Przez chmury zawsze przebija się słońce!

P

Szczęść
Boże! Moi Drodzy, w dniu wczorajszym urodziny przeżywał Ksiądz
Mariusz Szyszko, mój Przyjaciel jeszcze z czasów wspólnej służby
ministranckiej i lektorskiej, i od szkoły podstawowej – czyli, jak
zwykliśmy mawiać, od piaskownicy”. Bardzo dziękując Księdzu
Mariuszowi za życzliwość i pomoc, okazywaną na każdym kroku,
życzę wielkiego Bożego błogosławieństwa w kapłańskiej
posłudze. I modle się o to każdego dnia.
Dzisiaj
natomiast urodziny przeżywa Ewa Gmitrzak, angażująca w swoim
czasie w działalność młodzieżową naszych Wspólnot. Niech Jej
Pan udzieli swoich darów! Również zapewniam o modlitwie!
Podobnie,
jak wszyscy zapewne, z całego serca, wspieramy modlitwą wszelkie,
rozliczne działania duszpasterskie Księdza Marka. Bardzo dziękuję
za wczorajsze, jak zawsze bogate słowo i proszę Wszystkich, abyśmy
nie zapominali o duchowym wspieraniu tego wielkiego dobra!
Moi
Drodzy, dzisiaj ostatni dzień egzaminów gimnazjalnych. Jak już
wspominałem, z całego serca wspieram to dzieło, aby mogło się
odbyć. Przemierzam codziennie ponad dwieście pięćdziesiąt
kilometrów, aby pogodzić egzaminy z prowadzonymi w Kościeniewiczach
Misjami, o których napiszę w najbliższych dniach. Bóg daje siły
i wspiera, otrzymałem też ostatnio kilka zapewnień o modlitwie i
wsparciu z Waszej strony, za co niezmiernie serdecznie dziękuję i
co odwzajemniam modlitwą.
Sytuacja
w naszej Szkole jest taka, że egzaminy prowadzą Osoby, które nie
strajkują. Bardzo dziękuję tej piątce prawdziwych Nauczycieli i
oddanych Młodzieży Pedagogów – właśnie za to oddanie Młodzieży
i swojej pedagogicznej misji, które nie pozwoliło im zostawić
swoich Uczniów w tej tak ważnej chwili ich szkolnego życia.
Natomiast
co do reszty, to mogę powiedzieć, że zawiodłem się na Nich na
całej linii. Stwierdzam, że sprzeniewierzyli się Oni etosowi
nauczyciela, kompromitując się kompletnie w oczach swoich Uczniów
i Ich Rodziców. Pozostawiając swych Uczniów w takim momencie,
praktycznie Ich zdradzili. Tanio sprzedali Ich dobro i swój prestiż.
W sposób dla mnie zupełnie niezrozumiały, bezrefleksyjnie i
bezrozumnie poszli za politykierem, który od dwudziestu pięciu lat
kompromituje cały nauczycielski świat i szkodzi mu w zasadniczy
sposób. Naprawdę, nie spodziewałem się tego po Nauczycielach
mojej Szkoły.

Dlatego
nie wyobrażam sobie dalszej współpracy z Nimi i będę teraz
jedynie odliczał dni do końca. Nie mam pojęcia, jak spojrzą Oni w
oczy swoich Uczniów? Czy wszystko ma – ot, tak sobie – wrócić
do tego, co było i jak gdyby nigdy nic, mają się zacząć zajęcia?
I kiedy to nastąpi? Czy wcześniej może jednak zostanie zablokowana
promocja maturzystów?

To
akurat nie jest problemem mojej Szkoły, ale protestujący swoimi
nazwiskami, swoim prestiżem i wieloletnim doświadczeniem ciężkiej
pracy firmują takie działania i podpisują się pod nimi. Wszak
walczą pod jednym i tym samym sztandarem z tamtymi.
Z
całą mocą i odpowiedzialnością stwierdzam zatem, że działanie
takie jest nieetyczne, niemoralne i demoralizujące Młodzież.
Jakich bowiem postaw obywatelskich, a przede wszystkim ludzkich uczą
one młodych Ludzi? Czy można wszystko tak po prostu zostawić i
porzucić, kiedy tylko padnie takie, lub inne, polityczne hasło? A
może skala tego, co się wydarzyło, pokazuje prawdziwe nastawienie
wielu Nauczycieli: pretensjonalne, roszczeniowe, nastawione na
osiąganie własnych korzyści za wszelką cenę – także za cenę
dobra swoich własnych Uczniów?
Nie
wiem. Jestem totalnie rozczarowany i rozgoryczony postawą
Nauczycieli mojej Szkoły. W duchu jednak dzisiejszego rozważania –
Bogu powierzam w modlitwie całą sprawę. I Was o to proszę.
Gaudium
et spes! Ks. Jacek

