Duch mocy i miłości

D

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny obchodzą:

Ksiądz Artur Pióro, mój Kolega kursowy,

Ksiądz Artur Wojtkowicz, także mój Kolega, tylko nie kursowy;

Artur Strzeżysz – za moich czasów: Lektor w Celestynowie;

Artur Pacek – wytrwały i cierpliwy Mechanik, opiekujący się moim samochodem.

Wszystkim Solenizantom życzę, by zawsze pamiętali o treści dzisiejszego Bożego słowa, iż nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Niech zawsze takiego ducha w sobie odkrywają i pomnażają. O to będę się dla Nich modlił.

Moi Drodzy, bardzo serdecznie dziękuję Księdzu Markowi i Księdzu Pawłowi za wczorajsze słówko z Syberii! Dużo tam pięknych treści, ja dzisiaj tylko powtórzę prośbę Księdza Marka, abyśmy mocno zmobilizowali się do modlitwy – zarówno za Niego samego i prowadzone przez Niego rekolekcje, jak i w intencji wszystkich spraw, podejmowanych w Ich Parafii. Moi Drodzy, pełna mobilizacja! Proszę o to!

A dzisiaj – pierwsza niedziela miesiąca i dwudziesta trzecia rocznica Beatyfikacji Unitów Podlaskich, bohaterskich Męczenników. Wtedy to, w czasie tejże uroczystości w Rzymie, miałem zaszczyt być w asyście liturgicznej i jedyny raz w życiu osobiście spotkać się z Janem Pawłem II, zamieniając z Nim kilka zdań… Pamiętam to, jak dziś.

I oto akurat dzisiaj, w Pratulinie, odbywa się doroczna pielgrzymka Mężczyzn z naszej Diecezji. Pojechał na nią też Ksiądz Bogusław Filipiuk, mój Kolega kursowy, Proboszcz z Samogoszczy. Dlatego ja dzisiaj zostaję tutaj na cały dzień i z Księdzem Kanonikiem, Seniorem, będziemy jakoś ogarniali duszpasterstwo w Parafii.

A wieczorem, o 20:00, odprawiam pierwszą Mszę Świętą niedzielną w kaplicy Duszpasterstwa Akademickiego, w Siedlcach.

Na głębokie i radosne przeżywanie dzisiejszego dnia – niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

27 Niedziela zwykła, C,

do czytań: Ha 1,2–3;2,2–4; 2 Tm 1,6–8.13–14; Łk 17,5–10

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA HABAKUKA:

Dokądże, Panie, wzywać Cię będę, a Ty nie wysłuchujesz? Wołać będę ku Tobie: „Krzywda mi się dzieje”, a Ty nie pomagasz? Czemu każesz mi patrzeć na nieprawość i na zło spoglądasz bezczynnie? Oto ucisk i przemoc przede mną, powstają spory, wybuchają waśnie.

I odpowiedział Pan tymi słowami: „Zapisz widzenie, na tablicach wyryj, by można było łatwo je odczytać. Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi; a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie. Oto zginie ten, co jest ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności”.

CZYTANIE Z DRUGIEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO TYMOTEUSZA:

Najdroższy: Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w Tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według danej mocy Boga.

Zdrowe zasady, któreś posłyszał ode mnie, miej za wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie. Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary”. Pan rzekł: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: «Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze», a byłaby wam posłuszna.

Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: «Pójdź i siądź do stołu»? Czy nie powie mu raczej: «Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił»? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono?

Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: «Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać»”.

Chociaż każde jedno słowo, spośród odczytanych przed chwilą, ma wielką i nieocenioną wartość – jako słowo samego Boga – to jednak zechciejmy wybrać z każdego z trzech czytań pewne konkretne zdania i ułożyć je w całość.

I tak oto, z pierwszego czytania zwróćmy szczególną uwagę na to: Oto zginie ten, co jest ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności”.

Z drugiego czytania właściwie warto zwrócić uwagę na każde z zawartych tam zdań, zauważając jednak, iż każde może stanowić odrębną całość i podstawę do osobnej refleksji. I tak, pierwsze zdanie: Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w Tobie przez włożenie moich rąk. A potem dalszy ciąg myśli, zawartej w tymże zdaniu, a jednocześnie nowa, odrębna myśl: Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia.

Z tego zaś wynika postulat: Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według danej mocy Boga. I dalej: Zdrowe zasady, któreś posłyszał ode mnie, miej za wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie. Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka.

I wreszcie Ewangelia, w której najpierw słyszymy, iż Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary”. Ostatnie zaś zdanie Ewangelii to wyznanie, którego Jezus nauczył swoich najbliższych, zachęcając, by często się nim posługiwali: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.

