Bądź mężny i mocny, nie lękaj się, nie bój się…

B

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Kucharze w Uraju

Pozdrawiam serdecznie z Syberii, z Surgutu. 

Spójrzmy najpierw na słowo Boże. Prośmy, by Duch Święty pomógł nam usłyszeć to, co Pan Bóg chce nam osobiście powiedzieć. 

(Pwt 31, 1-8) 

Mojżesz odezwał się tymi słowami do Izraela: „Dziś mam już sto dwadzieścia lat. Nie mogę swobodnie chodzić. Pan mi powiedział: „Nie przejdziesz tego Jordanu”. Sam Pan, Bóg twój, przejdzie przed tobą; On wytępi te narody przed tobą, tak iż ty osiedlisz się w ich miejsce. A Jozue pójdzie przed tobą, jak mówił Pan. Pan postąpi z nimi, jak postąpił z Sichonem i Ogiem, królami Amorytów, i z ich krajami, które zniszczył. Wyda ich Pan tobie na łup, a ty uczynisz im według wszystkich poleceń, jakie ci dałem. Bądź mężny i mocny, nie lękaj się, nie bój się ich, gdyż Pan, Bóg twój, idzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci”. Potem Mojżesz zawołał Jozuego i rzekł mu na oczach całego Izraela: „Bądź mężny i mocny, bo ty wkroczysz z tym narodem do ziemi, którą Pan poprzysiągł dać ich przodkom, i wprowadzisz ich w jej posiadanie. Sam Pan, który pójdzie przed tobą, On będzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci. Nie lękaj się i nie drżyj!”

(Mt 18, 1-5. 10. 12-14) 

Uczniowie przystąpili do Jezusa, pytając: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?” On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje. Baczcie, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. Jak wam się zdaje? Jeśli ktoś posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich, to czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się błąka? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło nawet jedno z tych małych”.

I czytanie – Mojżesz, Jozue. 

Dziś często słyszy się słowa – dasz radę, jesteś silny… Przy czym takie słowa pojawiają się nawet w jakichś programach komputerowych, na telefonie czy zegarku. Skąd to głupie urządzenie wie, że ja dam radę? Czasem mnie śmieszą takie psychologiczne chwyty – dasz radę, jesteś dobry, jesteś mocny. A skąd ty wiesz, że jestem mocny, że dam radę? Często takie zachęty są zwykłym chwytem psychologicznym, ponieważ człowiek bardzo często wmawia sobie coś odwrotnego – nie dam rady… na pewno się nie uda… jestem słaby… 

Tylko tak naprawdę, te wszystkie zachęty mogą człowieka podtrzymać na duchu na chwilę, albo i to nie, zwłaszcza jak mówi ci to program komputerowy. Żywe słowo człowieka może działać lepiej, ale to też nie na długo. 

Co innego jeśli takie słowa mówi ci Pan Bóg. A to zmienia postać rzeczy. Pan Bóg nie mówi jakichś słów żeby pocieszyć na pięć minut. Pan Bóg jeśli mówi to Jego słowo ma moc sprawczą. Jeśli Pan Bóg mówi słowo, to Jego słowo stwarza rzeczywistość, Pan Bóg słowem stworzył wszechświat. 

Dziś słyszymy słowa, jakie Pan Bóg mówi Mojżeszowi i Jozuemu. Spróbujmy usłyszeć te słowa, jakby mówił do nas. Nie jakby – On mówi je do nas. Prośmy, by wypowiedział je do nas. Jakie to słowa?

„Bądź mężny i mocny, nie lękaj się, nie bój się ich, gdyż Pan, Bóg twój, idzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci”.

„Bądź mężny i mocny, bo ty wkroczysz z tym narodem do ziemi, którą Pan poprzysiągł dać ich przodkom, i wprowadzisz ich w jej posiadanie. Sam Pan, który pójdzie przed tobą, On będzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci. Nie lękaj się i nie drżyj!”

Panie Boże, niech to Twoje słowo będzie dziś i zawsze ze mną, w mojej walce, w mojej słabości, w moim lęku…

Spróbujmy to słowo czytać sobie dziś wiele razy, może nawet warto nauczyć się go na pamięć.

Ewangelia – dziecko, owca.