Piątek
5 Tygodnia Wielkiego Postu,
do
czytań: Jr 20,10–13; J 10,31–42

CZYTANIE
Z KSIĘGI PROROKA JEREMIASZA:

Tak,
słyszałem oszczerstwo wielu: „Trwoga dokoła! Donieście,
donieśmy na niego!” Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują
mojego upadku: „Może da się zwieść, tak że go zwyciężymy i
wywrzemy swą pomstę na nim!”

Ale
Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy
ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką,
okryci wieczną i niezapomnianą hańbą. Panie Zastępów, Ty, który
doświadczasz sprawiedliwego, patrzysz na sumienie i serce, dozwól,
bym zobaczył Twoją pomstę nad nimi! Tobie bowiem powierzyłem swą
sprawę.

Śpiewajcie
Panu, wysławiajcie Pana. Uratował bowiem życie ubogiego z ręki
złoczyńców.

SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Żydzi
porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus:
„Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za
który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować?”

Odpowiedzieli
Mu Żydzi: „Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za
bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za
Boga”.

Odpowiedział
im Jezus: „Czyż nie napisano w waszym Prawie: «Ja rzekłem:
Bogami jesteście?» Jeżeli Pismo nazywa bogami tych, do których
skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić – to
jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat,
mówicie: «Bluźnisz», dlatego że powiedziałem: Jestem Synem
Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie.
Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie
moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie,
a Ja w Ojcu”.

I
znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie
udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał
chrztu, i tam przebywał.

Wielu
przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego
znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I
wielu tam w Niego uwierzyło.

To
bardzo przykra sytuacja, kiedy wszyscy
zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku
jak
słyszeliśmy w pierwszym czytaniu. Pewnie każdy jej kiedyś w swoim
życiu doświadczył… Może nawet niejeden raz…

Zapewne
skala tego sprzeciwu, o jakim pisze dziś Autor natchniony, nie
j
est aż tak ostateczna i totalna, bo zwykle nie
zdarza się taka sytuacja, że wszyscy – ale to absolutnie wszyscy
– są człowiekowi przeciwni. Jednak kiedy doświadczy się zła ze
strony wielu ludzi,
albo doświadcza się go od niewielu, ale
często, niekiedy nawet codziennie,
wówczas w świadomości
owego pokrzywdzonego wszystko urasta do rozmiarów niebotycznych.
Natomiast może się tak zdarzyć, że ta skala wrogości będzie
naprawdę bardzo duża.

Tego
doświadczył sam Jezus! Chociaż i wobec Niego także nie wszyscy
byli źle nastawieni, bo przecież Matka, niektóre niewiasty, czy
Apostołowie – byli po Jego stronie. Co do Apostołów, to
możemy się domyślać, że tak było, jakkolwiek bowiem
przestraszeni, wszyscy – poza Janem – pouciekali, a Piotr nawet
nawet się Go wyparł, to jednak z pewnością w sercach swych
pozostali Mu bliscy i na swój sposób wierni. Ale i tak skala
wrogości wobec Jezusa – pomimo dobrego nastawienia tych kilku osób
– może przerażać.

Dlatego
słowa dzisiejszego pierwszego czytania odnosimy w pierwszym rzędzie
właśnie do Jezusa
– zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę
usłyszaną przed chwilą Ewangelię. Stanowi ona kontynuację
dialogu, prowadzonego przez Niego z Żydami. I oto wczoraj
usłyszeliśmy, że Żydzi porwali kamienie, aby Go zabić.
Dzisiaj – dalszy ciąg tej sprawy.