Moi Drodzy, spójrzmy na te wszystkie cytaty łącznie. Jakie przesłanie się z nich wyłania? Jaki obraz wiary ukazują? Czymże jest wiara, czymże jest przyjaźń z Bogiem, na czym polega postawa człowieka wierzącego? Czy nie odnosimy wrażenia, że jest to obraz bardzo wyrazisty, konkretny i jasno określony? Jakie elementy możemy w nim zauważyć?

Przede wszystkim, mówimy tu o pewnej dyspozycji ducha człowieka: ów sprawiedliwy, o którym mowa, pozostaje pod wejrzeniem i działaniem samego Boga. Bóg go ochrania, to Bóg daje mu wszelkie dobre natchnienia, natomiast ten, co jest ducha nieprawego, zostanie odrzucony. Wszystko zatem dzieje się pod Bożą kontrolą i Bożym kierownictwem. To nie człowiek – sam z siebie i sam dla siebie – jest sprawiedliwy lub niesprawiedliwy, wierzący lub niewierzący. Człowiek jest dysponentem wielkiego skarbu – skarbu wiary – który otrzymał od Pana.

A skoro tak, to ma się o ten skarb troszczyć, ma go pomnażać. Stąd wezwanie do rozwijania charyzmatów, otrzymanych od Pana. Wezwanie to połączone jest z następnym zdaniem – bardzo mocnym, wręcz kapitalnym – świetnie oddającym istotę chrześcijaństwa. Oto ono: Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Tak, człowiek wiary to nie bajarz, oderwany od realiów. Wprost przeciwnie: to twardy realista, człowiek trzeźwo myślący, człowiek odważny, pełen mocy i miłości; przestrzegający pewnych, bardzo konkretnych i jasno określonych zasad.

Zapewne, kłóci się taki obraz człowieka wierzącego z pobieżnym i potocznym jego wyobrażeniem jako kogoś niezaradnego, takiej życiowej niezdary, która nie potrafi sobie ułożyć życia i odnieść sukcesu, więc pozostaje mu już tylko „klepanie pacierzy”. Nie, człowiek wiary, przyjaciel Jezusa, żyje tu i teraz, na tej ziemi, twardo po niej stąpa, trzeźwo ocenia rzeczywistość, nie ulegając jakiejś fałszywej, wyidealizowanej wizji rzeczywistości. Oto prawdziwy obraz człowieka wierzącego!

A ponieważ – jako rzekliśmy – wszystko to ma od Boga, nie zaś sam z siebie, przeto ciągle powinien prosić Boga o pomnożenie wiary. Bo nieraz zapewne doświadczał jej osłabienia. W Bogu ma szukać siły i mocy, u Niego ma odnawiać swój entuzjazm i zapał, zachowując cały czas świadomość, że jest u Boga na służbie. Dlatego nie oczekuje ludzkiego poklasku, ale po prostu wykonuje to, co do niego należy. Jezus wręcz każe mu uważać się za «sługę nieużytecznego», bo rzeczywiście – sam z siebie jest kimś nieużytecznym. Ale ponieważ całą swoją moc opiera na Bogu, przeto może dokonywać rzeczy niezwykłych.

Moi Drodzy, co myślimy o takim obrazie człowieka wierzącego? Czy jest to propozycja na dzisiejsze czasy? I czy ktoś taki odnajdzie się w dzisiejszym świecie? Czy trzymać się zasad Jezusowych i utrzymywać stałą duchową łączność z Niebem – to nie znak jakiejś staroświeckości i oderwania od świata, tak bardzo rzekomo nowoczesnego i dynamicznego?…

Musimy chyba jasno powiedzieć, że jest dokładnie odwrotnie! Właśnie taki człowiek, jak ten, ukazany w dzisiejszej liturgii Słowa, czyli człowiek mocny duchem, konkretny w działaniach, przejrzysty w zasadach, a przede wszystkim mocno związany z Bogiem, zaprzyjaźniony z Nim i ufający Mu bezgranicznie, całkowicie zdany na Niego – właśnie taki człowiek jest w stanie stawić czoła owej ziemskiej „nowoczesności” i „dynamice”, które bardzo często są szaleńczym pędem donikąd, a nie żadną nowoczesnością.

To ludziom się jedynie wydaje, że jak ktoś żyje po „światowemu”, to jest taki nowoczesny i przebojowy, a jak ktoś jest człowiekiem wierzącym i jeszcze może zbyt głośno się do tego przyznaje, to od razu, na starcie jest przegrany. Tymczasem – jest dokładnie odwrotnie!

To właśnie człowiek, którego obraz sobie zarysowaliśmy na podstawie dzisiejszego Bożego słowa – ma coś dzisiejszemu światu do zaproponowania. To on żyje sensownie i w jakimś celu, do czegoś konkretnie dąży, a nie żyje z dnia na dzień, starając się o zapełnienie – a może zagłuszenie – tej strasznej pustki, która jest w jego duszy.

