Chodźmy na Ucztę!

C

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Siostra Aldona Deczewska, Franciszkanka Misjonarka Maryi, z którą miałem przyjemność spotykać się i współpracować w czasie moich studiów i pracy na KUL. Życzę ogromu łask Bożych – i o to będę się modlił.

A ja dzisiaj pomagam duszpastersko w Parafii w Brzozowicy, po czym wracam do Siedlec, gdzie o 20:00 mamy Mszę Świętą w naszym Duszpasterstwie, po niej zaś: nabożeństwo październikowe.

Wracam jeszcze do wczorajszego dnia i do Uroczystości pogrzebowych świętej pamięci Pana Jana Piszcza. Dziękuję za atmosferę modlitwy i wspólnoty, jaką stworzyliśmy w gronie Osób bliskich, a myślę tu o Agnieszce, Córce Zmarłego, i Jej całej Rodzinie oraz o Monice Ochnik i innych Osobach z mojego pierwszego KSM – właśnie tam, w Parafii Radoryż Kościelny.

Ale myślę też o nowo poznanym Lektorze, który spełnia też czasami funkcję Kościelnego, a który – jak widzę – jest prawą ręką Duszpasterzy i dobrym duchem ożywiającym tę Parafię: o Michale Kocie, Synu mojego Ucznia z tamtych czasów. Michał naprawdę całym sercem angażuje się w przygotowanie liturgii i samą liturgię, ogarniając bardzo wiele spraw w krótkim czasie. A do tego – jest naprawdę otwarty na kontakt i niezwykle życzliwy. Przeto wymieniliśmy się numerami telefonów i już wczoraj wieczorem napisaliśmy do siebie kilka wiadomości.

Od wczoraj też włączyłem Go do moich modlitw i do błogosławieństwa kapłańskiego, które posyłam codziennie wybranym Osobom i grupom Osób. Bardzo cieszę się, że są dzisiaj tacy odważni młodzi Ludzie, którzy nie wstydzą się świadczyć otwarcie o swojej wierze, nie przejmując się opinią otoczenia. Wielkie podziękowanie i gratulacje Rodzicom!

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co Pan do mnie mówi dziś osobiście przez swoje Słowo? Z jakim konkretnym wskazaniem zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty, pomóż odczytać…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

28 Niedziela zwykła, A,

11 października 2026.,

do czytań: Iz 25,6–10a; Flp 4,12–14.19–20; Mt 22,1–14

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA IZAJASZA:

Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarzy wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody.

Raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę swego ludu po całej ziemi, bo Pan przyrzekł.

I powiedzą w owym dniu: „Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze”.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO FILIPIAN:

Bracia: Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku.

A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę. Bogu zaś i Ojcu naszemu chwała na wieki wieków. Amen.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: „Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi.

Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: «Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę». Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa; a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy ich pozabijali.

Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.

Wtedy rzekł swoim sługom: «Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie». Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami.

Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: «Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?» Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: «Zwiążcie mu ręce i nogi, i wyrzućcie go na zewnątrz w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów».

Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych”.

W obrazie zaproszenia na ucztę, o którym mowa w pierwszym dzisiejszym czytaniu, dostrzegamy bardzo wyraźny przekaz o Bogu, który z miłości do człowieka, sam wychodzi do niego z inicjatywą spotkania, z zaproszeniem do zbudowania mocnej relacji, a ostatecznie: do zbawienia.

Naszą uwagę z pewnością zwraca wielka obfitość tego wszystkiego, co niejako znajduje się na stole, przy którym zasiąść mają uczestnicy uczty. Słyszymy: Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win.

Zwolennicy odchudzania się zapewne niezbyt przychylnie odebraliby takie zaproszenie, chociaż może owe «najwyborniejsze wina» byłyby dla nich jakimś argumentem. My jednak zdajemy sobie sprawę, że nie o licznik kalorii czy innych wartości odżywczych tutaj chodzi, ale o bezmiar obfitości darów, które Bóg chce ofiarować człowiekowi.

I żeby nie pozostać na tym wymiarze kulinarno – dietetycznym, to już w następnych zdaniach słyszymy: Zedrze On – czyli Bóg – na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarzy wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody. Raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę swego ludu po całej ziemi, bo Pan przyrzekł.

A właśnie! To po to ta uczta – moglibyśmy powiedzieć. Po to, aby jej uczestników obdarzyć czymś więcej, niż tylko pokarmem, którym zaspokoją głód. Bóg ich po prostu zaprasza do pełnej jedności ze sobą, z czego wypłyną dla ludzi bardzo określone korzyści duchowe – na czele z tą najważniejszą korzyścią, jaką jest wieczne zbawienie. Mówimy zatem o wiecznej Uczcie zbawionych – jak zwykliśmy nazywać szczęśliwość wieczną w Niebie.

