Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:
►Ksiądz Jacek Wojdat, Kolega z roku Święceń;
►Ksiądz Jacek Szostakiewicz, starszy Kolega, pochodzący z mojej rodzinnej Parafii, Proboszcz Parafii Błogosławionych Męczenników Podlaskich w Siedlcach.
►Ksiądz Jacek Guz – Proboszcz i Kustosz Sanktuarium Męczenników Podlaskich w Pratulinie.
Niech Im Pan błogosławi i ciągle wzmacnia Ich kapłańską gorliwość. Zapewniam o modlitwie!
A ja dzisiaj przez cały dzień będę uczestniczył w Rekolekcjach, prowadzonych w Domu Rekolekcyjnym, funkcjonującym przy naszym diecezjalnym Seminarium, w ramach Centrum Formacji Kapłańskiej. Rekolekcjom przewodniczy Ksiądz Biskup Henryk Tomasik, a ich główną myślą są słowa: Idźcie… Zobaczcie… Bądźcie odważni i przynieście coś z owoców… (Lb 13,1–33)
Już wczorajsza pierwsza konferencja pokazała mi, że Ksiądz Biskup – tak, jak za naszych czasów w Seminarium i jak przez całą swoją dotychczasową posługę – jest bardzo mocno przejęty sprawami Kościoła i cały czas ma bardzo dużo do powiedzenia tym, do których mówi, gdyż jest to Człowiek wielkiej duchowej głębi, ogromnej ludzkiej klasy i pasterskiej troski. Jego posługa i Jego nauczanie zawsze było – i, jak widać, nadal jest – na najwyższym poziomie! Słuchając konferencji Księdza Biskupa, staram się prowadzić notatki – tak, jak czynię to na wszystkich, prowadzonych przez kogoś, rekolekcjach kapłańskich. I widzę, że jest co zanotować.
Niech Pan będzie uwielbiony w tym pięknym dziele, jakie od tylu lat realizuje Ksiądz Biskup Henryk Tomasik!
A teraz już zapraszam do pochylenia się na Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Dziękuję, że pomimo tak wielu form zaangażowania w różne dobre dzieła – znajduje czas na to, by co tydzień poświęcić naprawdę niemało czasy, by przygotować swoje solidne, głębokie, przemodlone i przemyślane rozważanie. Dzisiaj znowu bardzo głęboka treść i kilka mocnych, kluczowych stwierdzeń, które wyraźnie zwracają na siebie uwagę. Bardzo dziękuję za ten niezwykle hojny dar Szymonowego serca i intelektu, jaki otrzymujemy!
Zatem, co konkretnie mówi do mnie dziś Pan? Duchu Święty, rozjaśnij umysły i serca!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Wtorek 5 Tygodnia zwykłego, rok II,
Wspomnienie Św. Św. Scholastyki, Dziewicy,
10 lutego 2026.,
do czytań: 1 Krl 8,22–23.27–30; Mk 7,1–13
CZYTANIE Z PIERWSZEJ KSIĘGI KRÓLEWSKIEJ:
Salomon stanął przed ołtarzem Pana wobec całego zgromadzenia izraelskiego i wyciągnąwszy ręce do nieba, rzekł:
„O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga jak Ty ani w górze na niebie, ani w dole na ziemi, tak zachowującego przymierze i łaskę względem Twoich sług, którzy czczą Cię z całego swego serca.
Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem. Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj to wołanie i tę modlitwę, w której dziś Twój sługa stara się ubłagać Cię o to, aby w nocy i w dzień Twoje oczy patrzyły na tę świątynię. Jest to miejsce, o którym powiedziałeś: «Tam będzie moje imię», tak aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu.
Dlatego wysłuchaj błaganie Twego sługi i Twego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj na miejscu Twego przebywania w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz”.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:
U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nieumytymi rękami. Faryzeusze bowiem i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.
Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?”
Odpowiedział im: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was obłudnikach, jak jest napisane: «Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad, podanych przez ludzi». Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie”.
I mówił do nich: „Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: «Czcij ojca swego i matkę swoją» oraz: «Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie». A wy mówicie: «Jeśli kto powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie», to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki: I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie”.
A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:
Nasze działania mają nas przybliżać do Boga. To nie tylko Bóg ma się do nas przybliżać, lecz także my do Niego. On zrobił już wszystko, aby nam pokazać, że jest blisko nas. Pozostaje tylko kwestia naszego wyboru. Co zatem przybliża mnie do Boga?
