Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym rocznicę zawarcia sakramentalnego Małżeństwa przeżywają Izabela i Michał Jarońcowie. Michał był Ministrantem w Parafii mojego pierwszego wikariatu.
Urodziny natomiast przeżywa Paweł Baczkura, należący w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot.
Wszystkim świętującym dziś życzę odwagi i światła do mocnego i przekonującego świadczenia o Chrystusie Zmartwychwstałym. Zapewniam o modlitwie!
Drodzy moi, pozdrawiam Was z Siedlec, gdzie dzisiaj udam się o 10:00 na dyżur duszpasterski na Wydziały przy ulicy Prusa – do 15:00 – a potem jestem już „u siebie”, czyli w Duszpasterstwie, gdzie o 18:00 będę miał zaszczyt i radość podjąć Panią Doktor Joannę Borowicz – piszącą niekiedy (oczywiście – zbyt rzadko!) na naszym forum jako J.B – na spokojną rozmowę. Już teraz bardzo się cieszę z tego spotkania i ponownie serdecznie zapraszam!
Teraz natomiast zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Dzisiaj logiczne i rzeczowe rozważanie o tym, czym jest, a czym nie jest wiara. Jak to zawsze u Szymona – rozważanie jest wnikliwe, dociekliwe, logiczne i głębokie. Szymon zwykle spogląda na poszczególne problemy i zagadnienia z kilku stron, wyraźnie lubi taką swoistą finezję myśli, czego wyrazem są nieraz śmiałe i intrygujące skojarzenia, pytania, refleksje… Bardzo dziękuję Szymonowi za to, że prowadzi nas tymi meandrami myślowymi, pomagając nam spojrzeć na sprawy Boże i sprawy wiary z różnych stron.
A ponieważ wiem, jak Szymon przygotowuje się do pisania słówka i z jakim wewnętrznym nastawieniem je pisze, przeto jestem przekonany, że to Pan sam przez Niego do nas mówi! Bo daje On naszemu Panu swoje otwarte serce i czas, aby mógł przez Jego rozważania do nas mówić. Niech Panu naszemu będą za to wielkie dzięki! I wielkie dzięki Szymonowi – za to, że każdy poniedziałkowy wieczór to w jego programie dnia czas zarezerwowany na przygotowanie słówko do nas!
Zatem, co Pan konkretnie do mnie mówi? Niech Duch Święty będzie naszym światłem i natchnieniem!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Wtorek 4 Tygodnia Wielkanocnego,
28 kwietnia 2026.,
do czytań: Dz 11,19–26; J 10,22–30
CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
Ci, których rozproszyło prześladowanie, jakie wybuchło z powodu Szczepana, dotarli aż do Fenicji, na Cypr i do Antiochii, głosząc słowo samym tylko Żydom. Niektórzy z nich pochodzili z Cypru i z Cyreny. Oni to po przybyciu do Antiochii przemawiali też do Greków i opowiadali Dobrą Nowinę o Panu Jezusie. A ręka Pańska była z nimi, bo wielka liczba uwierzyła i nawróciła się do Pana.
Wieść o tym doszła do uszu Kościoła w Jerozolimie. Wysłano do Antiochii Barnabę. Gdy on przybył i zobaczył działanie łaski Bożej, ucieszył się i zachęcał wszystkich, aby całym sercem wytrwali przy Panu; był bowiem człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary. Pozyskano wtedy wielką liczbę dla Pana.
Barnaba udał się też do Tarsu, aby odszukać Pawła. A gdy znalazł, przyprowadził go do Antiochii i przez cały rok pracowali razem w Kościele, nauczając wielką rzeszę ludzi. W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Obchodzono w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona.
Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: „Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie”.
Rzekł do nich Jezus: „Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec.
Moje owce słuchają mojego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki.
Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.
A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:
Nie powinniśmy zniechęcać się, gdy ktoś krytykuje naszą wiarę. Nie powinniśmy również poddawać się, gdy przez wiarę doznajemy cierpienia. Wiara jest siłą, która z beznadziejnych sytuacji potrafi uczynić wielkie dobro. Bo za wiarą nie kryją się wyłącznie przekonania, a sam prawdziwy Bóg – Stworzyciel wszelkiego stworzenia.
