Siejmy… siejmy… siejmy…

S

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy moi, pozdrawiam Was po raz kolejny ze Szklarskiej Poręby. Zwykle niedziela w tym miejscu wiąże się z intensywną pracą w miejscowej Parafii, we współpracy lub w zastępstwie za Księdza Dziekana Bogusława Sawaryna. Tym razem jednak nie będzie takiej potrzeby, bo z racji wakacji Księdza Dziekana wspiera kilku Księży. Dlatego po Mszy Świętej porannej w Kaplicy domowej – tak, jak jest to każdego dnia – planujemy własne zajęcia na miejscu, bo pada, a po południu wybierzemy się do zamku w Łomnicy: na wycieczkę i na obiad.

Drodzy moi, wspominamy w naszych modlitwach, świętej pamięci Pana Karola Orłowskiego, naszego wieloletniego Gospodarza właśnie tu, w Szklarskiej Porębie, który dokładnie rok temu odszedł do wieczności. Wspominamy tyle spotkań i tyle dobroci, którą – wraz ze swoją Żoną, Panią Haliną, i swoim Córkami – okazywali mi osobiście, mojej Rodzinie, i całym rzeszom Młodzieży, z którą tu przez tyle lat przyjeżdżałem. Niech Dobry Bóg obdarzy Pana Karola życiem wiecznym!

Tymczasem, zapraszam już do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co Pan mówi dzisiaj konkretnie i osobiście do mnie – właśnie do mnie? Jaką główną myśl wyprowadzę dla siebie z tego Słowa? Duchu Święty, bądź światłem i natchnieniem…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

16 Niedziela zwykła, A,

19 lipca 2026., 

do czytań: Mdr 12,13.16–19; Rz 8,26–27; Mt 13,24–43

CZYTANIE Z KSIĘGI MĄDROŚCI:

Panie, nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał dowodzić, że nie sądzisz niesprawiedliwie.

Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz.

Tak postępując nauczyłeś lud swój, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś swoim synom wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO RZYMIAN:

Bracia: Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.

A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: «Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?» Odpowiedział im: «Nieprzyjazny człowiek to sprawił». Rzekli mu słudzy: «Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?» A on im odrzekł: «Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza»”.

Inną przypowieść im powiedział: „Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach”.

Powiedział im inną przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło”.

To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: „Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata”.

Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: „Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście”. On odpowiedział:

Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie Królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie.

Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego Królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.

Kto ma uszy, niechaj słucha”.

Z kilku przynajmniej powodów Boże słowo dzisiejszej liturgii stanowi dla nas wszystkich źródło pocieszenia i nadziei.

Już bowiem pierwsze czytanie, z Księgi Mądrości, ukazuje nam obraz Boga, któremu bardzo, ale to bardzo zależy na człowieku. Wyraźnie wybrzmiewa to w tej oto modlitwie: Panie, nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał dowodzić, że nie sądzisz niesprawiedliwie. Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz.

Oto obraz Boga, który ma pieczę nad wszystkim, nic więc nie jest przed Nim ukryte, nic też nie może równać się z Jego potęgą! Dlatego sądzi On wszystkich i wszystko sprawiedliwie, ale z tym nastawieniem, że – jak to zostało wyrażone – «wszystko oszczędza». Zatem, jest to sąd sprawiedliwy, ale i miłosierny. Zresztą, w następnych zdaniach jest to już wprost wyrażone: Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz.

Przywołujemy sobie raz jeszcze zdanie to w całości, bo ono – jak w pigułce – zawiera wszystko, co tu sobie mówimy: Bóg naprawdę «sądzi łagodnie», «rządzi z oględnością» – pomimo że włada wielką potęgą. Można zatem powiedzieć, że nie podkreśla, nie zaznacza aż tak bardzo tej potęgi, aby zbyt surowo nie potraktować człowieka. Aby obejść się z nim – jak zostało to wyrażone – z oględnością.

A przecież Pan może obejść się z człowiekiem tak, jak chce. I okazać swoją moc – «gdy zechce». Jeżeli zatem nie występuje przeciwko człowiekowi, jeżeli go wręcz oszczędza, to dlatego, że tak właśnie chce. I to jest dla nas – podobnie, jak wszystko, co tu sobie powiedzieliśmy – źródłem pocieszenia i nadziei. Bo to znaczy, że Bogu naprawdę na nas zależy – na naszym dobru, na naszym zbawieniu, a nie na tym, by nas na czymś przyłapać, pochwycić i obowiązkowo ukarać. A może nawet – zupełnie odrzucić. Nie! Bóg tego nie chce! Bo On nas – żeby to jeszcze raz zacytować i mocno wyakcentować – oszczędza. A to jest dla nas naprawdę źródłem pocieszenia i nadziei.

