Co robić, aby nawrócenie, było realną rzeczywistością mojego życia?

C

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Witam serdecznie. Dziś sobota, zdaje się, że Jacek wraca z rekolekcji, dlatego w kolejne dni zapewne będziemy mogli cieszyć się jego głębokimi przemyśleniami, owocami, tego czasu łaski. A dziś jeszcze módlmy się za ks. Jacka o owoce rekolekcji i za siebie nawzajem też. Pozdrawiam i dziękuję za ten wspólnie przeżyty na tym areopagu tydzień. Trzymajcie się. Z Bogiem.

(Ef 4,7-16)
Każdemu zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego. Dlatego mówi Pismo: Wstąpiwszy do góry wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary. Słowo zaś wstąpił cóż oznacza, jeśli nie to, że również zstąpił do niższych części ziemi? Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić. I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa. Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową – ku Chrystusowi. Z Niego całe Ciało – zespalane i utrzymywane w łączności dzięki całej więzi umacniającej każdy z członków stosownie do jego miary – przyczynia sobie wzrostu dla budowania siebie w miłości.

(Łk 13,1-9)
W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.

Dlaczego ten młody człowiek umarł? Był dobrym człowiekiem, mógł żyć… A tylu złych ludzi żyje i nic się z nimi nie dzieje, żyją długo i tylko ludzi denerwują…

Ile razy można usłyszeć takie, tym podobne słowa, zwłaszcza przy śmierci i pogrzebie, kogoś młodego. Czemu tamci żyją dłużej?

Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.

Może tu jest odpowiedź na to pytanie. Może ten człowiek, który umarł, już dojrzał, a innym Pan Bóg daje szansę, zostawia ich jeszcze na rok, dwa, może się opamiętają, nawrócą.

Bóg jest dobry, miłosierny, nikogo nie chce stracić, nikogo nie chce potępiać. Bóg daje szansę.

Ale tak naprawdę, nie tylko tym najgorszym daje szansę. Jak pamiętamy sprzed kilku dni – nie wiadomo, kto jest najgorszy, bo przecież komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie. W świetle tych słów, ja czasem się czuję najgorszym.

Więc każdy z nas potrzebuje nawrócenia. Jezus dziś mówi – jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Jezus mówi bardzo mocno, konkretnie, ale to z miłości do nas. On jest tym który prosi Ojca – jeszcze na rok pozostaw, i bierze na siebie nasze grzechy, daje nam przykład, chce nas pociągnąć, zachęcić.

I spójrzmy tak na swoje życie. Co się zmieniło np. w ostatnim roku? Czy udało nam się pokonać jakaś wadę, rozwinąć jakąś zaletę, cnotę? Czy widzimy ten rok, jako czas rozwoju czy regresu? Jak patrzymy na naszą przeszłość – „Jaki ja byłem wtedy głupi i niedojrzały, jak mogłem się tak zachowywać i tak myśleć?”, czy – „Jak ja się wtedy pięknie modliłem, jaki byłem gorliwy, jak się wtedy starałem…”

To nam pokazuje w którym kierunku idzie proces naszego nawrócenia, przemiany, rozwoju życia duchowego i pracy nad sobą.

Co robić, aby to nawrócenie, było realną rzeczywistością mojego życia, aby coś się w tym życiu zmieniało? Tak często upadamy na duchu – tyle się staram i nic mi nie wychodzi, nic się w moim życiu nie zmienia… Co robić?

Ks. Jacek wraca dziś z rekolekcji, też dał nam przykład. Bardzo ważne w naszym życiu duchownym są rekolekcje. Powinniśmy (nie tylko księża) dbać o to, aby raz w roku takie rekolekcje przeżyć. W Polsce jest bardzo dużo propozycji i możliwości, tu nam trochę tego brakuje. Ja takie rekolekcje przeżywałem 2 tygodnie temu. Przyjechał do nas o. Kazimierz Fryzeł, redemptorysta, wykładowca i rekolekcjonista z Krakowa i dla nas, 7 księży, Polaków, prowadził w Nowosybirsku rekolekcje. Jestem wdzięczny, naszym sąsiadom, redemptorystom z Kiemierowo, że co roku kogoś zapraszają i organizują takie rekolekcje dla nas.

Ale czemu o tym piszę, nie tylko jako świadectwo, ale właśnie ks. Kazimierz, mówił, jako doświadczony rekolekcjonista, że w Polsce, oblegane są miejsca, w których organizowane są rekolekcje. Mówił o takich miejscach, które on zna, że na każde takie zamknięte rekolekcje, brakuje miejsc. Ludzie szukają czegoś takiego i to jest piękne.

Bardzo polecam, w osobistej praktyce życia duchowego raz w roku takie rekolekcje.

U nas są, wielokrotnie wspominałem o tym, rekolekcje małżeństw, rekolekcje młodzieży, dorosłych, a nawet i coś w tym rodzaju dla dzieci. Latem coś takiego organizujemy.

Na koniec rekolekcji człowiek przeżywający je, podejmuje postanowienie na rok. To jest też bardzo ważny element nawrócenia i pracy nad sobą – określić kierunek w którym trzeba by się rozwijać i określić konkret, program pracy nad sobą.

Na ostatnich rekolekcjach małżeństw, rzuciłem hasło – wspólne postanowienie obojga małżonków. Świetnie to zaskoczyło, wielu z nich, rzeczywiście podjęło wspólne postanowienie. Na każdym, comiesięcznym spotkaniu małżeństw (jutro takie będzie) wracamy do tego, żeby nie zapomnieć o tym, że to jest praca na cały rok.

