Aż siedemdziesiąt siedem razy…

A

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, tym tygodniu:

w poniedziałek, 14 września, urodziny będzie przeżywał Grzegorz Matysiak, Kościelny (zwany przeze mnie, także publicznie, Dyrektorem) z Parafii w Miastkowie;

w środę, 16 września, imieniny przeżywać będzie Kamila Malinowska, należąca – w swoim czasie – do jednej z młodzieżowych Wspólnot;

w czwartek, 17 września, imieniny będzie świętował Ksiądz Robert Bartosik, który za czasów mojego zamieszkania i pomocy duszpasterskiej w Parafii w Trąbkach był tam Wikariuszem, a teraz jest Proboszczem w Parafii w Żeszczynce, dokąd niedawno zaprosił mnie, bym celebrował uroczystość odpustową;

w sobotę, 19 września, urodziny będzie świętował nasz stały Komentator, Robert Pogorzelski, któremu dziękuję za aktywną i twórczą obecność na naszym forum!

Wszystkim świętującym już dzisiaj życzę wszelkiego Bożego błogosławieństwa, o które też będę się dla Nich modlił!

A będę to czynił przez cały tydzień w Kodniu, gdzie od jutra do najbliższej soboty będę przeżywał swoje kapłańskie rekolekcje. Nie muszę chyba zapewniać, że jest to dla mnie czas wyjątkowy, a tym samym – niezwykła okazja do bardzo intensywnej modlitwy w intencji tylu wspaniałych i dobrych Ludzi, których Pan na mojej życiowej drodze postawił. Wy także się do nich zaliczacie!

A ponieważ rekolekcje – wierzę w to głęboko – to czas szczególnego promieniowania Bożej łaski, to ufam, że promienie te ogrzeją i mnie, jako przeżywającego święty czas, i Was, których codziennie bardzo intensywnie będę Bogu polecał. Jednocześnie proszę, abyście modlili się za mnie, bym wrócił bardziej duchowo zmobilizowany i spragniony świętości!

W tym czasie pieczę nad Gospodarstwem przejmuje Ksiądz Marek i Jego Ekipa, za co już dzisiaj serdecznie Im dziękuję! Ja będę tu zaglądał, bo treściami, które się pojawią, będę się posiłkował przy mojej modlitwie i medytacji, jednak chciałbym wstrzymać się z jakąkolwiek aktywnością na blogu, ograniczę też kontakty telefoniczne. Telefon właściwie będzie służył tylko jako budzik. W sobotę po południu – jak Bóg pozwoli – wrócę do wszelkiej aktywności i kontaktów.

A oto dzisiaj, po Mszy Świętej porannej, sprawowanej w naszej Wspólnocie w intencji i w intencjach Uczestników rekolekcji – połączonej z uroczystym podjęciem postanowień rekolekcyjnych – oraz po wspólnym posiłku niedzielnym, wczesnym popołudniem wyruszymy w drogę. Bogu niech będą dzięki za ten tydzień i za to wszystko, co dał On nam i czym nas ubogacił.

Dziękuję gościnnym Gospodarzom, Państwu Annie i Tomaszowi Marczewskim z Ich Synkiem, Karolem; dziękuję poprzednim Gospodarzom, Państwu Halinie i Karolowi Orłowskim (świetnie, że byli z nami przez cały tydzień), dziękuję wreszcie całej mojej Ekipie: Jakubowi Pałysie, Ani Szostak, Natalii Paćko, Asi Chaleckiej, Łukaszowi Kędziorkowi. Niech ten czas owocuje w naszym życiu!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

24 Niedziela zwykła, A,

13 września 2020.,

do czytań: Syr 27,30–28,7; Rz 14,7–9; Mt 18,21–35

CZYTANIE Z KSIĘGI SYRACYDESA:

Złość i gniew są obrzydliwościami, których pełen jest grzesznik.

Tego, który się mści, spotka zemsta od Pana: On grzechy jego dokładnie zachowa w pamięci.

