A będziesz miał skarb w Niebie…

A

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Ksiądz Roman Truba, do niedawna – Wikariusz w mojej rodzinnej Parafii, Kolega z Seminarium. Dziękując za życzliwość, życzę Bożego błogosławieństwa. Zapewniam o modlitwie!

Dzisiaj także przeżywam dziewiątą rocznicę zakończenia Pontyfikatu Papieża Benedykta XVI. Modlitwą wspierajmy Papieża Seniora, aby swoją modlitwą i mądrością mógł służyć Kościołowi, a Pan swoją łaską niech wynagrodzi Mu dobro, jakie podarował Kościołowi!

Moi Drodzy, przepraszam za opóźnienie w zamieszczeniu słówka, ale po wczorajszym powrocie ze Szklarskiej Poręby – i wczoraj, i dzisiaj od rana – było tyle różnych spraw, że dopiero teraz mogę spokojnie coś ogarnąć. Cieszę się, że Janek pomógł mi dzisiaj tym, że przygotował słówko – jak w każdy poniedziałek. Bardzo dziękuję Mu za to!

Zapraszam zatem do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim konkretnym, osobistym przesłaniem się zwraca? Duchu Święty, przyjdź, prosimy!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Poniedziałek 8 Tygodnia zwykłego, rok II,

28 lutego 2022.,

do czytań: 1 P 1,3–9; Mk 10,17–27

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PIOTRA APOSTOŁA:

Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie. Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą dla zbawienia, gotowego objawić się w czasie ostatecznym.

Dlatego radujecie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Chociaż Go nie widzieliście, miłujecie Go, teraz także nie widząc wierzycie w Niego, wierząc zaś ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary, zbawienie dusz.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”

Jezus mu rzekł: „Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę”.

On Mu rzekł: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości”.

Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: „Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego”. Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: „Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”.

A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: „Któż więc może się zbawić?”

Jezus spojrzał na nich i rzekł: „U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe”.

A OTO SŁÓWKO JANKA:

Siostry i Bracia, w dzisiejszym Słowie, które sam Bóg do nas kieruje, możemy usłyszeć dziś o tym, że nasza wiara w Boga ma ogromny sens! Św. Piotr, mówi nam dziś między innymi tak: Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz.

Moi Drodzy, jak dobrze wiemy, w ostatni czwartek, około czwartej rano, Rosja zaatakowała Ukrainę. Dla wielu ludzi jest to koszmar. Dla wielu ludzi jest to doświadczenie, którego nigdy nie zaznali. Dla wielu ludzi są to ostatnie spojrzenia na ten świat. Gdy ta wojna się rozpoczęła, to wieczorem, gdy wróciłem ze szkoły, zacząłem się zastanawiać nad życiem i po parunastu minutach stwierdziłem, że to życie, to nasze życie ziemskie, ta nasza doczesność jest bardzo krucha.

Nie wiadomo, kiedy to wszystko, na co oszczędzamy, inwestujemy i budujemy, tak po prostu się skończy, bo ktoś to może nam zepsuć, albo my sami umrzemy. I co będzie wtedy? Czy to wszystko, co budowaliśmy tu na ziemi, Pan uzna w swoich oczach i dostąpimy życia wiecznego? Czy jednak to będzie za mało na Niebo?

Tego nie wiemy, ale musimy się domyślać i rozmawiać o tym z Panem, czy to, co robimy tu, na Ziemi, raduje Pana, czy jednak nie, więc może by to zmienić?…

Lecz Jedno jest pewne: Bóg nigdy z nas nie zrezygnuję! Nieważne, w jakim wielkim grzechu będziemy umazani – na pewno nigdy z nas nie zrezygnuje! Bo tak, jak słyszymy dziś w Ewangelii, trzeba chcieć osiągnąć wieczne szczęście! Ten młody człowiek chciał, dlatego przyszedł do Jezusa.

Zwróćmy uwagę na jedną rzecz: ten młodzieniec przyszedł do Jezusa z konkretnym pytaniem! Ile razy my do Pana przychodzimy z różnorakimi pytaniami, albo czasem wcale nie mamy do Pana pytań. Musimy, moi Drodzy, przychodzić do Pana z konkretami. Z naszymi grzechami też. Musimy je nazywać po imieniu, a nie ogółem! Bo wtedy nasza rozmowa z Nim będzie jeszcze lepsza! Będzie się lepiej układać, bo chyba każdy lubi mieć rozmowę konkretną na temat, niż taką „na siłę”, wymuszoną, albo rozmowę o niczym.

