Jeżeli nie ufać Bogu – to komu?…

J

Szczęść Boże! Dzisiaj przede mną dość pracowity dzień. Zresztą – jak wiele poprzednich od jakiegoś czasu. Dwa śluby, kilka spotkań i ogólne czuwanie nad Parafią, bo Ksiądz Proboszcz pielgrzymuje do Sanktuariów Podlasia: Kodnia, Pratulina i Kostomłotów – z dziećmi komunijnymi. Niech Pan przymnoży swych łask, aby to pielgrzymowanie przyczyniło się do odnowy ducha w Parafii Celestynów. 
       Życzę wszystkim dobrego dnia! I odwagi – w całkowitym zaufaniu Bogu!
                     Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Sobota 11
tygodnia zwykłego, rok II,
do
czytań:  2 Krn 24,17–25;  Mt 6,24–34
CZYTANE Z
DRUGIEJ KSIĘGI KRONIK: 
Po
śmierci Jojady przybyli naczelnicy judzcy i oddali pokłon królowi. Król ich wtedy
usłuchał. Opuścili więc świątynię Pana, Boga swego, i zaczęli czcić aszery oraz
posągi. Wskutek ich winy zapłonął gniew Boży nad Judą i nad Jerozolimą. Posyłał
więc Pan do nich proroków, aby ich nawrócili do Pana i napominali, oni jednak
ich nie słuchali.
Wtedy
duch Boży zstąpił na Zachariasza, syna kapłana Jojady, który stanął przed ludem
i rzekł: „Tak mówi Bóg: Dlaczego przekraczacie przykazania Pana? Dlatego się
wam nie szczęści. Ponieważ opuściliście Pana i On was opuści”. 
Lecz
oni sprzysięgli się przeciw niemu i ukamienowali go z rozkazu króla na
dziedzińcu świątyni Pana. Król Joasz zapomniał już o dobrodziejstwie, jakie
wyświadczył mu ojciec Zachariasza, Jojada, i zabił syna. Kiedy zaś ten umierał,
zawołał: „Oby Pan to widział i pomścił, i za to zażądał sprawy!” 
I
oto jeszcze w ciągu tego roku wyruszyło przeciw niemu wojsko Syryjczyków.
Wkroczywszy do Judy i do Jerozolimy, wyniszczyli z ludu wszystkich jego
naczelników, a całą swą zdobycz wysłali do króla Damaszku. 
Choć
wojsko syryjskie weszło z małą liczbą żołnierzy, Pan jednak oddał mu w ręce
wielkie mnóstwo wojska, ponieważ mieszkańcy Judy opuścili Pana Boga swych
ojców. I tak wykonało ono wyrok na Joaszu. 
Kiedy
się od niego oddalili, pozostawiając go ciężko chorym, słudzy jego uknuli
spisek przeciw niemu, aby pomścić krew syna kapłana Jojady. I zabili go na jego
łóżku. Zmarł i został pochowany w Mieście Dawidowym, ale nie złożono go w
grobach królewskich.
SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚW. MATEUSZA: 
Jezus
powiedział do swoich uczniów: „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego
będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a
drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.
Dlatego
powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i
pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej
niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu:
nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi.
Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? 
Kto
z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego
życia? 
A
o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak
rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim
przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które
dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie o
wiele pewniej was, małej wiary? 
Nie
troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić?
czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież
Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się
naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie
troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy”.
Król Joasz, któremu Bóg
okazał tak wielkie miłosierdzie, iż ocalił go z pogromu i uczynił królem –
właśnie ten Joasz odwrócił się od Boga,
pozwolił na ponowne rozprzestrzenienie się kultów pogańskich, a na domiar
wszystkiego zabił Zachariasza, syna kapłana
Jojady
– tego właśnie kapłana, który w imieniu Boga niegdyś czuwał nad nim,
aby go ocalić od śmierci, a następnie namaścił na króla. Oto teraz król Joasz syna Jojady skazuje na ukamienowanie.
Nic zatem dziwnego, że Pan
dopuszcza na króla karę w postaci najazdu
wojsk nieprzyjacielskich
– wcale zresztą nie tak licznych, ale bardzo
skutecznych w niszczeniu – a następnie odbiera
życie królowi.
Tak zatem ten, któremu Bóg dał tak wiele, którego życie
ocalił, powołał na króla, obdarzył swoim zmiłowaniem – okazał wobec Boga tak straszną niewdzięcznością. Oto tajemnica ludzkiej nieprawości!
Można się wręcz zastanowić
– jak to jest, że aż tak człowiek może
zlekceważyć miłosierdzie swego Boga?!
Ileż musi być w nim cynizmu, pychy,
ale też – jakiegoś zagubienia?… Bo jeżeli odwraca się od Boga, to w kim chce
pokładać swoją ufność? Jeżeli odważa się – mówiąc kolokwialnie – „zadrzeć” z Bogiem, to kogo ma potężniejszego
od Boga, aby go ratował i prowadził?
Dlatego może jednak warto
wsłuchać się w słowa Jezusa, zapisane w dzisiejszej Ewangelii – i powierzyć Bogu samych siebie i całych
siebie bez reszty?
Zaprawdę bowiem, nie można służyć dwom panom: Bogu i Mamonie – a więc Bogu i bożkom
materialnym, przyziemnym, tymczasowym.
Nie można trochę ufać Bogu, a trochę komuś lub czemuś innemu!
Oto Jezus wzywa: Nie
troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje
ciało, czym się macie przyodziać.
Czyżby to znaczyło, że w ogóle nie
mamy się troszczyć o swoje utrzymanie, o swoje wyżywienie, bo nam ono samo
spadnie z nieba? Nie, tak Jezus nie powiedział. Ale powiedział: Czyż
życie nie znaczy więcej, niż pokarm, a ciało więcej, niż odzienie
?
No
niestety, wszyscy zapewne znamy wielu takich, dla których życie nie znaczy więcej, niż pokarm i to, co mają w kieszeni lub na
koncie, a ciało nie znaczy więcej, niż
odzienie,
rozrywka i inne tego typu atrakcje…
Znamy takich i właśnie przed
taką postawą Jezus ostrzega, zadając retoryczne pytanie: Kto z was przy całej swej trosce
może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia
?
Otóż właśnie – choćby jedną chwilę! Dlatego to Jezus
już tak wprost zachęca: Nie troszczcie się zbytnio i nie mówcie: co
będziemy jeść
? Co będziemy pić? Czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież
Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się
naprzód o Królestwo Boga i Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane
.
Kochani, to jest wezwanie
do ustawienia w życiu właściwej
hierarchii wartości:
najpierw sprawy duchowe, a następnie – sprawy
materialne, ale w stopniu właściwym i w odpowiedniej kolejności! Wszystko jest ważne i o wszystko trzeba
zadbać,
ale nie o wszystko z takim
samym natężeniem.
Naprawdę, trzeba określić pewien porządek, pewną kolejność,
w której pierwsze miejsce zawsze powinno
przypaść Bogu.
Oczywiście, taka postawa
wymaga wiary i odwagi, bo serce
człowieka aż wyrywa się do tego, aby sobie samemu ze wszystkim poradzić, gdyż
obawia się czegoś stracić, czegoś ważnego zaniedbać, z czymś nie zdążyć… A jednak, warto zaufać Bogu – i tylko Jemu!
Bo jeżeli nie Jemu – to komu?

