Nasza nadzwyczajna codzienność…

N
Szczęść
Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym swoje imieniny i
jednocześnie urodziny obchodzi Pan Włodzimierz Olender z
Celestynowa, Człowiek niezwykłej życzliwości i dobroci, Ojciec
jednego z moich ówczesnych Lektorów, Szymona. Dziękując Panu
Włodkowi za przyjaźń i przykład szczerej troski o Rodzinę, życzę z całego serca nieustannej pogody ducha i dobrego humoru –
jak dotąd; a także wszelkiego Bożego błogosławieństwa! Otaczam
dziś Solenizanta i Jubilata swoją modlitwą!
Bardzo
dziękuję Księdzu Markowi za wczorajsze słówko z Syberii. Jak
pewnie wszyscy zauważyliście, pojawiło się ono bardzo wcześnie –
ledwie tylko piątek się zaczął, słówko już było. Dziękuję
za ciekawe myśli, które – jak zauważył Robert – rzeczywiście
mogą być przedmiotem ciekawych refleksji.
I
jeszcze jedna sprawa. Moi Drodzy, po mojej wypowiedzi na temat tak
zwanej Unii Europejskiej, na forum – zgodnie z moimi
przewidywaniami – lekko zawrzało. I – jak zawsze – brak
rzeczowych argumentów u niektórych Dyskutantów wyraził się w
ataku na mnie. W sumie – nic nowego. Po kilku latach prowadzenia
bloga, był czas się przyzwyczaić. Można jedynie ubolewać nad
takim niskim poziomem prowadzenia konwersacji i braku minimalnego
choćby szacunku do adwersarza. Ale, cóż – trudno. Każdy za
swoją postawę na Sądzie Bożym odpowie.
Natomiast
ja chciałbym tylko doprecyzować moje stanowisko, bo w jednej z
opinii wybrzmiała obawa o to, że po rozpadzie tak zwanej Unii
zostaniemy uzależnieni od Rosji. Otóż, to uzależnienie od Rosji
może mieć miejsce – i w pewnym sensie ma miejsce – także
teraz, kiedy główni gracze tak zwanej Unii po cichu z Rosją się
układają. Ale ja nie o tym tutaj. Chcę natomiast z całą mocą
podkreślić, że jestem całym sercem za jednością Europy – ale
Europy ojczyzn, zbudowanej na fundamencie chrześcijańskim.
Biurokratyczno – korupcyjna struktura, zwana Unią Europejską,
jest tego zaprzeczeniem. I dlatego się jej sprzeciwiam.
A
argumentów dla takiego poglądu dostarcza samo Pismo Święte –
żeby wspomnieć historię wieży Babel, albo słowa z Psalmu:
„Jeżeli domu Pan nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy
go wznoszą”. Niestety, tego „domu”, jakim jest tak zwana Unia
Europejska, Pan nie buduje. A wręcz jest on budowany przeciwko Panu
Bogu! Dlatego rozpadnie się wcześniej, czy później.
Chociaż
pierwotne założenia były dobre. I kiedy Jan Paweł II wyrażał
poparcie dla tej inicjatywy – podobnie zresztą, jak inni Papieże
– to właśnie mówił o zjednoczonej Europie ojczyzn. Niestety,
to, co mamy teraz, jest absolutnym zaprzeczeniem tego pięknego
ideału. I dlatego trzeba powiedzieć: „dość”. Nie ma sensu
pudrować trupa. Jedynym wyjściem byłoby zmartwychwstanie, ale –
póki co – nie zanosi się na nie.
I
jeszcze jedno. Moi Drodzy, wiem, że niektórzy z Was denerwują się,
kiedy na blogu zabieram głos na tematy polityczne. Chcę jednak
powiedzieć, że jestem nimi żywo zainteresowany, bo bardzo zależy
mi na dobru Ojczyzny. I dlatego, nawet jeżeli ostatnio może nieco
rzadziej na te tematy się wypowiadałem, to tylko dlatego, że tak
jakoś samo się ułożyło – okoliczności nie mobilizowały do
częstszych wypowiedzi. Nie wiem, jak będzie to wyglądało w
przyszłości, gdy idzie o tę częstotliwość.
Natomiast
chcę z całą mocą podkreślić, że moje poglądy w tych kwestiach
ani na jotę się nie zmieniły: w dalszym ciągu bardzo, ale to
bardzo krytycznie oceniam dokonania poprzedniej władzy, cały czas
oczekuję gruntownego wyjaśnienia Zbrodni Smoleńskiej i ukarania
winnych; cały czas bardzo negatywnie oceniam tak zwaną Orkiestrę
Owsiaka; a wreszcie – raz jeszcze potwierdzam i podtrzymuję moją
