Czy moje chrześcijaństwo nie jest bezczynne?

C

Szczęść Boże! Kochani, ostatnie dni dla mnie są jakieś wyjątkowo pracowite. Dlatego wpisy na blogu czytam, ale na dłuższe odpowiedzi znajdę czas pewnie dzisiaj późnym wieczorem. Póki co, dziękuję, że jesteście, że się wypowiadacie. W moich modlitwach jesteście codziennie obecni. Proszę, byśmy szczególnie o 20.00 pamiętali o sobie, ale nie tylko. Cały czas polecam Wielką Księgę Intencji! Dzisiaj wieczorem dopiszę tam jeszcze jedną intencję. 
       Moi Drodzy, Telewizja TRWAM emituje w tych dniach film Jacka Kurskiego „Nocna zmiana”. Robiąc coś u siebie, oglądałem go „jednym okiem” w sobotę. Zresztą, ten film był mi znany, bo mam go gdzieś na płytce. Krąży w drugim obiegu – jak wiele innych niezależnych filmów. Ale to właśnie z powodu takich wydarzeń, jak te pokazane w owym filmie, mamy dzisiaj tę sytuację, że to, co wolne i niezależne musi znów krążyć w drugim obiegu! 
      Moi Drodzy, uważam, że trudno zarzucić Autorom tego filmu jakąś tendencyjność, bowiem obraz ten jest jedynie kronikarskim zapisem wydarzeń, związanych z obaleniem rządu Jana Olszewskiego w chwili, gdy mógł on dokonać realnego oczyszczenia naszej sceny politycznej z tajnych współpracowników i ludzi poprzedniego systemu. I to właśnie owi ludzie, ogarnięci panicznym strachem, dokonali tego nocnego zamachu na wolność. Stało się to 4 czerwca 1992. Z tego powodu uważam, że daty 4 czerwca nie należy kojarzyć z żadnym przełomem, ale z jeszcze jedną zapaścią i zmarnowaną szansą na prawdziwą wolność. Zwyciężyła wolność pozorna, która dzisiaj coraz wyraźniej jawi się nam jako zniewolenie i powrót koszmarnego „starego” systemu. I dlatego teraz mamy w Polsce to, co mamy!
          Kochani, módlmy się za naszą Ojczyznę!
                    Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Wspomnienie
Św. Barnaby Apostoła,
do czytań z
t. VI Lekcjonarza: Dz 11,21b–26;13,1–3; 
Mt 10,7–13
Patron dnia dzisiejszego,
późniejszy Apostoł, Barnaba, urodził się
na Cyprze,
w żydowskiej rodzinie z pokolenia Lewiego. Jego właściwe imię
brzmiało Józef, ale Apostołowie nazwali
go właśnie Barnabą.
Według przekazów niektórych Ojców Kościoła, miał on należeć do siedemdziesięciu dwóch uczniów
Pana Jezusa.
Był krewnym Świętego Marka Ewangelisty, dlatego Apostoł Paweł
nazywa go – w liście do Kolosan – kuzynem Ewangelisty.
Święty Barnaba, zapewne razem
ze Świętym Pawłem, najpierw przybył do Jerozolimy, aby u Gamaliela, znanego rabina żydowskiego, pogłębić swoją wiedzę w
zakresie religii mojżeszowej.
Działalność we wspólnocie młodego Kościoła
rozpoczął natomiast od wyprzedaży całego
swojego majątku i przekazania pieniędzy z tejże sprzedaży Apostołom.
O
powadze, jakiej zażywał wśród Apostołów, świadczy to, że Paweł po swoim nawróceniu
udał się najpierw właśnie do niego, aby ten pośredniczył pomiędzy nim, a Apostołami.
Wraz ze Świętym Pawłem
Barnaba udał się do Antiochii, gdzie – jak słyszeliśmy w pierwszym dzisiejszym
czytaniu – pozyskali wielką liczbę wiernych
dla Pana.
Był to rok 42 po narodzeniu Jezusa. Barnaba i Paweł swoje
nauczanie kierowali najpierw do Żydów. Kiedy
jednak ci ich odrzucali, Apostołowie szli do pogan, od których oczekiwali
jedynie dawania świadectwa Chrystusowi
przez przyjęcie Chrztu Świętego i życie ewangeliczne, bez konieczności
przechodzenia przez judaizm.
Tak sprawę rozstrzygnął  zresztą Sobór Jerozolimski – pierwszy Sobór w
historii Kościoła.
Razem z Pawłem odwiedził
Barnaba wiele miejscowości w trakcie tejże pierwszej podróży misyjnej, jednak
kiedy mieli wybrać się w drugą wyprawę, doszło
między nimi do nieporozumienia, bowiem Paweł stanowczo sprzeciwił się, by w tej
podróży brał udział również Marek,
który w czasie pierwszej samowolnie ich
opuścił. Barnaba w tej sytuacji wycofał się i powrócił z Markiem na Cypr, gdzie
kontynuowali swoją pracę apostolską.
Odtąd giną wszelkie
informacje o Barnabie. Według podania, miał on pozostać na Cyprze jako pierwszy biskup i pasterz tej wyspy. Miał
także działać w Rzymie, Aleksandrii, Mediolanie. Około 60 roku, na Cyprze, w mieście Salaminie, miał ponieść śmierć męczeńską
przez ukamienowanie. Kult Barnaby był od samego początku tak wielki, że tylko
jemu jednemu spoza Grona Dwunastu Dzieje Apostolskie nadają zaszczytny tytuł Apostoła. A to
dlatego, że – jak nawet dzisiaj słyszymy w czytaniu – był on człowiekiem dobrym i
pełnym Ducha Świętego i wiary
.
Nie tylko jednak w
odczytanym przed chwilą fragmencie, ale w wielu innych miejscach Księga Dziejów
Apostolskich przywołuje jego imię,
informując nas o jego wielkiej apostolskiej gorliwości.
My w liturgii,
wspominając jego osobę, odczytujemy fragment, stanowiący o tym, że w miejscu
ich działania po raz pierwszy określono
ich zaszczytnym imieniem chrześcijan!
To chyba dobrze, że właśnie powyższy
fragment liturgia Kościoła przeznaczyła do odczytania jako ten –
powiedzielibyśmy – najbardziej reprezentatywny
tekst spośród tylu innych, zapisanych w Dziejach Apostolskich.
I także perykopa
ewangeliczna, zawierająca wskazania, jakich Jezus udzielił Apostołom, posyłając
ich do pracy misyjnej, wyznacza kierunek,
ale jednocześnie doskonale charakteryzuje posługę apostolską Barnaby.
Bo
przecież on dokładnie wypełnił to, co usłyszał od swego Mistrza, a co i my
także przed chwilą usłyszeliśmy w ust Jezusa, gdy mówił On: Idźcie
i głoście: Bliskie już jest Królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych,
wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy.

