O Kobiecie, która gromiła Papieży…

O

Szczęść Boże! Kochani, liczę na Waszą cierpliwość, gdy idzie o czekanie na moje odpowiedzi na Wasze wpisy. Robię to zwykle co kilka dni, bo nie bardzo mam możliwość czynić to na bieżąco. Tak i dzisiaj – zaraz muszę zaprzęgać swą bryczkę i pędzić do Warszawy w sprawach związanych październikową pielgrzymką do Fatimy… I tak każdego dnia – godzina goni godzinę, a minuta minutę… Czy Wy też nie macie na nic czasu – tak, jak ja?… 
   W dzisiejszym Słowie Bożym próbuję szukać na to jakiejś rady…
             Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Święto
Świętej Katarzyny Sieneńskiej, Patronki Europy,
do
czytań z t. VI Lekcjonarza: 1 J 1,5–2,2; Mt 11,25–30
CZYTANIE
Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA:
Najmilsi:
Nowina, którą usłyszeliśmy od Jezusa Chrystusa i którą wam
głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej
ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a
chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą.
Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w
światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew
Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.
Jeśli
mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w
nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg będąc wiernym i
sprawiedliwym odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości.
Jeśli powiemy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma
w nas Jego nauki.
Dzieci
moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet
ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca, Jezusa Chrystusa
sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze
grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego
świata.
SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
W
owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię,
Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i
roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie
było Twoje upodobanie.
Wszystko
przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani
Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
Przyjdźcie
do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was
pokrzepię.
Weźcie
moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i
pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem
jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.
Patronka
dnia dzisiejszego, Katarzyna
Benincasa, urodziła się w Sienie w roku 1347.

Już od najmłodszych lat pragnęła doskonałości: jako kilkuletnia
dziewczynka była przeniknięta duchem pobożności. Wspierana Bożą
łaską, w
wieku
lat
siedmiu
złożyła Bogu w ofierze swoje dziewictwo.

Kiedy zaś
miała
lat dwanaście,
doszło po raz pierwszy do konfrontacji z matką, która chciała, by
Katarzyna wiodła życie takie,
jakie
wiodły
wszystkie jej koleżanki, a
więc
by
korzystała z przyjemności,

jakich dostarcza młodość. Katarzyna jednak marzyła
o całkowitym oddaniu się Panu Bogu.
I
dlatego
to
właśnie wbrew
woli rodziców obcięła sobie włosy i zaczęła prowadzić życie
pokutne. Zamierzała najpierw we własnym domu uczynić sobie
pustelnię. Kiedy jednak to okazało się niemożliwe, swoje
serce zamieniła na zakonną celę.

Tu była jej Betania, w której spotykała się na słodkiej rozmowie
z Boskim Oblubieńcem. Z miłości dla Chrystusa pracowała nad swoim
charakterem, okazując
się dla wszystkich życzliwą i łagodną, skłonną do usług. W
woli rodziców zaczęła upatrywać wolę ukochanego Zbawcy.
Pomimo
wielu trudności ze strony rodziny, w 1363 roku wstąpiła do
grona
tercjarek dominikańskich w Sienie i prowadziła tam surowe życie.

Modlitwa, pokuta i posługiwanie trędowatym wypełniały jej dni.
Jadła skąpo, spała bardzo mało, gdyż żal
jej było godzin nie spędzonych na modlitwie.

Często biczowała się do krwi. W wieku lat dwudziestu
była już osobą w pełni ukształtowaną, wielką mistyczką. Pan
Jezus często ją nawiedzał –

sam
lub ze swoją Matką.

Katarzyna stała się Jego
posłanką.

Zaczęła
przemawiać i pisać listy w imieniu Chrystusa do najznakomitszych
osób ówczesnej Europy, tak duchownych, jak i świeckich. Skupiła
ponadto przy sobie spore
grono uczniów – elitę Sieny – dla których była duchową
mistrzynią i przewodniczką.

