Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele

W

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie z Surgutu, z Syberii.

Zapraszam do wspólnego rozmyślania, choć dziś rozmyślać wspólnie trudno, dlatego że w Polsce  jest dziś święto św. Stanisława Kostki, a u nas dzień zwykły. Są więc inne czytania. W Słówku z Syberii usłyszycie inne czytania, a tutaj spróbuje cos wydobyć z czytań ze święta. 

 

Przypominam też, że Ks. Jacek przeżywa swoje rekolekcje i proszę wszystkich o modlitwę za niego i za te rekolekcje. 

 

Dziś święto św. Stanisława Kostki. Życiorys świętego możemy przeczytać tutaj: 

https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-18a.php3

 

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen.

 

O oto dzisiejsze czytania: 

 

(Mdr 4, 7-15)
Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości – życie nieskalane. Ponieważ spodobał się Bogu, został umiłowany, a żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy, bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł. Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pośpiesznie uszła spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi, i o świętych Jego staranie.

 

(Ps 148, 1-2. 11-13a. 13c-14)
REFREN: Niech imię Pana wszyscy wychwalają

Chwalcie Pana z niebios,
chwalcie Go na wysokościach.
Chwalcie Go, wszyscy Jego aniołowie,
chwalcie Go, wszystkie Jego zastępy.

Królowie ziemscy i wszystkie narody,
władcy i wszyscy sędziowie na ziemi,
Młodzieńcy i dziewczęta,
starcy i dzieci
niech imię Pana wychwalają.

Majestat Jego ponad ziemią i niebem
i On pomnaża potęgę swego ludu.
Oto pieśń pochwalna wszystkich Jego świętych,
synów Izraela, ludu, który jest Mu bliski.

 

(Mt 5, 8)
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

 

(Łk 2, 41-52)
Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

 

„Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości – życie nieskalane”.

„Urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł”.

„Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele”.

 

Niesamowite są te słowa, mówiące o tym, że miarą człowieka jest nie miara ilości lat, jak to mówią, nie pesel, ale mądrość i życie nieskalane. Czym więcej jest Bożej Mądrości w człowieku, tym on jest dojrzalszy. Oczywiście powinno iść to w parze, dlatego słyszymy – miarą starości… Starość jest w Biblii synonimem mądrości, ale w życiu nie zawsze tak jest. Jest człowiek stary, a za przeproszeniem głupi, jest człowiek młody wiekiem, a zadziwiający swoją dojrzałością i mądrością.

Urok marności przesłania dobro – ileż dziś tych uroków marności, ciągle jakaś nowa marność próbuje przyciągnąć naszą uwagę. Marność goni marność… A jednak czymś nas pociąga, przyciąga i zachwyca, co przesłania dobro. 

Burza namiętności mąci prawy umysł – tego chyba komentować nie trzeba…

Bardzo te słowa pasują do Stanisława Kostki. Czy pasują i do nas? 

Św. Stanisław Kostka jest patronem młodzieży. Proponuję kilka refleksji i jednocześnie zapraszam do dzielenia się w komentarzach swoimi refleksjami. 

Chcę zacząć od tego, co pisałem tu rok temu i jakie były super komentarze młodzieży. Niżej link do tego rozważania. W drugiej części, pod rozważaniem Kacpra, ja napisałem kilka myśli i pojawiło się kilka komentarzy na ten temat, mam nadzieję, że i dziś będzie tak samo, albo i lepiej.   

https://gaudiumetspes-blog.pl/index.php/2025/09/13/duchowa-higiena/

 

Kiedy byłem w Polsce, w czasie urlopu miałem możliwość kilkakrotnie spotkać się z jakąś grupą młodzieży, młodzieży wierzącej, zaangażowanej w Kościół, poważnie przeżywającej swoją wiarę. Byłem i jestem pod wrażeniem ich mądrości i dojrzałości. 

Z drugiej strony słyszałem też smutne stwierdzenia księży i nie tylko, młodzieży w kościołach jest coraz mniej, młodzieży na katechezie jest coraz mniej… 

Czy to prawda? 

 

I często wielu zadawałem pytanie, które chce zadać i tutaj – czy macie jakiś pomysł na młodzież, jak do nich docierać? 

