Wiara – to relacja z żywą Osobą!

W

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywają: Aneta Jabłońska, za moich czasów – Szefowa KSM w Radoryżu Kościelnym, oraz Barbara Kryczka, w swoim czasie: zaangażowana w działalność Wspólnot młodzieżowych. Obu Jubilatkom życzę tego, o czym dzisiaj więcej w rozważaniu, a więc: osobistej i osobowej, jak najpełniejszej i najsilniejszej – relacji z Jezusem! I o to będę się dla Nich modlił.

Księdzu Markowi zaś dziękujemy za wczorajsze słówko! Bardzo cieszymy się z powitania Księdza Pawła – z tego, że już tam dotarł. Jak widzimy – i także słyszymy – dużo pięknych rzeczy dzieje się w Parafii w Surgucie. Niech Pan będzie w tym wszystkim uwielbiony! A my modlimy się o to, by wszystkie działania, podejmowane tam dla rozwoju Królestwa Bożego, przynosiły błogosławione owoce!

Ja zaś pozdrawiam dzisiaj z Obornik Śląskich! Jak wspomniałem, jestem na Pielgrzymce z Duszpasterstwem Niewidomych i Niedowidzących Diecezji Siedleckiej. Wczoraj wyjechaliśmy punktualnie o 7:00 z Siedlec, by o 13:00 sprawować Mszę Świętą w Pabianicach, w kościele Świętego Mateusza, w którym to Ojciec Maksymilian – jeszcze jako mały Chłopiec – miał pamiętne widzenie z dwiema koronami, oznaczającymi czystość i męczeństwo. Jak pamiętamy, na polecenie Maryi, by wybrał jedną z nich – wybrał obie. To było właśnie w tym kościele, w którym odprawiliśmy Mszę Świętą.

Za sugestią przemiłej Siostry zakrystianki, Msza Święta była sprawowana z formularza o Świętym Maksymilianie. Intencją zaś były wszystkie intencje Uczestników Pielgrzymki, napisane na kartkach i odczytane nieco wcześniej, w czasie jazdy, w trakcie wspólnego Różańca – a także intencje, przyniesione w sercach.

Potem przejazd to Trzebnicy i piękne spotkanie z Bratem Marcinem, Salwatorianinem, który świetnie opowiedział nam o Sanktuarium Świętej Jadwigi Śląskiej, przy grobie której tam stanęliśmy. Na marginesie dodam, że pod wezwaniem tej Świętej jest też Parafia w Samogoszczy, gdzie co niedzielę obecnie posługuję.

A z Trzebnicy już przejazd do Obornik Śląskich, gdzie w miejscowych Ośrodku Sportu i Rekreacji mamy nocleg. A najpierw – tak zwana obiadokolacja. Dodam tylko, że w trakcie jazdy dyskutowaliśmy, czy określenie: „obiadokolacja” ma w ogóle sens. Przyznam się szczerze, że to ja sam tę dyskusję rozpocząłem, przywołując wypowiedź jednej z Pań pilotek sprzed lat, która przekonywała, że jest to określenie pozbawione sensu, gdyż mówimy albo o kolacji, albo o późnym obiedzie. A obiadokolacja – cóż to jest? Jakbyśmy naprawdę nie mieli większych problemów…

O atmosferze w Grupie jeszcze się wypowiem. Dzisiaj tylko zaznaczę, że jest ona po prostu świetna!

Dzisiaj jedziemy do Legnicy i jeszcze do kilku miejsc. Jest to – łącznie z dniem wczorajszym – ta bardziej „turystyczna” część naszej Pielgrzymki. W piątek i w sobotę natomiast włączymy się w Ogólnopolskie Spotkanie Duszpasterstw Niewidomych i Niedowidzących w Trzebnicy.

Życzę Wam błogosławionego dnia. W chwilach osobistej modlitwy – pamiętam także o Was!

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Czwartek 23 Tygodnia zwykłego, rok I,

do czytań: Kol 3,12–17; Łk 6,27–38

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KOLOSAN:

Bracia: Jako wybrańcy Boży, święci i umiłowani, obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy.

Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni. Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek byście działali słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają.

Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty.

Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje.

Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać.

Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych.

Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.

Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

Bardzo zaszczytnym mianem określa dziś Paweł Kolosan, adresatów swego Listu, a tym samym – wszystkich chrześcijan. Zwraca się do nich w słowach: Jako wybrańcy Boży, święci i umiłowani, po czym dodaje, cóż takiego mają oni czynić w związku z tym, że są takimi właśnie. A co mają robić?

Paweł mówi bardzo jasno: Obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy.

To jest, moi Drodzy, jedno z takich zdań w całym Piśmie Świętym, po usłyszeniu którego chce się powiedzieć: Właśnie o to dokładnie chodzi w chrześcijaństwie! Zdanie, które streszcza w sobie istotę tego, w co wierzymy i najkrócej określa sposób postępowania, wynikający z tego, w co wierzymy. A bardziej – w kogo wierzymy.

Przecież w ostatnim zdaniu dzisiejszego fragmentu swego Listu Apostoł pisze: I wszystko, cokolwiek byście działali słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego. To kolejne zdanie z serii tych, o których tu sobie wspomnieliśmy. Przecież gdybyśmy wszystko czynili w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego, czy zrobiliśmy kiedykolwiek coś złego? Dlatego tym zdaniem może określić właściwie wszystko, co dla nas ważne.

Żeby jednak nie było niedomówień, Paweł konkretyzuje swoje pouczenia, wskazując wyraźnie, jakie postawy winni praktykować chrześcijanie – i do słów, które już sobie zacytowaliśmy, dodaje: Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni. Co tu właściwie można jeszcze dopowiedzieć, moi Drodzy, i jak to skomentować? Przecież tu wszystko jest bardzo jasne!

Podobnie, jak bardzo jasnym jest pouczenie, z jakim zwraca się do nas dzisiaj w Ewangelii Jezus, gdy mówi: Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. I konkluduje: Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie.

Jasne? Tak. Proste? Nie.

Ani proste, ani łatwe, wprost przeciwnie – bardzo wymagające! Jezus bardzo podnosi poprzeczkę moralnych wymagań. U Świętego Pawła jakoś nie brzmi to tak ostro. Owszem, on też kreśli bardzo wyrazisty obraz postawy chrześcijanina, ale Jezus czyni to znacznie mocniej, każąc czynić dobrze tym, którzy nam czynią źle; i dobrze mówić do tych i o tych, którzy do nas i o nas mówią źle.

Naturalnie, to Jego oczekiwanie nie jest wynikiem jakiegoś kaprysu, czy zwykłego widzimisię. Jezus bardzo logicznie je uzasadnia, mówiąc: Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Czyż to nie brzmi logicznie i przekonująco?

Podobnie zresztą, jak następne zdania: Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. I żeby już nie było żadnych wątpliwości, żeby postawić „kropkę nad «i»”, Jezus konkluduje: Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.

To ostatnie stwierdzenie brzmi – z jednej strony – bardzo prawdziwie, z drugiej: przekonująco. Ale nie ono – jak się wydaje – stanowi najwyższą motywację tego, by chrześcijanin przekraczał samego siebie i dawał z siebie «więcej» – więcej, niż od innych otrzymał, albo wbrew temu, co od innych otrzymał, bo kiedy otrzymał zło, ma dawać dobro. Jako rzekliśmy, ma to czynić także dlatego, że taką miarą odmierzą mu na Bożym Sądzie, jaką sam mierzy; i także dlatego, że ma ludziom czynić tak, jak chce, aby jemu czyniono. Tak, to są motywacje przekonujące. Ale nie pierwsze i nie najwyższe.

One nawet brzmią trochę interesownie, mogą bowiem nasuwać skojarzenie, że będziemy czynić dobro dlatego, że chcemy czegoś w zamian. W sumie – to takie bardzo ludzkie i wcale nie nadzwyczajne. Ale czy w pełni chrześcijańskie?

To co, w takim razie, jest w pełni chrześcijańskie? Właśnie to, co Jezus wyraził w słowach: Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny; a Święty Paweł w słowach: I wszystko, cokolwiek byście działali słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego.

