Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

O

Witam Was, Kochani! Chcę się z Wami podzielić dziś troską o naszą Ojczyznę. Akurat jestem pod wrażeniem (negatywnym!) ostatnich wydarzeń, o których nawet nie mówi się w mediach publicznych, pojawiają się natomiast w „drugim obiegu”. Chodzi mi o upomnienie, jakiego Prezydent udzielił Administratorowi Diecezji Polowej, Ks. Płk. Sławomirowi Żarskiemu, za homilię w dniu 11 listopada tego roku. Homilię, którą czytałem i której słuchałem i w której trudno dopatrzeć się jakichś akcentów stricte politycznych. Co więcej, kilka dni później dowiadujemy się, że Ksiądz Pułkownik zostaje przeniesiony do rezerwy kadrowej. Według stanowiska MON – nie za karę. Oczywiście, nie za karę… Arogancja, z jaką obecna władza wprowadza swoje porządki, już poraża swoją skalą! Wydaje się, że to się już dokonuje nawet nie w białych rękawiczkach. Przedstawiciele jedynie słusznej partii już zdejmują rękawiczki i całkiem otwarcie kpią sobie z Narodu. Coraz bardziej uzależniamy się od obcych mocarstw, szczególnie – jednego… A tyle nasi Ojcowie krwi przelewali i tyle ofiar złożyli, żeby się właśnie spod tej niewoli wyrwać. A tu tymczasem… Najlepszym tego dowodem jest sposób prowadzenia śledztwa w sprawie Katastrofy Smoleńskiej. Zresztą, ja jestem w dwustu procentach pewny, że to nie była żadna przypadkowa katastrofa! I modlę się tylko o to, aby prawda jak najszybciej wyszła na jaw! Kochani, zastanawiam się coraz mocniej: Co się dzieje w naszym Polskim Domu? Czy nam, księżom, znowu przyjdzie płacić coraz wyższą cenę za mówienie prawdy? A czy w tym wspomnianym na początku przypadku nie zadziałał mechanizm: „Uderz w stół, a nożyce się odezwą”? Ja wiem, że wszystko to, co się w Polsce dzieje, dokonuje się na drodze demokratycznej. To prawda! Nikt z aktualnie panujących nie wziął sobie władzy przemocą. I ciągle mają wysokie wyniki w sondażach, i kolejne wybory wygrywają. Myślę tylko sobie, że kiedy otumaniony Naród przebudzi się z letargu, to znowu na ulicznych demonstracjach będzie się lała krew. Oby to się nigdy nie stało! Dlatego potrzeba modlitwy!Modlitwy za Ojczyznę! Polecam Waszym modlitwom te wszystkie sprawy, także – osobę Księdza Pułkownika Sławomira Żarskiego, którego za głoszenie prawdy spotkało tak niesprawiedliwe i krzywdzące potraktowanie. Dodam, że Ksiądz Pułkownik Żarski będzie głosił rekolekcje adwentowe w Parafii Ojca Pio na Gocławiu, od 19 do 21grudnia. Wydaje się, że sytuacja dojrzała do tego, aby w końcówce pieśni „Boże coś Polskę” znowu śpiewać: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!” Nie traćmy jednak nadziei! Gaudium et spes! Ks. Jacek 


