Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywają:
►Anna Racinowska – nasza stała Komentatorka, której przy tej okazji wyrażam wielką wdzięczność za każde słowo i każdą myśl, jakimi nas obdarza;
►Marek Szeląg – bliski mi Człowiek z Parafii w Celestynowie;
►Karol Kulikowski – za moich czasów: Lektor na moim pierwszym wikariacie, w Parafii Radoryż Kościelny.
Imieniny natomiast przeżywa Robert Pogorzelski, także nasz częsty Komentator, życzliwy mi Człowiek z Parafii Ojca Pio w Warszawie, gdzie przez rok pracowałem.
Ja zaś bardzo serdecznie pozdrawiam Was z Lublina, gdzie wczoraj wieczorem długo rozmawialiśmy z Szymonem Salą, o czym wczoraj pisałem. Bardzo dziękuję za tę głęboką i totalnie szczerą rozmowę, która bardzo podniosła mnie na duchu. Jeszcze bardziej, niż dotychczas, będę wspierał modlitwą Szymona i naszą przyjaźń – i to intensywne wychodzenie Szymona do ludzi: czy to z posługą nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej, czy ze słowem Bożym, tak mądrze rozważanym na naszym forum, czy na wiele innych, codziennych sposobów!
Drodzy moi, jak pisałem tu, na naszym forum, w ostatnią niedzielę przewodniczyłem Uroczystości odpustowej w Parafii w Kobylanach. W najbliższą niedzielę będzie tam znowu uroczyście:
https://podlasie24.pl/kosciol/kosciol-w-kobylanach-bedzie-konsekrowany-20260416171350
W imieniu Księdza Pawła Kobiałki – Proboszcza Parafii – zapraszam do udziału, albo do obejrzenia transmisji w TV FARO.
A ja dzisiaj przez cały dzień będę na miejscu, w Lublinie, a o 18:00 zamierzam koncelebrować Mszę Świętą w Parafii Jana Kantego. Jeżeli ktoś chce połączyć się ze mną w modlitwie drogą internetową, to zapraszam:
https://www.youtube.com/c/Parafia%C5%9BwJanaKantegowLublinie/streams
A jeszcze wcześniej, bo o 17:00 – pomogę tam przy spowiadaniu Młodzieży, przygotowującej się do Sakramentu Bierzmowania.
Teraz zaś zapraszam – przepraszając za opóźnienie, nieco ode mnie niezależne – do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co Pan konkretnie do mnie mówi – właśnie przez to Słowo?… Duchu Święty, pomóż wsłuchać się i odkryć to jedyna i ważne przesłanie.
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Piątek 2 Tygodnia Wielkanocy,
17 kwietnia 2026.,
do czytań: Dz 5,34–42; J 6,1–15
CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
Pewien faryzeusz, imieniem Gamaliel, uczony w Prawie i poważany przez cały lud, kazał na chwilę usunąć apostołów i zabrał głos w Radzie. Przemówił do nich: „Mężowie izraelscy! Zastanówcie się dobrze, co macie uczynić z tymi ludźmi. Bo niedawno temu wystąpił Teodas, podając się za kogoś niezwykłego. Przyłączyło się do niego około czterystu ludzi; został on zabity, a wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni i ślad po nich zaginął. Potem podczas spisu ludności wystąpił Judasz Galilejczyk i pociągnął lud za sobą. Zginął sam i wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni.
Zatem i teraz wam mówię: Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich. Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem”. Usłuchali go.
A przywoławszy apostołów kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa.
Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił na tych, którzy chorowali.
Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha.
Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: „Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?” A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić.
Odpowiedział Mu Filip: „Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać”.
Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: „Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?”
Jezus zatem rzekł: „Każcie ludziom usiąść”. A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy.
Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: „Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło”. Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów.
A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: „Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat”. Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.
Wielki szacunek – chyba się z tym zgodzimy wszyscy – należy się mądremu i sprawiedliwemu Gamalielowi, który chociaż był jednym ze stronnictwa, tak mocno oskarżającego, a wręcz prześladującego młody Kościół, czyli faryzeuszy, to jednak nie popłynął na tej fali i odważył się sprzeciwić „obowiązującej linii politycznej”, albo też „obowiązującemu przekazowi”, płynącemu dla tej formacji „z góry”.
A mówiąc: „z góry” – nie myślimy absolutnie o Bogu, bo faryzeusze stworzyli sami sobie własną „górę”, sami uznali się za „górę”, za zwierzchników ludu, czyniąc z Boga tylko swoistą przykrywkę dla swoich własnych, małych i podłych machinacji. Gamaliel – chociaż także faryzeusz – jednak pokazał inny styl. A nie musiał się nawet specjalnie wysilać, nie musiał wyszukiwać jakichś nadzwyczajnych sposobów na ratowanie Apostołów, nie musiał też szukać wyjątkowo przekonujących i nadzwyczajnie mocnych argumentów. Wystarczyło bowiem, że zastosował normalne zasady zdrowego rozsądku i trzeźwego myślenia.
Słyszeliśmy bowiem jego naprawdę mądrą i logiczną, a jakże prostą i wręcz oczywistą argumentację: Mężowie izraelscy! Zastanówcie się dobrze, co macie uczynić z tymi ludźmi. Bo niedawno temu wystąpił Teodas, podając się za kogoś niezwykłego. Przyłączyło się do niego około czterystu ludzi; został on zabity, a wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni i ślad po nich zaginął. Potem podczas spisu ludności wystąpił Judasz Galilejczyk i pociągnął lud za sobą. Zginął sam i wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni.
