Aby świat uwierzył…

A

Szczęść Boże! Moi Drodzy, przedwczoraj, czyli w czwartek, urodziny przeżywał mój Chrześniak i jednocześnie Brat cioteczny, Piotr Oleszczuk, któremu życzę, aby układał całe swoje życie po myśli Jezusa!

Imieniny natomiast przeżywali tego dnia:

Maciej Przybysz, mój „Chrześniak” z Bierzmowania i były Lektor w Parafii w Trąbkach;

Ksiądz Maciej Miętek, z którym współpracowałem w Parafii Ojca Pio w Warszawie;

Maciej Mucha, mój były Uczeń w Żelechowie;

Maciej Dziak – Lektor w Miastkowie i mój były Uczeń w miastkowskim Gimnazjum.

Natomiast wczoraj rocznicę święceń kapłańskich przeżywał mój Przyjaciel, Ksiądz Mariusz Szyszko, oraz Jego Koledzy z roku, w tym mój Współpracownik w Duszpasterstwie Akademickim, Ksiądz Tomasz Małkiński.

Imieniny zaś przeżywała Zofia Pałysa, Siostra Jakuba, która zaledwie trzy dni temu świętowała osiemnaste urodziny.

Z kolei, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:

Arcybiskup Andrzej Dzięga – przed laty Dziekan Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL;

Ksiądz Andrzej Polak, który jako starszy Kolega wprowadzał mnie w arkana życia seminaryjnego;

Ksiądz Andrzej Szpura – Kolega z jednego liceum i z jednej miejscowości; także: wczorajszy Jubilat;

Ksiądz Andrzej Witkowski – były Proboszcz mojej rodzinnej Parafii.

Rocznicę ślubu przeżywają natomiast Państwo Marta i Dawid Błaszczakowie, także z Białej Podlaskiej.

Urodziny zaś przeżywa Grzegorz Pałyska, należący w swoim czasie do Wspólnoty młodzieżowej w Trąbkach.

Urodziny przeżywa dzisiaj także Prezydent Polski, Andrzej Duda.

Wszystkim dzisiaj świętującym życzę, aby swoją modlitwą i przykładem życia – jak dzisiejszy Patron – jednoczyli ludzi z Bogiem i ludzi pomiędzy sobą! Zapewniam o swojej modlitwie w tej intecji!

Moi Drodzy, bardzo serdecznie dziękujemy Księdzu Markowi i Siostrom za cotygodniowy „dyżur” na naszym blogu. Pięknie, że udało się ukształtować taką tradycję, która – mam nadzieję – utrwali się na przyszłość. Wszyscy widzimy, jak wiele dobrego wnosi każde słówko z Syberii do naszej refleksji o Bogu, o Kościele, o życiu, o wierze… Dziękujemy za radość i entuzjazm, za ciekawe pomysły duszpasterskie i katechetyczne, ale przede wszystkim – za trwanie na posterunku, także w tym trudnym czasie… Wspieramy modlitwą wszelkie dobre działania!

A ja wczoraj byłem w Kodniu, gdzie w Bazylice, przed wystawionym tam teraz przez cały dzień Najświętszym Sakramentem, oraz przed obliczem Matki w Jej Kodeńskim Wizerunku, a potem przemierzając mój upatrzony szlak nad rzeką Bug, przepływającą tuż obok, stanowiącą też granicę z Polski z Białorusią – i odmawiając Różaniec z Różańcem, powierzałem Bogu sprawy Kościoła i świata, ale także Was samych i Wasze sprawy.

Szlakiem tym wędruję w trakcie każdych rekolekcji kapłańskich, jakie przeżywam w Kodniu. To piękne miejsce, gdzie serce samo wręcz zwraca się ku Bogu. Tam też modliłem się o Boże zmiłowanie i uwolnienie od obecnego doświadczenia.

I właśnie o tę modlitwę nieustannie proszę Was! Moi Drodzy – nie osłabiajmy naszej gorliwości i zapału! Niech piękno przyrody, rozkwitającej w wiosennym słońcu, po raz kolejny przekona nas, że Pan naprawdę o nas nie zapomniał i naprawdę nas kocha; chce naszego dobra. Niech naszą odpowiedzią będzie trwanie przy Nim. W tym kontekście, raz jeszcze odwołuję się do mojego APELU DO WSZYSTKICH, sprzed dwóch tygodni. Potwierdzam jego aktualność.