opinię na temat tak zwanej Unii Europejskiej. I będę o tym na
swoim własnym blogu pisał – zapewniam o tym!
Natomiast
bardzo zachęcam Wszystkich do modlitwy w intencji naszej Ojczyzny, w
intencji chrześcijańskiej Europy i pokoju na świecie. Jestem
bowiem przekonany, że te dobre zmiany, które zaczęły się w
naszej Ojczyźnie, to przede wszystkim wynik modlitw tylu ludzi –
choćby jednoczących się na wspólnym Różańcu, odmawianym na
falach Radia Maryja i Telewizji TRWAM. I jeżeli coś może dzisiaj
uratować naszą Ojczyznę, a także pogubioną Europę i dążący
do samozagłady świat – to modlitwa i całkowite zwrócenie się
do Boga.
Gaudium
et spes! Ks. Jacek
Sobota
1 Tygodnia zwykłego, rok II,
do
czytań: 1 Sm 9,1–4.17–19;10,1a; Mk 2,13–17
CZYTANIE
Z PIERWSZEJ KSIĘGI SAMUELA:
Był
pewien dzielny wojownik z rodu Beniamina, a na imię mu było Kisz,
syn Abiela, syna Serora, syna Bekorata, syna Afijacha, syna
Beniamina. Miał on syna imieniem Saul, wysokiego i dorodnego, a nie
było od niego piękniejszego człowieka wśród synów izraelskich.
Wzrostem o głowę przewyższał cały lud.
Gdy
zaginęły oślice Kisza, ojca Saula, rzekł Kisz do swego syna,
Saula: „Weź z sobą jednego z chłopców i udaj się na
poszukiwanie oślic”. Przeszli więc przez górę Efraima, przeszli
przez ziemię Szalisza, lecz ich nie znaleźli. Powędrowali przez
krainę Szaalim, też ich nie było. Poszli do ziemi Jemini i również
nie znaleźli.
Kiedy
Samuel spostrzegł Saula, odezwał się do niego Pan: „Oto ten
człowiek, o którym ci mówiłem, ten, który ma rządzić moim
ludem”.
Saul
zbliżył się tymczasem do Samuela w bramie i rzekł: „Wskaż mi,
proszę cię, gdzie jest dom Widzącego”. Samuel odparł Saulowi:
„To ja jestem Widzący. Chodź ze mną na wyżynę! Dziś jeść
będziecie ze mną, a jutro pozwolę ci odejść, powiem ci też
wszystko, co jest w twym sercu”.
Samuel
wziął wtedy naczyńko z olejem i wylał go na jego głowę,
ucałował i rzekł: „Zaprawdę Pan namaścił cię na wodza swego
ludu, Izraela”.
SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO
MARKA:
Jezus
wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go
nauczał. A przechodząc ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego
w komorze celnej, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał
i poszedł za Nim.
Gdy
Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników
siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu,
którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie spośród
faryzeuszów widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do
Jego uczniów: „Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?”
Jezus
usłyszał to i rzekł do nich: „Nie potrzebują lekarza zdrowi,
lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać
sprawiedliwych, ale grzeszników”.
Dzisiejsze
pierwsze czytanie to fragment bardziej obszernego opisu, traktującego
o powołaniu Saula na króla Izraela. I chociaż po
przeczytaniu tegoż tekstu może się wydawać, że głównym jego
bohaterem są oślice,
a najistotniejszym jego przesłaniem jest
ich poszukiwanie – bo temat zajmuje dość dużo miejsca w całym
czytaniu – to jednak zdajemy sobie sprawę, że to tylko
pretekst.
Bo
nie o oślice tu chodzi, zresztą – o czym dziś nie słyszymy –
kiedy tylko doszło do opisywanego spotkania Samuela z Saulem, to
okazało się, że i oślice się znalazły. Ich poszukiwanie
natomiast miało stanowić powód – pretekst – do tego, aby
Saul zwrócił się o pomoc do Widzącego, czyli do Proroka,
a
ten, zakończywszy temat oślic jednym zdaniem, przekazał Saulowi
przesłanie o wiele ważniejsze, mówiąc do niego: Zaprawdę
Pan namaścił cię na wodza swego ludu, Izraela.
Moi
Drodzy, wydarzenie to z całą pewnością uczy nas, abyśmy starali
się odróżniać
w
naszym życiu sprawy
ważniejsze