Jezus
próbuje w sposób logiczny wyjaśniać swoje stanowisko,
swoje postępowanie, a jednocześnie wskazuje, że uczynił naprawdę
wiele dobra ludziom. Niestety, nie na wiele się to zdało. Żydzi
bowiem – jak słyszeliśmy – znowu starali się Go pojmać,
ale On uszedł z ich rąk.
Natomiast pociesza nas treść
ostatniego akapitu dzisiejszej Ewangelii. Słyszymy tam, że kiedy
Jezus powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan
poprzednio udzielał chrztu, i
tam przebywał,
wówczas wielu przybyło do Niego, mówiąc,
iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co
Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.

A więc jednak!
Ale
gdyby nawet miało się okazać, że już nikt, kompletnie nikt,
nie jest Mu przychylny; podobnie, jak gdyby miało się okazać, że
nikt, kompletnie nikt nie jest nam przychylny, bo wokół sama
tylko wrogość – a przynajmniej, takie odnosimy wrażenie, że
wszyscy się przeciw nam zwrócili i wszystko się przeciw nam
sprzysięgło – to zawsze wtedy aktualnymi pozostają słowa z
dzisiejszego pierwszego czytania: Ale Pan jest przy mnie jako
potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą.
Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i
niezapomnianą hańbą.

Zauważyliśmy
zapewne, że kiedy Jeremiasz uświadomił to sobie i rzeczywiście
zwrócił się do Boga, wówczas już w ostatnich zdaniach
dzisiejszego pierwszego czytania mógł zawołać z radością:
Śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana. Uratował bowiem życie
ubogiego z ręki złoczyńców.
To znaczy, że Bóg naprawdę
przyszedł mu z pomocą, wysłuchał jego dramatycznej modlitwy,
dostrzegł jego ciężkie położenie i zmienił je w radość.

Co
nam to wszystko pokazuje, moi Drodzy? Czego nas uczy? Przede
wszystkim tego, że nigdy tak naprawdę nie jesteśmy w sytuacji, w
której tylko i samo zło by nas dotykało. Nigdy tak się nie
dzieje! Zawsze jest jakiś promyk nadziei: pojawi się jakiś
dobry człowiek – często nawet niejeden – który
jest nam życzliwy, czy też taki splot różnych sytuacji i
okoliczności,
który pokaże nam wyraźnie, że Bóg o nas nie
zapomniał.

I
jeśli nawet dopuścił na nas jakieś trudności, to nie zostawił
nas z nimi samymi:
dał nam jakąś życzliwą i – jak my to
mówimy – „dobrą duszę”, albo tak pokierował
kolejnymi wydarzeniami, aby nam pomóc, wesprzeć nas… Trzeba to
tylko dostrzec!
Niestety,
z tym bywa nieco gorzej, bo nam łatwiej – przyznajmy to! –
dostrzegać zło, niż dobro. To znaczy, w sobie samych o
wiele łatwiej dostrzegamy dobro, a ze zła zawsze jakoś tak szybko
i łatwo się usprawiedliwiamy
– o ile je w ogóle dostrzegamy.
Natomiast u innych zawsze łatwiej nam dostrzegać zło, niż
dobro. I wokół siebie łatwiej nam dostrzec zło, niż
dobro.

Zobaczmy,
jak szybko i łatwo zaczynamy się nad sobą użalać, uskarżać
się na swój ciężki los. Jak bardzo byśmy chcieli, żeby nam
wszyscy współczuli,
żeby wszyscy wokół wiedzieli, jak nam
ciężko, jacy my jesteśmy biedni i uciemiężeni! Tak, jakby oni
nie mieli żadnych problemów i zmartwień
– to my jedynie
jesteśmy tak bardzo ciężko doświadczeni, dlatego cały świat
winien nam współczuć i się nad nami litować… Oczywiście,
trochę teraz przerysowuję problem, ale chyba jest w nas taka
pokusa,
żeby się tak trochę nad sobą poużalać…

Gdy
tymczasem tylko nieco uważniejsze zastanowienie się nad całą
sprawą pozwoli nam dostrzec, że nie jest tak źle, bo i tych
życzliwych ludzi trochę się znajdzie, i takich sytuacji, w których
widać dobro, także da się niemało dostrzec… Trzeba tylko
chcieć je dostrzec…
Trzeba tylko bardziej zaufać Bogu, który
naprawdę nie pozostawia nas samymi. I On naprawdę patrzy na
sumienie i serce
nasze, jak i tych, którzy nam
dobrze życzą, jak i tych, którzy nam źle życzą. I On będzie
wszystkich sądził – wszystkich! Ich – i nas!