Czy macie jakiś pomysł na Kościół w Polsce. (W Rosji pytam – czy macie pomysł na Kościół w Rosji) 

Lubie takie rozmowy, bo często to zmusza do myślenia i do dzielenia się swoimi myślami. Często coś fajnego, mądrego wybrzmi. 

A więc jaki macie pomysł?

 

Ja uważam, że młodzież dziś jest coraz bardziej wykształcona, wiedza i umiejętności są tym co w młodych ludziach zachwyca. Dążenie do zdobycia wiedzy, wykształcenia, skończenia studiów, zrobienia kursów, niesamowita umiejętność poruszania się w meandrach tego świata, internetu, sztucznej inteligencji… To zachwyca. 

Młodzież jest wrażliwa, nawet czasem za bardzo, wrażliwa na dobro i piękno, czasem nawet nadwrażliwa, co prowadzi do nieumiejętności radzenia sobie z tym życiem, z tym światem i jego problemami. 

Jednak młodzież dziś jest słaba, nieodporna na problemy, nieradząca sobie z wieloma problemami, często uciekająca od problemów. 

Często słyszę o depresji, nawet o niechęci żeby żyć. Człowiek w najpiękniejszym momencie rozwoju, który, wydawało by się, powinien tryskać energią, życiem, on marzy, żeby to życie się skończyło. 

Chciałbym tu wskazać na Stanisława Kostkę, który uciekł z domu, żeby wstąpić do zakonu. Myślę że wielu młodym przydała by się ucieczka z domu, jeśli nie wprost dosłownie, to myślę tu o jakimś „odcięciu pępowiny”, o podjęciu trudów samodzielności, wzięcia na siebie odpowiedzialności za swoje życie. 

Młodzież jest niestała. Widzę tu choćby młodzież tutaj, w parafii, albo przychodzących czasem do naszego kościoła. 

Zorganizowanie czegoś z tą młodzieżą jest niemal niemożliwe, graniczy z cudem, bo jak daleko to wszyscy za, a potem czym bliżej tym gorzej. 

Problemem jest wytrwałość w postanowieniach, decyzjach, taki trochę słomiany zapał. 

I to co zapewne jest skutkiem internetu i wszelkich postępów w tej dziedzinie – nieumiejętność, może nawet i niechęć budowania wspólnoty, bycia we wspólnocie, otwartość na innych i na wspólne działania, albo nawet wspólne rozmowy. 

Może to wynika też z tego, że młodzież jest przeciążona, zbyt wiele biorą na siebie, może ten świat zmusza do tego, że musisz nadążać i wszystko wiedzieć? 

Do tego dochodzą problemy z wiarą. Wielu młodych ludzi przeżywa kryzysy wiary. Taki człowiek chodzi do kościoła, chodzi, i nagle znika, potem znów się pojawi, mówi, że mu się nie chciało, że miał kryzys… 

Czasem się trzeba zmusić, czasem trzeba zaprzeć się siebie, czasem trzeba zrezygnować ze swojego ja, czasem trzeba wytrzymać trudne chwile. Niekoniecznie trzeba od razu uciekać, rezygnować, odchodzić, załamywać się… Czasem mam wrażenie, że pojęcia – wytrwałość, stałość, odpowiedzialność, systematyczność, zaparcie się siebie, to pojęcia obce wielu młodym ludziom. 

I jeszcze strach podjęcia odważnych decyzji i wzięcia odpowiedzialności na całe życie, temat powołania życiowego… Podjęcia decyzji, która wpływa na całe dalsze życie. Niepewność, strach, odkładanie na później… A życie nie czeka, idzie do przodu… 

Kilka takich refleksji na gorąco, chciało by się jeszcze rozwinąć niektóre tematy, ale… Czasu mało, no i nie wiem, czy kogoś to interesuje… 

Chciało by się posłuchać samych młodych ludzi – co o tym myślicie? Jaki macie pomysł? 

Św. Stanisławie Kostka – módl się za młodzież jako ich patron i pomóż i podpowiedz, jak z nimi być, jak z nimi pracować, współpracować, jak im służyć? 

Św. Stanisławie, a jaki Ty masz pomysł?    

