Katolicy polscy – a Pismo Święte…

K

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Witam w Dniu Paschy – dniu świętym. Zachęcam dziś do modlitwy o pokój wieczny dla Księdza Kardynała Józefa Glempa, Prymasa – Seniora. A w świetle czytań dzisiejszej liturgii zapraszam do refleksji nad miejscem Bożego Słowa w naszym życiu…
    Na głębokie przeżywanie Dnia Pańskiego przesyłam kapłańskie błogosławieństwo: Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
          Gaudium et spes!  Ks. Jacek

3
Niedziela zwykła, C,
do
czytań: Ne 8,1–4a.5–6.8–10; 1 Kor 12,12–30; Łk
1,1–4;4,14–21
CZYTANIE
Z KSIĘGI NEHEMIASZA: 
Gdy
Izraelici mieszkali już w swoich miastach, wtedy zgromadził się
cały lud jak jeden mąż na placu przed Bramą Wodną. I domagali
się od pisarza Ezdrasza, by przyniósł księgę Prawa Mojżeszowego,
które Pan nadał Izraelowi. Kapłan Ezdrasz przyniósł Prawo przed
zgromadzenie, w którym uczestniczyli nie tylko mężczyźni, lecz
także kobiety oraz wszyscy inni, którzy byli zdolni słuchać. I
czytał z tej księgi na placu przed bramą Wodną od rana aż do
południa w obecności mężczyzn, kobiet i tych, którzy rozumieli;
a uszy całego ludu były zwrócone ku księdze Prawa.
Pisarz
Ezdrasz stanął na drewnianym podwyższeniu, które zrobiono w tym
celu. Ezdrasz otworzył księgę przed oczyma całego ludu, znajdował
się bowiem wyżej niż cały lud; a gdy ją otworzył, cały lud się
podniósł. I Ezdrasz błogosławił wielkiego Pana Boga; a cały lud
podnosząc ręce odpowiedział: „Amen! Amen!” Potem pokłonili
się i upadli przed Panem na kolana, twarzą dotykając ziemi. 
Czytano
więc z tej księgi, księgi Prawa Bożego, dobitnie, z dodaniem
objaśnienia, tak że lud rozumiał czytanie. Wtedy Nehemiasz, to
jest namiestnik, oraz kapłan – pisarz Ezdrasz, jak i lewici,
którzy pouczali lud, rzekli do całego ludu: „Ten dzień jest
poświęcony Bogu waszemu, Panu. Nie bądźcie smutni i nie
płaczcie!” Cały lud bowiem płakał, gdy usłyszał te słowa
Prawa. 
I
rzekł im Nehemiasz: „Idźcie, spożywajcie potrawy świąteczne i
pijcie napoje słodkie, poślijcie też porcje temu, który nic
gotowego nie ma: albowiem poświęcony jest ten dzień Panu naszemu.
A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest ostoją
waszą”.
CZYTANIE
Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN: 
Bracia:
Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków,
a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno
ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym
Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało: czy to Żydzi,
czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni.
Wszyscyśmy
też zostali napojeni jednym Duchem. Ciało bowiem to nie jeden
członek, lecz liczne członki. Jeśliby noga powiedziała: „Ponieważ
nie jestem ręką, nie należę do ciała”, czy wskutek tego
rzeczywiście nie należy do ciała? Lub jeśliby ucho powiedziało:
„Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała”, czyż nie
należałoby do ciała? Gdyby całe ciało było wzrokiem, gdzież
byłby słuch? Lub gdyby całe było słuchem, gdzież byłoby
powonienie? 
Lecz
Bóg tak, jak chciał, stworzył różne członki umieszczając każdy
z nich w ciele. Gdyby całość była jednym członkiem, gdzież
byłoby ciało? Tymczasem zaś wprawdzie liczne są członki, ale
jedno ciało. Nie może więc oko powiedzieć ręce: „Nie jesteś
mi potrzebna”, albo głowa nogom: „Nie potrzebuję was”. Raczej
nawet niezbędne są dla ciała te członki, które uchodzą za