Dlatego
naprawdę możemy być spokojni: w naszym życiu nie dzieje się nic,
o czym by Bóg nie wiedział,
czy co miałoby ostatecznie umknąć
Jego uwadze, czy Jego osądowi. Nic. Ani dobrego, ani złego.
Jako ludzie wiary, winniśmy o tym pamiętać. To jest źródłem
naszej wielkiej nadziei.

Ale
też świadomość tego winna nam dać do myślenia, że skoro Bóg
wie wszystko o naszej sytuacji i nic, co nas dotyka – dobrego lub
złego – nie jest Mu obce, to z całą pewnością postawi na
naszej drodze kogoś, kto jednak jest po naszej stronie. A
może już postawił. I da nam sytuacje, które przekonają nas, że
nie wszystko stracone, że jest po co żyć, że jest dla kogo
żyć.
I choć zebrało się nam nad głową nieco czarnych
chmur, to jednak już przez nie przebijają promienie słońca,
a przyjdzie taki czas, kiedy chmury rozpierzchną się zupełnie i
słońce zajaśnieje w całej pełni.

I
nie mówimy tu bynajmniej jedynie o szczęśliwej wieczności,
która oby taką była. Mówimy tu o doczesności, w której – jak
w przyrodzie – przeplatają się dni pochmurne i słoneczne.
I nawet jeśli przyjdą te trudne, to na pewno zaraz po nich –
nawet może szybciej, niż się będziemy spodziewać – przyjdą
te lepsze.
Obyśmy tylko nigdy o tym nie zapominali i nie
poddawali się tak łatwo
pokusie użalania się nad sobą. Warto
zdobyć się na ten wysiłek, by zawalczyć o dostrzeżenie dobra,
jakiego wokół nas naprawdę jest sporo, tylko nie od razu rzuca
się ono w oczy. W przeciwieństwie do zła, które akurat bardzo
rzuca się w oczy,
a nawet się wżera – jak dym z ogniska.
Dobra trzeba trochę dokładniej i uważniej wypatrywać. Da się
je jednak dostrzec!
Szczególnie, jeśli człowiek ma czyste
serce i żyje w przyjaźni z Bogiem.
A
jak to jest w moim przypadku: Czy łatwiej dostrzegam te
jaśniejsze strony
swojej codzienności, czy tylko chmury nad
swoją głową? A w ludziach – czy dostrzegam bardziej dobro,
czy zło?
I ile wysiłku wkładam, by to moje spojrzenie na całą
otaczającą mnie rzeczywistość było bardziej radosne i
pozytywne, jaśniejsze – i pełne nadziei?…

39 komentarzy

  • Zostawiłam dziś swój "kamień" serca w konfesjonale, WYRZEKŁAM SIĘ owego kamienia, nie chcę już nigdy brać do ręki. W duchu pokuty zjednoczyłam się z Chrystusem ukrzyżowanym i odmówiłam dziesiątkę różańca przed Najświętszym Sakramentem.
    Dziś pójdę za Jezusem Jego Drogą Krzyżową, ulicami miasta. Wcześniej odwiedzę wraz dwiema osobami "naszą podopieczną" w szpitalu w godzinie miłosierdzia. Uwielbiam Cię Jezu w Kapłanach, kocham Cię Jezu w drugim człowieku, czuję Twą bliskość gdy jesteś ze mną Jezu. Chwała Ci Jezu, dziękuję za Twoją miłość i miłosierdzie.

  • Każdy strajk kiedyś się kończy.I ten także wygaśnie.Pyta Ksiądz czy nauczyciele będą mogli spojrzeć w oczy uczniom.Myślę,że tak.Po dniach pochmurnych przyjdzie słońce.Każdy patrzy z innej perspektywy.Księdzu teoretycznie łatwiej zająć stanowisko.Nie podlega ksiądz "naciskom" tzw zwiazkow zawodowych.
    Tutaj pod pozorem reformy oswiaty rozgrywa się inne tematy.Kazde dziecko wie jakie.Dlaczego strajk akurat teraz?
    Grubsza,zorganizowana akcja wspierana przez tzw opozycje.Z drugiej strony slabo oplacani nauczyciele.Jezeli wywalczą te podwyzki to Ci ktorzy nie strajkowali tez je otrzymają.Tak to dziala.Czy to coś zmieni w oswiacie?
    Czy kompetencje nauczycieli będą większe?Nie wiem.