Jak i to, że Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Nawet na tym odcinku – czyli na odcinku modlitwy, a więc naszego zwracania się do Boga – sam Bóg nam pomaga. Żebyśmy to dobrze zrozumieli: Bóg sam pomaga nam zwracać się do Boga! Do siebie samego! To tak, jakby ktoś powiedział: „To teraz przyjdź do mnie i poproś mnie o to, czy o tamto, takimi a takimi słowami.” Przecież uznalibyśmy taką sytuację za bardzo dziwną, żeby nie powiedzieć: nienormalną.

Ale Bóg nawet do tego się posuwa, by nam pomóc, by wesprzeć naszą modlitwę. Bo tu nie chodzi o to, by Boga – jak jakiegoś rozkapryszonego hrabiego – „udobruchać” albo zabawić, albo jakkolwiek inaczej zaspokoić Jego próżność. Tu chodzi o nasze dobro – a konkretnie: o nasze zbawienie. Dlatego Boży Duch modli się z nami, w nas i przez nas, aby nas w ten sposób z Bogiem zjednoczyć jak najpełniej!

Podkreślmy jeszcze raz bardzo mocno i jasno: Bogu nie są potrzebne żadne nasze modlitwy! Ani żadne gesty czy znaki, dary czy ofiary, nasze słowa czy pieśni, uwielbienia czy dziękczynienia. Nie są Mu tak naprawdę potrzebne, niczego Mu nie dodają, o nic Go nie ubogacają. To nam jest to wszystko potrzebne – i Duch Święty nam w tym wszystkim pomaga. Przez swego Ducha Bóg chce się z nami zjednoczyć, chce wejść z nami w dialog, w pełną miłości – jak najgłębszą, intymną wręcz więź! Bo Jemu tak bardzo zależy na naszym dobru, na naszym szczęściu, na naszym zbawieniu. Pomaga się więc także w tym, byśmy się o to umieli modlić! Jakież to dla nas źródło pocieszenia i nadziei!

Jak również i to, że Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Czy też to, że Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach. A także i to, że Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło.

Z takiego drobiazgu – wzrasta taka potęga! Ziarnko gorczycy, o średnicy kilku milimetrów, rozrasta się w krzew, osiągający nawet cztery metry. A drobna kostka zaczynu jest w stanie zakwasić wielką misę ciasta. A nieprzyjaciel, który nasiał chwastu obok zboża, nie jest w stanie ostatecznie tego zboża zagłuszyć, zachwaścić do tego stopnia, by nie wydało zupełnie plonu! To prawdziwe źródło pocieszenia i nadziei.

Bóg sam troszczy się o wzrost swego Królestwa w świecie i w sercach ludzi. I nie przeszkadza Mu to – a może wręcz jest jakimś atutem i znakiem rozpoznawczym – że dokonuje się to w ciszy, skromności, delikatności… A ta delikatność Boga wyraża się chociażby w taki oto sposób – wskazany przez Jezusa w Jego przypowieści, że gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: «Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?» Odpowiedział im: «Nieprzyjazny człowiek to sprawił». Rzekli mu słudzy: «Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?» A on im odrzekł: «Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza».

To dlatego właśnie widzimy na co dzień tyle zła, jakie panoszy się wokół nas i pomiędzy nami – niestety, także w nas samych – a nie ma na to natychmiastowej reakcji z Nieba! Widzimy i doświadczamy niemałego bałaganu w naszych rodzinach, sąsiedztwach i najbliższym otoczeniu; widzimy wielki bałagan w całym świecie naszej polityki i całej sferze publicznej, widzimy coraz bardziej otwarte i bezczelne łamanie Praw Boskich i ludzkich, a nie ma na to żadnej odpowiedzi od Pana!

Nieraz wręcz pytamy: „Czemu nie reagujesz? Czemu zgadzasz się na takie bezprawie? Czemu pozwalasz się tak traktować? Czemu pozwalasz tak z siebie szydzić – skoro Pismo Święte mówi, że właśnie na to nie pozwolisz?… Dlaczego milczysz na te absurdy i szaleństwa, których tak wiele dopuszczają się dzisiaj ludzie?”

Drodzy moi, my naprawdę za mało pamiętamy i za mało dopuszczamy do świadomości tę prawdę, że jak […] zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego Królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.