Darmo
otrzymaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota, ani srebra, ani miedzi do
swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani
laski. Wart jest bowiem robotnik swej strawy.
Tak mówił Jezus dzisiaj w
Ewangelii. I tak żył i pracował Święty Barnaba.
I tak samo my winniśmy żyć
i pracować dla Królestwa Niebieskiego. My także nosimy zaszczytne imię chrześcijan. Nie możemy o tym nigdy zapomnieć, nie możemy się tego imienia wstydzić.
Całą swoją konsekwentną postawą, całą swoją pogodą ducha, zaangażowaniem w
sprawy wiary, zainteresowaniem sprawami Kościoła, codziennym praktykowaniem
modlitwy, głębokim przeżywaniem każdej Mszy Świętej – mamy głosić, że bliskie jest Królestwo niebieskie. I mamy uzdrawiać chorych – chorych na duszy,
przywracając im nadzieję! Czasami to będzie prawdziwe wskrzeszanie umarłych! I
nie złoto, srebro lub inne majętności mają stanowić nasze bogactwo, ale Chrystusowy pokój. Takiej postawy
mamy się nauczyć od Jezusa i Jego ucznia – Apostoła Barnaby.
Kochani, nasze czasy –
szczególnie nasze czasy – oraz sytuacja w naszej Parafii, w naszych rodzinach,
a szerzej: w naszej Ojczyźnie jakoś tak wyjątkowo
domaga się radosnego i twórczego zaangażowania ludzi wierzących,
ich
radosnego i pełnego entuzjazmu świadectwa, że Królestwo Boże naprawdę jest
blisko, a tak w ogóle – to ono już jest
w sercach tych, co szczerze Panu ufają i dla Niego żyją! W sercach tych, o
których – jak o Barnabie – można powiedzieć, że są ludźmi dobrymi, pełnymi Ducha Świętego i wiary.
            Dzisiaj
Kościół w tym wymiarze powszechnym i w tym wymiarze parafialnym – potrzebuje mocnego i odważnego świadectwa
takich właśnie chrześcijan! Czyli – naszego świadectwa!
            W
tym kontekście zastanówmy się:
·       
Czy
moje chrześcijaństwo nie jest smutne?
·       
Czy
moje chrześcijaństwo nie jest bezczynne?
·       
Czy
moje chrześcijaństwo jest odważne?
W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów
chrześcijanami
!

