święty Cyryl przetłumaczył Pismo Święte na język starocerkiewno–słowiański. Cały ten proces inkulturacji chrześcijaństwa stał się przyczyną płynących z różnych stron sprzeciwów, a nawet prześladowania Misjonarzy.
Dlatego kiedy z terenu dzisiejszych Węgier Bracia udali się do Wenecji, by tam dla swoich uczniów uzyskać Święcenia kapłańskie, miejscowe duchowieństwo przyjęło ich na tyle wrogo, że skończyło się to oskarżeniem ich przed Papieżem, Świętym Mikołajem I, niemal o herezję. Posłuszni wezwaniu Papieża, udali się do Rzymu dla wyjaśnienia sprawy.
Jednak w tym jednak czasie Papież zmarł, a jego następca, Hadrian II, przyjął ich bardzo serdecznie, kazał wyświęcić ich uczniów na kapłanów, zatwierdził też ich słowiańskie księgi liturgiczne. Wkrótce potem Święty Cyryl zmarł na rękach swego brata, 14 lutego 869 roku. Papież Hadrian urządził zasłużonemu Misjonarzowi uroczysty pogrzeb.
Z kolei Metody, którego imieniem chrzcielnym było: Michał, urodził się między 815 a 820 rokiem. Ponieważ posiadał uzdolnienia wybitnie prawnicze, wstąpił na drogę kariery urzędniczej. W młodym wieku został zarządcą cesarskim w jednej ze słowiańskich prowincji. Zrezygnował z urzędu, wstępując do klasztoru w Bitynii, gdzie został przełożonym. Tam też przyjął imię Metodego. Około 855 roku, dołączył do niego brat, Święty Cyryl, po śmierci którego Hadrian II konsekrował Metodego na arcybiskupa Moraw i Panonii – na terenie dzisiejszych Węgier, oraz dał mu uprawnienia legata.
Jako biskup, Metody kontynuował rozpoczęte dzieło. Z powodu wprowadzenia obrządku słowiańskiego, mimo aprobaty Rzymu, był atakowany przez arcybiskupa Salzburga, który podczas synodu w Ratyzbonie uwięził go na dwa lata w jednym z bawarskich klasztorów. Dopiero interwencja Papieża Jana VII przywróciła utraconą wolność. Nękany przez kler niemiecki, Metody udał się ponownie do Rzymu. Papież Jan VIII przyjął go bardzo życzliwie i potwierdził wszystkie nadane mu przywileje.
I tak już było stale: Papież popierał jego działalność, a miejscowe duchowieństwo podchodziło do niej bardzo nieufnie. Biskup Metody umarł w Welehradzie na Morawach, 6 kwietnia 885 roku.
W roku 907 rozpadło się Państwo Wielkomorawskie, a z jego rozpadem obrządek słowiański został usunięty na rzecz łacińskiego. Mimo tego, dzieło Świętych Cyryla i Metodego nie upadło. Ich językiem w liturgii nadal posługuje się kilkadziesiąt milionów prawosławnych i kilka milionów grekokatolików. Obaj Święci są uważani za Apostołów Słowian. W roku 1980 Święty Jan Paweł II ogłosił ich Współpatronami Europy.
I to właśnie tenże Papież, W Liście apostolskim „Egregiae Virtuti”, wydanym 31 grudnia 1980 roku, tak opisał ich apostolską działalność: „Cyryl i Metody, bracia, Grecy rodem z Tesaloniki – miasta, w którym żył i działał Święty Paweł – od początku swego powołania weszli w ścisłe związki duchowe i kulturowe z Kościołem patriarchalnym w Konstantynopolu, słynnym podówczas z rozwoju nauki i aktywności misyjnej. W tamtejszej też szkole, stojącej na wysokim poziomie, zdobyli wykształcenie. Obaj obrali zakonny stan życia, łącząc obowiązki powołania zakonnego z posługą misyjną, której pierwsze świadectwo dali, wyruszając na ewangelizację Chazarów w Chersonezie Trackim.
Głównym ich dziełem ewangelizacyjnym była jednakże misja na Wielkich Morawach, wśród ludów zamieszkujących podówczas Półwysep Bałkański i ziemie nad Dunajem, a stało się to na prośbę księcia morawskiego Rościsława […]. Ażeby sprostać wymaganiom swej apostolskiej posługi pośród tych ludów, dokonali przekładu Ksiąg świętych na ich język dla celów liturgicznych i katechetycznych, kładąc tym samym podwaliny pod całe ich piśmiennictwo. Słusznie przeto uważani są nie tylko za apostołów Słowian, ale także za ojców kultury wśród wszystkich ludów i narodów, dla których pierwszy zapis języka słowiańskiego nie przestaje być podstawowym punktem odniesienia w dziejach ich literatury.
Cyryl i Metody spełniali posługę misyjną w jedności zarówno z Kościołem Konstantynopolitańskim, przez który zostali posłani, jak i z rzymską Stolicą Świętego Piotra, przez nią potwierdzeni. Było to wyrazem jedności Kościoła, która za czasów ich życia i działalności nie została dotknięta nieszczęściem rozłamu pomiędzy Wschodem a Zachodem, jakkolwiek stosunki pomiędzy Rzymem a Konstantynopolem były już nacechowane pewnymi napięciami.
W Rzymie Cyryl i Metody, przyjęci ze czcią przez Papieża i Kościół Rzymski, znaleźli aprobatę i poparcie dla całej swej działalności misyjnej. Znajdowali również obronę, gdy działalność ta, z powodu odmienności języka używanego w liturgii, napotykała przeszkody ze strony niektórych niechętnych środowisk zachodnich.” Tyle z Listu Jana Pawła II.
