Nasza najświętsza wiara!

N

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Siostra Joanna Andruszczyszyna, współpracująca z Księdzem Markiem w Parafii Surgut, na Syberii.

Rocznicę Święceń kapłańskich natomiast przeżywają:

Ojciec Mateusz Fleiszerowicz – Franciszkanin, Kolega ze studiów na KUL, Przełożony Wspólnoty zakonnej i Proboszcz Parafii Świętej Elżbiety Węgierskiej w Nysie,

Ksiądz Łukasz Tarasiuk, pochodzący z mojej rodzinnej Parafii, a posługujący w Diecezji warszawsko – praskiej,

Ojciec Krzysztof Wrzos – Oblat, w swoim czasie posługujący w Kodniu,

Ojciec Błażej Mielcarek – Oblat, w swoim czasie posługujący w Siedlcach.

Wszystkim świętującym życzę trwania – w powołaniu i wierności Jezusowi we wszystkim! Zapewniam o modlitwie!

A oto dzisiaj pozdrawiam Was z Siedlec, skąd wyruszam do Lublina, gdzie o 17:00 pomogę w Spowiedzi Świętej Dzieci, przeżywających jutro pierwszą rocznicę Pierwszej Komunii Świętej, po czym będę koncelebrował Mszę Świętą o godzinie 18:00. Zapraszam do łączności ze mną:

https://www.youtube.com/c/Parafia%C5%9BwJanaKantegowLublinie/streams

Teraz zaś już zachęcam do wsłuchania się w Boże słowo dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim bardzo osobistym i konkretnym przesłaniem zwraca się dzisiaj do mnie? Duchu Święty, bądź światłem i natchnieniem!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 8 Tygodnia zwykłego, rok II,

30 maja 2026., 

do czytań: Jud 17.20b–25; Mk 11,27–33

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO JUDY APOSTOŁA:

Umiłowani: Przypomnijcie sobie słowa, które były zapowiedziane przez apostołów Pana naszego, Jezusa Chrystusa.

Budując samych siebie, na fundamencie waszej najświętszej wiary, w Duchu Świętym się módlcie i w miłości Bożej strzeżcie samych siebie, oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, które wiedzie ku życiu wiecznemu. Dla jednych miejcie litość; dla tych, którzy mają wątpliwości: ratujcie ich, wyrywając z ognia; dla drugich zaś miejcie litość z obawą, mając w nienawiści nawet chiton zbrukany przez ciało.

Temu zaś, który może was ustrzec od upadku i postawić nienagannymi i rozradowanymi wobec swej chwały, jedynemu Bogu, Zbawcy naszemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, chwała, majestat, moc i władza przed wszystkimi wiekami i teraz, i po wszystkie wieki. Amen.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Jezus wraz z uczniami przyszli znowu do Jerozolimy. Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i pytali Go: „Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żeby to czynić?”

Jezus im odpowiedział: „Zadam wam jedno pytanie. Odpowiedzcie Mi na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię. Czy chrzest Janowy pochodził z nieba czy też od ludzi? Odpowiedzcie Mi”.

Oni zastanawiali się między sobą: „Jeśli powiemy: «Z nieba», to nam zarzuci: «Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?» Powiemy: «Od ludzi»”. Lecz bali się tłumu, ponieważ wszyscy uważali Jana rzeczywiście za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: „Nie wiemy”.

Jezus im rzekł: „Więc i Ja nie powiem wam, jakim prawem to czynię”.

dzisiejszym pierwszym czytaniu na pierwszy plan zdecydowanie wybija się to zdanie: Budując samych siebie, na fundamencie waszej najświętszej wiary, w Duchu Świętym się módlcie i w miłości Bożej strzeżcie samych siebie, oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, które wiedzie ku życiu wiecznemu.

W tłumaczeniu Biblii Paulistów brzmi ono tak: Umacniajcie się na fundamencie waszej najświętszej wiary i módlcie się pod natchnieniem Ducha Świętego! Trwajcie w Bożej miłości i oczekujcie na miłosierdzie naszego Pana Jezusa Chrystusa, które was doprowadzi do życia wiecznego.

Z kolei, w Biblii Pierwszego Kościoła zdanie to przybiera taką formę: Opierając swoją budowę na fundamencie najświętszej wiary i modląc się w Duchu Świętym, utrzymujcie się w miłości Boga, czekając na zmiłowanie się Pana naszego Jezusa Chrystusa, prowadzące do życia wiecznego.