 

 

9 komentarzy

  • Chciałbym skomentować odczyty z refleksji wideo.
    Wierzę, że Jezus nauczył się tej pełnej szacunku postawy wobec kobiet od swojego przybranego ojca, świętego Józefa. Kiedy wszystkie zewnętrzne znaki wskazywały na to, że Maria dopuściła się cudzołóstwa (Ew. Mateusza 1:18–24), Józef nie uwierzył pozornie oczywistym dowodom. Był przygotowany na ukamienowanie przewidziane dla Marii na mocy prawa Starego Testamentu. To dzięki wstawiennictwu św. Józefa narodził się Jezus.
    W liturgii współczesnego Kościoła, w ramach II Modlitwy eucharystycznej, Imię Kobiety jest pierwszym spośród świętych wymienionych w części „Communicantes” po wspomnieniu żywych: „Communicantes, et memoriam venerantes, in primis gloriosæ semper virginis MARIÆ Genitricis Dei et Domini nostri Jesu Christi”.
    Ponadto na zakończenie modlitwy „Nobis quoque” wspomina się siedem męczenniczek z pierwszych wieków chrześcijaństwa:
    „Nobis quoque peccatoribus famulis tuis, de multitudine miserationum tuarum sperantibus, partem aliquam et societatem donare digneris, cum tuis sanctis Apostolis et Martyribus: cum Joanne, Stephano, Matthia, Barnaba, Ignatio, Alexandro, Marcellino, Petro, FELICITATE, PERPETUA, AGATHA, LUCIA, AGNETE, CÆCILIA, ANASTASIA, et omnibus sanctis tuis”.
    Jak widać, wszyscy są tak samo ważni dla Boga: zarówno kobiety (Ewa, Maryja Panna, Elena, Anna, Wiesława, Madzia,martwo urodzona dziewczynka bez imienia…), jak i mężczyźni (Adam, św. Józef, ks. Marek, ks. Jacek, Robert, Janek, Szymon…).

  • „…a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. ”
    A ja czy nie zadaję bólu swej Niebiańskiej Matce, jak wynagradzam Jej swoją obojętność, swój grzech wobec Niej, czy udało mi się odprawić 5 pierwszych sobót miesiąca ?

    Maryjo, Matko moja, chcę być dzielna jak Ty. Pragnę kochać, jak Ty. Maryjo, pomóż mi odczytać i zrozumieć wolę Boga wobec mnie. Amen.

  • Ważny, chociaż nie decydujący jest stosunek do Boga w domu. Jeżeli dla rodziców niedzielna msza jest ważna – dla dziecka przez długi czas też będzie. Później bywa, że dziecko pójdzie swoją drogą.
    ——
    Na KUL duszpasterstwo działa dość prężnie, całe studia tam należałam. Jednak zawsze tylko jakaś część studentów tam należała. Mimo, że było tam wiele wspólnot, kilku duszpasterzy.
    Na studiach trzeba się uczyć, czasem chodzić na wykłady, a często pracować, aby się utrzymać.

  • Problem współczesnych młodych ludzi to problem złożony i wielowątkowy dlatego trzeba dziś popatrzeć na młodzież przez pryzmat wielu zjawisk. Pierwszym z nich jest kryzys rodziny. Wielu rodziców zagubiło prawdziwe wartości (także wartość rodziny jako takiej), nie ma dziś czasu dla swoich dzieci, nie rozmawia z nimi, nie pokazuje im tego co dobre, ważne, wartościowe i piękne, a trudny proces wychowania złożyło na dziadków, szkołę i media. Niestety problem w tym, że nikt za nich dzieci nie wychowa (a już na 100% nie zrobi tego szkoła – bo nie jest w stanie. Ona oczywiście powinna pomagać w procesie wychowawczym, ale tylko pomagać i wspierać, a nie zastępować). I wcale nie zamierzam polemizować z tym, że żeby godnie żyć, trzeba dziś ciężko pracować, ta praca zajmuje mnóstwo czasu i pochlania mnóstwo energii, a po pracy wielu jest tak zmęczonych, że na nic nie ma już siły ani ochoty, ale czy przypadkiem w życiu nie jest tak, że „są w nim rzeczy ważne i ważniejsze”? A my zdaje się zagubiliśmy jako ludzie dorośli (jako społeczeństwo) te „ważniejsze”. Które? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam i ta odpowiedź też będzie wyznacznikiem naszego podejścia do problemu młodych i problemu wychowania.
    Czasami odnoszę też wrażenie, że dziś nie stawia się dzieciom zbyt wielu wymagań, nie mają obowiązków, nie uczy się ich odpowiedzialności (za siebie, za innych, za najdrobniejsze bodaj prace)… Z jakichś dziwnych powodów wielu chciało by wychować dzieci tak, żeby na ich drodze nie pojawiły się żadne problemy i żadne trudności (i nie ukrywam, że trochę mam na myśli tych rodziców, którzy wożą do szkoły zapomniane zeszyty, stroje na w-f, bloki i farby na plastykę, pakują za siódmoklasistów plecaki do szkoły itd.). Pytanie tylko czy tak się da na dłuższą metę? Życie pokazuje, że niekoniecznie. Bo kiedy nagle pojawią się w nim najdrobniejsze przeszkody (i nie ma komu podać przysłowiowego zeszytu) nasze dorastające dzieci nierzadko stają się bezradne i zagubione jak we mgle. Jaki jest efekt tego zagubienia? Najczęściej ucieczka i problemy z emocjami, reakcjami itd. Tylko czy my przypadkiem, jako ludzie dorośli nie jesteśmy współtwórcami tych problemów? To znowu pytanie do indywidualnej refleksji.
    Nie da się jednoznacznie powiedzieć wszyscy młodzi są źli albo dobrzy. Im zwyczajnie brakuje autorytetów, wzorów osobowych, mądrych przewodników, którzy pokażą drogę, pomogą, podpowiedzą a nie wyręczą.