Odpuść winę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy.

Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu, jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia? Nie ma on miłosierdzia nad człowiekiem do siebie podobnym, jakże błagać będzie o odpuszczenie swoich własnych grzechów? Sam będąc ciałem, trwa w nienawiści, któż więc odpokutuje za jego przewinienia? Pamiętaj na ostatnie rzeczy i przestań nienawidzić, na rozkład ciała, na śmierć i trzymaj się przykazań.

Pamiętaj na przykazania i nie miej w nienawiści bliźniego, na przymierze Najwyższego i daruj obrazę.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO RZYMIAN:

Bracia: Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczać, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?”. Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.

Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: «Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam». Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował.

Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: «Oddaj, coś winien». Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: «Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie». On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.

Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: «Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swym współsługa, jak ja ulitowałem się nad tobą?». I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda.

Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”.

Dzisiaj Chrystus poucza nas i zachęca do postawy przebaczenia. Z pewnością usłyszeliśmy bardzo wiele kazań na ten temat, może przeczytaliśmy jakąś książkę lub artykuł, a problem nie przestaje być wciąż aktualny i wciąż nowy. Codzienność także pokazuje, jak bardzo trzeba podejmować go od nowa. Każdy z nas tak często staje w obliczu konieczności przebaczenia komuś lub uzyskania czyjegoś przebaczenia. Czym zatem jest przebaczenie? Czy jest ono pobłażliwością wobec zła?

Dobrze wiemy, że nie! Zło zawsze należy potępić! Tutaj właśnie tkwi sens upomnienia braterskiego, o którym Chrystus pouczył nas przed tygodniem. Powinniśmy upominać, potępiając zło, ale nie człowieka! Potępiamy zło, nie zasłaniając się fałszywie pojętą tolerancją. Tolerować powinniśmy człowieka, nie jego zło.

Dlatego, kiedy usłyszymy słowo: Przepraszam”, nie mówimy: „nic się nie stało”, bo zło rzeczywiście zaistniało. Mówimy: „Nie czyń tego więcej”, a więc darujemy przewinę, ale czynimy jeden krok dalej – zachęcamy, aby tego zła osoba ta unikała w przyszłości.

Nie możemy kierować się też fałszywą uprzejmością, lub zabieganiem o czyjeś uznanie. Jeżeli zależy nam na prawdziwym dobru drugiego, powinniśmy go upomnieć. Szczególny obowiązek napiętnowania zła spoczywa na rodzicach i wychowawcach. Zaniedbanie w tym względzie z ich strony pociąga za sobą bardzo poważne konsekwencje.

Chrystus, który jest najlepszym Wychowawcą człowieka, zawsze odważnie gromił zło. Nie zawahał się przy tym użyć nawet bardzo ostrych słów, jak w przypadku zatwardziałych faryzeuszy. Ale nigdy nie odmawiał swojego miłosierdzia tym, którzy okazali choćby odrobinę skruchy.

Do celnika Zacheusza przyszedł w gościnę, a ten natychmiast postanowił naprawić wszelką krzywdę, jaką spowodował. «Zbawienie stało się udziałem jego domu». Jawnogrzesznicy, potępionej zgodnie przez wszystkich, przebaczył grzechy, mówiąc: Nie potępiam cię. Idź, ale od tej chwili już nie grzesz! Chrystus, nasz najlepszy Wychowawca, usuwa zło, ale ocala człowieka, nie potępia go: przebaczając – zachęca do dobra. Taką postawę i my powinniśmy przyjąć.

Naturalnie, mamy prawo okazać, że jesteśmy poruszeni czyimś złem, że dotknęła nas czyjaś arogancja. Mamy prawo wyraźnie dać do zrozumienia, że ktoś nas obraził. Mamy też prawo dochodzić swej sprawiedliwości, upomnieć się o właściwe traktowanie. Jako ludzie obdarzeni godnością, mamy prawo bronić się przed krzywdą, zadawaną przez innych. Sam Chrystus, w czasie swego procesu, spytał żołnierza: Dlaczego mnie bijesz?; Udowodnij, że źle powiedziałem!