Sobota 1 tygodnia Adwentu,
do czytań:  Iz 30, 19–21.23–26;  Mt 9,35–10,1.5a.6–8
Żniwa w Palestynie przebiegają w bardzo krótkim czasie. Kiedy zboże dojrzeje, trzeba je szybko zżąć, aby ziarno nie wypadło z kłosów, lub też – by nie zostało spalone na słońcu. Dlatego właściciele większych pól musieli wynajmować do pracy wielu robotników, którzy pomogliby im zebrać plon w odpowiednim czasie.
Żniwo w Piśmie Świętym jest symbolem zbawienia. Oto dzięki działalności Jezusa, Jego nauczaniu i cudom, a wreszcie – dzięki Ofierze Jego Ciała i Krwi, Królestwo Boże rozszerza się coraz bardziej, a serca ludzkie przypominają owe kłosy pełne ziarna. Trzeba zatem podjąć dzieło Jezusa i je kontynuować, trzeba prowadzić Jego misję w świecie, aby tak wielkie dobro nie zostało zmarnowane.
Do tego potrzeba jednak wielu pracowników. Pan będzie ich dzieło dalej wspierał. Już Prorok Izajasz w dzisiejszym pierwszym czytaniu, mówiąc o działaniu Boga, zapowiada: On użyczy deszczu na twoje zboże, którym obsiejesz rolę, a chleb z urodzajów gleby będzie soczysty i pożywny. Oczywiście, wiemy, że Prorok rysuje przed naszymi oczami obraz wiecznego szczęścia i wiecznego wypełnienia obietnic zbawienia,wiecznych – jeśli tak można powiedzieć – żniw, tego ostatecznego owocowania i tego pełnego szczęścia, do którego zmierzamy. A przy okazji przypominamy sobie, że pierwsza część Adwentu właśnie na to ostateczne przyjście Pana i to ostateczne rozstrzygnięcie nas przygotowuje.
Jednak aby mogło spełnić się to ostateczne żniwo, potrzeba tu i teraz wielu pracowników, pomnażających owoce zbawienia. Naturalnie, nie mamy wątpliwości, że w dużej mierze słowa te odnoszą się do kapłanów, osób zakonnych i tych wszystkich, których życiowym powołaniem i zadaniem jest głoszenie Królestwa Bożego. Słuchając dzisiaj wezwania Jezusa: Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo, uświadamiamy sobie, że powołania kapłańskie i zakonne są wynikiem swoistej współpracy ludzi z Bogiem.To Bóg – Pan żniwa – posyła robotników. Ale my mamy o nich prosić. My musimy sobie jasno uświadamiać potrzebę robotników – potrzebęmodlitwy o nich i za nich!
I tu jest nasze pierwsze zadanie do spełnienia – żebyśmy nie myśleli, że dzisiejsza Ewangelia to nie do nas, tylko do księży, więc my możemy się zwolnić ze słuchania! Nie! Pierwszym naszym zadaniemjest modlitwa o nowe, liczne, ale przede wszystkim dobre powołania do kapłaństwa i zakonu. I modlitwa za tych, którzy to powołanie realizują.
Ale jest też drugie zadanie. A polega ono na tym, abyśmybezpośrednio do siebie odnieśli wezwanie Jezusa! Kochani, to my – my wszyscy mamy być owymi pracownikami żniwa Pana. To każda i każdy z nas indywidualnie ma się poczuć zobowiązany, aby dar wiary, dar życia Bożego, dar Królestwa Niebieskiego pielęgnować najpierw w sobie, ale też pomagać w tym innym. Szczególnie tym, za których jest się w jakiś sposób odpowiedzialnym. Aby ten dar pielęgnować, rozwijać – współpracując oczywiście z łaską Bożą – i żeby to czynić już teraz. Tu i teraz!
Moi Drodzy, to porównanie zbawienia do żniw w Palestynie i do tego wszystkiego, co się z nimi wiąże, nie jest przypadkowe! My naprawdę musimy z tego wyciągnąć wnioski! Jakie? A chociażby takie, że dla zbawienia, dla spraw Bożego Królestwa nie można nam zmarnować ani godziny, ani minuty. Nasze postanowienia w tym względzie muszą być konkretne, a ich realizacja – natychmiastowa! I konsekwentna, wytrwała, a nie tylko przypadkowa, na zasadzie wielkich zrywów i szybkiego zniechęcania się, a więc owego przysłowiowego „słomianego zapału”. Tylko wtedy, kiedy wytrwale będziemy z pomocą Bożą pracować, spełni się przepowiednia Izajasza, że chleb z urodzajów gleby będzie soczysty i pożywny.
Może zatem tegoroczny Adwent będzie dla mnie okazją do refleksji nad tym, na ile konsekwentny i wytrwały jestem w praktykowaniu swojej wiary!
            W tym duchu trzeba mi zastanowić się:
  • Czy pamiętam, jakie jest moje konkretne postanowienie na Adwent?
  • Czy podejmowane postanowienia realizuję od teraz, czy od jutra?
  • Czy nie zniechęcam się po pierwszym niepowodzeniu?
Idźcie i głoście: Bliskie już jest Królestwo Niebieskie!

