Szczęść Boże! Drodzy moi, pozdrawiam Was z Lasek, gdzie dzisiaj kończymy Rekolekcje kapłańskie dla Duszpasterzy Osób Niewidomych i Niedowidzących. Po obiedzie wracam do Siedlec, aby tam przygotować spotkanie pewnej Wspólnoty (bez mojego udziału, chodzi tylko o miejsce).
A potem przejeżdżam do Lublina, na spotkanie z Szymonem Salą, Wiceliderem FORMACJI «SPE SALVI», Autorem rozważań wtorkowych na naszym forum. A przede wszystkim – Człowiekiem bardzo mi bliskim. Mamy o czym pogadać. I za co się wspólnie pomodlić. Dziękuję Panu naszemu za dar Osoby Szymona w moim życiu – i za to, co wnosi do naszej blogowej Społeczności oraz do FORMACJI «SPE SALVI», tudzież do innych Społeczności – a mam tu na myśli chociażby Słuchaczy naszych audycji w Katolickim Radiu Podlasie, które Szymon prowadził (kiedy jeszcze były).
Niech Pan będzie uwielbiony w Jego życiu i posłudze – także w posłudze nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej.
A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Poniżej zaś – słówko Janka Kondeja. Jak zawsze, szczere i głęboko przeniknięte wiarą, odnoszące wiarę bardzo, ale to bardzo wprost i bezpośrednio do życia. Miałem dziś pewne wątpliwości co do niektórych sformułowań, dlatego przeprowadziliśmy błyskawiczną konsultację – i już zamieszczam.
Szczerze mówiąc, to bardzo podziwiam Janka za Jego zaangażowanie i pracowitość, bo wiem, ile zadań stoi przed Nim w tym sklepie, w którym pracuje – i z jakimi trudnościami ta praca może się wiązać. Dzisiaj mamy o tym wzmiankę. Ale z jeszcze większym zapałem angażuje się On w życie swojej Parafii – i też ma tam bardzo dużo pracy. A wszystko to podejmuje z taką radością i zapałem, że naprawdę: tylko podziwiać.
Przede wszystkim jednak – naśladować! I wspierać modlitwą – co niniejszym czynię. A za to dzisiejsze słówko – i wszystkie poprzednie – będące wiernym odwzorowaniem postawy Janka, wielkie dzięki! I wielka chwała Panu naszemu!
Zatem, co Pan do mnie konkretnie mówi? Niech Duch Święty będzie natchnieniem i światłem!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Czwartek 2 Tygodnia Wielkanocy,
16 kwietnia 2026.,
do czytań: Dz 5,27–33; J 3,31–36
CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
Gdy słudzy przyprowadziwszy apostołów, stawili ich przed Sanhedrynem, arcykapłan zapytał: „Zakazaliśmy wam surowo, abyście nie nauczali w to imię, a oto napełniliście Jerozolimę waszą nauką i chcecie ściągnąć na nas krew tego Człowieka?”
Odpowiedział Piotr i apostołowie: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego straciliście, przybiwszy do krzyża. Bóg wywyższył Go na prawicę swoją jako Władcę i Zbawiciela, aby dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni”.
Gdy to usłyszeli, ogarnął ich gniew i chcieli ich zabić.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim. Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny.
Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela mu Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży.
A OTO SŁÓWKO JANKA KONDEJA:
Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi…
To zdanie z dzisiejszych czytań, najbardziej mnie dotknęło. Gdy piszę to słówko, jestem po powrocie do domu z pracy. Dlaczego o tym pisze? To co się wydarzyło w pracy, śmiało mogę odnieść do tego zdania: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi…
To był zwykły dzień w pracy. Trochę towaru przyjechało, więc wyłożyliśmy go na półki. Już zostały dwie godziny pracy. Kierowniczka mówi, abym dołożył warzywa. Miałem więc już zaplanowane, co mam robić. Planowałem też, co będę robił, gdy wrócę do domu. Planowałem, do kogo napisać, planowałem także, co zjem na kolację…
Ale – jak to śpiewamy w jednej z pieśni: NASZE PLANY I NADZIEJE COŚ NIWECZY RAZ PO RAZ… – stało się to, co się stało: przyszedł do mnie szef firmy i mówi, żebym pojechał z drugim magazynierem i rozładował tira. Pierwsza myśl: „Okej, spoko! Zrobimy to.” Gdy dojechaliśmy na magazyn, już wtedy wiedziałem, że dłużej nam się zejdzie i zapewne nie wyjdę o dwudziestej pierwszej z pracy.
No i tak staramy się w miarę szybko rozładowywać, aż tu nagle „ciach”: gdy podstawiałem koledze paletę z naczepy tira, to za daleko pojechałem i cała paleta mi się rozwaliła… Na szczęście, udało się ponad połowę palety uratować.
Taki byłem zły na siebie! Bo sobie pomyślałem: „Za jakie grzechy, dobry Boże?!” Poleciało parę mocniejszych słów. Około tysiąca złotych trzeba będzie zapłacić. Mam nadzieje, że może mniej… Lecz w pewnym momencie zacząłem pytać Boga w głębi duszy, dlaczego tak się stało? Co Ty, Panie, chciałeś mi przez to powiedzieć?
Wtedy zrozumiałem, że może Bóg mnie jednak przed czymś uchronił… Może bym wsiadł w samochód po pracy i wcale nie dojechał do domu? Może bym miał wypadek, po którym straty byłyby znacznie większe?… Może nawet by mnie już tutaj nie było?… WSZYSTKO, KOCHANI, DZIEJE SIĘ PO COŚ!
Tak samo z tą maturą. Widzę, że jest to olbrzymie błogosławieństwo dla mnie, że po prostu jej wtedy nie zdałem. Też miałem plan na życie ustawiony. Też szczegółowo planowałem, lecz jednak Bóg chciał inaczej. Z biegiem czasu widzę, że Bóg miał rację, abym miał ten rok przerwy. Widzę po sobie, że jednak szkoła i życie szkolne – a potem życie dorosłe – to dwa inne światy.
Gdybym poszedł wtedy do seminarium, to jestem pewny, że zaraz odszedłbym. A teraz wiem, że jakbym poszedł po tym roku i po tych wszystkich doświadczeniach, to jest większa szansa, że wytrwam w seminarium. Czy pójdę? To już zostawiam Bogu, który – kiedy już zdam maturę – na pewno podpowie mi, co mam robić. Na ten moment, nie czynię jakichś dalekosiężnych szczegółowych planów…
Kończąc to dzisiejsze słówko, Kochani, chcę z całą mocą jeszcze raz podkreślić, że Bóg zawsze wie co robi! My nieraz tego nie pojmiemy, ale musimy z pokorą to przyjmować. Dlatego: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi… Nie nas, nie innych. MUSIMY WSŁUCHIWAĆ SIĘ W JEGO PLANY! W JEGO WOLĘ! Czasami trudną, ale przynosząca owoce czy tu na ziemi czy tam w niebie.
Nic nie dzieje się bez przyczyny, dlatego warto sobie za każdym razem powiedzieć: „Tak widocznie musiało być!”