W tej Ewangelii również padają bardzo mocne słowa, które brzmią tak: Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością i rzekł mu. Jezus zawsze na nas patrzy z miłością! Ponieważ On nas ogromnie kocha i cieszy się, gdy przychodzimy do Niego, ponieważ wtedy dajemy mu ogromny sygnał, że o Nim nie zapomnieliśmy – tak, jak On nigdy o nas nie zapomina. Nawet w najtrudniejszych chwilach życia – On zawsze jest z nami! Tylko, czy my umiemy go odnaleźć w tym wszystkim?

A na zakończenie posłużę się zdaniem z dzisiejszej Ewangelii: Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony… Odpowiedzmy sobie na pytanie: Czy ja, po każdej Eucharystii, po każdej spowiedzi, po każdej modlitwie – odchodzę radosny, pełen nadziei, czy też na odwrót, czyli tak jak ten młodzieniec, który odszedł zasmucony?…

12 komentarzy

  • Benedicto XVI, Summo Pontifici emerito et universali Patri: pax, vita et salus perpetua; ut felix, faustum, sanctusque sit!
    Maria, Salus populi Romani, ora pro eo!

    • Ilustrissima et doctissima Domina Elena… Maria numquam populum Romanum servavit. Lupanaria pontificia per saecula lucrum Sanctae Sedi attulerunt ac iucundum populo conuiuium.
      Priapus salus Populi Romani fuit – est – erit.
      Hoc est quod Dominus vult.
      Amen…
      Ave et vale…

      • Nigdy nie zrozumiem czy to przez chorobę, czy z nienawisci do ludzi a pewnie przede wszystkim do siebie samego plujesz jadem wokół. To z bezsilności wchodzisz na takie strony, opluwasz i ciekawe na jak długo ci ulży 🙂 wszystko stawiam na to, że na chwilę i szukasz by dalej pluć. Stań przed lustrem

          • Człowieku, zluzuj! Proszę! Cieszę się, że jesteś z nami, ale po co wprowadzasz ciągle atmosferę złośliwej konfrontacji? Mało mamy wojen i konfliktów wokół siebie?
            xJ

  • Witam KS. Jacku chciałam się podzielić dzisiejszym dniem bo byłam u mojej babci która skończy w tym roku 95 lat żeby pokazać jej moja najmłodsza corcie czyli już 18 prawnuczke babcia doczekała i tak mi opowiadała że wojna to straszne zło że ona przeżyła wojna 2 swiatowa i wie jak to jest i tak mówiła po co ta wojna w tym nic dobrego nie ma jak bomby lecą na głowę widać w babci było takie przerażenie smutek i zło że ktoś znów wojna wywołał módlmy się za to żeby s,było wojna wystąpiła i dobry Bóg się nad nami ulitowal szczęść Boże dobrej nocy

    • Trudno się dziwić przerażeniu Babci… Ona doskonale wie, co mówi – bo tyle przeżyła. Razem z Nią módlmy się o pokój! I o nawrócenie dla tych nieszczęśliwych, pogubionych, chorych z nienawiści ludzi, którzy zabijają niewinnych ludzi!
      xJ

  • Dzisiaj Pan Jezus zaprasza mnie by iść dalej, iść za Nim. Decyzja jest moja. Chodzi o moje życie.

    My, którzy idziemy za Panem, nie wiemy co jest za zakrętem, ale ponieważ idziemy z Nim, możemy być pewni, że ukaże się nam interesujący widok. My, idący za Panem, nie mamy łatwej, prostej drogi. Żebyśmy mogli stawać się święci, a Pan Jezus tego pragnie dla każdego z nas, stawia na naszej drodze niewygodne sprawy, trudnych ludzi (w tym świetnie władających łaciną :-), skomplikowane wydarzenia, abyśmy mogli wzrastać. Innymi słowy, mówi: ćwiczcie się w trudach, lecz pamiętajcie zawsze o Mojej miłości, Ja nie dopuszczę na was ciężaru, którego byście nie udźwignęli.

    • Z tym świetnym władaniem łaciną przez owych ludzi bym nie przesadzał…
      A co do pójścia za Jezusem – to gwarancja tego, że pójdzie się właściwą drogą. Choćby nieznaną, ale jeżeli za Jezusem – to na pewno bezpieczną!
      xJ

      • Myślę, że my ludzie „widzimy” w życiu tylko do pierwszego zakrętu. Dalej widzi tylko Bóg. Dlatego trzeba Mu ufać:)

        • Zdecydowanie! Albo zadowolimy się ochłapami wątpliwej przyjemności, serwowanej przez mistrza kłamstwa, albo czeka nas najwspanialsza podróż.
          PS. Mam poczucie, że to co się dzieje, to nie dzieje się na prawdę, że to tylko sen… takie oderwanie od rzeczywistości.

          • Chodzi o wojnę? Niestety, to nie sen… To rzeczywistość, którą ludzie fundują ludziom…
            xJ

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.