4 komentarze

  • Szczęść Boże! Dobrze, że Ksiądz mówi o tym zdarzeniu, gdyż jestem ciekawe tego. Sama wcześniej nie słyszałam o tym, dopiero dzisiaj na mszy Ksiądz rekolekcjonista o tym wspomniał ale tak tylko pokrótce. Chciałabym dowiedzieć się o tym coś więcej, więc jeśli będzie taka możliwość bo Ksiądz wspominał, że czytał tą homilię, podania jakiś namiarów na właśnie tą przemowę ks. Sławomira.

    ~wb, 2010-12-04 16:23

    Wspomniałem już w jednym z wpisów wstępnych, że homilię Księdza Pułkownika można znaleźć, wpisując w wyszukiwarce "Homilia Ks. Sławomira Żarskiego". Oprócz homilii, jest tam też wiele komentarzy do niej samej, ale i do całego wydarzenia, znamionującego niesamowitą arogancję Prezydenta Komorowskiego, niespotykaną nawet za rządów komuny. Zachęcam do zapoznania się tak z homilią, jak i z komentarzami, zachęcam w ogóle do ciągłego poznawania prawdy o Polsce – z różnych niezależnych mediów – i do wyrabiania sobie trzeźwego poglądu na to wszystko, co się wokół nas dzieje! Nie dajmy się wmanewrować w kłamstwo! I raz jeszcze zachęcam – módlmy się za Polskę! Nie traćmy nadziei!

    ~Ks. Jacek, 2010-12-07 17:04

    Odnośnie Księdza słowa wstępnego.
    To niesamowicie przykre, że w naszym kraju w taki sposób traktuje się Religię. Jak ona strasznie przeszkadza. Najlepiej byłoby wyrzucić religię ze szkół, bo po co ona, a księży i kościoły zbunkrować do podziemi!!
    I jeszcze w taki sposób postępują ludzie, którzy powinni być wzorem do naśladowania…
    I co ciekawe, kiedy ktoś obraża najwyższe władze , nie pozostanie to bez odzewu z ich strony. Ooo nie. Ale Ci najwyżsi w państwie nie widzą, że robią to samo wobec wielu ludzi dla których Religia, modlitwa jest ważną częścią życia.
    Dlatego dołączam się do apelu, że Polska potrzebuje ogromnej modlitwy.
    Pamiętajmy o tym.

    ~Paulina, 2010-12-04 19:49

    Dziękuję za ten głos! Podpisuję się całym sercem pod każdym stwierdzeniem! Nie mam nic do dodania do tych bardzo mądrych słów. Pozdrawiam!