Razem z Maryją i Kościołem – trwajmy na modlitwie, przygotowując się na Zesłanie Ducha Świętego, który oby po raz kolejny odnowił oblicze naszej Ziemi. I otworzył na oścież wszystkie drzwi!Nie zapomnijmy też codziennie dziękować za to, co już nam dał. A widzimy, że daje nam ogromnie wiele. Przede wszystkim – wyprowadza nas „na prostą” z tego doświadczenia, pozwala nam też doświadczyć wiele dobrych owoców tego czasu. Niech Mu będzie za to wieczna chwała – i nasza serdeczna wdzięczność!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Święto Świętego Andrzeja Boboli,

Kapłana i Męczennika, Patrona Polski,

16 maja 2020.,

do czytań z t. VI Lekcjonarza:

Ap 12,10–12a; 1 Kor 1,10–13.17–18; J 17,20–26

CZYTANIE Z KSIĘGI APOKALIPSY ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA:

Ja, Jan, usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo strącony został oskarżyciel naszych braci, który dniem i nocą oskarża ich przed naszym Bogiem. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali życia aż do śmierci.

Dlatego radujcie się, niebiosa oraz ich mieszkańcy”.

ALBO:

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:

Upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli.

Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: „Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa”. Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?

Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

W czasie ostatniej wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami:

Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.

I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.

Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.

Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich”.

Dzisiejszy nasz Patron, Święty Andrzej urodził się 30 listopada 1591 roku w Strachocinie koło Sanoka. Pochodził ze szlacheckiej rodziny, bardzo przywiązanej do religii katolickiej. Nauki humanistyczne wstępne i średnie wraz z retoryką Andrzej pobierał w jednej ze szkół jezuickich, prawdopodobnie w Wilnie, w latach 1606–1611. Tu opanował sztukę wymowy i posiadł doskonałą znajomość języka greckiego, co ułatwiło mu w przyszłości rozczytywanie się w pismach greckich Ojców Kościoła i dyskusjach z teologami prawosławnymi.

Dnia 31 lipca 1611 roku, w wieku lat dwudziestu, wstąpił do jezuitów w Wilnie, gdzie 12 marca 1622 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Po święceniach był rektorem kościoła, kaznodzieją, spowiednikiem, misjonarzem ludowym i prefektem bursy dla ubogiej młodzieży w Nieświeżu. Jako misjonarz, Andrzej obchodził zaniedbane wioski, chrzcił, łączył pary małżeńskie, wielu grzeszników skłonił do Spowiedzi, nawracał prawosławnych. W latach 1624 – 1630 kierował Sodalicją Mariańską mieszczan, prowadził konferencje z Pisma Świętego i dogmatyki. Wreszcie został mianowany rektorem kościoła Świętego Kazimierza w Wilnie. Następnie pracował kolejno w Bobrujsku, Połocku, Warszawie, Łomży, w Wilnie i w Pińsku.

Z relacji jemu współczesnych wynika, że Andrzej był skłonny do gniewu i zapalczywości, do upierania się przy własnym zdaniu, a do tego jeszcze – niecierpliwy. Jednak świadectwa przełożonych, zostawione na piśmie, podkreślają, że pracował nad sobą, że miał wybitne zdolności, był dobrym kaznodzieją, miał dar obcowania z ludźmi. Wytrwałą pracą nad sobą doszedł do takiego stopnia doskonałości chrześcijańskiej i zakonnej, że pod koniec życia powszechnie nazywano go świętym. Dzięki współpracy z Bożą łaską potrafił wznieść się ponad przeciętność, na wyżyny heroizmu!

Przez całe swe pracowite życie Andrzej wyróżniał się żarliwością o zbawienie dusz. Dlatego był niezmordowany w głoszeniu kazań i w spowiadaniu. Mieszkańcy Polesia żyli wówczas w wielkim zaniedbaniu religijnym. Szerzyła się ciemnota, zabobony, pijaństwo. Andrzej chodził po wioskach – od domu do domu – i nauczał. Nazwano go apostołem Pińszczyzny i Polesia. Nawrócił wielu prawosławnych. Jego gorliwość, którą najlepiej określa nadany mu przydomek „łowcy dusz” – tak zwanego „duszochwata” – stała się powodem wrogości ze strony prawosławnych. W czasie wojen kozackich przerodziła się wręcz w nienawiść i miała tragiczny finał.