Jednym ze sposobów, a właściwie miejscem, przez które możemy być bliżej Boga, jest Jego świątynia. W pierwszym czytaniu słyszymy historię poświęcenia świątyni przez króla Salomona. Zdajemy sobie oczywiście sprawę z tego, że to nie w świątyni mieszka Bóg. Bóg nie potrzebuje świątyń – to my ich potrzebujemy jako miejsca rozmowy z Nim. Król Salomon właśnie o to prosi, aby to miejsce było miejscem specjalnym: Dlatego wysłuchaj błaganie sługi Twego i Twojego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj w miejscu Twego przebywania – w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz.
Świątynia jest domem Boga na ziemi, cieniem i zapowiedzią tego domu, do którego dąży ludzka dusza. Czytamy bowiem w psalmie: Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich. Bóg jest naszym Ojcem, a każdy ojciec pragnie, aby jego dzieci miały u niego bezpieczne schronienie. Azyl, który pozwoli oderwać się od codziennych napięć i odpocząć od przytłaczających spraw. Nie jest to jednak takie łatwe, bo dzisiejsza codzienność robi wszystko, abyśmy nie zwalniali, wmawiając nam, że każdy postój, każde wytchnienie – powoduje uwstecznienie.
A przecież każdy potrzebuje wytchnienia! Każdy potrzebuje miejsca, w którym można odpocząć. Często dla nas takim miejscem jest nasz dom, lecz dla wielu z nas tym drugim domem, a może czasem nawet jedynym – jest świątynia. Dom, w którym jest relacja, w którym można się zatrzymać. Gdzie dobre wspomnienia pozwalają na chwilę oderwać się od teraźniejszości, a cisza i spokój pozwalają zregenerować siły. Właśnie ten nasz dom – tutaj na ziemi – pozwala nam walczyć z codziennymi trudnościami, a nie uciekać przed nimi!
Posiadanie takiej bezpiecznej przystani nie powoduje od razu, że będzie łatwiej. Bo ten zwariowany świat zrobi wszystko, aby nas od tego miejsca odciągnąć. Bardzo łatwo można to zweryfikować, odpowiadając sobie na pytania: Kiedy ostatni raz byłem w swoim rodzinnym domu? Kiedy ostatnio spotkałem się ze swoimi bliskimi? Albo: Jak często wypada mi coś „ważniejszego”, gdy planuję pójść do kościoła? Dochodzimy tu do pewnego paradoksu: żeby naprawdę odpocząć, najpierw trzeba się solidnie o to postarać. Słowami zachęty podjęcia się tego wysiłku mogą być jednak słowa psalmisty: Wolę stać w progu domu mojego Boga, niż mieszkać w namiotach grzeszników. To spotkanie i żywa relacja z Bogiem sprawiają, że do Niego się przybliżamy.
Kolejna rzecz, jaka przybliża nas do Boga, to są jego przykazania. Czytamy dzisiaj w aklamacji: Nakłoń me serce do Twoich napomnień, obdarz mnie łaską Twojego Prawa. Ewangelia natomiast wskazuje, jak to Prawo należy rozumieć, aby nie było tylko podwaliną pod jakieś nasze idee, ale żeby przynosiło realne korzyści człowiekowi. Chrystus nazywa faryzeuszy i kilku uczonych w Piśmie obłudnikami, bo zrobili oni z Bożego Prawa jakąś swoją tradycję.
Mówi do nich: Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, oraz: „Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie”. A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki. I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą sobie przekazaliście.
Tylko jak się w tym wszystkim odnaleźć? Żyjemy w świecie prawa: karnego, cywilnego, podatkowego, pracy… A tutaj jeszcze Prawo Boże – prawo moralne, którego nie znajdziemy w kodeksach czy ustawach i którego nie rozstrzyga sąd, lecz nasze sumienie.
Znamy dziesięć przykazań Bożych, znamy stanowisko Kościoła w różnych kwestiach, mówiące co jest dobre, a co złe. Można jednak zauważyć, że dzisiejszy świat kompletnie ignoruje Prawo Boże, a sami ludzie często ignorują głos własnego sumienia.
Świat oczywiście daje nam alternatywne prawo, które brzmi: rób to, na co masz ochotę. To często doprowadza do tragedii – zresztą wystarczy włączyć na chwilę telewizję i posłuchać o różnych aferach, przestępstwach, które często uderzają w godność i życie drugiego człowieka. Mamy oczywiście prawo karne i przestępcy są karani za swoje przewinienia. To prawo jednak działa już bardziej „po fakcie”, a często nie działa w ogóle, gdy przestępcą jest ktoś wpływowy lub bogaty.
Potrzebujemy norm i praw – szczególnie tego Prawa, które pochodzi od Boga, bo tylko ono może doprowadzić nas do Doskonałości. Zwłaszcza, że tak naprawdę nie jest ono trudne do zapamiętania, bowiem zawiera się w słowach św. Augustyna: KOCHAJ – I RÓB CO CHCESZ!