    ~Ks. Jacek, 2010-12-07 17:09

  • Witam serdecznie!
    Poczułem się niejako "sprowokowany", aby skomentować tę wypowiedź. Faktycznie, obserwując to, co dzieje się w Polsce chciałoby się zapytać Quo vadis Polsko?! Co się dziś dzieje z naszym krajem, z Europą, światem? Dokąd zmierzamy? W pogoni, zawiści, wyścigu szczurów, egoizmie, szaleńczym konsumpcjoniźmie.
    Moim skromnym zdaniem wina, jeżeli tak to można określić, za to, co dzieje się w naszym kraju leży "po wielu stronach". Pisze Ksiądz na temat uzależnienia od pewnego kraju (czyt. Rosji). Czy jesteśmy zależni od niej? W pewnym sensie tak. Właściwie to bardziej od rosyjskiego gazu czy ropy oraz rynku zbytu. I temu nie da się zaprzeczyć, zresztą uzależniona jest większość Europy. Nie jestem zwolennikiem uniżania się Polski przed Rosją, ale nie oszukujmy się, nie jesteśmy dla niej konkurentem z wielu względów. I wydaje mi się, że przyjmowanie postawy rycerza też na dobre nam nie wychodzi. Położenie geograficzne Polski jest takie jakie jest i nie zmienimy sąsiada. Pozostaje zatem próba prowadzenia dobrosąsiedzkich stosunków, jeżeli nie chcemy "być wyrzuconymi" poza krąg państw europeskich. Próba zawojowania wobec Rosji nie raz kończyła się niepowodzieniem. Proszę przypomnieć sobie rok 2006 i nałożenie embarga przez Rosję na produkty żywnościowe płynące z Polski do Rosji. Czym to było spowodowane? Niefortunną wypowiedzią ówczesnego prezydenta L. Kaczyńskiego. Kto za to zapłacił? Nie Lech Kaczyński, a zwykły Kowalski, Wiśniewski, itp., który nie mógł sprzedawać swoich towarów do Rosji, nie miał za co utrzymać rodziny, płacić podatków, itp. Czy zatem pomyślano nim coś powiedziano. Oczywiście nikt nie może nam zamykac ust, ale naprawdę warto się zastanowić (mowa tu o politykach różnej "maści") zanim się coś powie, zrobi, itp.
    Pisze Ksiądz o katastrofie smoleńskiej. Sam zastanawiam się czy był to zamach, czy ludzka głupota, a może splot różnych okoliczności. Dla mnie osobiście to wydarzenie, ludzka tragedia, to wina zarówno strony polskiej, jak też rosyjskiej. Osobiście nie wierzę w zamach Rosji, choć nie ukrywam i taką ewentulaność bralem pod uwagę. Nie znam się na pilotowaniu, ale jako kierowca powiem tak: jeśli nie jestem pewny drogi nie jadę. Nie narażam siebie i innych. A co zrobiono w Smoleńsku? Przecież były ostrzeżenia o mgle, itp. Czy nie można było wylądować na innym lotnisku (były przecież przygotowane) i dojechać choćby pózniej? Jest takie polskie przysłowie "spiesz się powoli". Inna sprawa, że piloci po doświadczeniach z lotu do Gruzji (chyba 2007 albo 2008 rok, gdzie odmawiając wykonania lądowania zostali okrzyknięci tchórzami,a przez dwóch posłów PIS zagrożeni złożeniem doniesienia do prokuratury) woleli ryzykować lądowanie w Smoleńsku niż kolejne obelgi, itp. Co do Smoleńska jest wiele pytań, wątpliwości, strona polska też nie jest wzorem jeśli chodzi o prowadzenie śledztwa, ale zachowajmy rozwagę. Najbardziej smutne jest, że wykorzystuje się ludzką tragedię w kampaniach wyborczych, co więcej, katastrofa po raz kolejny pokazała obraz Polaków (najpierw zjednoczonych, a kilka dni później podzielonych, sfrustrowanych, itp.). I to wydaje mi się bardziej istotne i godne uwagi, co nie umniejsza istocie prowadzenia śledztwa. Nie wspomnę już o kwalifikacjach pilotów do prowadzenia maszyny. To kolejna bolesna prawda o polskim wojsku, szkoleniach, itp.

  • Co do głosu kościoła w sprawach publicznych, wydaje mi się, że nie jest tak źle. Nie słyszałem nic o dymisji kapelana, więc tu nie będę się wypowiadać. Wydaje mi się jednak, choć może się mylę, że dziś w dobie internetu, mediów, itp., wolności religii, kościół ma możliwości aby mówić do ludzi i trafiać do nich. Inna sprawa jak to robi? Zauważyłem w komentarzach poruszaną kwestię religii w szkołach. Powiem tak: każdy z nas ma inne doświadczenie z nauki religii. Ja osobiście wiecej wyniosłem z "kazań" Piotra Karwowskiego podczas prób chóru niż przez lata nauki religii w szkole, gdzie katecheta opowiadał dowcipy, albo jakies historie swego życia, zamiast mówić o Bogu, o życiu, problemach młodych ludzi. A później dziwimy się, że młodzież nie zna Boga, nie wie jak wnieść Jego treści do życia. Nie obciązam winą tylko księży i katechetów, bo są też rodzice, ale podaje tu przykład moich doświadczeń z lekcji religii. I proszę mi wybaczyć, jeśli za ostro się wyrażę, ale mam wrażenie, że religia w szkołach bardziej służy zarabianiu pieniędzy przez katechetów, niż nauczaniu młodych. Przykre to, aczkolwiek prawdziwe. Przyznam, ze tęsknie do zajęć religijnych w salce przy kaplicy na Słonecznej, czy później na Wyszyńskiego (jeszcze w końcu lat 80-tych). To były zajęcia!!!
    Kończąc te wywody, pragnę wyrazić wdzięczność za poruszaną tematykę, która jak widać może budzi spory, ale ma służyć dobru nas wszystkich. Jako młody Polak, mam nadzieję, że obudzimy się w końcu z tego snu, staniemy na nogi, pobiegniemy do przodu, pełni sił, nadziei i wiary w lepsze jutro, lepszą Polskę. Tego sobie i Wszystkim życzę z całego serca.
    Pozdrawiam!
    Dawid