– od mniej ważnych; sprawy
duchowe

– od spraw materialnych; sprawy
doczesne

– od spraw wiecznych.
Oczywiście,
my żyjemy w świecie materialnym, i całkiem wymierne problemy nas
dotykają. I gdyby ktoś
z nas zgubił
stado oślic, to też zmartwiony
szukałby ich po całej okolicy.
Dlatego
w żaden sposób nie lekceważymy tych spraw, nie umniejszamy rangi
problemów, z którymi muszą dzisiaj borykać się ludzie. Chcemy
natomiast zauważyć, że próbując
je rozwiązywać z pomocą Bożą,

można osiągnąć nie tylko samo ich rozwiązanie, ale też inne
korzyści i dary, jakich Pan może nam udzielić

– niejako „przy okazji”…
A
może się też i tak okazać, że Pan nie rozwiąże naszych
problemów doczesnych tak, jak byśmy chcieli, a właśnie da
nam coś „w zamian”

– coś, co przyniesie nam znacznie większą korzyść i znacznie
większe dobro, aniżeli samo
rozwiązanie problemów.
Może
się wreszcie i tak stać, że problem, jaki będziemy mieli do
rozwiązania, w ogóle spowoduje
generalną
zmianę naszego myśleni
a
i postrzegania rzeczywistości

– i to zmianę
„w kierunku” Boga, poprzez
większe
otwarcie
się

na Niego

i na Jego dary, i na zadania, które może przed nami postawić.
Tak
się właśnie stało w przypadku Saula. Któż by dzisiaj – po
tych kilku tysiącach lat – wiedział, że ojcu Saula zginęły
oślice?! Cóż to za epokowy problem – kogo
by to w ogóle miało dziś obchodzić?!
Ale że przy
tej okazji Samuel powołał
Saula
– w imieniu Boga – na króle Izraela,

to już jest sprawa większej wagi: sprawa
historii zbawienia, w której Saul ma swoje miejsce.
Tak
oto bowiem działa Bóg: w
naszej codziennej „zwyczajności” działa nadzwyczajnie!

Posługuje się sytuacjami i wydarzeniami najbardziej banalnymi i
problemami najbardziej powszednimi, aby zainterweniować,
aby
okazać swoją pomoc.

Takie przesłanie płynie do nas z pierwszego czytania.
A
z Ewangelii płynie myśl jeszcze dalej idąca: Bóg okazuje swą
łaskę i działa nawet
poprzez ludzką słabość i grzech!

Oczywiście, nie w tym sensie, że miałby ów grzech pochwalać, czy
wręcz go powodować – po to, aby okazać swoją pomoc, nie!
Natomiast grzech Mu nie
przeszkadza, nie zamyka Mu drogi do człowieka, nie przekreśla
człowieka w Jego oczach.

Oto
dzisiaj słyszymy, że Jezus
powołał Lewiego,
kiedy ten siedział w komorze celnej. A potem już razem
siedzieli przy stole

a z nimi całe
„szemrane” towarzyst
wo
z okolicy.