słabsze; a te, które uważamy za mało godne szacunku, tym większym
obdarzamy poszanowaniem. 
Tak
przeto szczególnie się troszczymy o przyzwoitość wstydliwych
członków ciała, a te, które nie należą do wstydliwych, tego nie
potrzebują. Lecz Bóg tak ukształtował nasze ciało, że zyskały
więcej szacunku członki z natury mało godne czci, by nie było
rozdwojenia w ciele, lecz żeby poszczególne członki troszczyły
się o siebie nawzajem. 
Tak
więc gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne
członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest
poszanowanie, współradują się wszystkie członki. 
Wy
przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami. I
tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre
proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar
czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania
rozmaitymi językami. Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy
prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar
czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy
wszyscy przemawiają językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć?
POCZĄTEK
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA: 
Wielu
już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się
dokonały pośród nas, tak jak je przekazali ci, którzy od początku
byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja
zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po
kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej
pewności nauk, których ci udzielono.
W
owym czasie Jezus powrócił w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim
rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach,
wysławiany przez wszystkich. 
Przyszedł
również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał
się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu
księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę natrafił na
miejsce, gdzie było napisane: „Duch Pański spoczywa na Mnie,
ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą
nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie;
abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od
Pana”. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy
wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. 
Począł
więc mówić do nich: „Dziś spełniły się te słowa Pisma,
któreście słyszeli”.
W atmosferze wielkiego
święta, w atmosferze jakiejś wielkiej uroczystości
dokonało się czytanie Bożego Słowa
przez Ezdrasza i
Nahemiasza – o czym słyszymy w pierwszym czytaniu. W atmosferze
jakiegoś wielkiego zasłuchania dokonało się czytanie Bożego
Słowa w synagodze w Nazarecie.
Bo to przecież Słowo Boże!
Bo to przecież Słowo jedyne, niezwykłe, mocne, święte…
Żadne inne słowo ludzkie – mówione lub pisane – w najmniejszym
nawet stopniu nie równa się z tym jedynym Słowem.
Tym
bardziej, że słów ludzkich jest dzisiaj tak dużo i tym bardziej,
że coraz częściej tak mało słowa te
znaczą, tak mało treści w sobie zawierają.
I tak mało są
wiarygodne! Zalewa nas prawdziwy potok słów… A to jedno Słowo
jest prawdziwe i niepowtarzalne.
Dlatego
Ezdrasz czyta je z takim przejęciem od rana aż do wieczora, dlatego
też błogosławi Boga, a cały lud potwierdza to
błogosławieństwo słowem: Amen, dlatego też dzień czytania
Bożego Słowa jest dniem świątecznym!
A w synagodze
nazaretańskiej czytanie Słowa odbyło się wśród wielkiej ciszy,
wśród tych oczu utkwionych w Jezusie – jedynym i