Tak będzie! Na pewno! To wielkie źródło pocieszenia i nadziei! Ale nie dla wszystkich! Bo dla tych, którzy znajdą się w gronie chwastów – to źródło wielkiego lęku i frustracji. Ale dlatego może warto zmienić swoje nastawienie – swoją pozycję w całej tej historii, o której opowiada dziś Jezus – i nie być już chwastem, a dobrym ziarnem, które przynosi obfity plon. Tego akurat ta Jezusowa przypowieść – by się tak wyrazić – nie przewiduje. Chwast jest i zostanie chwastem – aż do momentu spalenia.

I jest to mocne ostrzeżenie przed tym, by taką postawę przyjmować, bo ostatecznie doprowadzi ona do takiego rozstrzygnięcia, o jakim dzisiaj słyszymy. I jest to dla nas, którzy nie chcemy być owymi chwastami na Bożej roli, wielkie źródło pocieszenia i nadziei – to właśnie, że będzie Boży Sąd, na którym to wszystko, co złe, zostanie należycie potraktowane. I kiedy ludzkie trybunały i systemy tak zwanego wymiaru sprawiedliwości zawiodą, to tamten na pewno nie zawiedzie.

Dlatego warto wytrwać do końca w dobru i zostawić niesprawiedliwość, której może doświadczamy – i związaną z tym naszą ewentualną krzywdę – do rozstrzygnięcia Bogu. Często nie jesteśmy w stanie temuż złu sami zaradzić – Bóg sobie na pewno poradzi! Akurat Jego sprawiedliwość na pewno nie zawiedzie. Ale ona – jako prawdziwa i pełna sprawiedliwość – nie ma względu na osoby, dlatego może się okazać, że będziemy oczekiwali tego, iż dotknie ona innych ludzi, którzy czynią zło, gdy tymczasem dotknie ona nas, którzy też czynimy zło, chociaż akurat o nim nie chcemy myśleć ani mówić, gdy skrupulatnie wyliczamy zło u innych.

Dlatego strzeżmy się tego, byśmy się nie znaleźli po stronie chwastu. Wyrywajmy wszelki chwast zła z naszych serc i umysłów. Stwórzmy za to jak najlepszą atmosferę do wzrostu Bożego królestwa w naszych sercach. Pozwólmy małemu ziarenku wzrastać – okażmy cierpliwość i wytrwałość! Módlmy się z pomocą Ducha Świętego o wzrost tegoż Królestwa w nas! I otwierajmy się na Pana, aby mógł nas «sądzić łagodnie» i «rządzić nami z oględnością». On tego wszystkiego chce! On chce nam udzielić wszystkich możliwych darów, wysłuchać naszych modlitw, napełnić nasze serca wszelkim swoim błogosławieństwem!

Ale to, czy tak się stanie, naprawdę zależy tylko od nas! Od tego, czy my tych darów będziemy chcieli! Czy się na nie otworzymy! Czy nie zachwaścimy swoich serc i umysłów tym, co złe, grzeszne, próżne, miałkie i bezsensowne. Żeby nie okazało się, że tam już po prostu nie będzie miejsca na dobre ziarno, bo te złe ziarna na tyle glebę naszych serc opanują i zachwaszczą, że nic już więcej nie da się tam posiać.

Zadbajmy zatem o odchwaszczenie naszych serc i umysłów! Dbajmy o to każdego dnia! Odsuwajmy od siebie każdą pokusę do zła – kiedy się tylko pojawi! Na samym początku! Nie idźmy na żadne kompromisy z szatanem! Nie dawajmy mu palca, bo na pewno pociągnie za rękę!

I czyńmy dobro – jak najwięcej dobra! Przesuńmy w naszym myśleniu akcent z walki ze złem – na staranie się o dobro. Te rzeczywistości są blisko siebie, są wręcz komplementarne – wzajemnie się uzupełniają i wzmacniają – ale kiedy akcent będzie położony bardziej na tworzenie i budowanie, niż na walką i niszczenie (zła), to okaże się, że im więcej będzie dobra, tym mniej będzie zła! Im więcej ziarna – tym mniej chwastu! Bo nawet miejsca na ten chwast w naszych sercach będzie coraz mniej…

Zatem, siejmy, siejmy, siejmy! Dobre ziarno, nie chwast! Na chwaście jak najmniej koncentrujmy uwagi! Oddajmy się budowaniu i tworzeniu dobra! I bądźmy cierpliwi i wytrwali – to Bóg da wzrost! Wtedy, kiedy On uzna za stosowne. Poczekajmy na wzrost ziarenka, na rozwój zaczynu… Poczekajmy do żniwa! Ono przyjdzie! My zaś módlmy się – z pomocą Ducha Świętego – i działajmy! Pan sam zadba o swoje żniwo…

I to jest dla nas wielkie źródło pocieszenia i nadziei!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.