Dlatego też – na przykład – matka, w imię dobra swych dzieci, powinna chronić je przed ojcem pijakiem, awanturnikiem, dopuszczającym się często rękoczynów. Ma prawo i obowiązek chronić swe dzieci, a i jej własne dobro zasługuje na ochronę. Może dochodzić sprawiedliwości nawet przed sądem! Mordercy, złodzieje czy inni przestępcy stają przed sądem i są sądzeni – w czym nie ma żadnego naruszenia przykazania miłości czy obowiązku przebaczenia.

Już tu na ziemi możemy egzekwować od innych sprawiedliwość, pamiętając jednak zawsze, że za nich także Chrystus umarł i że oni także mają szansę poprawy i zbawienia. Matka, dochodząca przed sądem poszanowania swych praw przez ojca, ma zawsze obowiązek modlitwy za niego, o jego nawrócenie – i takiej postawy powinna uczyć dzieci. Człowiekowi grzesznemu, bardziej niż łajania, potrzeba modlitwy czy wyrzeczeń, podjętych w jego intencji.

Postawa przebaczenia – to właśnie postawa wyciągniętej dłoni. Chrystus sam uczy nas tego, ale Jego ciągle wyciągnięta dłoń nie zawsze spotyka się z wyciągniętą ręką człowieka. Czasami spotyka się z obojętnością czy wrogością, a jednak Chrystus nigdy nie cofa swej dłoni. Od człowieka tylko zależy, czy wyciągnie swą dłoń, czy skorzysta z przebaczenia, czy uratuje swą duszę. Postawa przebaczenia – to postawa ciągłej życzliwości, ciągłej modlitwy, nawet wtedy, gdy ten drugi o przebaczenie nie prosi. A gdy o nie poprosi – gotowość okazania mu tegoż przebaczenia natychmiast.

Taki właśnie sens ma owe ewangeliczne przebaczenie siedemdziesiąt siedem razy, która to liczba w języku biblijnym oznacza przebaczanie ciągłe, bezustanne; oznacza stałą postawę akceptacji drugiego człowieka, życzliwości wobec niego, modlitwy za niego. Wolno nam zasmucić się z powodu zła, zadanego przez innych. Wolno nam się zdenerwować, nawet oburzyć. Ale nie wolno nam trwać w nienawiści, żywić pragnienia zemsty, aby to, co jest rzeczą tylko ludzką, nie stało się w nas rzeczą szatańską.

Syrach, Autor starotestamentalny, poucza nas w pierwszym czytaniu: Złość i gniew są obrzydliwościami, których pełen jest grzesznik. Tego, który się mści, spotka zemsta Pana: On grzechy jego dokładnie zachowa w pamięci. Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu, jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia.

Tę samą myśl odnajdujemy w dzisiejszej przypowieści ewangelicznej o nielitościwym dłużniku. Człowiek, któremu pan podarował tak wielki dług, nie potrafił darować długu wielekroć mniejszego. Pełna darmowej miłości postawa Boga jest podstawowym argumentem dla takiej samej postawy człowieka. Skoro Bóg zawsze nam przebacza, kiedykolwiek Go o to poprosimy – a nawet zanim Go poprosimy – to i my winniśmy przebaczać sobie nawzajem.

Pan Bóg domaga się od nas tego, co sam daje nam w stopniu znacznie większym. Dlatego nikt, kto nie potrafi przebaczyć drugiemu, pójść na ustępstwo w żadnej, nawet najdrobniejszej sprawie, nie powinien – nie ma prawa – prosić o przebaczenie Boga!

W tym momencie odżywają mi w pamięci opowieści mojej Mamy, pracującej przez wiele lat w sekretariacie Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej. Otóż, często przytaczała Ona przykłady rozpraw sądowych, których powodem niejednokrotnie były utarczki słowne, jakieś drobne przytyki, jakieś nie do końca jasne nieporozumienia.