Pińsk jako miasto pogranicza, był w tamtym okresie często miejscem walk i zatargów. Do roku 1657 był w rękach polskich i jezuici mogli tu w miarę normalnie pracować. Ale już w tym właśnie roku wkroczyli Kozacy. Najbardziej zagrożeni jezuici – wśród nich nasz Patron – ratowali się ucieczką. Udawało się to do czasu, kiedy pod wsią Mogilno Andrzeja pochwycił oddział żołnierzy.

Wtedy zdarto zeń suknię kapłańską i na pół obnażonego zaprowadzono pod płot, gdzie przywiązanego do słupa, zaczęto bić nahajami. Kiedy ani namowy, ani krwawe bicie nie złamało kapłana, aby się wyrzekł wiary, oprawcy ucięli świeże gałęzie wierzbowe, upletli z niej koronę na wzór Chrystusowej i włożyli ją na jego głowę. Zaczęto go policzkować, aż wybito mu zęby, wyrywano mu paznokcie i zdarto skórę z górnej części ręki. Przywiązano go wreszcie do konia, za którym musiał biec, popędzany kłuciem lanc.

Nie sposób nawet opisywać okrucieństw, których doznał potem nasz Patron, ale trzeba powiedzieć, iż były to wyjątkowo wymyślne i straszne tortury, między innymi – odzieranie ze skóry i przypalanie ogniem. Ostatecznie, zamęczony został 16 maja 1657 roku, w Janowie na Polesiu.

I tak, jak za życia zmieniał miejsca swojej działalności, tak i po śmierci – z powodu różnych uwarunkowań historycznych, jak chociażby kasata jezuitów – jego ciało zmieniało miejsce spoczynku. A spoczywało i w Pińsku, i w Moskwie (w muzeum medycznym…); następnie w Kaplicy Świętej Matyldy na Watykanie, a wreszcie w Warszawie, w kościele jezuitów, gdzie znajduje się do dziś. Andrzej Bobola został beatyfikowany 30 października 1853 roku, zaś kanonizowany 17 kwietnia 1938 roku, w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, przez Papieża Piusa XI.

W kwietniu 2002 roku, Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, przychylając się do prośby Prymasa Polski, Kardynała Józefa Glempa, nadała Świętemu Andrzejowi Boboli tytuł drugorzędnego Patrona Polski.

Natomiast z okazji trzechsetnej rocznicy śmierci naszego Patrona, Papież Pius XII wydał jemu poświęconą encyklikę: Invicti athletae Christi”, w której między innymi napisał:

Życie Andrzeja Boboli jaśniało blaskiem prawdziwej wiary. Jej moc, mająca swe źródło w Bożej łasce, rozwijała się i wzrastała z biegiem lat, ozdabiała go szczególnie i uczyniła niezłomnym w obliczu męczeństwa. […] Z głębi duszy przyjmował wszystko, co Kościół katolicki naucza i każe czynić, i całym sercem do tego się przykładał. Już w młodości tłumił w sobie burzące się złe skłonności, które po nieszczęsnym upadku Adama tak bardzo targają naszą ludzką naturą – przeciwstawiał się im oraz je ujarzmiał, a także usilnie wyrabiał w sobie chrześcijańską postawę i cnoty.

Płonął wielkim umiłowaniem Boga i bliźnich. Gdy tylko mógł, spędzał długie godziny przed Najświętszym Sakramentem i wedle sił wspierał wszelką nędzę i wszelkie potrzeby. Boga miłował ponad wszystko i […] szukał jedynie chwały Bożej. Nic zatem dziwnego, że ten bojownik Chrystusa, wyróżniający się takimi przymiotami ducha, tyle zdziałał, i że jego praca apostolska przyniosła tak wiele zbawiennych owoców. Bo gdy został kapłanem, oddał się cały pracy apostolskiej i jako wędrowny misjonarz nie szczędził sił w głoszeniu prawdziwej wiary, która przynosi owoce dobrych uczynków.