I tak spójrzmy na dzisiejsze pierwsze czytanie: Ci, których rozproszyło prześladowanie, jakie wybuchło z powodu Szczepana, dotarli aż do Fenicji, na Cypr i do Antiochii, głosząc słowo samym tylko Żydom. Niektórzy z nich pochodzili z Cypru i z Cyreny. Oni to po przybyciu do Antiochii przemawiali też do Greków i głosili Dobrą Nowinę o Panu Jezusie. A ręka Pańska była z nimi, bo wielka liczba uwierzyła i nawróciła się do Pana.
To prześladowanie i zło, jakie spotkało pierwszych chrześcijan, wyszło właśnie na dobre, bo zmieniając miejsce swojego pobytu, uczniowie Pańscy głosili Ewangelię w innym miejscu, z jeszcze większą siłą. A to wszystko dzięki wierze, z której nie zrezygnowali. Co więcej, to całe wydarzenie przyczyniło się do mocnego doświadczenia i świadectwa, które przekazane jest dzisiaj nam. Mianowicie, wiara, która nie ulega presji, która utwierdzona jest w prawdziwym Bogu, jest przykładem czegoś bardzo realnego – tak realnego, że człowiek jest gotów oddać za nią życie.
Ktoś mógłby powiedzieć, że to głupota oddawać życie za wiarę. Ten właśnie dzisiejszy fragment Księgi Dziejów Apostolskich pokazuje, dlaczego tak nie jest. Po pierwsze, ci prześladowani ludzie nie szukali śmierci, a ratując się rozumowym podejściem – to prawda, że spowodowanym przez strach – rozproszyli się, aby właśnie tej śmierci uniknąć. Po drugie, oni w tym momencie nie oddali życia za wiarę – ten fragment opisuje właściwie odwrotną sytuację: pozyskano wtedy wielką liczbę wiernych dla Pana.
Jak ważna jest to dla nas nauka, bo kto z nas byłby w stanie dzisiaj tyle zaryzykować? A zdarza się niestety, że my w obliczu błahych spraw oddajemy naszą wiarę. I właśnie tego chce Szatan, bo poprzez różne propozycje dzisiejszego świata chce w nas osłabić wiarę, bo ze słabej wiary prościej jest zrezygnować.
Wiara natomiast nie jest słabością i nie powinniśmy dawać się przekonać, że jest inaczej. Czasem może chcielibyśmy, aby wiara stała się pewnością – byłoby nam prościej. Dlaczego tak nie może być? Podobne pytanie zadali dzisiaj w Ewangelii Żydzi: Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!
Sytuacja ta jest w sumie zabawna, bo Jezus właśnie im to otwarcie mówi i to chyba nie pierwszy raz: Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec.
Żydzi otrzymali tę odpowiedź wprost, my się teraz możemy z nich śmiać, ale właściwie jesteśmy w podobnej sytuacji, a może nawet w gorszej, bo Jezus obecnie nie przechadza się w świątyni, w portyku Salomona i nie możemy go tak po prostu zapytać. Ale czy na pewno? Właśnie! Czy mając wątpliwości, kryzysy – przychodzę z nimi do Jezusa i pytam Go wprost, aby odpowiedział na moje pytania, czy może z góry przyjmuję swoje przekonania?
Spójrzmy tak szczerze na własną wiarę. Czy naprawdę w naszym życiu nie doświadczamy cudów – albo tak bardziej trywialnie: nagłych „zbiegów okoliczności”? Takie podejście do sprawy może kogoś nie przekonywać i nie jest to nic nowego – na kartach Pisma Świętego jest wiele sytuacji, kiedy to ktoś doświadcza cudu, a jego wiara jest taka, jaka była. Jeśli ktoś będzie chciał wiarę odrzucić, to ją po prostu odrzuci. Wiara to nie choroba, która trzyma się człowieka bez jego woli. Wiara jest raczej płaszczem, który chcę założyć, aby się ochronić przed wiatrem, deszczem i zimnem…
Chrystus dzisiaj nie próbuje nas na siłę przekonywać do wiary – On nigdy tego nie robi. Wiara jest świadomym, wolnym, ludzkim wyborem. Nie pozostawia nas jednak bez słowa – podaje nam powód naszych kryzysów, czy nawet braku wiary: Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. Czy to oznacza, że brak lub słabość mojej wiary wpisane jest w moje DNA?
Zdecydowanie nie! Werset dalej czytamy: Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy.
Wiara to słuchanie głosu Pasterza i przekonywanie się codziennie o tym, że ten głos prowadzi do szczęścia.