  • Czytając wpis czytając komentarze do niego niestety muszę przyznać,że nasza młodzież ma czasem więcej oleju w głowie niż nie jeden dorosły człowiek.Wiadomo czasem palną coś czego nie powinni czy zrobią jakaś głupotę.Jednak każdy z nas czasem coś zrobił czego nie powinien czy dzięki temu jesteśmy gorsi?.Wydaje mi się,że nie za to jesteśmy bogatsi o jedno dwa a nawet więcej doświadczeń życiowych.Myślę sobie,że nawet te złe doświadczenia nas kształtowały na ludzi takich jakimi jesteśmy w dorosłym życiu.Wiadomo nie każdy z nas jest dobry nie każdy zły jednak każdy z nas miał wybór jakim będzie za ileś lat.I tak samo jest z naszą młodzieżą a co wyróżnia nasza młodzież według mnie że mają więcej szacunku do drugiego człowiek niż ich np: dziadkowie i rodzice.I chociaż spotykam w swojej pracy różnych ludzi to jak bym miała dzisiaj powiedzieć kto z tych ludzi jest najlepszy to właśnie nasza młodzież na którą dorośli narzekają tak bardzo a kto najgorszy nie obrażając wszystki,ale większości to emeryci którzy wiecznie się spiesza, którzy większości przypadków nie mają szacunku do innych, którzy uważają że z racji wieku wszystko im się należy.

  • Pomysł na kościół w Polsce?
    Moim zdaniem to pokazać ludziom przede wszystkim młodzieży, że Kościół to coś więcej niż niedzielna Msza i modlitwa.
    To wspólnota i relacja z Bogiem, która przybiera różne formy(np. KSM, Duszpasterstwo Akademickie), ale oczywiscie zbliżająca do Boga.

    Druga sprawa jest taka, że młodzież nie umie się modlić, modlić zwykła rozmową z Bogiem, byciem z Bogiem na co dzień.