I
znowu: kto by się dziś interesował, podejmując badania
historyczne, czy biblijne, że był
jakiś celnik Lewi,

który pobierał podatki dla rzymskiego okupanta, a do tego jeszcze –
jak to wielu ówczesnych celników – niemało przy tym „kantował”;
i
kogo obchodziłoby dziś, że takich, jak on, było w całej okolicy
całkiem wielu – gdyby
Jezus Lewiego nie powołał na Apostoła,
a
z jego kolegami „spod ciemnej gwiazdy” nie zasiadł do stołu?
Kto by dzisiaj o tym wiedział i kogo by to obchodziło?…
A
jednak dowiadujemy się o tym, bo w
te konkretne sytuacje w którymś momencie wszedł Bóg

i w
kontekście tych najbardziej zwyczajnych spraw – objawił swoją
wielką moc.
Dlatego
i my, Kochani, doceńmy
naszą codzienność,

bo jest ona bardzo
ważna w oczach
Jezusa.
Z każdym, naprawdę każdym problemem, zwracajmy się do Niego, bo
dla
Jezusa
nie ma spraw mało ważnych,

jeżeli tylko dla nas są one ważne. On sam pomoże pokonać
nasze słabości, a problemy –
rozwiązać. Niewykluczone natomiast,
że niejako „przy okazji” zechce udzielić nam jeszcze
innych swoich darów…
Pomyślmy:

Czy
z każdym moim zmartwieniem i pytaniem zwracam się bezpośrednio do
Jezusa?

Czy
nie ma w moim życiu takich sfer i spraw, które bardzo chciałbym
przed Nim
ukryć?

Czy
wszystkie swoje codzienne obowiązki wypełniam tak, aby w ten sposób
zasługiwać na Niebo?

Nie
potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie
przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników!

27 komentarzy

  • "Tak oto bowiem działa Bóg: w naszej codziennej „zwyczajności” działa nadzwyczajnie!" – otóż to! Doskonałe stwierdzenie!
    Podzielam pogląd o UE. Kierunek, w którym zmierza cywilizacja antywartości, cywilizacja śmierci jest dla mnie oczywisty i nie chcę aby moja ojczyzna sama pchała się w przepastny obłęd samozatracenia. Jest jednak nadzieja, że otumanione społeczeństwa zachodnie oprzytomnieją. Obawiam się jednak, że może to być bardzo gorzka i tragiczna droga do normalności….

    • Ależ potwierdzaj…potwierdzaj sobie do upojnej śmierci… Decyduje jednak Naród i Państwo – polski naród i polskie państwo [przez co nie należy rozumieć Paranoi i Schizofrenii oraz rydzyko-katolicyzmu], a nie 44 hektarów Watykanu i jego polskojęzyczni urzędnicy..
      A… i jeszcze jedno… węsz wszędzie spisku i robotę jednego człowieka… Do roboty.. Potwierdzaj i protestuj!

      Powodzenia…

    • Wiesz nie wiem czy czytałeś kiedyś Królową Śniegu.W Królowej Śniegu był chłopiec o imieniu Janek wpadł mu odłamek z zaczarowanego lustra do oka i serca,ale było to lustro złego czarodzieja i miał on koleżankę o imieniu Małgosia.Janek zrobił się gburowaty i chamski niszczył wszystko co spotkał na drodze upokarzał ludzi zupełnie jak ty znalazł się w pałacu Królowej Śniegu ta po pewnym czasie powiedziała ze uwolni go jak z liter lodowych ułoży słowo jednak nie mógł tego zrobić gdyż był pod wpływem czarów złego czarodzieja.Małgosia szukała go bardzo długi i udało jej się odnalazła jej miłość była tak duża ze udało jej się odczarować jasia roztopić jego serce które było zimne.Może tobie kogoś takiego brakuje pomyśl czy oby na pewno na właściwej stronie jesteś czy nie brakuje ci miłości,zrozumienia itp.Skoro dalej tak się zachowujesz Pozdrawiam M

    • @Mazur – nie wiem czy do twojego zakutego w zbroję niechęci do Jezusa i KK ego trafi to, co napisała M, ale próbować warto :). Kiedy najdzie ciebie jakaś autorefleksja? Piszesz jakieś głupoty: co ja niby "potwierdzałem"? Jedynie napisałem, że "podzielam" zdanie Ks. Jacka co do UE. Czy ty w ferworze zajadłości nawet czytać ze nie potrafisz? Bo, żeby jeszcze czytać ze zrozumieniem, to od dawna wiemy, że nie bardzo ….