Ów niestrudzony wyznawca Chrystusa sam żył tą wiarą i za nią oddał w ofierze własne życie. Przerazić może wspomnienie okrutnych cierpień, które zniósł nieustraszony w wierze polski Męczennik, a świadectwo przez niego złożone zalicza się do najszlachetniejszych wśród tych, które sławi Kościół.

Dzisiaj również religia katolicka jest w świecie wystawiona na ciężką próbę i ze wszelkich sił trzeba jej strzec, głosić ją i szerzyć. Wiele tu trzeba przezwyciężyć trudności i wiele ofiar ponieść, nie godzi się jednak od nich uchylać, bo chrześcijanin ma być niezachwiany w działaniu i w przeciwnościach. Ale Bóg stokrotnie mu to wynagrodzi szczęśliwością wiecznego życia.

Jednakże, jeżeli istotnie chcemy mężnie dążyć do doskonałości chrześcijańskiej, wiedzmy, że i ona jest swoistym męczeństwem. Bo nie tylko przez rozlanie krwi dajemy Bogu dowód naszej wiary, ale i przeciwstawiając się powabom grzechu i oddając się całkowicie i wielkodusznie Temu, który jest naszym Stwórcą i Zbawcą, a który będzie kiedyś w niebie naszą nieprzemijającą radością.

Niech więc będzie nam przykładem męstwo Andrzeja Boboli. Bądźmy – jak on – ludźmi niezwyciężonej wiary, zachowajmy ją i brońmy z całą mocą! Niech i nam się udziela jego gorliwość apostolska i niech każdy według swoich sił i możliwości przyczynia się do umocnienia i szerzenia królestwa Chrystusowego na ziemi.” Tyle Papież Pius XII.

A my, słuchając Bożego słowa, przeznaczonego na dzisiejsze święto w liturgii Kościoła, przekonujemy się, że Bóg – ze swej strony – robi wszystko, co może, aby nas ustrzec od złego, aby nas ochronić od mocy i działania złego ducha.

O tym zwycięstwie jasno mówi pierwsze z dwóch, danych do wyboru czytań, z Księgi Apokalipsy, szczególnie w tych słowach, które Święty Jan usłyszał w swojej wizji: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo strącony został oskarżyciel naszych braci, który dniem i nocą oskarża ich przed naszym Bogiem. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali życia aż do śmierci. Dlatego radujcie się, niebiosa oraz ich mieszkańcy!

Oskarżyciel został pokonany, dlatego każdy człowiek który tylko – jakby to dziwnie nie brzmiało – chce zwyciężyć, z całą pewnością zwycięży! I to zarówno w tym wymiarze wiecznym, gdzie zostanie zaliczony do owych «radujących się mieszkańców Niebios», jak i w tym doczesnym, bo zawsze, kiedy człowiek pokonuje w sobie grzech i pokusę do niego, jest zwycięzcą!

I właśnie pomocą w pokonywaniu w sobie pokus do brnięcia w różnego rodzaju grzechy – i w ogóle, w egoizm i pychę, stojące u źródeł wszelkich grzechów – ma być zachęta, skierowana przez Świętego Pawła do Koryntian, ale też i do nas, w drugim z danych nam do wyboru czytań. Pisze tam: Upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: „Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa”. Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?

Po czym dopowiada bardzo ważne i cenne zdanie: Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. To oczywiste! Szczególnie dzisiejszy świat śmieje się z Krzyża i z wartości, które on oznacza i niesie – dlatego na świecie mamy to, co mamy…

I wreszcie Ewangelia, w której Jezus zwraca się do swego Niebieskiego Ojca w serdecznej modlitwie o jedność pomiędzy swoimi uczniami. Zaznaczmy: wszystkimi uczniami, a więc nie tylko tymi, którzy byli z Nim w tym momencie w Wieczerniku, ale i tymi, którzy Jego uczniami zostaną w przyszłości. Jezus mówi wyraźnie: Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.

Na pewno, świat o wiele łatwiej i szybciej uwierzyłby Jezusowi i przyjął Jego misję, gdyby Jego uczniowie i wyznawcy stanowili jedno. Niestety, grzech podziału wdarł się między nich. I dlatego Jezus modli się za nich – za nas – aby nas ustrzec przed tym złem. Mówi: Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich.