    • O mojej innej sytuacji w porównaniu z sytuacją nauczycieli – pisałem w swoim stanowisku na temat strajku, pod datą 29 marca. Ale to nie zmienia faktu, że strajk w takiej postaci i w takim kontekście, w jakim się teraz odbywa, jest niemoralny. Zresztą, tak jest postrzegany przez wielu tzw. "zwykłych ludzi", których sytuacja jest jeszcze inna, niż nauczycieli czy moja. Każdy widzi problem z innej perspektywy. Jednak wydaje się, że pewne kwestie są fundamentalne i podstawowe.
      A co do nacisków ze strony związków zawodowych – zgoda. Ale gdzie jest rozum, sumienie i serce? I odpowiedzialność za uczniów? Jednak jakaś część nauczycieli nie strajkuje…
      Dziękuję za życzliwą wypowiedź. Nawet, jeżeli nie w pełni się zgadzamy, to jest to bardzo kulturalnie wyrażona opinia, a nie atakowanie człowieka i wypominanie mu wszystkich grzechów świata.
      xJ

    • Wczoraj usłyszałam prywatną opinię na temat strajku, byłej nauczycielki i dyrektorki przedszkola, obecnie emerytki. Jest zbulwersowana okolicznościami strajku i nie utożsamia się z czynną formą strajku, jedyną formą którą zawsze akceptowała jest " pogotowie strajkowe", oflagowanie szkoły, zgłoszenie postulatów przy jednoczesnym SŁUŻENIU uczniom w ramach godzin lekcyjnych i poza lekcyjnych. Powiedziała, że straciła zaufanie i na znak niesolidarności z takimi bulwersującymi zachowaniami, wypisuje się ze związku nauczycielskiego.

  • … pretensjonalne, roszczeniowe, nastawione na osiąganie własnych korzyści za wszelką cenę – także za cenę dobra swoich własnych Uczniów?

    Jakie roszczenia, jakie korzyści?! Balansowanie na granicy prawa, pisanie rozporządzeń na kolanach, byleby tylko … To jest OK? I uśmiechy, brawa dla samych siebie? I sukces reformy?

    • Za dużo się Ksiądz naoglądał publicznej TV i wystawia opinię wszystkim wzorem pasków grozy TVP. Pracę wyłącznie dla idei to można robić, jak się nie ma na utrzymaniu rodziny – jak niektórzy księża. Czekam na Księdza który dla idei, idąc za przykładem świętych udzieli sakramentu czy pochowa zmarłego odmawiając grosza. Wiele jeszcze musimy się uczyć, wiele posłuchać innych, żeby wreszcie ich zapytać "Bracie, w czym i jak Ci mogę pomóc". Myślę że po tych gorzkich słowach w Wielkanoc czas dla nas uderzyć się we własne piersi nie czyjeś, podać sobie rękę. Miejsce Kościoła jest zawsze przy wykluczonych i zaszczuwanych. Biada temu, kto o tym zapomina. Słońce jak co dzień zaświeciło, Dobrego Nowego dnia. Pozdrawiam

  • Drogi Kapłanie,jestem głęboko przekonana, że Twe słowa wzburzenia wynikają z trudu jaki podjąłeś, aby wesprzeć swą szkołę. To szlachetne wielkie poświęcenie z Twojej strony jest godne naśladowania i zapewne jest związane z troską o nas bliźnich. Wiele czerpię z twych rozważań i tylko nie rozumiem skąd tyle jadu w Twej wypowiedzi? Proszę jednocz – nie dziel!

    • Jednocz – czyli zamknij oczy na prawdę, tak? Głaskaj i udawaj, że wszystko jest w porządku, tak?
      Nie.
      Będę pisał dokładnie to, co myślę. Każde zdanie swego tekstu podtrzymuję. Nie wiem, o jaki jad chodzi.
      xJ