Subtelne różnice w tłumaczeniach pomagają nam dostrzec różne aspekty powyższej wypowiedzi Apostoła, ale na pewno zasadnicze przesłanie tego przekazu jest bardzo jasne, bardzo konkretne i bardzo mocne: mamy swoje życie budować na fundamencie wiary! Ona jest podstawą i zasadą wszystkiego!

Z pewnością, bardzo ważnym jest to, iż w każdym z tych tłumaczeń wiara ta zyskuje określenie: najświętsza. Nie umknęło ono w żadnych z nich, a to oznacza, że nie jest jakimś dodatkiem w tekście, pojawiającym się tylko w niektórych tłumaczeniach – tak bywa z niektórymi określeniami, które mogą wydawać się tłumaczowi bardziej odpowiednie do oddania tej czy innej myśli, podczas kiedy inny tłumacz użyje innego określenia. To akurat określenie pojawia się w każdym z tłumaczeń, co jednoznacznie wskazuje, że Apostoł Juda tak określił wiarę, która – raz jeszcze to mocno podkreślmy – ma być dla chrześcijan fundamentem.

To wydaje się oczywiste, ale z pewnością dobrze jest to sobie uświadomić i po imieniu nazwać. A już szczególnie w naszych czasach, naznaczonych tak mocno piętnem relatywizmu i dowolności w przyjmowaniu i traktowaniu prawd objawionych. TO NASZA WIARA JEST NAJŚWIĘTSZA I JEDYNA PRAWDZIWA – WIARA, GŁOSZONA PRZEZ ŚWIĘTY KOŚCIÓŁ KATOLICKI! ŻADNA INNA!

I nie ma tu nic do rzeczy ekumenizm, który czasami przybiera formy groteskowe, a czasami groźne, a czasami irytujące, czy wręcz bulwersujące, jeżeli prowadzi do wyciszania w nauczaniu Kościoła Katolickiego pewnych prawd, żeby przypadkiem nie drażnić lub nie psuć komfortu psychicznego wyznawców innych religii, albo niewierzących. Tak nie wolno! To zdrada wiary! To wyparcie się Jezusa Chrystusa! Tylko najświętsza wiara, głoszona przez jedyny i prawdziwy Kościół Katolicki, jest prawdziwa i jest drogą do zbawienia.

Ekumenizm – owszem – może prowadzić do poszukiwania elementów jedności z wyznawcami innych religii, a na pewno: do poszukiwania sposobów współpracy z nimi na płaszczyźnie społecznej – w tej rzeczywistości doczesnej. W końcu, przedstawiciele różnych religii żyją na tym samym skrawku ziemi, a spełniając różne funkcje i zadania społeczne, służą tym samym ludziom. Nie mogą zatem okazywać sobie wzajemnej nienawiści, rzucając sobie kłody pod nogi. Powinni ze sobą współpracować, wspierając się nawzajem.

Natomiast na pewno nie wolno zacierać przy tym różnic doktrynalnych, czyli „rozmydlać” jednoznacznego przekazu wyznawanej przez nas wiary. Jeżeli zaś miałoby nastąpić jakieś pojednanie na tym odcinku, to tylko na tej zasadzie, że ci, którzy odeszli od jedynego Świętego Kościoła Katolickiego – po prostu do niego wrócą. To jest jedyny właściwy – zgodny a nauką Ewangelii i nauczaniem Kościoła – kierunek ekumenizmu!

Natomiast my wszyscy, którzy jesteśmy obdarowani przywilejem wiary i jednocześnie nim bardzo zaszczyceni – mamy kierować się tymi oto wskazaniami Apostoła: Dla jednych miejcie litość; dla tych, którzy mają wątpliwości: ratujcie ich, wyrywając z ognia; dla drugich zaś miejcie litość z obawą, mając w nienawiści nawet chiton zbrukany przez ciało.

Nie wchodząc już w szczegółowe konteksty kulturowe, których znakiem jest ów chiton zbrukany przez ciało, możemy powiedzieć, że Apostoł wzywa nas do postępowania z jednej strony aktywnego, z drugiej jednak – roztropnego. Do tego, byśmy różne sposoby działania stosowali w odniesieniu do różnych osób i sytuacji – tak jednak, aby to ostatecznie mogło być czytelnym świadectwem wiary, ale też wsparciem dla innych w ich pogłębianiu wiary.

Jakoś to mocno wybrzmiewa w dzisiejszym przekazie Apostoła Judy, że my tej naszej najświętszej wiary nie możemy mieć tylko dla siebie, ale w umiejętny sposób mamy ją przekazywać innym. Właśnie – w sposób umiejętny, dopasowany do okoliczności i potrzeb chwili. Zaznaczmy: nie zmieniając absolutnie niczego w treści wiary, a ewentualnie w sposobie jej przekazywania i świadczenia o niej.