W tym kontekście odbieramy także przypowieść Jezusa z dzisiejszej Ewangelii. Oto słyszymy ciekawe porównanie królestwa Bożego do uczty, na którą król zaprasza konkretne osoby. Zauważmy, że mowa jest o uczcie weselnej, którą ów król wyprawił swojemu synowi. To są dwa ważne aspekty, wzmagające tylko surowość odpowiedzialności, jaka spada na tych, którzy królewskim zaproszeniem pogardzili. Zdajemy sobie bowiem sprawę, jakie znaczenie dla ojca ma fakt, że jego syn wchodzi w związek małżeński.

Nawet z naszego współczesnego doświadczenia możemy powiedzieć, jakie działania jest w stanie podjąć ojciec, dumny ze swego syna, który wchodzi w samodzielne życie, zakładając nową rodzinę. Ta ojcowska duma niekiedy wyraża się w działaniach wręcz nieracjonalnych – a chociażby w gigantycznych kwotach, wyłożonych na wyprawienie wesela, o ile oczywiście ojca na to stać.

Bo tu przecież chodzi – po pierwsze – o jego syna, a więc o jego ojcowską dumę, jaką sprawie ten, którego on, ojciec, bezgranicznie kocha i dla dobra którego jest w stanie uczynić i oddać wszystko. Po drugie zaś: chodzi o wesele, a więc wydarzenie bardzo szczególne i jedyne w swoim rodzaju. Dlatego zlekceważenie zaproszenia na ucztę, wydaną w takich okolicznościach, jest wielką zniewagą!

Oto bowiem szczęśliwy i dumny z syna ojciec chce się tym szczęściem i tą dumą podzielić z tymi, których uznaje za ważnych w swoim życiu i w życiu swego syna, dlatego kieruje do nich pełne otwartości zaproszenie – a w odpowiedzi dostaje jakby cios z pięści, między oczy. Może to drastyczne porównanie, ale ta odmowa, z jaką ewangeliczny król się spotkał, to jakby plunięcie w twarz. Także ze względu na powody, dla których poszczególni zaproszeni odmówili królowi.

A dokonywało się to tak: Posłał król swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: «Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę». Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa; a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy ich pozabijali.

Zatem – zauważmy: zaproszenie wysłane było już dawno. Był więc czas, żeby się na ucztę przygotować. Teraz już było tylko przypomnienie. Zostało ono zlekceważone. Wysłane zostało zatem drugie przypomnienie. Ono też zostało odrzucone – i to w sposób wyjątkowo brutalny, skoro w niektórych przypadkach doszło wręcz do zabójstwa wysłanników króla. Totalna zniewaga zatem – tylko o tym możemy mówić.

Tak to zresztą odebrał sam król, skoro uniósł się gniewem, posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wedle naszych standardów, to też jest działanie przedziwne, bo nawet jeżeli ktoś nie przyjdzie na spotkanie, nawet zlekceważy zaproszenie, nawet słowa nie powie, że go nie będzie i dlaczego go nie będzie, to jednak nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której urażony gospodarz idzie spalić mu dom! To ten zaproszony wykazuje się brakiem kultury, na niego więc spada odpowiedzialność za całe zamieszanie, jednak nie usprawiedliwia to aż tak drastycznych kroków gospodarza!

My jednak zdajemy sobie sprawę, że w nauczaniu Jezusa nie o konwenanse chodzi, a o konkretny przekaz, z którego mamy wyciągnąć konkretne wnioski. Otóż, zaproszenie Jezusa skierowane jest do każdego i każdej z nas. Jesteśmy zaproszeni do skorzystania z pełni darów, jakie na tej uczcie staną się naszym udziałem. Myślimy zapewne o wspomnianej już wiecznej Uczcie zbawionych.

Ale możemy też pomyśleć o Uczcie eucharystycznej, czyli o Mszy Świętej i Komunii Świętej. Iluż naszych wierny te zaproszenia lekceważy! Możemy wreszcie pomyśleć o Uczcie Bożego słowa, ale i o każdym zaproszeniu Jezusa, każdym natchnieniu od Niego; o każdej sytuacji, w której On wychodzi do nas ze swoją miłością i pomocą. I teraz cała rzecz w tym, jak my na to zareagujemy? Czy skorzystamy z tego zaproszenia, czy z niego zwyczajnie zakpimy?…

Albo odłożymy na później, aż pozałatwiamy sprawy «swojego kupiectwa» – jak słyszeliśmy w Ewangelii – czy sprawy «swojego pola», a więc swojej codzienności, szeroko rozumianej, a tak przytłaczającej, że człowiek albo już nie ma ochoty, albo nie widzi potrzeby korzystania z zaproszenia Pana. A tymczasem – to właśnie ta Uczta, na którą On zaprasza, jest w stanie zaspokoić wszystkie głody i pragnienia człowieka.

