Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie z Surgutu, z Syberii.
Pamiętajmy o Ks. Jacku, który dziś kończy swoje rekolekcje i już jutro, będziemy mogli przeczytać jego rozważanie, homilię, oraz mamy nadzieję na piękne świadectwo o przeżytych rekolekcjach. A dziś jeszcze pomódlmy się za niego, żeby rekolekcje przyniosły dobre owoce.
Dziś rozważanie przygotowała dla nas s. Teresa Jakubowska CSA, Siostra od Aniołów, która kiedyś posługiwała w Surgucie, a obecnie w Tiumenii. Tiumeń to można powiedzieć, sąsiednia parafia, oddalona 800 km. od Surgutu. Bardzo dziękujemy s. Teresie za rozważanie i zdjęcia.
Bardzo dziękuję za przeżyty wspólnie tydzień. Na dole, pod rozmyślaniem link do Słówka z Syberii, do słuchania którego nieustannie zapraszam. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. Proszę Was również o modlitwę za mnie, za moją parafię, za kościół na Syberii.
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen.
A niżej Słowo Boże!
(1 Kor 15, 35-37. 42-49)
Bracia: Powie ktoś: A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się ciele? O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze. To, co zasiewasz, nie jest od razu ciałem, którym ma się stać potem, lecz zwykłym ziarnem, na przykład pszenicznym lub jakimś innym. Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne; sieje się słabe – powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało zmysłowe, jest też ciało duchowe. Tak też jest napisane: „Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą żyjącą”, a ostatni Adam duchem ożywiającym. Nie było jednak wpierw tego, co duchowe, ale to, co ziemskie; duchowe było potem. Pierwszy człowiek z ziemi – ziemski, Drugi Człowiek – z nieba. Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki Ten niebieski, tacy i niebiescy. A jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak też nosić będziemy obraz Człowieka niebieskiego.
(Ps 56 (55), 3 i 10. 11-12. 13-14)
REFREN: W światłości wiecznej będę widział Boga
Wrogowie moi wciąż mnie prześladują,
liczni są ci, którzy ze mną walczą.
Odstąpią moi wrogowie w dniu, gdy Cię wezwę,
po tym poznam, że Bóg jest ze mną.
W Bogu, którego słowo wielbię,
w Panu, którego słowo wychwalam,
w Bogu pokładam nadzieję, nie będę się lękał,
cóż może uczynić mi człowiek?
Wiążą mnie, Boże, śluby, które Ci złożyłem,
Tobie oddam ofiary pochwalne,
bo od śmierci ocaliłeś me życie,
a nogi moje od upadku,
abym w światłości życia chodził przed Bogiem.
(Łk 8, 15)
Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości.
(Łk 8, 4-15)
Gdy zebrał się wielki tłum i z poszczególnych miast przychodzili do Jezusa, opowiedział im przypowieść: „Siewca wyszedł siać swoje ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki podniebne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny”. To mówiąc, wołał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!” Pytali Go więc Jego uczniowie, co oznacza ta przypowieść. On rzekł: „Wam dano poznać wprost tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, „aby patrząc, nie widzieli, i słuchając, nie rozumieli”. Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi zaś na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili pokusy odstępują. To, które padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą, a zagłuszeni przez troski, bogactwa i rozkosze życia, nie wydają owocu.Wreszcie ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc dzięki wytrwałości”.
W dzisiejszej Ewangelii według świętego Łukasza widzimy Jezusa w otoczeniu mnóstwa ludzi, którym poprzez przypowieść o Siewcy odsłania tajemnice Królestwa Bożego, które ukrywa się w Jego Słowie.
Św. Jan Chryzostom pisze, że Syn Boży jako siewca przyszedł „przez swoje Wcielenie, które przybliżyło Go do nas poprzez przyobleczenie w ciało. Ponieważ my z powodu naszych grzechów nie mogliśmy przyjść do Niego, dlatego wyszedł On do nas”.