Oczywiście nawrócenie, to nie tylko moja praca nad sobą, to nie jakieś samodoskonalenie, ale to przede wszystkim otwarcie się na przemieniającą nas łaskę Bożą. Dlatego trudno wyobrazić sobie proces nawrócenia bez częstej, systematycznej spowiedzi, Komunii św., bez modlitwy.

Potem nasza praca nad sobą, to współpraca z tą łaską.

Ważne, żeby znać siebie, znać główną wadę nad którą trzeba pracować. Niedawno przyszedł do mnie jeden człowiek, żeby mu pomóc w pracy nad sobą. Zaczęliśmy się nad tym zastanawiać. Pytam jaka jest jego główna wada? – Nie wiem. – A jakie są w ogóle?

Patrząc na różne wady, ich przejawy, co z czego wynika, doszliśmy do jasnego wniosku co tam jest na pierwszym miejscu, określiliśmy kierunek, co najpierw trzeba robić, czym się zająć. I myślę, że to jest ważne. Jeśli pracujemy nad wszystkim, to często wychodzi nam, że tak naprawdę nie zmienia się nic. Dlatego takie ukierunkowanie jest ważne. Dlatego też wielką pomocą może być tu spowiednik, kierownik duchowy, ktoś, kto widzi z boku, więc bardziej obiektywnie, coś podpowie, pokaże, choć pracy za nas nie wykona.

W pracy nad sobą, ważna jest sama praca, nasz trud, wysiłek.

Kiedyś jednego profesora, który znał wiele języków zapytali, czy zna jakąś metodę nauki języków? On odpowiedział, że zna. Studenci bardzo się ożywili – jaka to metoda? Proszę nam powiedzieć! – On odpowiedział – To metoda zapamiętywania.

Rzeczywiście metoda pracy nad sobą, to praca, to wysiłek, bez tego trudno osiągnąć sukces. Choć jeszcze warto podkreślić, że w pracy nad sobą, ważna jest też motywacja. Człowiek może wiele zrobić, jeśli wie po co, w jakim celu, dla kogo i dlaczego to robi. Myślę, że motywacja jest jeszcze ważniejsza niż sam wysiłek.

Na koniec, życzę sobie i Wam słowami św. Pawła z dzisiejszego I czytania: abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową – ku Chrystusowi.

5 komentarzy

  • Obserwując przeżywane tragedie innych ludzi, dramaty rozgrywające się na naszych oczach, mało kiedy odnosimy to do siebie. Smutne wydarzenia stają przed słuchaczami. Przypominają one, iż są w niewoli, zależni od Rzymu i po części od zachcianek i dobrej woli Piłata.Ich odpowiedzią stała się wściekłość, gniew, pragnienie zemsty, a to jak doświadczamy na własnej skórze do zaślepienia prowadzi.Bóg jest przyczyną pierwszą wszystkiego. Dzisiejszy świat odrzuca prawdę o grzechu, bo tak wygodniej, łatwiej, przyjemniej, ale tylko na pierwszy rzut oka, bo dramat dosięga każdego, a kiedy przychodzi oczy się robią jak spodki,a rozpacz zagląda do naszych serc, z ust zaś wydobywa się stek przekleństw wobec Boga. Ciekawostką jest to, że w takich momentach, przypominamy sobie o Nim. Musimy pamiętać, ze grzech zabija możliwość owocowania, ogranicza ją do minimum. Aż w końcu uwierzymy, że nic nie ma sensu.A tak naprawdę dopóki żyjemy, dopóty jest szansa wzięcia losu w swoje ręce i uczynienia z nas czegoś sensownego. Perspektywa wieczności ma rozświetlać nasze myśli, Dopóki żyjemy jest nadzieja na przyniesienie owocu. Nikt z nas nie jest skazany na jałowość, bo Bóg stworzył nas a nie zły duch. To zły w swej zabójczej przewrotności chce doprowadzić do wyjałowienia ziemi danej nam przez Boga. Dobrze wiemy, że zły na pierwszym miejscu uderza w modlitwę, bo ona jest wodą, a wiadomo że bez wody nie ma życia. Potem pojawia się i naśmiewa się, że nie ma owocu na drzewie, Właściciel winnicy szuka, próbuje znleźć, a zły od razu atakuje, by nie dać szans, by dobić.Kochani, nie zniechęcajmy się, bo jest ktoś, kto o nas dba, komu na nas zależy, kto stanie na głowie, by osiągnąć wieczność. Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłosći możesz je wyciąć.

  • Ks. Marku, mam nadzieję, że powrót ks. Jacka z rekolekcji nie spowoduje zupełnego zniknięcia Twoich rozważań i będą się one w miarę regularnie pojawiać :).
    Mój ulubiony cytat z "Władcy pierscienia":
    "Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Nie bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci, nawet bowiem najmądrzejszy nie wszystko wie. "
    🙂

    • Wiedziałam, że czegoś nie dopisałam.
      Robercie stokrotne dzięki , zrobiłeś to za mnie.
      No cóż, u mnie już…. '' starość nie radość, młodość nie wieczność '' 🙂

      Podpisuję się pod tym co napisał Robert

      '' Ks. Marku, mam nadzieję, że powrót ks. Jacka z rekolekcji nie spowoduje zupełnego zniknięcia Twoich rozważań i będą się one w miarę regularnie pojawiać :).''

  • Co do pojawiania się rozważań Księdza Marka, to – jak napisałem w słowie wstępnym w niedzielę – będziemy o to często prosić. A co do tego rozważania, które teraz komentujemy, to uważam, że jest to w pigułce wyrażony poradnik pracy nad sobą. Do przemyślenia i powielenia – komu się tylko da! Dziękuję i pozdrawiam! Ks. Jacek

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.