Kto jest największy?

Skąd im takie pytanie przyszło do głowy?

Nam też takie pytanie nie raz do głowy przychodzi…

Jezus odpowiada:

„Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim”.

Jak często chcemy być ważni, żeby wszystko było tak jak ja chcę, żeby się ze mną liczyli, żeby mnie słuchali, szanowali. Żyjesz gdzieś na końcu świata, a myślisz sobie, że ten świat od ciebie zależy, i cały świat się wali, jak ktoś się do ciebie nie uśmiechnął, nie wysłuchał, nie posłuchał, zignorował… 

Ostatnio mam takie doświadczenie, że w przeciągu kilku dni rozmawiałem z kimś w zupełnie różnych częściach świata. Rozmawiałem i ci ludzie przysyłali mi zdjęcia stamtąd. Rozmawiałem z kimś kto jest w Ameryce, w Ameryce Południowej, w Afryce, czy na Syberii, ale jeszcze kilka, jeśli nie kilkanaście tysięcy km. dalej na wschód niż ja. I tak sobie myślę – w tych wszystkich zakątkach naszej planety, tak oddalonych, żyją ludzie, mają swoje problemy, swoje przeżycia, i te ich problemy są dla nich najważniejsze na świecie. I świat się wali, jeśli tych problemów nie rozwiążą. Ty patrzysz na zdjęcia, zachwycasz się pięknem tamtych miejsc, chciałbyś tam być i sam to zobaczyć, do tej pory nawet nie miałeś pojęcia o tych ludziach, których widzisz na zdjęciach, i często dalej nie masz pojęcia o ich problemach…

A oni myślą, jak ty i ja, że są w centrum świata i świat kręci się wokół nich, i dla nich mają znaczenie tylko ich problemy. 

I czasem czując się pępkiem świata, robimy problem, bo ktoś na nas krzywo spojrzał, bo zupa się przypaliła, bo ktoś do mi nie napisał, nie postawił „lubię” na facebooku, bo nie jest tak jak ja bym chciał… 

Jakże uzdrawiające w tej całej naszej pysze jest owo Jezusowe: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim”.

Bądź dzieckiem, uniż się, niech będzie tak, jak chcą dorośli, daj se spokój.

Poczuj się słabym dzieckiem, słabą zagubioną owcą. Daj się odszukać Pasterzowi, daj się przygarnąć i objąć Jezusowi, jak to dziecko. I wtedy, czy ktoś się uśmiechnął, czy nie, czy postawił „lubię”, czy nie, czy zrobił tak jak ty chciałeś, czy nie, to wszystko nie ma znaczenia. Niech będzie tak jak chcą inni, niech się cieszą, że są wielcy inni, ja cieszę się, że jestem dzieckiem Bożym, że jestem zagubioną owcą, którą Jezus odszukał i przyniósł. 

Kiedy tak o tym rozmyślam, ciśnie mi się na myśl pieśń, rosyjskiego autora, znacie ją na pewno wszyscy… Bułat Okudżawa:

I w oryginale…

A co na Syberii?

Ostatnio zrobiliśmy, wraz z s. Joanną (s. Teresa jest na urlopie, a w tym czasie przeżywa swoje rekolekcje, można westchnąć w modlitwie) ponad 2200 km. Udało się dotrzeć do kilku wspólnot. Pierwsza, jedna z najbardziej oddalonych – 730 km., to Uraj. Tam zawsze chce się jechać bo jest to wspólnota niezwykle żywa, aktywna, otwarta i gościnna. Niestety nie wszędzie tak jest. Ciekawe, że kiedy tam byliśmy to ludzie nawiązywali do jakichś moich kazań, wiedzieli wszystko co się dzieje w parafii. Otóż prowadzimy w niedzielę, przez internet transmisję Mszy Św. Oni tam w każdą niedzielę oglądają – uczestniczą we Mszy Św. przez internet. 