I kiedy sędzia prosił obie strony, aby się pogodziły, przebaczyły sobie, kiedy powoływał się na fakt, że przecież wszyscy oni są katolikami, a tu – na przykład – zbliżały się Święta Wielkanocne, słyszał w odpowiedzi: „Nie! Do grobowej deski nie przebaczę, będę się sądziła, choćby mi przyszło na rozprawy oddać wszystkie pieniądze!”. A przecież wszyscy oni codziennie mówili: i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom… Jakim prawem?

Starotestamentalny Autor ostrzega i przypomina: Pamiętaj na ostatnie rzeczy i przestań nienawidzić; na śmierć – i trzymaj się przykazań. Pamiętaj na przykazania – i nie miej w nienawiści bliźniego, na przymierze Najwyższego – i daruj obrazę!

Wszyscy staniemy kiedyś przed Sądem Bożym, wobec którego nic się nie da ukryć. Sądzeni będziemy z miłości, z umiejętności przebaczenia. Jest ono bardzo trudne, może nawet najtrudniejsze w całym naszym chrześcijaństwie. Ale jest ono – jak całe chrześcijaństwo – piękne, bo tylko dzięki niemu zwyciężamy szatana i jego intrygi! I budujemy królestwo Boże już tu na ziemi.

A tak, w ogóle, to dzisiejsza Ewangelia uświadamia nam, iż jesteśmy dłużnikami Boga nie tylko na płaszczyźnie przebaczenia, ale pod każdym innym względem. Od Dobrego Boga mamy wszystko – to, że żyjemy, że cieszymy się takim czy innym zdrowiem, że mamy obok siebie ukochanych, bliskich nam ludzi – to wielki Boży dar, dar dany nam darmo.

Mamy więc za co Bogu dziękować – tak jako Wspólnota parafialna, jak też osobiście, bo każdego z nas Bóg hojnie ciągle obdarowuje. Jak możemy odwdzięczyć się Bogu?…

Zwróćmy uwagę, że pan z dzisiejszej przypowieści ukarał swego dłużnika nie dlatego, że uraził jego samego, ale że był niemiłosierny wobec współbrata. Tak i my mamy odwdzięczać się Bogu poprzez cześć oddawaną Jemu samemu, ale i poprzez życzliwość wobec ludzi. W ten sposób naprawdę możemy spłacać nasz dług Bożej miłości.

Módlmy się więc za siebie nawzajem, abyśmy ciągle pamiętali, że jesteśmy dłużnikami Boga. Być dłużnikiem Boga – to nie wstyd! To może jedyny na ziemi dług, którego można się poszczycić! Módlmy się, abyśmy z tej świadomości umieli wyprowadzić umiejętność przebaczenia. Módlmy się za innych – nawet, a może szczególnie właśnie za tych trudnych i niewdzięcznych, których Pan postawił na naszej drodze życia. Oni są sprawdzianem naszej miłości – na ile jest ona prawdziwa, a na ile tylko deklarowana i obiecywana.

Niech Chrystus, którego spotykamy w dzisiejszej Liturgii, błogosławi nam i naszemu chrześcijaństwutrudnemu, ale pięknemu! Niech błogosławi nam we wszystkich poczynaniach, niech uczyni bardziej Bożą naszą codzienną, trudną rzeczywistość – aby była ona potwierdzeniem słów Apostoła Pawła z dzisiejszego drugiego czytania: Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana.

Obyśmy nigdy nie żyli tylko dla siebie – ale dla Pana i dla tych, których On sam nam dał… Abyśmy w tym duchu odważnie podejmowali dzieło przebaczenia!