  • Zgadzam się ze obserwacjami ks. Marka. Chciałoby się znaleźć przyczynę problemów, które zostały tutaj opisane. Bo uważam, że najlepszym pomysłem jest likwidacja problemu w przyczynie albo przynajmniej zauważenia tej przyczyny, aby móc należycie działać. Z moich obserwacji, ale i trochę z mojego życia myślę, że przyczyn może być kilka:
    1. Ludzie młodzi mają aktualnie dużo możliwości i propozycji. To może trochę paraliżować. Zadają sobie pytanie, a co jeśli wybiorę źle. Strach przed tym, że wybiorę źle i nie osiągnę sukcesu jest spory. A bierze się on z tego, że dzisiejszy świat wręczy wymaga od człowieka, aby osiągnąć sukces – oczywiście według światowej tego słowa definicji.
    2. I tutaj można przejść do drugiego punktu, bo ta cała “nagonka” na sukces jest po części spowodowane poprzez media społecznościowe. Gdzie młodzi codziennie bombardowani są filmikami innych osób, które coś “potrafią”. Ciągłe porównywanie się z kimś z internetu studzi zapał i daje do zrozumienia, że nigdy nie odniosę takiego sukcesu jak ten gość z internetu. To, że życie tych internetowych “twórcy” zazwyczaj wygląda zupełnie inaczej nie ma za bardzo znaczenia.
    3. Nie ma znaczenia, ponieważ te “ustawiane” życia oglądają dzieci, w tym oglądała i ogląda współczesna młodzież, która podczas dorastania zamiast się normalnie rozwijać była stymulowane przez internetowych celebrytów, gry komputerowe, a przede wszystkim przez algorytmy dużych korporacji, które wykorzystują słabości ludzkiej psychiki, aby zabrać jak najwięcej ludzkiej uwagi.
    4. Możliwą przyczyną może być złe wychowanie. I nie chodzi o to, że rodzice, wychowawcy, czy nawet księża w sferze duchowej zawiedli. W jakimś stopniu może tak, bo przy odrobinie chęci i zainteresowania co dziecko robi w internecie racjonalny opiekun mógł zareagować. Jednak nikt nie zdawał sobie sprawy i dopiero teraz powszechnie zauważa się problem i próbuje się chronić dzieci przed zagrożeniami płynącymi ze środowisk cyfrowych.
    Pewnie można byłoby podać jeszcze kilka innych powodów. Często teraz można napotkać w internecie na wywiady, które tłumaczą zachowania ludzi. Na przykład: prokrastynacja, czyli właśnie odkładanie rzeczy na później, FOMO czyli strach przed tym, że coś ważnego cię ominie – co można zauważyć, gdy nagle podczas spotkania każdy sięga po telefon, gdy padnie sygnał powiadomienia.
    Myślę, że młody człowiek jest teraz mocno pogubiony. Pogodzenie życia jakie mieli rodzice z tym jak to wygląda teraz jest bardzo trudne. Jaki rodzic za swojej młodości przejmował się obraźliwymi anonimowymi komentarzami? Jaki rodzic w młodym wieku miał tak łatwy dostęp do szkodliwych treści, chodzi o poronografie, ale również reklamy i filmy, gdzie tego na pierwszy rzut oka nie widać. A nawet i to nie jest wszystko w internecie można spotkać jeszcze gorsze patologie, przy których durne filmy paradokumentalne to arcydzieło reżyserskie. Z tym wszystkim teraz spotyka się młody człowiek, a dorośli często nie zdają sobie nawet z tego sprawy.
    Niestety, ale ta nierówna walka jak jest między dzieckiem lub młodym człowiekiem, a dużymi firmami jest z góry na straconej pozycji. Człowiek w dorosłe życie wkracza z bagażem złych albo niepotrzebnych doświadczeń, a życie toczy się dalej i domaga się sensu…
    I właśnie tutaj widzę olbrzymią nadzieję w Kościele. Ale w Kościele, który słucha, obserwuje i reaguje co dzieje się wokół. W Kościele, który odnosi się do spraw z jakimi boryka się współczesny młody człowiek. Kościele, który mocno stąpa po ziemi, a nie unosi się już do nieba. Bardzo dobrze w tym obszarze sprawuje się nasz papież Leon XIV, który już od początku pontyfikatu reaguje na to czym żyje świat. Jego pierwsza encyklika Magnifica Humanitas jest tego najlepszym przykładem. I nawet jeśli okazałoby się jutro, że sztuczna inteligencja jest bzdurą niewartą uwagi, to jednak teraz świat tym żyje, a Kościół co prawda nie powinien tym żyć, ale temu się przyglądać, a jeśli będzie potrzeba zdecydowanie zareagować.
    Wierzę, że Kościół, a tak naprawdę wiara w Jezusa Chrystusa, którą on głosi jest w stanie uleczyć wszystkie problemy młodych ludzi, bo w kontrze do powodów przedstawionych wyżej:
    1. Multum możliwości i propozycji jakie oferuje dzisiejszy świat mocno się zawęża w kontekście wiary. Strach przed porażką znika, a zastępuje go Boża nadzieja.
    2. Zamiast porównywać się do “internetowych ludzi” młody człowiek zaczyna porównywać się do tytanów życia i pracy jakimi są święci.
    3. Zamiast podlegać algorytmom i swojej słabej psychice młody człowiek oprze swoje życie na zasadach Bożych, które stworzone są specjalnie dla niego.
    4. Zamiast szukać winy u rodziców, wychowawców i księży, młody człowiek będzie się uczył od Wszechwiedzącego Nauczyciela, który był na ziemi i zna jej problemy.
    Piękne słowa…, ale jeśli osoby, którzy dostrzegają problem w młodzieży nie będą mieli nadziei na to, że powyższe może mieć miejsce to na nic wszelkie starania i chęci zmiany. Ale też należy pamiętać, że sama nadzieja może nie wystarczyć, nadziei trzeba pomagać, dlatego może warto obserwować i przyglądać się co tak naprawdę pociąga dziś młodego człowieka. Postępować jak św. Paweł, który w Pierwszym Liście do Koryntian pisze: Dla Żydów stałem się jak Żyd, aby pozyskać Żydów. Dla tych, co są pod Prawem, byłem jak ten, który jest pod Prawem – choć w rzeczywistości nie byłem pod Prawem – by pozyskać tych, co pozostawali pod Prawem. Dla nie podlegających Prawu byłem jak nie podlegający Prawu – nie będąc zresztą wolnym od prawa Bożego, lecz podlegając prawu Chrystusowemu – by pozyskać tych, którzy nie są pod Prawem. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych.
    Może właśnie idąc za tymi słowami warto dla pozyskania młodych ludzi, stać się jak młody człowiek. A wzór takiego podejścia możemy zaczerpnąć chociażby z ostatniej pielgrzymki papieża Leona do Francji, który przyciągnął do siebie półtora miliona ludzi, kto wie ilu z nich zostało przez niego przyciąniętych do Chrystusa.