Słuchając historii Apostołów Słowian, ale też słuchając uważnie Bożego słowa dzisiejszej liturgii, dostrzegamy wyraźnie, że ich posługa była dokładnym wypełnieniem poleceń, danych dziś przez Jezusa w Ewangelii. Bo poszli oni jak owce między wilki – i często tej wrogości wilków doświadczyli. Niestety, szkoda, ale były to także wilki, ubrane w sutanny… Kapłańskie, a nawet biskupie! Na szczęście, Papieże zawsze wpierali ich działalność.
Ale dzisiaj może warto zwrócić uwagę na pewien ton obu czytań, których wysłuchaliśmy, a mianowicie ton pewnej obrony Apostołów, którzy choć wysłani do wilków – nie są skazani na pożarcie przez nich, na jakąś totalną przegraną. W obu dzisiejszych czytaniach znajdujemy bowiem stanowcze słowa niejako w obronie Apostołów – a więc także ich następców.
I tak, w pierwszym czytaniu słyszymy słowa Pawła i Barnaby, skierowane do Żydów: Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: «Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi».
Wiemy doskonale, że taki był właśnie zamysł Jezusa i Jego „plan działania”, by Dobrą Nowinę ogłosić najpierw narodowi wybranemu, który następnie – już po Wniebowstąpieniu Pana i Zesłaniu Ducha Świętego – miał ją rozgłosić po całym świecie. I wiemy, że Jezus zasadniczo trzymał się tego planu, chociaż w okazywaniu różnych przejawów swojej miłości i dobroci, jak uzdrowienia czy inne dary, czynił wyjątki, udzielając ich także osobom spoza swego narodu, jeżeli widział ich mocną wiarę.
I dokładnie o tym mówią dziś Paweł i Barnaba: należało głosić słowo Boże najpierw Żydom, ale skoro oni odrzucają tę posługę – to wolna wola! Apostołowie już teraz kierują się do pogan, który przyjmą je z otwartym sercem.
Z kolei w Ewangelii Jezus faktycznie mówi, że posyła swoich Apostołów jak owce między wilki, ale też mówi: Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi!» Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swą zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: «Przybliżyło się do was królestwo Boże».
Zatem, Jezus nie pozostawi swoich uczniów bez opieki. Owszem, będą oni narażeni na ataki ze strony świata. Ale też On sam będzie ich bronił tu, na ziemi – nie mówiąc już o tym, że wszelkie „należności” za ich zaangażowanie wypłaci im w wieczności. Także te „szkody” – mówiąc tak bardzo potocznie i czysto po ludzku – które poniosą przy pełnieniu tej posługi, będą w pełni zrekompensowane. W dużej mierze – już tu, na ziemi. A na pewno – w całej pełni – w Niebie.
Zatem, to nie jest tak, że apostoł Jezusa, Jego współpracownik, kapłan czy misjonarz, czy ktokolwiek, kto pełni misję w Jego imię, jest skazany z góry na wszystko, co najgorsze. Nie! Jego posługa jest nieustannie „monitorowana” przez Niebo, dlatego zarówno ten, kto się dla dobra sprawy angażuje, a jest poniewierany przez ludzi, jak i ci, którzy poniewierają – wszyscy są widziani przez Jezusa na bieżąco. Tu się nic nie dzieje poza wglądem Nieba! I Pan zawsze weźmie w obronę swoich wysłanników, a tych, którzy ich odrzucają lub wprost w nich uderzają – zapyta o to postępowanie i jego motywy. Tego możemy być pewni.
Doświadczyli tego dzisiejsi Patronowie – już tu, na ziemi, przekonali się o Bożej opiece nad swoim dziełem. Oczywiście, przede wszystkim w decyzjach Papieży. Ale też – w reakcji tak wielu ludzi, którzy z wdzięcznym sercem przyjmowali ich posługę.
Dlatego dzisiaj modlimy się za tych, których Pan powołuje do swojej służby w kapłaństwie lub zakonie, aby nie bali się ludzkiego gadania czy innych przeciwności – także tych, które spotkają ich niestety ze strony innych duchownych, a więc tych, którzy powinni im pomóc – ale aby zaufali Jezusowi, że On naprawdę wszystko wie i widzi, i sam swoje dzieło będzie przez nich prowadził. Wraz z nimi będzie je prowadził.
Bo On jest ponad wszystkimi i wszystkim. I to On obdarza pokojem – tych, którzy chcą go przyjąć. Jeżeli nie chcą – to trudno… Ich wybór. Natomiast ci, którzy w imieniu Jezusa chcą tym pokojem i dobrym słowem – także Bożym słowem – innych obdarzać, niech się nie obawiają podjąć tego dzieła. Pan ich wspomoże!
I nie chodzi tu tylko o powołanych do kapłaństwa czy zakonu. Chodzi o nas wszystkich! Pan będzie wspierał, opiekował się i prowadził wszystkich, którzy na jakimkolwiek odcinku i na jakiejkolwiek przestrzeni podejmą z Nim współpracę w dziele budowanie Bożego królestwa w świecie i zaprowadzania Bożego pokoju!

W święto świętych Cyryla i Metodego chciałbym udostępnić teksty modlitw w języku cerkiewnosłowiańskim (prześlę je o. Jackowi mailem).
Wśród nich znajdują się krótkie modlitwy:
Chwała Bogu! Panie, zmiłuj się nad nami!
Chwała Tobie, Boże nasz, chwała Tobie!
Najświętsza Bogurodzico, ratuj nas!
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Panie Jezu, Synu Boży, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem!
Aniele Boży, mój święty stróżu, módl się za mną do Boga!
A także „Ojcze nasz” i Credo (bez Filioque).
Cerkiewnosłowiański tekst modlitwy „Zdrowaś Maryjo” prześlę i zamieszczę go tutaj później, w święto Zwiastowania.