Bo to właśnie ten obraz człowieka wierzącego, przyjaciela Jezusa, chrześcijanina, który został nam dziś ukazany, jest propozycją pięknego i sensownego przeżywania doczesności – tak, by móc osiągnąć świętość. Jeszcze raz, moi Drodzy, usłyszmy to zdanie: Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Kapitalne stwierdzenie! Tylko trzeba jeszcze na sto procent w nie uwierzyć, że nie jest to tylko takie sobie miłe powiedzonko, które świetnie brzmi na kazaniu, ale że jest to bardzo realny program życia człowieka wierzącego.

Człowiek wierzący, chrześcijanin – nie może się bać! Nikogo i niczego! Bo ma w sobie ducha mocy i miłości, a to wszystko jeszcze ubogacone umiejętnością trzeźwego myślenia, realistycznego oceniania każdej sytuacji i dokonywania właściwych wyborów.

Moi Drodzy, jeszcze raz podkreślmy to z mocą: to jest prawdziwy obraz prawdziwego chrześcijanina, a nie jakikolwiek inny! Uwierzmy w to, ale też pomyślmy, na ile nasza postawa zbliżona jest do tego obrazu, a na ile jeszcze potrzebuje takiej, lub innej, przemiany?

Czy mamy świadomość, że w pełni zależymy od Boga i że przed Nim jesteśmy właśnie owymi «sługami nieużytecznymi»? Czy staramy się dobrze i dokładnie wykonywać to, co do nas należy – nasze codzienne, najbardziej zwyczajne obowiązki? Czy pokonujemy w sobie i odrzucamy wszystko, co mogłoby w nas być z ducha nieprawego? Czy – widząc, że nie wszystko i nie zawsze nam wychodzi w tej materii – często prosimy Pana, by przymnożył nam wiary? A może uważamy się już za tak bardzo wierzących, że nie musimy o to prosić? I czy wreszcie nie wstydzimy się przed ludźmi dawać świadectwo wiary?

To ważne pytania, moi Drodzy, dlatego byłoby dobrze, żebyśmy na nie bardzo szczerze odpowiedzieli. Bo od tychże odpowiedzi zależy kształt naszego chrześcijańskiego życia – zarówno życia osobistego, jak i społecznego. Dzisiaj bardzo, ale to naprawdę bardzo potrzeba takiego właśnie świadectwa i takiej chrześcijańskiej postawy, jaka ukazana została przez Pana w Jego słowie.

Co zatem osobiście robię – co już dziś zrobię – aby się do takiej postawy jak najbardziej przybliżyć? Który z elementów tego obrazu, ukazanego przez Pana, jeszcze nie znajduje odbicia w mojej codzienności? Czy staram się zawsze, w każdej chwili swojego życia, w obliczu codziennych zadań i spotkań z ludźmi, pamiętać, że nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia?…

3 komentarze

  • Ks. Jacek to również misjonarz. Co prawda nie tak daleko jak Jego brat Marek, ale te ciągłe podróże i pomaganie innym księżom na innych parafiach!
    Czasami jestem pełna podziwu, że jeszcze mają tyle sił i czasu oraz energii, ale to jeszcze młodzież, jak będą mieli tyle lat co ja / trzeba dodać 20 /, / wkrótce urodziny ks. Jacka / to wtedy już się inaczej ” pędzi” czyli trochę wolniej lub na zwolnionych obrotach.
    Tymczasem niech Bóg prowadzi.
    Pozdrawiam i polecam Bogu.
    Wiesia.

    • Dzięki za te dobre słowa. Szczególnie za te: „to jeszcze młodzież”… Cóż powiedzieć?…
      A co do pracy misjonarza, to rzeczywiście coraz bardziej w takiej roli się czuję, ale może nie dlatego, że jeżdżę do różnych miejsc, ale dlatego, że chodzimy po Uczelni z Księdzem Tomkiem i zapraszamy do Duszpasterstwa akademickiego młodych Ludzi, którzy patrzą na nas niekiedy z dużym zdziwieniem, albo też dlatego, że odprawiamy Mszę Świętą o 19:00 i październikowy Różaniec, w Kaplicy DA, dla… dwóch, trzech Osób… Dosłownie – misje! Człowiek uczy się doceniać i cieszyć się obecnością nawet jednej Osoby! Nowe doświadczenie po ponad dwudziestu latach kapłańskiej posługi
      xJ

      • Znam podobne sytuacje. U nas w parafii na Adorację dla Młodych, też przychodzi niewiele. Niekiedy oprócz grających i posługujących jest z 2,3, 5 osób i tyleż samo starszych. Żal serce kraje…

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.