prawdziwym
Nauczycielu, który to Słowo odczytał i
objaśnił, iż właśnie na oczach słuchaczy Słowo to właśnie
teraz wypełnia się w całości… Dwa piękne i jednoznaczne
świadectwa biblijne, z jakim namaszczeniem, z jaką pobożnością
należy podchodzić do tego jedynego Słowa
Bo
ono kształtuje nasze życie. Ono też kształtuje Kościół.
Jak słyszymy w drugim czytaniu, różne są zadania, różne
charyzmaty i różne powołania w Kościele. Ale wszystkie one
prowadzą do tego samego zbawienia, wszystkie one jednoczą się w
tej samej Osobie Jezusa Chrystusa.
I wszystkie je kształtuje
to samo
Słowo. Boże Słowo. Wobec tegoż Słowa
wszyscy winni stanąć w postawie pokory, uniżenia, w postawie
zasłuchania, posłuszeństwa…
Tak
było za czasów Ezdrasza i Nahemiasza, tak było za czasów Jezusa i
Pawła Apostoła, tak też jest – a właściwie: powinno być –
również dzisiaj!
Bo i dzisiaj każda i każdy z nas inne ma do
spełnienia zadanie w Kościele. I nie wyróżniamy tu bynajmniej
zadań ważniejszych i mniej ważnych – po prostu: każde jest
inne.
Każde powołanie jest dobre i piękne, każde jest tak
samo ważne i znaczące, każde tak samo potrzebne, a w obrębie
jednego powołania jeszcze można wyróżnić tyle poszczególnych
dróg, ile jest osób, realizujących dane powołanie.
Bo
przecież każdy idzie swoją własną, niepowtarzalną drogą…
Tym
zaś, co jednoczy wszystkich, jest – jak wspomniano – Osoba
Jezusa Chrystusa.
A tym, co kształtuje serca wszystkich i
umacnia w jedności – jest Boże Słowo.
Pod
warunkiem, że jest czytane…
Gdyby
tak teraz zapytać nas, tu obecnych, kto czyta codziennie Pismo
Święte?… A kto czyta raz na tydzień?… A kto czyta raz na
miesiąc?… A gdzie w naszym domu jest Pismo Święte – gdzie
leży?…
Na miejscu widocznym i centralnym, z którego w każdej
chwili można je wziąć i czytać, czy przywalone tysiącem gratów
gdzieś w szafce, albo na półce?…
Kochani,
bardzo przykra prawda jest taka, że my – katolicy; że my –
polscy katolicy nie czytamy Pisma Świętego. Nie czytamy!
Dlatego mówi się o nas, że jesteśmy narodem praktykującym, a
nie wierzącym!
I dlatego wybieramy polityków i posłów, którzy
negują podstawowe zasady moralne. Dlatego sami opowiadamy się za
aborcją, eutanazją i in vitro. Dlatego też przymykamy oko na
korupcję i na tyle innych patologii życia społecznego. Tak, my –
polscy katolicy! – jakże często praktykujący, wzruszający
się do łez i klaszczący Papieżowi, i śpiewający „Sto lat”,
i wypowiadający tysiące poruszających słów o zmarłym w środę
Prymasie – a tak mało świadomi, w co wierzymy, w Kogo
wierzymy
A
dlaczego tak jest? Bo my nie czytamy Pisma Świętego! Bo go
nie słuchamy! Gdyby tak bowiem po zakończonej Mszy Świętej
przejść po kościele i zapytać, o czym były dzisiejsze czytania –
przecież byłby popłoch! Nieprawda?
I
tak to właśnie wygląda: Jezus i Jego Słowo sobie – a życie
sobie.
Nie dziwmy się zatem, że w naszym kraju, w naszym
społeczeństwie, w naszej lokalnej społeczności, w naszych
rodzinach, w naszych szkołach i zakładach pracy jest tak, jak
jest – chociaż są tam sami ludzie wierzący!
Nie dziwmy się,
bo nie będzie lepiej, dopóki naszej świadomości i naszej
postawy nie będzie kształtowało Boże Słowo, a szmatławe
gazety, plugawe programy telewizyjne i ludzie, którzy otwarcie
śmieją się z Boga!
Nie będzie inaczej, dopóki nie pokochamy
Bożego Słowa…
Bo
Bóg zrobił wszystko, co mógł. Teraz ruch na szachownicy życia
jest po mojej stronie.
Teraz wszystko już zależy tylko ode
mnie.