Jezus, jako Siewca, nie wylicza ziarna, ani nie omija trudnych miejsc. Rzuca Słowo Boże wszędzie – na drogę, skałę, między ciernie i na żyzną glebę. To pokazuje bezwarunkową miłość Boga, który daje szansę każdemu człowiekowi, niezależnie od stanu jego serca. Bóg nikogo nie omija. Chrystus tłumaczy dlaczego to samo ziarno Ewangelii powoduje różne skutki w poszczególnych ludziach, każdy z nich przyjmuje je według własnego nastawienia.
Poprzez rodzaje gruntu jakie upadając może spotkać ziarno, Pan Jezus ukazuje rodzaje istniejących osób.
Papież Franciszek tłumaczył to mówiąc, że „nasze serce, tak jak gleba, może być dobre, a wówczas Słowo przynosi owoc — i to obfity — ale może też być twarde, nieprzenikalne. Bywa tak, kiedy słyszymy Słowo, ale odbija się ono od nas, właśnie tak jak od drogi — nie przenika w głąb”. Pomiędzy dobrą i złą ziemią jest także grunt skalisty, który odpowiada sercu powierzchownemu, „które przyjmuje Pana, chce się modlić, miłować i dawać świadectwo, ale nie jest wytrwałe, ulega znużeniu i nigdy nie «rozwija skrzydeł» —mówi dalej Ojciec Święty. To serce bez głębi, w którym kamienie lenistwa przeważają nad dobrą glebą… A ten, kto przyjmuje Słowo Boże tylko wtedy, gdy to mu odpowiada, nie przynosi owoców”.
Ziarno, które pada między ciernie, które są wadami, „które walczą z Bogiem, zagłuszając Jego obecność — może to być zbytnie zabieganie o własne zabezpieczenia, życie chciwe, dla samych siebie, aby posiadać, aby mieć władzę… Jeśli nie uprawiamy tej gleby, to nie możemy usłyszeć głosu Boga w nas… Każdy z nas może rozpoznać swoje duże lub małe ciernie, wady, które są w jego sercu, które nie podobają się Bogu i uniemożliwiają nam posiadania czystego serca. Trzeba je wyrywać, inaczej Słowo nie przyniesie dobrych plonów. Z Bożą pomocą starajmy się kochać, czyniąc jak najwięcej dobra. W różnych dolegliwościach śpieszmy się do Miłosiernego Pana, szczególnie obecnego w Najświętszym Sakramencie, pochylajmy się nad rozważaniem Jego Słów, podążajmy do konfesjonału, aby nie tylko otrzymać odpuszczenie grzechów, lecz, aby otrzymać siły do wybierania dobra i opierania się złu.
s. Teresa Jakubowska CSA, Tiumeń



Panie Jezu, Ty znasz glebę mojego serca, znasz mój umysł i wiesz, że nie wszystko rozumiem. Proszę Cię o dar mądrości abym słowa które kierujesz do mnie, zakorzeniły się, wzrastały i by w końcu wydały owoc. Pragnę użyźniać glebę mojego serca, nawet cierpieniem, tak jak Twoja Matka, która rozważała Twoje Słowa w swoim sercu w każdej sytuacji swojego życia. Wyproś mi Matko wrażliwe serce, według serca Twego. Amen.
Ps.Miło widzieć i słyszeć s. Teresę.
Wróciłam z Eucharystii i uwielbienia Jezusa w Najświętszym Sakramencie w moim kościele, prowadzonym przez diakona , który należał do naszej Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, przed wstąpieniem do seminarium włocławskiego. Adoracja była prowadzona w duchu dzisiejszej Ewangelii. Refleksje diakona nad Bożym Słowem były przerywane pięknym śpiewem naszego chóru Maksymalni ( nazwa od Maksymiliana Kolbego, patrona mojej parafii). Na zakończenie otrzymaliśmy indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. Czułam się szczęśliwa, otulona miłością Jezusa. Jezu, kocham Ciebie.