    • Jeżeli ktoś pisze że jak, znaczy czuje jad – to proste. Jak ktoś mówi mnie to boli, to znaczy że boli. Ksiądz chyba widać ma monopol na prawdę. Pisze ksiądz że nauczyciele buczą jak krowy. Ktoś wrzucił w sieć komiczne zachowanie nauczyciela w reakcji na 500+ dla krów, a tu łatę Ksiądz przykleja i powiela na resztę. Znaczy jeżeli w środowisku księży była czarna owca pedofil, to wszyscy księża to pedofile. Chyba nie ta droga. Znaczy ministrom w rządzie premie się należą za ciężką pracę, a nauczyciele niech pracują dla idei. Łatwo tak upraszczać. Dobrze że ksiądz sobie odejdzie, bo za ładnymi słowami pustka … . Wielkanoc przed nami. Może coś dobrego ze zmartwychwstaniem przyjdzie … a może poszczuje ksiądz na kogoś i wróci ciasna komuna, teraz pod rękę z Kościołem. Żeby wszystkim było lepiej. Oj..

    • Dzięki za życzliwą wypowiedź. Widzę, że kiedy moje zdanie nie pasuje, to można mnie po prostu obrzucić błotem. I to anonimowo. Gratuluję odwagi!
      I ktoś mi tu zarzuca monopol na prawdę… Proszę całą tę swoją wypowiedź odnieść najpierw do siebie. Tak będzie uczciwiej.
      A co do wynagradzania nauczycieli – wypowiedziałem się w swoim piśmie z 29 marca. Wystarczy przeczytać ze zrozumieniem i bez nienawiści.
      xJ

    • Drogi Księże Jacku. Nie jest moja intencją obrażać i obrzucać błotem Księdza, ani innych. Piszę anonimowo, ponieważ Ksiądz ma możliwość publicznei oceny każdego i łatwo przychodzi Księdzu ocena innych. Nie przypisuję sobie prawa i monopolu na prawdę, ale Ksiądz też nie ma tego monopolu. Ktoś strajkuje, bo ma takie prawo, więc powinniśmy to uszanować. Gdzie się podział Kościół, który wysyłał księzy do strajkujących, żeby ich podtrzymać na duchu i który walczył o godność płacy za pracę. Politycy każą nauczycielom rozmnażać się i pobierać 500+, na kolanie na oczach młodych pokoleń zmieniają prawo żeby w komisjach mogli pojawiać się strażacy, księża i emerytowani nauczyciele. Premier mówi że znajdzie czas dla nauczycieli po świętach. Jaka nauka dialogu z tego płynie dla młodych? – czas pokaże. Nauczyciele chcą uczyć dzieci w spokoju, z dala od polityki i za godną płacę, a nie być królikami doświadczalnymi nie konultowanych z nimi decyzji kolejnych rządów. Ja chciałbym, znaczy marzy mi się Kościół, który więcej słucha i staje po stronie bitego, odsuniętego na plan dalszy i spychanego. Władza świecka, kościelna jest odpowiedzialnością za czyny i słowa. Nasz, nie Księdza kościół powinien być miejscem jednoczenia ludzi, stałego nauczania miości, słuchania i zrozumienia drugiego człowieka, dialogu. Ksiądz, jak ja obserwuje krzyczy, tupie i straszy, wykorzystując coraz to mniejszy już autorytet, częściej strach ludzi. Przyszedł Ksiądz do nas na jakiś czas, robi co uważa za słuszne i sobie pójdzie. My tu żyjemy między sobą całe życie i potrzeba nam Pasterza który łączy nie dzieli, słucha i doradza, nie krzyczy. Nasza wiara jest oparta na miłości, więc uczmy się jej od innych i przekazujemy ile się da patrzącym na nas dzieciom. Na koniec już bardzo przepreszam Księdza za słowa, które go dotknęły i prosze Księdza o wybaczenie. Jako członek wspólnoty czuje potrzebę zwrócenia Księdzu uwagi na pewne aspekty i konsekwencje wyrażanych przez Księdza opinii. Życzę Księdzu z okazji Świąt Wielkanocnych wszystkigo dobrego i miłości Boga. Czas zacząć nowy dzień. Z Bogiem Księże Jacku. Z Bogiem …

    • A gdzie w tej postawie Nauczycieli jest troska o Uczniów, którzy akurat wtedy zdawali swoje ważne egzaminy? Jakoś z powyższej wypowiedzi nie odczytuję w ogóle tej troski. Tylko problem z księdzem, który krzyczy i rozbija wspólnotę. Naprawdę?…
      xJ

  • Nie sadzcie a nie będziecie sadzeni… Szkoda, że tak wielu kapłanów tak łatwo przekreśla swoich bliźnich, nie widząc belki we własnym oku.