  • Wydaje mi się, że jednym z czynników, który ma znaczący wpływ na zachowania i podejście młodych ludzi, jest kultura dzisiejszego internetu. Błyskawicznie zmieniające się trendy, które albo polegają na posiadaniu czegoś, albo na pogoni za popularnością, oraz poczucie braku konsekwencji i zwolnienia z odpowiedzialności za swoje zachowanie, które pielęgnują brak szacunku do drugiego człowieka i szyderstwo.
    Podejrzewam, że szczególnie wysoka wrażliwość młodzieży w parze z brakiem styczności z wiarą, lub złymi doświadczeniami z nią związanymi, prowadzi ich do zamknięcia się na wiarę i szukania alternatywnych źródeł szczęścia, stylów życia i nurtów ideologicznych, które są teraz tak powszechną i popularną obietnicą przyjemności i sukcesów.
    Jak dotrzeć do młodzieży? Tu zgadzam się z komentarzem Szymona nawiązującym do słów św. Pawła – dawać codzienne świadectwo, okazywać otwartość i starać się ich zrozumieć, dawać im przestrzeń do bycia sobą, stosować indywidualne podejście i mieć nadzieję.

  • Dopowiem jeszcze do mojego pierwszego postu.
    Problemem dzisiejszego społeczeństwa jest to, że coraz mniej się od niego wymaga. Dotyczy to i dzieci i dorosłych.
    Dzieci nie muszą czytać książek. „Pan Tadeusz” czy „W pustyni i w puszczy” są za długie i za trudne.
    Rezygnuje się z prac domowych.
    Nie trzeba wstępować w związek małżeński, by wspólnie rozliczać podatki.
    Cyfryzacja świata – niewątpliwie ma plusy, ale spowodowała, że 90% rzeczy można zrobić zdalnie. Zakupy zdalnie (kurier przywiezie do domu). Nie trzeba gotować obiadu – restauracja dostarczy.
    Porady prawne, psychologiczne czasem i lekarskie zdalnie.
    Wykłady zdalnie.
    Niektórzy pracują zdalnie.
    W zasadzie jak człowiek się postara, to nie musi wychodzić z domu.
    To wszystko (rozwój techniki) nie musi złe, czasem bardzo się przydaje.
    Tylko śmieci zdalnie się nie wyniesie.
    Przytulić zdalnie też się nie da.
    A żeby wejść w relację trzeba wyjść z domu. Spojrzeć w oczy. Nie da się tego zrobić za pomocą Whatsappa czy Tiktoka.
    Samej czasem mi trudno zmobilizować się i pójść na Różaniec – mogę się połączyć z parafią przez YouTube.
    Wczoraj zmobilizowałam się i wyszłam z domu.

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.