4 komentarze

  • Poemat Boga-Człowieka

    «Jestem Wielkim Żebrakiem. Proszę was o jałmużnę najkosztowniejszą: proszę
    was o dusze. Ciągle ich poszukuję, a wy powinniście Mi pomagać… nasycić głód
    Mojego Serca, które szuka miłości, a znajduje ją tylko u niewielu. Ci bowiem,
    którzy nie dążą do doskonałości, są dla Mnie jak chleby odebrane Mi w 
    duchowym głodzie. Dajcie dusze waszemu Nauczycielowi strapionemu, że nie 
    jest kochany ani rozumiany…
    Dasiek

  • Dziś ” trzynasty” a więc wybieram się na Mszę Świętą o 20tej a po Niej procesja fatimska. Chcąc przypomnieć sobie te wydarzenia z 1917r odnalazłam wspomnienie tego dnia spisane przez s. Łucji , oto one:
    Treść objawień Matki Bożej w Fatimie w 1917 r.
    na podstawie Wspomnień Siostry Łucji – tekst zatwierdzony przez Biskupa diecezji Leiria
    Fatima, grudzień 2002

    „13 września 1917. Kiedy zbliżyła się godzina, przeciskałam się z Hiacyntą i Franciszkiem przez tłum ludzi, który nam ledwo pozwalał przejść. Ulice były pełne ludzi. Wszyscy chcieli nas widzieć i rozmawiać z nami. Tam się jeden drugiego nie bał. Wiele osób, nawet zacne panie i panowie przeciskali się przez tłum, który nas otaczał. Padali na kolana przed nami, prosząc, byśmy Matce Bożej przedstawili ich prośby. Inni, którzy nie mogli się do nas dostać, wołali z daleka:
    – „Na miłość Boską, proście Matkę Boską, żeby mi wyleczyła mego syna kalekę”.
    Ktoś inny wołał:
    – „Niech wyleczy moje niewidome dziecko”. A znowu inny:
    – „A moje jest głuche”. I znowu inny:
    – „Niech mi przyprowadzi z wojny do domu mego męża i mego syna”.
    – „Niech mi nawróci grzesznika”.
    – „Niech mnie uzdrowi z gruźlicy” itd.

    Tam ukazała się cała nędza biednej ludzkości, niektórzy krzyczeli z drzew, inni z muru, na którym siedzieli, aby nas zobaczyć, gdy przechodziliśmy. Jednym obiecując spełnienie ich życzeń, innym podając rękę, aby mogli się podnieść z ziemi, mogliśmy się dalej posuwać dzięki kilku mężczyznom, którzy nam torowali drogę przez tłum.
    Kiedy teraz czytam w Nowym Testamencie o tych cudownych scenach, które się zdarzały w Palestynie, kiedy Pan Jezus przechodził, przypominam sobie te, które jako dziecko mogłam przeżyć na ścieżkach i ulicach z Aljustrel do Fatimy do Cova da Iria. Dziękuję Bogu i ofiaruję Mu wiarę naszego dobrego ludu portugalskiego.

    Myślę, że jeżeli ci ludzie na kolana padali przed trojgiem biednych dzieci, jedynie dlatego, że z miłosierdzia Bożego doznały łaski rozmawiania z Matką Boską, to co by dopiero robili, gdyby widzieli przed sobą samego Jezusa Chrystusa? Więc dobrze, ale to wszystko do tego nie należy. Było to raczej poślizgnięcie się pióra w tym kierunku, do którego właściwie nie zmierzałam. Cierpliwości, znowu coś zbędnego! Nie usuwam jej jednak, aby nie niszczyć zeszytu.

    Doszliśmy wreszcie do Cova da Iria koło dębu skalnego i zaczęliśmy odmawiać różaniec z ludem.Wkrótce potem ujrzeliśmy odblask światła i następnie Naszą Panią nad dębem skalnym.
    – „Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również Nasz Pan, Matka Boża Bolesna i z Góry Karmelu, św. Józef z Dzieciątkiem Jezus, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noście go tylko w ciągu dnia”.
    – „Polecono mi, żebym Panią prosiła o wiele rzeczy: o uzdrowienie pewnego chorego i jednego głuchoniemego”.
    – „Tak, kilku uzdrowię, innych nie. W październiku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli”.
    I zaczynając się wznosić, znikła jak zwykle.”

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.