    • No i pozwólmy ludziom zadecydować o przystępowaniu do strajków, bądź nie w ich własnym sumieniu. Nie szantażujmy ich tekstami, że są niemoralni, nieodpowiedzialni i że więcej na nich nie spojrzymy. Podobno mądrzy ludzie mają wiele wątpliwości. Ksiądz wydaje się być przekonany o swojej racji. Może warto byłoby wsłuchać się w argumenty drugiej strony.

    • Tak samo jak warto wsłuchać się w argumenty tak zwanych zwykłych ludzi z ulicy. I w argumenty Młodzieży, zdającej egzaminy, szczególnie Maturzystów, którzy nie są pewni, czy będą je zdawać. To jest właśnie ta druga strona, której jakoś strajkujący nie chcą słuchać.
      I ja właśnie opowiadam się po tej drugiej stronie. I co do tego – faktycznie – jestem przekonany do swojej racji. Tym bardziej, że Nauczyciele, którym przedstawiłem swoje stanowisko, nie podjęli w ogóle żadnej rozmowy.
      xJ

  • Coś wspaniałego- ksiądz, który jest najbardziej zaangażowany politycznie ze wszystkich księży jakich pamiętam w Naszej Parafii zarzuca nauczycielom pójście za "politykierem". Piszę to ksiądz, który publicznie na mszy namawiał na pójście na film "Smoleńsk" będący filmem jednej partii politycznej i przedstawiającym jej wizję katastrofy, nie popartą żadnymi naukowymi dowodami. Czym się ksiądz kierował jeśli nie politykierstwem i służbą "jedynej słusznej partii"? Pozostałych zarzutów nie komentuję bo to są po prostu oszczerstwa nie godne kapłana. To z winy takich osób jak ksiądz rośnie antyklerykalizm i odchodzenie ludzi od Kościoła. Ksiądz powinien zająć się sobą i od tego zacząć naprawianie świata.

    • Z tym antyklerykalizmem to przesada.To tak jakby ktos powiedzial,ze nie leczy zębow przez zlego dentystę.Myslacy czlowiek nie odejdzie z Kosciola przez tego czy innego ksiedza.Nie idzmy na latwizne I nie obarczajmy swoimi grzechami innych ludzi.Jak Kosciol stawia wymagania to najprosciej odejsc obarczajac cala wina ksiezy.
      Moim zdaniem to jest totalne uproszczenie.

    • Ja nie napisałem czy to jest uproszczenie czy nie jest. Stwierdzam tylko fakt, że tak się dzieje i ludzie przyjmują taką optykę. Najlepiej nie krytykować dalej takich księży i dawać im robić to co robią bo to uproszczenie. Dla mnie Kościół Polski to Kościół biskupa Życińskiego a nie ojca Rydzyka i księdza Jacka.

    • Kosciol jest jeden.Nikt nie ma na niego monopolu.Co to znaczy Kosciol ojca Rydzyka czy biskipa Życińskiego?A 10 przykazań to czyje są?

    • Tutaj nie chodzi by nie krytykować ksiezy.Gdyby tak bylo to na tym blogu bylyby tylko poprawne politycznie wpisy.Krytyla powinna byc,tylko nie rozumiem tej optyki,ze jakis ksiadz cos tam powiedzial I w ten sposob I juz staje sie antyklerykalem.A kimze jest ten ksiadz jak nie czlowiekiem.Nie czynmy z ksiezy Bogów bo nimi nie sa.Wtedy nie będzie rozczarowan nadmiernych wymagan.
      Najlepiej gdyby ksieza siedzieli w kosciolkach I nic nie mowili,nie zabierali glosu w zadnej sprawie.Toz to cenzura we wspolczesnej wersji.

    • To też następne uproszczenie bo jednak inaczej jest gdy głos publicznie zabiera ktoś, kto ma tłumaczyć słowo Boże innym. Po drugie jeśli ktoś nie dostrzega, że Kościół Polski na własne życzenie stał się zakładnikiem jednej partii to również robi temu Kościołowi krzywdę.

    • Mowimy zupełnie o czym innym. Jeśli w polityce pojawia się temat aborcji czy antykoncepcji to głos Kościoła czy konkretnego księdza powinien wybrzmieć, ale nie powinien wybrzmieć w celu zaproszenia w czasie mszy świętej do obejrzenia propagandowego filmu określonej partii politycznej.