Tak, jak bardzo różne sposoby docierania ze swoim przekazem stosował sam Jezus. Bardzo częstonormalnie” i spokojnie nauczał, czasami ostro upominał, nawet grzmiał na obłudnych faryzeuszy. Czynił też wiele znaków. Niekiedy wprost okazywał czułą litość – nawet najbardziej pogubionym grzesznikom, jeżeli widział ich szczery żal.

Ale czasami… rozpędzał handlujących w świątyni, wywracając stoły bankierów! O tym słyszeliśmy we wczorajszej Ewangelii, a dzisiaj – we fragmencie, będącym dalszym ciągiem wczorajszej historii – słyszymy, że Jezus „tłumaczy się” ze swoich działań. Jak słyszymy: Jezus wraz z uczniami przyszli znowu do Jerozolimy. Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i pytali Go: „Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żeby to czynić?” Jezus im odpowiedział: „Zadam wam jedno pytanie. Odpowiedzcie Mi na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię. Czy chrzest Janowy pochodził z nieba czy też od ludzi? Odpowiedzcie Mi”.

Adwersarze nie odpowiedzieli na to pytanie. I nie dlatego, że nie wiedzieli, co powiedzieć. Bo oni doskonale tak naprawdę znali odpowiedź na pytanie, które postawili. I mogli sami sobie udzielić właściwej odpowiedzi. Natomiast nie mogli znaleźć sposobu, jak Jezusa „zagonić w kozi róg”, wystawić Go na próbę, postawić pod ścianą, udowodnić mu nieprawomyślność działania. Tak naprawdę, to Jezus – tym jednym pytaniem – ich samych pod ścianą postawił. I nie dlatego, że miał jakąś dziwną przyjemność w „zaginaniu” adwersarzy, ale dlatego, że zależało Mu na prawdzie.

Ale też dlatego, że Jego działania zawsze były spójne i logiczne – i nie miał On nigdy niczego do ukrycia. Natomiast zależało Mu i wciąż zależy na naszym zbawieniu, dlatego nie może pozwolić, żeby ci, których naucza i których chce zbawić, pogubili się w odmętach i absurdach, głoszonych przez tak przewrotnych ludzi, jak ówczesna elita religijna narodu żydowskiego, czy dzisiejsi mąciciele, a więc „eksperci od wszystkiego”, a szczególnie od spraw wiary i „reformowania” Kościoła.

Dlatego nie waha się Jezus zastosować nawet tak drastycznych działań, jak te, opisane wczoraj. A dzisiaj – bardzo łatwo, bo zaledwie jednym zdaniem – wyraźnie wskazuje na podstawy i motywy swego działania. Dla człowieka rozumnego – wszystko jest jasne. Dla zawziętego i upartego – zapewne też, ale się do tego nie przyzna. Bo przecież musi postawić na swoim.

I tak jest również dzisiaj, w tym dzisiejszym świcie, w którym przychodzi nam, wyznawcom świętej wiary katolickiej, zderzać się z absurdalnymi zarzutami czy „argumentami” przeciwników, zupełnie nie opartymi na prawdzie czy logice, a jedynie na chęci postawienia „na swoim” i sprzeciwu dla samego sprzeciwu. W takim świecie żyjemy.

Ale to właśnie w takim świecie mamy niezachwianie wyznawać świętą wiarę katolicką, modlić się z pomocą Ducha Świętego – pod Jego natchnieniem i o Jego natchnienie – i poszukiwać jak najlepszego sposobu świadczenia o swojej wierze wobec innych i roztropnego przekładania jej na konkretne postawy i działania. Z wielką gorliwością i zapałem, ale też – z zachowaniem zdrowego rozsądku i należytego dystansu do otaczającej rzeczywistości i działań ewentualnych przeciwników.

Taka nauka płynie do nas dzisiaj ze słów zarówno samego Jezusa, jak i Apostoła Judy, we fragmencie Jego bardzo krótkiego Listu. Warto wziąć sobie do serca – i trwać w najświętszej wierze katolickiej, na niej budując całe swoje życie!

1 komentarz

  • Słowa dzisiejszego psalmu przemawiają do mnie wyraźnie.
    Dziś w nocy robiłam wszystko, co mogłam, żeby nie wpaść w złość na Mamę Marię.
    Wielokrotnie odmawiałam „AVE MARIA” po polsku. Nie wiem, skąd się to wzięło, bo nigdy nie uczyłam się polskiego.
    Dzięki temu mogłam zasnąć, nie obrażając Mamy Marii. Pomogła mi, mimo że nie wymawiałam słów poprawnie.

Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.