11 komentarzy

  • Ja ze swojego świeckiego punktu widzenia widzę podobnie, tak jest jak Ksiądz pisze. W moim życiu było podobnie, teraz gdy świadomość przynależności do Chrystusa wzrosła, staram się pogłębić więź z Jezusem właśnie poprzez częstsze uczestnictwo na Eucharystii, uważne słuchanie Czytań i Ewangelii, czytanie w domu krótkich fragmentów, sukcesywne czytanie ( aktualnie) Naśladowania Jezusa i Dziejów duszy św. Teresy od Dzieciątka Jezus.
    Ps. Wiedza przeciętnego katolika jest bardzo niska ( niedawno zdziwiona zorientowałam się, że starsza osoba nie wie, że są 4 części rozważań różańcowych, że Tajemnice Światła wprowadził nasz ukochany Jan Paweł II , przy okazji obdarowałam ją kompletnymi rozważaniami. Ja sama zaś, ze wstydem muszę przyznać , że pomimo posiadania KKK, zajrzałam do niego może z 2 razy. Jest to moim wyrzutem sumienia i w roku Wiary priorytetem do zapoznania się z Nim, podobnie z Encyklikami papieskimi. Nie wiem czy starczy mi czasu…bo jestem już "wiekowa" 🙂

    • Dopowiem jeszcze, potrzebna jest nam Nowa Ewangelizacja świata i dobrze, że jest prowadzona na różne możliwe sposoby, czy to poprzez rekolekcje, konferencje, studia biblijne, wyjście na plaże ze Słowem (jak robią to m.i. Sercanie), różne wspólnoty parafialne czy ewangelizacja przez internet. Chwała Panu za te pomysły!

  • Sprawdzić wszystko dokładnie, ale nie na zasadzie rozebrania silnika samochodu i złożenia go na nowo. Tak się nie da zrobić z żadną historią konkretnego człowieka, z historią Boga – Człowieka. Trzeba wejść w tę historię stracić ludzkie pojęcie obiektywności, bo z nią nie ma przeżycia. Jak to uczynić ? Zgłebiając słowo Boże. Trwając przed Nim. Domagając się jak jeden mąż księgi. Nie wyłączyć nikogo, kto jest zdolnym słuchać, żadnej sytuacji, w której ono może dotrzeć do uszu. Słuchać z zapartym tchem tak, aby uszy całego ludu były zwrócone ku księdze Prawa.
    No tak… Tylko tyle ? …. aż tyle.

  • "Gdyby tak teraz zapytać nas, tu obecnych, kto czyta codziennie Pismo Święte?" – teraz z czystym sumieniem możemy chyba odpowiedzieć: my, czytający codziennie bloga – chociażby dzięki temu, że codzienne czytania są zamieszczone i tutaj :).
    "Dlatego mówi się o nas, że jesteśmy narodem praktykującym, a nie wierzącym!" – ja wiem, że wypadamy lepiej z "praktykowaniem" niż inne narody Europy, ale wcale nie jest to tak optymistyczne, jak niektórym się wydaje – zwłaszcza tym, co używają argumentów typu: w Polsce jest 90 % katolików zatem…… Otóż, pisałem już kiedys o tym, że w mojej parafii jest ponad 16 tys parafian, na msze niedzielne uczęszcza niewiele ponad 3 tys czyli ok. 20%. Z tego, zakładam optymistycznie, połowa regularnie chodzi do spowiedzi i przyjmuje komunię – czyli 10%. I to jest mniej więcej realna liczba katolików w naszym kraju 🙁 Zakładam, że w mniejszych osrodkach te wskaźniki będą większe, ale usredniając pewnie na jedno wyjdzie. Mam na mysli Katolików, czyli osoby, które na serio traktują swoją relację z Bogiem i Kosciołem. Zatem prawdziwe proporcje są dokładnie odwrotne, niż te oficjalnie podawane jako argument przy okazji różnych sporów – tak, niestety już jestesmy w mniejszosci. Optymistyczne jest jednak to, że w wielu ważnych sprawach jest możliwa mobilizacja tych, którzy są tacy 50/50, o czym może chociażby swiadczyć sondaż zamieszczony na portalu GW (utarł im trochę nosa, jako propagatorom antykoscielnych tez), w którym przeciwko metodzie in vitro głosowała większosć ankietowanych :).

    • Ale gdyby tak ci prawdziwi, przekonani katolicy, dawali z siebie jak najwięcej i byli bardzo odważnymi, radosnymi świadkami, to dużo da się osiągnąć i rozgrzać serca nieprzekonanych… Ks. Jacek

    • Z pewnoscią :). Cały czas mam takie wrażenie, że Europa religijnie nie zasnęła, ale Piaskowy Dziadek sypnął piaskiem i wpadła w drzemkę :). I jeszcze się obudzi.

    • Piaskowy Dziadek to taka postać z dobranocek mojego dzieciństwa 🙂 i użyłem jej metaforycznie: Piaskowy Dziadek sypał na koniec każdego odcinka takim srebrnym piaskiem, co miało spowodować grzeczne zasnięcie wszystkich dzieci :D. Bajka, nota bene, produkcji niemieckiej :).

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.