  • Nie jestem zakładnikiem żadnej partii. Na tym blogu łatwo znaleźć moje rozważanie – i to niejedno – w którym otwarcie, niemalże z nazwy, skrytykowałem obecną władzę. Przede wszystkim za to, że nie uchwaliła pełnej ochrony życia człowieka nienarodzonego. Mówiłem wtedy i pisałem, że nie wymówią się odpowiedzialności przed Bogiem ci, którzy mogą uchwalić dobre prawo, a tego z niewiadomych przyczyn nie robią. Stwierdziłem wówczas, że mają na rękach krew mordowanych dzieci – średnio trojga dziennie. Tak się nawet złożyło, że kiedy to kazanie głosiłem w Miastkowie, na Mszy Świętej był Poseł PiS…
    Co do Smoleńska – kolejny błąd. Ja jestem przekonany – na podstawie chociażby tego materiału, który został już zebrany i opublikowany – że to był zamach. I dlatego polecałem ten film. Ostatnią rzeczą, jaka by mnie mogła przy tym kierować, było popieranie PiS. Ja po prostu bardzo osobiście przeżywam to, że na oczach całego świata wymordowano nam elitę Narodu, a świat milczał. A odpowiedzialni wtedy za wyjaśnienie wszystkiego – bezczelnie kłamali. I tym się motywowałem.

    A co do mojej wypowiedzi na temat Nauczycieli – podtrzymuję każde zdanie i każde słowo. Potwierdzam w całości swoje stanowisko – to z 29 marca i to powyższe. Nikt nie musi się ze mną zgadzać. Zapewniam natomiast, że nie będę wygłaszał słodkich i okrągłych frazesów, żeby się komuś przypodobać. Nie zależy mi na tym.
    A jeżeli ktoś ma odwagę oskarżać mnie o przeróżne rzeczy, niech ma się odwagę pod tym podpisać. Ja się nie wypowiadam anonimowo.

    Pozdrawiam! I dziękuję, że – pomimo wszystko – jesteście tu ze mną, na tym blogu.
    xJ

  • Mam znajomych po obu stronach strajku, nie wypowiem się ta ten temat.
    Chciałam poruszyć inną [choć związaną ze szkołą] sprawę. Reforma oświaty.

    – Ten sam rząd w 1999 roku wprowadza gimnazja [J. Kaczyński i A. Macierewicz głosowali za utworzeniem gimnazjów, a struktury aWS ewoluowały w PiS]
    – Ten sam rząd w 2017 roku znosi gimnazja
    – Prezydent do ostatniego dnia zwleka z podpisaniem ustawy. Takie trwanie w zawieszeniu uczniów i rodziców klas szóstych do fajnych nie należy. Nie mam dzieci, ale sama z niecierpliwością oczekiwałam na decyzję prezydenta.
    Skoro ja czekałam z niecierpliwością, to co musieli czuć rodzice?

    Gimnazja były kiepskim pomysłem, ale nie dziwię się walce w ich obronie.
    Niektóre licea mają budynki pozostałe po gimnazjach. Wiele dobrych liceów w Warszawie, oraz I LO im J.I.Kraszewskiego dodatkowych pomieszczeń nie ma.
    A nie jest z gumy, nie rozciągnie się, dlatego zostanie utworzona tylko jedna, dodatkowa klasa pierwsza.
    Gdybym miała dziecko zdające w tym roku egzamin zapewne byłabym sfrustrowana. Nie wiem, czy na nauczycieli. Na pewno na MEN.

    Sissi

  • W 100% się zgadzam. Wtedy ksiądz Jacek nie zabierał głosu. Nie uznał, mimo że "nie jest zakładnikiem żadnej partii" za właściwe stanąć w obronie interesu dzieci. Próby zrobienia z siebie apolitycznego bo się powiedziało przy pośle o aborcji tego nie zmienią. Fakty są takie, że to najbardziej rozpolitykowany ksiądz za mojego życia i to jest po prostu przykre. Inaczej widzę rolę Kościoła.

    • Jeżeli pojęcie "polityka" rozumieć jako roztropną troskę o dobro wspólne – jak brzmi klasyczna definicja tego pojęcia – to owszem: chcę być rozpolitykowanym księdzem!
      xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.