Dlatego też do skorzystania z zaproszenia Pana przekonuje nas – w drugim dzisiejszym czytaniu Święty Paweł, gdy pisze do Filipian, a jednocześnie do nas wszystkich: Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. A dlaczego tak jest?

To słyszymy w dalszych słowach Apostoła: Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę. Tak, jak zaspokoił każdą jego potrzebę, tak też zaspokoi i ich potrzeby.

Bo Pan właśnie po to zaprasza nas na swoją Ucztę – jakkolwiek by jej nie rozumieć – aby obdarzyć nas szczęściem i pokojem. Aby nam niczego nie brakowało. Nie w tym wymiarze materialnym, bo nie on tu jest najważniejszy. Tak wielu dzisiaj – w tej sferze materialnej – ma wszystko i jeszcze więcej, a w końcu i tak targają się na swoje życie, bo nie widzą jego sensu. Albo na inne sposoby demonstrują poczucie zagubienia i wewnętrznej pustki.

Przeżywamy aktualnie w naszej Ojczyźnie dramatyczne sytuacje w szkołach i na uczelniach, spowodowane przez młodych i bardzo młodych Ludzi. Wszyscy łapią się za głowę i pytają: „Dlaczego? Co się dzieje?” Rozliczni eksperci mnożą swoje opinie i diagnozy! Proponowane są różne sposoby rozwiązania tych problemów. A przecież przyczyna tego jest tylko jedna i jej rozwiązanie – tylko jedno.

Odwołując się do ewangelicznego obrazu spalenia domów i miast tych, którzy zlekceważyli zaproszenie na królewską ucztę, możemy powiedzieć, że nasz Pan nie musi absolutnie tego robić, bo tak naprawdę ci, którzy lekceważą Jego zaproszenie – sami, własnymi rękami, w ten właśnie sposób palą swoje domy, niszczą swoje życie, obracają w gruzowisko całą swoją rzeczywistość! Sami – własnymi rękami! Bo nie korzystają z darów, które chce im ofiarować Pan i zamiast zasiąść z Nim do Jego Uczty – karmią się jakimiś ochłapami, często zatrutymi. I potem mamy to, co mamy.

Mamy rozwalone życie rodzinne, życie religijne w naszych społecznościach! Pan Bóg spychany jest na absolutny margines naszej codzienności, dzieci i młodzież nie są od małego wychowywane w wierze, nie są uczone modlitwy i prowadzane do kościoła, nie doświadczają także mądrej, wymagającej miłości swoich rodziców, bo ci nie mają dla nich czasu, więc dają im przeróżne gadżety i błyskotki, żeby się nimi zajęły i nie zawracały im głowy.

Wczoraj, będąc w podróży, słuchałem w Radiu MARYJA katechezy, w której padło stwierdzenie, że obecnie połowa dzieci, które przychodzi na świat, rodzi się poza jakimikolwiek sformalizowanymi związkami, choćby cywilnymi – już nie mówiąc o małżeństwach sakramentalnych i zdrowych moralnie rodzinach. To o czym my mówimy, Drozdy moi?

Jak ma wyglądać rzeczywistość, tworzona przez ludzi głodnych i spragnionych – głodnych szczęścia i spragnionych miłości? A przecież wystarczy tylko zwrócić się do Pana i skorzystać z Jego zaproszenia na Ucztę. Mówimy zaś tu konkretnie o coniedzielnej, porządnie przeżywanej Mszy Świętej, o comiesięcznej, dobrze przygotowanej Spowiedzi Świętej i stałej Komunii Świętej; mówimy o codziennej modlitwie w różnych formach i lekturze Pisma Świętego. I mówimy o życiu na co dzień według zasad Ewangelii i Dekalogu.

Tylko w ten sposób nasze życie nabierze sensu i smaku! Ale to zależy od nas. Druga część ewangelicznej przypowieści, w której słyszymy, jak król powyrzucał z uczty gości niewłaściwie ubranych, uświadamia nam, że decyzja o skorzystaniu z zaproszenia na Ucztę musi być przez nas w pełni „chciana” i świadoma. My się mamy dobrze wewnętrznie nastawić i naprawdę tego pragnąć, a nie „robić łaskę” Jezusowi, że już od niechcenia przyjdziemy, bo nie mamy nic innego do roboty. Albo nie mamy już nic do stracenia. Nie!

Nasza pozytywna odpowiedź na zaproszenie Pana na Ucztę musi wypływać z naszego serca! A wówczas przekonamy się, że będziemy w pełni nasyceni i zaspokojeni, nie musząc już – by się tak wyrazić – „dojadać na boku”. Bo – jak zapewnia nas dzisiaj Apostoł –Bóg […] według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę.

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.