    • Uważasz Gosiu, że się do jego poziomu zniżam :)? Cóż, uważam, że z Papuasem trzeba po papuasku (bez obrazy dla Papuasów – to tylko przenośnia 😉 ), innej gadki nie zrozumie – rozmawialiśmy już o tym :).

  • Pozwoliłam wyciąć sobie kawałek z Księdza wpisu ,,cały czas bardzo negatywnie oceniam tak zwaną Orkiestrę Owsiaka.Zastanawiam się dlaczego?. Ocenia Ksiądz negatywnie Orkiestrę przecież tak na dobrą sprawę Orkiestra ludzie,którzy się włączając w nią robią to po to aby ratować często życie zaczynając od najmniejszego pokolenia a kończąc na seniorach.Jest organizowany Dzień Papieski,który ma na celu pomoc zdolnym uczynią z ubogich rodzin.I tu nasuwa mi się myśl czy stypendia dla zdolnych uczniów są ważniejsze od życia człowieka?. Według mnie i jedno i drugie jest ważne i jedno i drugie jest potrzebne wydaje mi się,że Orkiestra nawet bardziej jednak często zastanawiam się dlaczego Księża tak naprawdę mają nastawienia podobne do Księdza mam wrażenie jak by obawiali się,że Wielka Orkiestra zagraża im w jakiś sposób i np.Dniu Papieskiemu.Pozdrawiam M

    • Tiu raczej chodzi nie o samą akcję, ale o postawę J.O. i wartości światopoglądu jakie promuje oraz ponadprzeciętne traktowanie tej postaci przez główne media, instytucje państwowe etc. Prawdą jest, że większość
      ludzi to w ogóle nie interesuje albo po 
      prostu nie dostrzega. Ja mam stosunek do
      WOSP jednoznacznie ambiwalentny ;). W 
      tym roku Ks. Jacek nic nie napisal o WOSP
      w dniu akcji, więc był względny spokój – w poprzednich latach temat ten generował ruch niczym kij wrzucony w mrowisko :).

    • Tak mi się wydaje Robert,że chyba trochę się mylisz,że ludzie tego nie widzą bądź nie dostrzegają bo skąd by było tyle w tych puszkach skąd ludzie by się brali którzy pomagają przy Orkiestrze no i w końcu sam koniec akcji mówi za siebie,że ludzie chcą pomagać.Ja akurat żałuje,że nie napisał Ks.Jacek nic w tym temacie:-(.I niestety muszę zgodzić się z Anią,że może tak się stać iż Orkiestra straci racje bytu i to właśnie dzięki władzy ale nie wierze,że ta władza ma taką moc iż szpitale zostaną odpowiednio wyposażone osobiście jakoś czarno to widzę zresztą jak i nie tylko to.Pozdrawiam M

    • Kiedy WOŚP wyposaża polskie misjonarki w Afryce w maszyny do pisania i aparaty dla głuchych dzieci [mówiono i pisano o tym sporo w tym roku]. ludzie pokroju ks. JJ milczą, bo to niewygodne. Kiedy Caritas większość zebranych sum przeznacza na samoobsługę – jest w porządku. Kiedy WOśP zbiera na seniorów – bez względu na ich światopogląd, usłużni [w leninowskim znaczeniu] ruszają z "wyjaśnieniami". Ktokolwiek napisze do ks. JJ – ujadać [tak – ujadać] zaczyna na papieża Franciszka, na WOŚP, usłużny bigot Robert. A może to alter ego JJ? Takie klasyczne rozdwojonko jaźni? Taki Jekkyll i Hyde? Pisze: – "Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać" – ze sobą, do siebie, o sobie…
      I za chwilę Robert… – Bierz go!