A z tego mogły wyniknąć tylko takie – równie oczywiste wnioski: Zatem i teraz wam mówię: Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich. Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem.
To ostatnie zdanie – przyznajmy – jest naprawdę mocne i chyba tak zostało potraktowane przez rozmówców Gamaliela. Bo ostatecznie postanowili posłuchać go i Apostołów uwolnić. Owszem, chociaż tyle sobie „uszczknęli” z planów swojej zemsty, że kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. Ale raczej nie mieli najmniejszych wątpliwości, że Apostołowie nadal będą głosić Dobrą Nowinę. Co zresztą uczynili zaraz potem, kiedy zostali uwolnieni. Natomiast chłosta… no, cóż… Stała się. Nie udało się jej w tamtym momencie uniknąć. Ale i ona też niczego nie zmieniła.
Udało się jednak sprawiedliwemu Gamalielowi – w tamtym momencie – uratować w ogóle życie Apostołów. Jeszcze raz podkreślmy: nie wyszukując specjalnych argumentów, tylko odwołując się do powszechnie znanych faktów z niezbyt odległego czasu, a do tego – o czym nie możemy zapomnieć – mając tak wielki autorytet, jakim się cieszył. Wszak Autor biblijny napisał o nim dzisiaj, iż był on poważany przez cały lud! Z tym reszta rady musiała się liczyć – bez względu na to, co sami o Gamalielu myśleli. Może jednak myśleli podobnie?… Inaczej – czy by go posłuchali?
W każdym razie, na pewno cała ta sytuacja pokazuje, że zarówno świadectwo, dawane wierze, jak i jej obrona – mogą dokonywać się na drodze… rozumowej! My to oczywiście dobrze wiemy, bo jesteśmy w stanie na pewno wskazać przynajmniej kilkoro świętych, którzy na tej drodze wiarę sami odnaleźli lub pogłębili – i pomogli innym odnaleźć ją lub pogłębić. Ale dobrze to sobie dzisiaj na nowo uświadomić, kiedy podejmujemy codzienne obowiązki domowe – ale także te szkolne, zawodowe czy studenckie – że wszystkie one są dla nas przestrzenią do dawania świadectwa wierze.
Naprawdę, nie musimy – póki co i oby nigdy – przelewać krwi. Nie musimy znosić – póki co i oby nigdy – żadnej chłosty czy innych tortur fizycznych. Chociaż czasami uderzenie słowem mocniej boli, niż uderzenie batem – to też fakt. Ale to już inna sprawa. Natomiast na pewno musimy bardziej docenić rolę i znaczenie trzeźwego myślenia i zdrowego rozsądku – w naszej codzienności. I na tej drodze odkrywać wiarę i ją pogłębiać.
Bo nasza wiara – święta wiara katolicka – jest na wskroś życiowa, realna, bardzo sensowna i pod każdym względem logiczna. Chociaż oczywiście dotyczy naszego odniesienia do Boga i do całej sfery niebieskiej – zupełnie nieuchwytnej dla ludzkiego postrzegania i doświadczenia – to jednak zasady naszej wiary są bardzo mądre i logiczne. I naprawdę życiowe!
Tak, odnoszą się one wprost i bezpośrednio do naszej rzeczywistości – tak, do tej obecnej naszej rzeczywistości, ze wszystkimi jej uwarunkowaniami i wymaganiami. I trudnościami.
Tylko bądźmy wierni Jezusowi we wszystkim! Nie bójmy się Mu bezgranicznie zaufać! Uwierzmy we wszystko, co do nas mówi, czego nas naucza. Tak, jak uwierzyło tych pięć tysięcy mężczyzn, a z nimi zapewne tyle samo kobiet i dzieci, które słuchały Jezusa, w ogóle nie myśląc o tym, co chyba najbardziej realne i wręcz fizycznie doświadczalne, jak jedzenie. Dla tych ludzi to właśnie nauka Boża okazała się czymś tak bardzo realnym i odpowiadającym na ich pragnienia i oczekiwania, że aż… zapomnieli się najeść!
To właśnie słowa Jezusa okazały się czymś tak bezpośrednio „przystającym” do ich rzeczywistości, że na drugi plan poszedł fizyczny głód. Najpierw nasycili głód duchowy, a o tym fizycznym wręcz zapomnieli – aż sam Jezus musiał się o jego zaspokojenie zatroszczyć.
Zatem – nauka Jezusa nie jest czymś oderwanym od rzeczywistości, nie jest jakąś baśnią, fantazją, czy mitem z przeszłości. Niech więc niczym takim nie będzie nigdy nasza wiara! Niech realnie wpływa ona na naszą codzienną rzeczywistość. Z pełnym zachowaniem zasad zdrowego rozsądku i trzeźwego myślenia!

Bardzo dziękuję za pamięć Ks. Jacku! Szczęść Boże! Serdecznie Pozdrawiam.
Bożego błogosławieństwa na każdy dzień i wszelkich łask dla Ani Raciborskiej z okazji urodzin aby Bóg obdarzał Cię zdrowiem i swoją mądrością.
Wszystkiego najlepszego z okazji imienin i Bożego błogosławieństwa dla Roberta .
Niech Maryja otacza Was swoją opieką.