Wspierana nadzwyczajnymi darami Ducha Świętego i posłuszna Jego
natchnieniom, łączyła w swoim życiu głęboką
kontemplację tajemnic Bożych w „
pustelni
swojego serca” z różnorodną działalnością apostolską.

Z jej przemyśleń i duchowych przeżyć zrodziło się zaangażowanie
w sprawy Kościoła i świata.
Pełna
gorącej miłości do
Boga
i bliźniego, przyczyniła się do utrwalenia pokoju pomiędzy
miastami, stawała mocno w
obronie praw i wolności
Papieża
Grzegorza
XI
,
którego
przekonała do powrotu do Rzymu z niewoli aviniońskiej.

Popierała
ponadto
odnowę
życia chrześcijańskiego. Jej dzieła zawierają głęboką
doktrynę i są pełne ducha Bożego. Zmarła
z
wyczerpania
w
roku 1380.
Papież
Paweł VI ogłosił ją doktorem Kościoła, a
Jan Paweł II – w roku 1999 – Współpatronką
Europy.
Kiedy
wsłuchujemy się w czytania, przeznaczone na dzisiejszy dzień w
liturgii Kościoła, to w zdecydowanych i jasnych słowach Świętego
Jana, zapisanych w jego Pierwszym Liście, odnajdujemy jakby
słowa dzisiejszej Patronki.

A przynajmniej – odnajdujemy jej
ducha

– ducha zdecydowanej obrończyni jedynej Prawdy.
Oto
bowiem Apostoł stwierdza: Jeżeli
mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności,
kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy
w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy
jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego,
oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.
Jeśli
mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w
nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg będąc wiernym i
sprawiedliwym odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości.
Jeśli powiemy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma
w nas Jego nauki
.
W
taki sam sposób nauczała odważna Święta, ściągając na siebie
po wielekroć nieprzychylność
także ludzi Kościoła,

uważających, że kobieta nie ma prawa w ten sposób wypowiadać się
– a musimy pamiętać, że mówimy o czasach Średniowiecza – a
już tym bardziej nie
ma prawa napominać Papieży.

Jednak dla niej samej o
wiele ważniejszym było spełnienie woli Jezusa,

niż przypodobanie się komukolwiek.
Oto
bowiem bardzo dosłownie odniosła ona do siebie pouczenie swego
Mistrza, zapisane w dzisiejszej Ewangelii: Wysławiam
Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed
mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze,
gdyż takie było Twoje upodobanie.
Wszystko
przekazał Mi Ojciec

mój. Nikt
też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i
ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy
utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
Weźcie
moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i
pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem
jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie
Dzisiejsza
nasza Patronka jest właśnie tą prostą
niewiastą, której Pan objawił wielkie tajemnice,

aby potem Ona, w Jego imieniu, mogła te tajemnice przekazywać
ludziom sobie współczesnym.

Dzięki jej niezwykłej aktywności i mądrości wielu ludzi znalazło
w Jezusie ukojenie dla dusz swoich.
I
tego także Święta Katarzyna uczy nas wszystkich: to każda i każdy
z nas, my
wszyscy
w
czasie, w którym żyjemy i w warunkach, w jakich żyjemy – mamy
słuchać uważnie, co mówi do nas Pan,

jak najgłębiej przeżywać swoje osobiste zjednoczenie z Mistrzem;
mamy tworzyć
w swoich sercach takie właśnie pustelnie,

jak to uczyniła Katarzyna, aby tam
rozważać wszystko,
co Pan do nas powie i
by z tego
nie uronić ani słowa
– by
potem
móc
to Jezusowe przesłanie zanieść
do ludzi ze swego otoczenia.
I
aby
w tym dobrym dziele zachować
postawę
zdecydowan
ą,
jednoznaczn
ą
i odważn
ą,
wykorzystując
w pełni czas, dany nam przez Pana.

Katarzynie dla dokonania tak ogromnych dzieł wystarczyło
trzydzieści trzy lata. Niech i nam
każdy rok, każdy dzień naszego życia służy
do dawania świadectwa wierze i zaprowadzania wokół siebie trwałego
pokoju!