    • A ty chyba masz uczulenie na Ks.Jacka i Roberta a szkoda tak sobie myślę bo mądrzy ludzie są i bardziej interesuje mnie ich zdanie niż kogoś twojego pokroju kto za każdym razem tylko pod inną nazwą obraża ich możesz się nie zgadzać ze zdaniem Ks.Jacka i Roberta ale co najmniej wykaż się odrobiną szacunku o ile wiesz co to takiego i przestań ich obrażać bo każdy m a prawo do własnego zdania jednak w granicach zdrowego rozsądku a ty mam wrażenie,że masz już obsesje na ich punkcie.M

    • @M – chodziło mi o to, że ludzi nie interesuje to co napisałem odnośnie "o postawę J.O. i wartości światopoglądu jakie promuje oraz ponadprzeciętne traktowanie tej postaci przez główne media, instytucje państwowe etc". Natomiast uważam, że Polacy nie są skąpcami i uczestniczą w różnych akcjach charytatywnych na ile mogą. I dobrze :).

    • @Poganin – nie wciskaj swoich problemów nie tylko z rozdwojeniem, ale wielokrotnym rozdzieleniem jaźni. Odniosłem się do tego przedwczoraj i więcej nie będę. Ciebie łatwo poznać po stylu pisania, niezależnie od tego, czy piszesz jako Mazur, Poganin, Anonim czy pod innym nickiem: było ich sporo tutaj. Uściski przesyłam.

  • Niedługo już chyba Orkiestra przestanie mieć rację bytu, skoro z nową władzą wszystko będzie tak jak powinno to i społeczeństwo nie będzie musiało pomagać w wyposażeniu szpitali, problem sam się rozwiąże,
    nie pamiętam czy Ksiądz wypowiadał się na temat płacenia abonamentu, wielu księży było przeciw, ale w tym roku to tez juz raczej nie aktualne,

    Co do pytań. ..
    dziś myślałam właśnie nad tym dlaczego tak trudno mi iść ze wszystkim do Jezusa, im cięższy kaliber problemu tym gorzej i chyba wynika to z ludzkiej natury, czasem muszę być sama, caly czas wiedząc i wierząc że Bóg jest jedyną Osobą, która jest w stanie pomóc

    to tak jak z przyjacielem, jest obok, pozostawia całkowitą wolność a jednocześnie daje poczucie bezpieczeństwa i opieki

    AniaM

    • "społeczeństwo nie będzie musiało pomagać w wyposażeniu szpitali, problem sam się rozwiąże, " – nie jestem zwolennikiem tego, aby państwo rozwiązywało wszystkie problemy obywateli ;). Najlepiej jak obywatelom jak najmniej przeszkadza w codzienności ;). Natomiast dysfunkcja polegająca na ogromnych haraczach jakie obywatel musi państwu płacić, a państwo te pieniądze malwersuje i "przeżera" jest z mojego punktu widzenia niedopuszczalna 🙂

    • AniaM – " im cięższy kaliber problemu tym gorzej i chyba wynika to z ludzkiej natury," – u mnie jest dokładnie odwrotnie. Właśnie dlatego, że wiem że czasem tylko On mi pomoże.
      Pozdrawiam
      Gosia

  • do wpisu :Anonimowy 16 stycznia 2016 14:34
    Tworzysz nową religie…, nowe błogosławieństwa… To załóż sobie nową stronę internetową i tam agituj i przekonywuj do swoich racji… z pośród nas nie znajdziesz chętnych, my wierzymy w Jezusa z Nazaretu i Jego naukę.

  • Piszę na samym dolej , bo tak się później łatwiej czyta 🙂

    Robercie – Przepraszam, źle się wyraziłam. Chodziło mi o to żebyś nie odpisywał i nie reagował , bo to do niczego nie prowadzi. Równie dobrze mógłbyś sobie pogadać ze ścianą. Brak argumentów prowadzi do tego , że używa 3 do wszystkiego!

    Pozdrawiam Gosia

    • Gosiu – nie ma za co mnie przepraszać :). Akurat względem chamstwa, grubiaństwa może mnie ponosić niezdolność ich akceptacji: nic na to nie poradzę – tak się wychowałem ;). Masz rację, ten kto nie ma argumentów używa kilku tych samych we wszystkich sprawach :). jest jeszcze jeden model argumentowania, ale nie grozi on naszemu trollowi, bo wymaga dużej inteligencji – tym modelem najczęściej posługuje się zły: kiedy nie ma argumentu zasadniczego, obalającego, pewnego w 100%, to używa się wielu takich że "niby tak, niby nie", "ktoś, coś, gdzieś" albo po prostu kłamie, itd. 🙂

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.