Gdybyś…

G

Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Wojciech Wałachowski – w swoim czasie: Lektor w Parafii w Żelechowie i Prezes tamtejszej Służy liturgicznej. Dziękując za tamtą świetną naszą współpracę – życzę Bożego błogosławieństwa i o nie modlę się bardzo gorąco.

A ja pozdrawiam Was z Lublina, dokąd dotarłem już po północy. Od rana trochę spraw i telefonów, stąd niejakie opóźnienie słówka, za co przepraszam. Dzisiaj planuję cały dzień na miejscu, na pracy i modlitwie, w oczekiwaniu na „szpeców” od telewizji i internetu, w związku z przejęciem tych usług przez nową firmę.

O 18:00 planuję Mszę Świętą w „mojej” Parafii Świętego Jana Kantego, a po niej – wizytę Profesora Pawła Buconia, mojego Przyjaciela, a wręcz młodszego Brata, z czasów wspólnej służby lektorskiej w naszej Parafii, w Białej Podlaskiej. Później Paweł z Rodzicami i Siostrą przeprowadzili się do Lublina, gdzie dzisiaj jest Wykładowcą prawa na KUL, Sędzią Sądu Najwyższego, a tak w ogóle – to świeckim Szafarzem Komunii Świętej. Bo jest to Człowiek bardzo głębokiej wiary.

I tak w ogóle – to jest to Człowiek bardzo, ale to bardzo mi bliski. Taką ciekawostką jest, iż jest On ode mnie młodszy równo cztery lata – bo mamy ten sam dzień urodzin!

I właśnie kilka dni temu Paweł zadzwonił w innej sprawie, natomiast w trakcie rozmowy doszliśmy do wniosku, że zdecydowanie za długo już się nie widzieliśmy! A przecież w Lublinie mieszkamy w odległości kilu ulic – w tej samej części miasta. Stąd pomysł dzisiejszego spotkania. Niezmiernie się z niego cieszę! I nastawiam na kapitalną rozmowę! Zresztą – jak zawsze.

A oto jeszcze – ważne zaproszenie na niedzielę:

https://siedlce.podlasie24.pl/kosciol/w-poszukiwaniu-nadziei-rekolekcje-adwentowe-dla-srodowiska-akademickiego-20251212095823?_gl=1*8igole*_gcl_au*MTQyMTY0NTM2NS4xNzY0NTQ1NjIx*_ga*MTI1ODA1MjQyMC4xNjk4NDg5MDA1*_ga_8H7CG4ZCTH*czE3NjU1MzQxODQkbzE2MDgkZzAkdDE3NjU1MzQxODQkajYwJGwwJGgxOTE5Njk0NTk3

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co konkretnie – właśnie do mnie, osobiście – mówi dzisiaj Pan? Duchu Święty, rozjaśnij umysły i serca!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Piątek 2 Tygodnia Adwentu,

12 grudnia 2025., 

do czytań: Iz 48,17–19; Mt 11,16–19

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA IZAJASZA:

Tak mówi Pan, twój Odkupiciel,

Święty Izraela:

Jam jest Pan, twój Bóg,

pouczający cię w tym, co pożyteczne,

kierujący tobą na drodze, którą kroczysz.

O, gdybyś zważał na me przykazania,

stałby się twój pokój jak rzeka,

a sprawiedliwość twoja jak morskie fale.

Twoje potomstwo byłoby jak piasek,

i jak jego ziarnka twoje latorośle.

Nigdy by nie usunięto ani wymazano

twego imienia sprzed mego oblicza!”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus powiedział do tłumów: „Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest ono do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: «Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili». Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: «Zły duch go opętał». Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije, a oni mówią: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny”.

Dość mocno zwraca na siebie uwagę to stwierdzenie Boga, jakie dzisiaj słyszymy w pierwszym czytaniu: O, gdybyś zważał na me przykazania… A potem – cała lista przejawów pomyślności, radości i szczęścia, kiedy to właśnie się stanie. Słyszymy bowiem: stałby się twój pokój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale. Twoje potomstwo byłoby jak piasek, i jak jego ziarnka twoje latorośle. Nigdy by nie usunięto ani wymazano twego imienia sprzed mego oblicza!

Piękne to przejawy Bożego działania, piękne przejawy dobra! Ale wszystko to opatrzone partykułą: „by”, a więc – tryb przypuszczający. To wszystko stałoby się, gdyby… no, właśnie, gdyby co? Słyszymy bardzo dokładnie jedno krótkie stwierdzenie, wypowiedziane przez Boga, za pośrednictwem Proroka: O, gdybyś zważał na me przykazania…

Już samo to westchnienie na początku: O, gdybyś… pokazuje, jak bardzo Bogu zależy na tym, żeby człowiek naprawdę Jego przykazań przestrzegał, a jak bardzo wydaje się to na ten moment odległe i mało realne. Oczywiście, nie wiemy, czy Bóg tak dokładnie myślał w momencie, w którym te słowa wypowiedział, bo bardzo możliwym jest, że jednak nie traci nadziei na to, że człowiek będzie owych przykazań przestrzegał. Zwłaszcza, jeżeli nieco wcześniej padły słowa: Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię w tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz.

To jest właśnie argumentem za tym, by Boga słuchać i Jego przykazań przestrzegać – to właśnie, że Bóg naprawdę chce dobra człowieka! Zależy Mu na człowieku. Bo go bardzo kocha! I na pewno nie chciałby dla niego niczego złego. Dlatego właśnie poucza człowieka w tym, co pożyteczne – i dobrze kieruje go na drogach życia. I chce mu dać tak wiele dobra, ale blokada jest w samym człowieku.