9 komentarzy

  • '' Czy Wy też nie macie na nic czasu – tak, jak ja?… ''
    Na nic może i nie mam …ale na na to co naprawdę ważne – mam, muszę mieć, nie ma innej opcji. Niestety selekcja trwa każdego dnia co jest ważniejsze od ważnego. Co mogę przełożyć na później, czasem niestety na ''wieczne później'' a z czego muszę się wywiązać. Jak dla każdego śmiertelnika moja doba ma tyle samo godzin, minut, sekund. Też odczuwam '' brak czasu'' ale czasu mam wystarczająco ( nie chodzi o zbędne godziny, bo takich nie posiadam) by starczyło na to co ważne. Mam świadomość tego, że ode mnie zależy jak go wykorzystam….

    Prawdziwa pobożność nie zamyka w sobie, nie izoluje człowieka od bliźniego i od całego świata. Człowiek pobożny prawdziwie jest takowym i w życiu osobistym i społecznym i pośród przyjaciół i tych, którzy mu niezbyt dobrze życzą i w radości i w smutku.
    Pobożność to dostrzeganie tego, co Boże w nas i obok nas i zachwyt nad tym Bożym dziełem. Człowiek pobożny potrafi rozpoznać sposób wyrażenia danej sprawy, bo pyta o to samego Boga, a otrzymawszy odpowiedź realizuje ją opierając się na Pańskiej mocy.
    Dar pobożności to także życie w prawdzie. Pobożny doskonale wie do kogo ma przychodzić i to nie jako samowystarczalny, robiąc łaskę komuś, ale jako utrudzony i obciążony, bo takim niestety okazuje się nasz żywot. Chodzi o to, żeby pamiętać dokąd z tym bagażem się udać, aby otrzymać pokrzepienie.
    Tak, wiem, powiemy absurd ?
    Przecież Bóg powinien zadbać , by nam ciężko nie było. Ale czy tak naprawdę to On wymyslił te ciężary, zmęczenie, trudy ? Sam przecież wziął to jarzmo na siebie i zachęca abyśmy uwierzyli, że uczenie się od Niego noszenia i znoszenia codzienności przyniesie dobre owoce.
    Na pewno dwie postawy Chrystusowe … pokora i cichość serca. Ta cisza to zakorzenienie w Bogu, z którego płynie światło i siła do działania i decydowania.
    Ta pokora to odkrywanie, że Bogu nalezy budować i że w Nim znajdują się wszelkie owoce. Ktoś pokorny sercem zna się na sztuce przekazywania orędzia, nazywania rzeczy po imieniu.

  • Co do pierwszej części wypowiedzi Domownika – to napisałem we wtorkowym słowie wstępnym. Co do części dotyczącej pobożności – pełna zgoda. Dziękuję za głos w dyskusji! Pozdrawiam też Józefę! Ks. Jacek

    • Szczęść Boże!
      Drogi Księże Jacku!
      Serdecznie Dziękuję!:)
      Pozdrawiam Księdza ze szczarego serca!:)
      Z Świętą! 🙂

  • Nie zdążyłam napisać nic wczoraj – dzień był za krótki… dlatego pozwalam sobie dołożyć "moje trzy grosze dziś".
    Cóż chroniczny brak czasu można śmiało uznac za "chorobę naszego wieku". Mnie też ona dotyka dlatego doskonale rozumiem to o czym pisz Ksiądz Jacek. Natomiast w tym codziennym zabieganiu doświadczam zawsze jednego: jesli w najbardziej pracowitym dniu znajdę jednak czas na to, żeby Pan Bóg był na pierwszym miejscu czyli jeśli zdobędę się na to żeby wygospodarować czas na Mszę Świętą i na porządną modlitwę, to nawet przy największej ilości zajęć starcza mi jednak czasu i siły na wszystko co ważne i konieczne w danej chwili do zrobienia. Pozdrawiam serdecznie. J.B.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.