5 komentarzy

  • Apostoł nie zarabia, nawet o tym nie myśli.
    Apostoł dostał, i dzieli się tym, co otrzymał.
    Ma świadomość tego, że tylko dzieląc się doprowadza do rozmnożenia dóbr.

    Apostoł to człowiek który idzie i głosi Królestwo Boże.
    Głosi , bo jest w Bogu rozmiłowany. Sam niesie je w swym sercu. Co więcej, realizuje je i marzy o jego pełni dla wszystkich ludzi.

    Apostoł to nikt inny jak człowiek pokoju, a tego nigdy za dużo w naszym świecie

  • Witam!
    Moi Drodzy, przypatrując się temu, co dzieje się w polityce, a chodzi mi dokładnie o "grę" teczkami z IPN, wyciąganie tzw. haków przed wyborami i nie tylko w tym czasie, zastraszanie, że ujawnimy kto był TW a kto nie, itd., przekonuje mnie coraz bardziej, że wszystkie teczki należało ujawnić, pokazać publicznie już w 1989 roku, wraz z tzw. transformacją.
    Wiem, że część tych teczek była prowadzona nierzetelnie, wiele ludzi było zastraszanych, wiele teczek zakładano fikcyjnie, ale mielibyśmy tę sprawę "za sobą", tak jak zrobili to Czesi. Początkowo owszem, byłoby wiele szumu, procesów lustracyjnych, itd., wiele tzw. autorytetów polityki, kultury, kościoła, straciłoby "swój blask", ale mielibyśmy sprawę zamknięto do tej pory, czyli po 23 latach. A tak, niestety, w dalszym ciągu "teczki" używane są jako straszak, jako metoda pokonania, zastraszania konkurenta, czyli ogólnie mówiąc nieczystej gry, rywalizacji.
    Pozdrawiam, w nadziei, że Nasza Polska "wyjdzie na prostą", że krew przelana przez Naszych przodków "nie pójdzie na marne"(jeśli mogę tak napisać, przepraszam za kolokwializm).
    Dawid

  • Rzeczywicie, iluzja wolnosci jest pochodną tego co wydarzyło się w 1989 r. i winą "ojców założycieli" III RP. Zgadzając się w pełni z Dawidem co do zagadnienia teczek jednoczesnie zdaję sobie sprawę z tego, że takie rozwiązanie było niemożliwe własnie z przyczyny przeze mnie wspomnianej. Módlmy się za ojczyznę.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.