Moi Drodzy, chwilę wcześniej powiedzieliśmy sobie, że my nie tyle „w coś”, co „w kogoś” wierzymy. Otóż, właśnie! Przedmiotem naszej wiary nie są takie, czy inne przepisy; nie są takie czy inne porady, zasady czy normy. My nie wierzymy w zapisy, nie wierzymy w litery. My wierzymy w Jezusa Chrystusa – OSOBĘ! Nasza wiara przeto nie jest jedynie uznaniem słuszności takiego, czy innego – choćby nawet najmądrzejszego i najświętszego – systemu prawnego, przepisu moralnego, jakiegoś kodeksu postępowania. Nasza wiara jest pełną miłości, przyjacielską relacją z żywą OSOBĄ.

Moi Drodzy, to jest naprawdę bardzo ważne! To jest wręcz kluczowe dla naszej wiary i naszego postępowania. My mamy czynić dobrze tym, którzy nam źle czynią, i miłować tych, którzy nas nienawidzą – nie dlatego, że tak wypada, albo że tak to przyzwoicie wygląda, albo że tak jest gdzieś napisane. My mamy tak właśnie czynić dlatego, że tak czyni Jezus! Mamy być święci – bo On jest święty! On – nasz Przyjaciel!

Mamy być coraz bardziej doskonali, bo On jest doskonały! A my przecież w Niego wierzymy, my Go kochamy, więc nie możemy być gorsi, nie możemy poprzestać na tym, co byle jakie! Bo nie możemy sprawić zawodu temu, którego kochamy!

Moi Drodzy, czyż to nie jest najwyższą motywacją do wszelkiego dobrego działania – także w relacjach międzyludzkich? Czy jeżeli kogoś naprawdę bardzo kocham i tak ogromnie mi na nim zależy – to czy będę patrzył na to, żeby jak najmniej się przemęczyć w relacjach z nim i dać tylko to, co już naprawdę i absolutnie muszę, czy właśnie będę szukał każdego z możliwych sposobów, żeby mu nawet tak zwyczajnie sprawić przyjemność? A w ogóle – to przysporzyć mu jak najwięcej dobra. Czyż tak nie jest w naszych międzyludzkich relacjach?

Tym bardziej więc – tak samo ma być w naszych relacjach z Bogiem. A ponieważ często nie jest, to mamy do czynienia z minimalizmem moralnym i ospałym chrześcijaństwem.

Bo my chyba jednak za mało na co dzień pamiętamy, że nasza wiara – to pełna miłości, przyjacielska relacja z żywą OSOBĄ, a nie jedynie akceptacja jakiegoś kodeksu postępowania. A jeżeli rzeczywiście akceptujemy bardzo określony kodeks postępowania i uznajemy pewne zasady, to dlatego, że dał nam je ten, którego tak bardzo kochamy.

O ile Go – rzeczywiście – tak bardzo kochamy… Czy jednak możemy inaczej – my, wybrańcy Boży, święci i umiłowani?…

1 komentarz

  • Sercem pojmuję, że żeby kochać, trzeba uwierzyć, że Słowo, Hostia to Żywy Bóg, że przeistoczenie to zstąpienie Miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego, rzeczywistość mistycznej śmierci i zmartwychwstania Jezusa i moje serce to czuje. Gorzej mi idzie gdy patrzę tylko oczami fizycznymi, gdy nie ma we mnie Ducha Bożego, dlatego usilnie staram się by Duch Święty był obecny we mnie a ja w Nim.
    Słowo Boże jest żywe, więc zarówno pouczenia Pawła jak i samego Jezusa odnoszą się do mojego życia dziś i będą One kanwą mojego wieczornego rachunku sumienia.
    Ps. Życzę doświadczenia Bożej miłości i błogosławionego czasu i ludzkiej życzliwości na pielgrzymce a w sobotę proszę połączcie się duchowo w modlitwie ze zgromadzonymi pod Krzyżem Jezusa w Kruszynie. Niech Bóg zjednoczy naród polski w jedności i braterstwie pod Krzyżem Jezusa.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.