A tę blokadę stanowi opór w ludzkim sercu – opór przed Bogiem i przed wypełnianiem Jego woli. Moglibyśmy – w świetle usłyszanych słów – powiedzieć, iż jest to opór zupełnie irracjonalny, bo przecież człowiek tylko traci na tym, że nie słucha Boga i Jego przykazań nie zachowuje. Przecież to nie Bóg na tym traci i nie Jego dotyka taka postawa. Owszem, możemy dodać, że Bogu – tak trochę po ludzku sprawę ujmując – jest smutno i przykro, że człowiek, czyli Jego umiłowane dziecko, schodzi na złe drogi i sam sobie szkodzi. Ale On sam, Bóg, na tym nie traci. I nie dał nam swoich przykazań po to, aby nam pokazać, „kto tu rządzi”.

Raz jeszcze z mocą podkreślmy: dał nam je po to, aby nas poprowadzić prostą drogą i aby w ten sposób nam pomóc! Tak, aby pomóc nam w osiągnięciu prawdziwego szczęścia, aby nas tym szczęściem i tym błogosławieństwem obdarzyć. Ale to od nas zależy, czy je przyjmiemy – na ile się na nie otworzymy.

Czy nie jest bowiem tak, jak o tym mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii: Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest ono do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: «Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili». Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: «Zły duch go opętał». Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije, a oni mówią: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny.

Zatem, Bóg jest w swoim obdarowywaniu jednolity i zdecydowany. To człowiek jest kapryśny – i albo przyjmie Boże dary, albo nie przyjmie. Bo może uzna, że one… nie takie, jakich by chciał, albo nie w tym czasie, albo… jeszcze coś tam. A może ma jakąś blokadę, założoną na serce – taką, która w ogóle odrzuca jakiekolwiek sygnały od Boga.

Właśnie! To dzisiejsze Słowo uświadamia nam jedną, niezwykle ważną prawdę: w naszych relacjach z Bogiem naprawdę bardzo, ale to bardzo dużo zależy od naszego osobistego nastawienia. Dlatego jeżeli stwierdzamy, że modlimy się o coś, a tego nie otrzymujemy; albo nasze życie układa się zupełnie nie tak, jak byśmy chcieli; albo stwierdzamy częsty smutek, przygnębienie, poczucie bezsensu tego, co robimy i do czego dążymy; albo jakieś ogólne zniechęcenie do czegokolwiek; albo taką świadomość, że sytuacja coraz bardziej „wymyka się nam spod kontroli”, to dobrze zastanówmy się, czy to aby na pewno jest wynikiem negatywnego nastawienia do nas ze strony Boga… I czy to po Jego stronie leży przyczyna takiego stanu rzeczy…

A jeżeli nawet takie przekonanie pojawi się w naszym umyśle i sercu, to zadajmy sobie takie proste pytanie: Dlaczego Bóg miałby nas tak traktować? Dlaczego chciałby nam życie uprzykrzyć? Dlaczego nie chciałby nam dać swoich darów i łask? Czyżby był o nie jakoś zazdrosny, czyżby chciał nam ich poskąpić? Oczywiście, że nie! On by nam chciał dać jak najwięcej! Ale to nasze serca są tak mało pojemne na Jego dary. A czasami – zupełnie zamknięte.

Stąd też warto sobie dzisiaj, w tym kolejnym dniu Adwentu – mniej więcej, w jego połowie – odpowiedzieć na pytanie o swoje osobiste słuchanie Bożego słowa, o swoje życie sakramentalne, a więc systematyczność w Spowiedzi i Komunii Świętej, ale też o swoje wewnętrzne nastawienie do tych darów; swoją modlitwę, a więc jej częstotliwość, skupienie i pobożność, z jaką ją zanosimy; a wreszcie – o swoje wypełnianie Bożych przykazań na co dzień.

Musimy naprawdę zrewidować swoje postawy i swoje zachowania i swoje nastawienia, zanim zaczniemy mieć pretensje do Pana, że przecież przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili. Czy to jednak nie po naszej stronie leży przyczyna tego, że nie otrzymujemy tak wielu Bożych darów? Czy nam ta Boża łaska nie „przecieka przez palce” – jak woda, której chcielibyśmy się napić ze źródła, dlatego próbujemy jej nabrać garściami, ale ona nam gdzieś tam umyka?…

Dlatego żeby się napić, to musimy wiele razy jej zaczerpnąć. A potok płynie i płynie – i nie sposób, abyśmy wypili go w całości. W porównaniu z tym, co uda nam się zaczerpnąć, to tej wody jest dużo, dużo więcej! Prawdziwy ogrom! My tylko trochę zaczerpniemy.

I podobnie jest z Bożą łaską i Bożymi darami – tyle, że w stopniu o wiele większym. Bo Bożych darów jest o wiele więcej niż wody, płynącej w jakimkolwiek potoku! Czy we wszystkich potokach na świecie! I Bóg chętnie by ich nam udzielił. O ile – byśmy wypełniali Jego przykazania, byśmy pełnili Jego wolę i byśmy szli bez ociągania się i bez schodzenia na boczne tory – a jedynie po drodze, którą On nam wskaże! O ile by się wtedy stało dużo dobrego! Oby się stało! Obyśmy bardziej – jak najbardziej – codziennie otwierali się na Pana i na Jego łaskę. Codziennie! Już dzisiaj! Już teraz!

Bo mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.