5 komentarzy

  • Często zapominamy o Bogu, opuszczamy Go.
    Gdy jednak sobie o Nim przypomnimy, wtedy krzyczymy na Niego. Uważamy, ze mamy słuszne pretensje.Stajemy się zgorzkniali, użalamy się nad sobą , własnym życiem.
    A przecież nikt z nas nie może dwom panom służyć.
    Dlaczego ?
    Dlatego, że albo jednego będziemy nienawidzić, a drugiego będziemy miłować.
    To co zajmuje nasze umysły i serca, jest tym o co się troszczymy.
    Jeszcze musimy zauważyć różnicę między troską a zatroskaniem.
    Pułapką jest to, że troska może się przemienić w coś, co weźmie nas w niewolę, stanie się bożkiem.
    Bóg nigdy nie bierze w niewolę.
    Zawsze pozostawia nam wolność.
    Zbyt duza troska o ciało typu ubranie, jedzenie, robi z nich bożka.
    Zapominamy o równowadze.
    Zachwianie równowagi zawsze prowadzi do upadku.
    Często zapominamy dokąd zmierzamy i skąd wyszliśmy.
    Nie chodzi o to byśmy się nie troszczyli.
    Troska o życie jest na pewno konieczna, to podejmowanie codziennego trudu. Trzeba tylko nam odróżniać troskę od zatroskania. Chrystus mówi byśmy się nie troszczyli zbytnio. Jednak tym co uważają, że o nic nie trzeba się troszczyć i żyją tym każdego dnia, warto przypomnieć św. Pawła '' kto nie chce pracować niech też nie je ''
    Jeszcze słówko odnośnie równowagi
    Nie powinniśmy się troszczyć zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie będzie się troszczyć. Wiem, że przyszłość spędza dziś nam sen z powiek. Wiem, bo sama często tak miewam. Ale trzeba się nam zająć naszym dzisiaj, bo istotnie mamy dosyć na dzień swojej biedy, swoich problemów. Nie chodzi o to, byśmy nie myśleli, byśmy nie przewidywali. Chodzi o to by to myślenie nie stało się dla nas pułapką. By nie stało się dobrą okazją do ucieczki od dnia dzisjeszego.
    Jeżeli dzisiaj nie podejmiemy naszych problemów dzisiejszych, to jak chcemy podjąć problemy jutrzejsze skoro do końca ich nie znamy….

  • Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    "Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy."
    Nie troszczie się…Nie trzeba mieć różnych wielkich spraw codziennie, myśleć o tym samym dnie, kiedy chciemy widzieć wyniki pracy, marzyć cokolwiek.. Nie powinny w takim sposób…Nasza troska o chlebe naszym powszednim – to jest zaufanie do Pana Boga. Nawet jeżeli chodzi o tych problemach, którzy okazyją się na pierwszym miejscem natychmiast, wtedy nie powinny mieć nadzieję na właśni siły.
    Zawsze – JEZU, UFAM TOBIE!
    Z Panem Bogiem

  • Bo to chyba o to chodzi, żeby naszą ludzką troskę połączyć z zaufaniem do Jezusa. Myślę, że z tego dopiero może wypłynąć wielkie dobro. A to rozróżnienie między troską a zatroskaniem, które proponuje Anna, jest dość ciekawe… Ks. Jacek

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.