Raz w roku, latem, kiedy tam jedziemy, mieszkamy i spotykamy się na daczy (myślę, że wszyscy wiedzą co to jest dacza) przyjechaliśmy tam w środę wieczorem, po niemalże całym dniu jazdy, byliśmy tam cały czwartek i w piątek do obiadu. Śmiejemy się czasem, że w całym Kościele jest jedno Triduum, a w Uraju kilka razy w roku, bo kiedy tam przyjeżdżamy to zazwyczaj są trzy Msze Św. – wieczorem w dzień przyjazdu, poprzedzona kilkugodzinną spowiedzią, w dzień kiedy cały dzień jesteśmy, wtedy jest też jakaś katecheza, czy modlitwa oprócz Mszy Św., oraz w dzień odjazdu, przed obiadem. Ludzie starają się nawet jakoś w pracy organizować czas, żeby jeszcze w ten ostatni dzień być na Mszy Św.

Potem, w piątek, w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Chanty Mansyjsku, to jest po drodze, 430 km od Uraju, znaczy jeszcze 300 km. do Surgutu. Tam spotkaliśmy się ze wspólnotą, przynajmniej z tymi, którzy nie są na urlopach, odprawiliśmy Mszę Św. i nocą, z piątku na sobotę, dotarliśmy do Surgutu. 

Długo nie nasiedzieliśmy się, ponieważ już w niedzielę, po Mszy Św., po obiedzie, pojechaliśmy w drugą stronę, na północ, do Nojabrska, gdzie jak wiecie mamy swoją kaplicę. Tam Msza Św. była w niedzielę wieczorem i w poniedziałek rano. W drodze powrotnej zajechaliśmy do Kogałymu, zobaczyć jak idą prace remontowe. Jest fotoreportaż, zobaczcie jak idą pracę. Teraz myślę jak zrobić prezbiterium w tej kaplicy, może macie jakiś pomysł? 

Wracając zatrzymaliśmy się po drodze z Kogałymu, na przyrodzie, zrobiliśmy kilka zdjęć i filmików. Zobaczcie sami. Śmiałem się, że wczoraj w Ewangelii Jezus wysłał Piotra, żeby złowił rybkę i wziął pieniążek z pyszczka. Patrzyłem w tę wodę, czy jakaś rybka z pieniążkiem w pyszczku nie pływa, ale nie znalazłem 🙂

O taki to był ostatni tydzień. 

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i proszę o modlitwę za mnie i za moją parafię, za ludzi, przede wszystkim, ale też za sprawy, remonty, budowy… Modlitwy potrzeba dużo!

I Wam niech Pan błogosławi, modlę się za Was i błogosławię:

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen. 

Urajska dacza
Watykan w Uraju
Msza Św. w Chanty Mansyjsku
Kolacja w Chanty Mansyjsku
Nojabrsk
Sowiecki Rejon
Nawet i na Syberii czasem jest zielono
Kogałym, Siergiej, nasz parafianin, w tle nasz dom
Kaplica, widok na prezbiterium
Powrót z Kogałymu
Psy spotkane po drodze, chętnie pozują do zdjęcia
Jakiś ciemny typ 🙂

3 komentarze

  • Ja w prezbiterium nawiązałabym do symboliki tamtejszego regionu, żeby ludzie czuli, że to jest coś im bliskiego. Jakiś ciemny typ:)? Nie sądzę:) Pozdrawiam. Ania2.

  • Słyszałam ostatnio ( niestety nie mogę sobie przypomnieć gdzie i od kogo), że w Piśmie Świętym wezwanie „nie lękajcie się”, powtarza się 365 razy, na każdy dzień roku. Bardzo wzruszyło mnie to dzisiejsze rozważanie, może dlatego, że jak przystało na „pępek świata” mam swoje najważniejsze na świecie problemy, które sprawiają, że bardzo się lękam co będzie i dzisiejsze słówko bardzo mnie podnosi na duchu😊 Sursum corda!
    Triduum w Uraju imponująco kolorowe, aż dziwne, że „ciemny typ” tyle tam wytrzymał 😉

  • Super zdjęcia. Dzięki. Popieram Anię2 , to dobra myśl z prezbiterium. Właśnie synowa znalazła w morzu monetę i pierwsza myśl jaka mi przyszła, że to z pyszczka ryba ją wyrzuciła.
    Piękna przyroda, kwiaty przybliżają nam Syberię i tamtejszych ludzi.
    Pozdrawiam urlopowo.
    Wiesia.

Ks. Marek Autor: Ks. Marek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.