To jest taki stan – powiedzielibyśmy – idealny. Wiemy, że wielu wspaniałych świadków wiary znacząco zbliżyło się do tego ideału. Do nich właśnie zalicza się dzisiejszy Patron.

I to właśnie w jego świąteczne wspomnienie mówimy o tym, że Bóg robi, co może, aby uchronić nas przed złem, szczególnie – jak to wskazuje drugie czytanie i Ewangelia – przed złem podziałów, niezgodny, rozłamów…

Mówimy to we wspomnienie człowieka, który doświadczył na sobie ogromnej brutalności zła i którego – tak możemy stwierdzić – od tegoż zła właśnie nie udało się uchronić. Wydaje się, że właśnie wprost przeciwnie: doświadczył na sobie takiej brutalności, o jakiej nawet trudno spokojnie pomyśleć czy ją opisać!

A jednak, wiemy, że przeszedł tę próbę bohatersko, owoce zaś jego posługi i nauczania już za jego czasów były obfite, a i dzisiaj przykład jego świętości promienieje nad nami, nad naszą Ojczyzną, jego zaś wstawiennictwo wyprasza nam u Boga liczne łaski. Zatem, chociaż Pan poprowadził go drogą trudną, drogą cierpienia, to jednak ustrzegł go przed ostateczną przegraną, nie pozwolił mu się poddać, zrezygnować, przestraszyć się – wprost przeciwnie. Dał mu wielkie zwycięstwo! Tym większe, im więcej musiał znieść cierpień i przeciwności.

Niech przykład i wstawiennictwo Świętego Andrzeja wleje i w nasze serca odwagę i zapał, byśmy nie ustawali w wysiłkach i modlitwie, aby kogo tylko można – zachęcać do wiary w Jezusa! Abyśmy także czuli się zobowiązani do „łapania dusz” dla Jezusa! I aby nam w tym nigdy nie zabrało wytrwałości, odwagi – ale i ciekawych pomysłów! Tak, jak naszej drogiej Ekipie Syberyjskiej!

2 komentarze

  • Propozycje dla mnie na dzień dzisiejszy….nie jestem wstanie dziś wszystkiego przyjąć. Dobrze , że niektóre pozycje będą udostępnione w terminie późniejszym.
    9:30 – 10:00 – Rozpoczęcie transmisji, modlitwa uwielbienia
    10:10 – 11:25 – Ks. Łukasz Plata – Puls Ducha Św. w życiu wspólnoty i charyzmatyka
    11:25 – 11:40 – TAU – Dlaczego kocham Kościół? – świadectwo
    11:30 – 12:00 – Modlitwa uwielbienia
    12:10 – 12:35 – Czy Kościół potrzebuje dziś charyzmatyków? – ks. Artur Potrapeluk
    12:35 – 13:20 – ks. dr Mirosław Cholewa – Nauczanie Komisji Teologicznej KZK
    13:20 – 13:30 – Zaproszenie do udziału w panelach
    13:30 – 14:30 – Msza święta – transmisja Jasna Góra – Bp Andrzej Przybylski – Delegat ds. ruchu Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym w Polsce
    14:30 – 15:00 – Kocham Kościół – ks. Andrzej Grefkowicz
    15:00 – 15:45 – Modlitwa uwielbienia
    15:45 – 16:15 – „W czym objawia się miłość i troska Kościoła o małżonków?”- ks. prof. UKSW Przemysław Artemiuk – teolog fundamentalny, autor wielu publikacji i artykułów, wieloletni opiekun diakonii; współprowadzi liczne rekolekcje dla małżeństw.
    16:15 – 16:45 – Konferencja z pogadanką: „W jaki sposób małżonkowie mogą wzrastać w Kościele i realizować miłość?” – Asia i Norbert Dawidczykowie, odpowiedzialni krajowi za diakonię „Odnowa Rodzinom” oraz jej założyciele, autorzy książek o tematyce małżeńskiej, terapeuci, współtworzą i współprowadzą od 2010 rekolekcje i warsztaty dla małżeństw.
    17:35 – 18:25 – Warsztaty posługi prorockiej – na czym polega posługa prorocka – ks. prof. Krzysztof Guzowski
    18:25 – 19:05 – modlitwa uwielbienia
    Alleluja!

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.