    ~Dawid, 2010-12-04 23:31

  • Bardzo dziękuję za ten kolejny, bardzo obszerny i zawierający wszechstronną analizę problemu głos. Proszę mi jednak pozwolić nie zgodzić się z wieloma zawartymi tu spostrzeżeniami. Wydaje mi się, że są one oparte jedynie na ocenie opisywanych wydarzeń, jaką przedstawiają media publiczne. Już to wcześniej pisałem, ale raz jeszcze zachęcam do zapoznawania się z opisem i opiniami dotyczącymi relacji z Rosją, Katastrofy Smoleńskiej, czy miejsca Kościoła w społeczeństwie, jakie prezentują media "z drugiej strony", a więc "Niedziela", "Idziemy", "Nasz dziennik", "Radio Maryja"… Ja naprawdę nie oczekuję tego, aby być "fanem" tych powszechnie nielubianych i wyśmiewanych mediów, ale żeby zdobyć się na tyle uczciwości – czy może nawet odwagi – aby omawiane problemy zobaczyć z drugiej strony. I potem, poprzez uczciwe, dogłębne przemyślenie każdej z tych spraw, wyrobić sobie pogląd na ich temat. A tak swoją drogą – czy to nie jest zastanawiające, że wszystkie te wymienione przed chwilą media są tak brutalnie, często za pomocą kłamstw i insynuacji deprecjonowane, a wręcz tępione przez media "jedynie słuszne"? Czy to nie zastanawia, skąd taka agresja, wręcz histeryczna? I dlaczego z mediów publicznych usuwa się "Misję specjalną", "Bronisław Wildstein przedstawia", a także "Warto rozmawiać"? Czy nie dlatego, że "Misja specjalna" zadała chyba z kilkadziesiąt pytań dotyczących samej Katastrofy i śledztwa w jej sprawie, a na żadne z tych pytań ja przynajmniej nie usłyszałem ani jednej sensownej odpowiedzi. I dopóki jej nie usłyszę, będę z największym przekonaniem twierdził, że to nie była żadna przypadkowa katastrofa. A tłumaczenie wszystkiego winą pilotów, złą pogodą i presją, wywieraną przez śp. Prezydenta Kaczyńskiego, jest aż nadto grubymi nićmi szytym spłyceniem problemu! I po prostu zwykłym kłamstwem, mającym za cel zakamuflowanie prawdziwych okoliczności tego niespotykanego dotąd wydarzenia. W tę sprawę wpisują się także nasze relacje z Rosją. Ja nie mam nic przeciwko dobrosąsiedzkim relacjom. Ale nie z pozycji "na klęczkach"! I znowu – oceniajmy sprawę na podstawie wszechstronnego oglądu, a nie na podstawie serwilistycznych opinii medialnych, podszytych strachem przed Wielkim Bratem. Przepraszam za mocne być może porównanie, ale w czasie zaborów byliśmy na słabszej o wiele pozycji, a walczyliśmy o niezależność. A i dziś gaz mogliśmy mieć z innych źródeł – dlaczego zrezygnowano z planów pozyskiwania go z krajów skandynawskich? Dlaczego w sprawie umowy z Rosją musiała aż interweniować Unia Europejska, bo umowa ta była tak skandalicznie niekorzystna dla nas i wiernopoddańcza? I wiele innych uwag można by tu jeszcze przedstawić, ale ja proszę o jedno – o wszechstronne spojrzenie na te ważne problemy. A dziękując raz jeszcze za głos, proszę o następne. Niech dyskusja ludzi na poziomie dalej trwa. Ale niech towarzyszy jej także modlitwa za Ojczyznę! Gaudium et spes!

    ~Ks. Jacek, 2010-12-07 17:55

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.