Jezus pomaga teraz

J
Stary cmentarz w Surgucie. Zdjęcie z dziś.

(Rz 9,1-5)
Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, potwierdza mi to moje sumienie w Duchu Świętym, że w sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieprzerwany ból. Wolałbym bowiem sam być pod klątwą [odłączony] od Chrystusa dla [zbawienia] braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami. Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała, który jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki. Amen.

(Łk 14,1-6)
Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę. Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie? Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił. A do nich rzekł: Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu? I nie mogli mu na to odpowiedzieć.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Serdecznie pozdrawiam z Surgutu.

Pozdrawiam wszystkich świętych, czyli Was.

Trwamy w oktawie dnia Wszystkich Świętych. Każdego dnia mamy możliwość uzyskać odpust zupełny za naszych zmarłych. Dlatego zachęcam do odwiedzania cmentarzy i przyjmowania Komunii Św. każdego dnia do 8 listopada.

Ja już dziś byłem na cmentarzu – starym, zapuszczonym cmentarzu (oto kilka fotografii z niego), który jest za jedną prawosławną cerkwią (jej zdjęcie też widzicie).

Co dziś w słowie?

Jezus uzdrawia chorego człowieka…

Zawsze, kiedy czytam o uzdrowieniu kogoś przez Jezusa to fascynuje mnie sam fakt uzdrowienia. Jezus czyni to tak często, tak hojnie, tak normalnie. Potem i swoim uczniom, kiedy ich posyła też mówi – uzdrawiajcie chorych i oni uzdrawiają. Tak zwyczajnie, jakby chodziło o podanie kromki chleba.

A dziś? Czy dziś Jezus uzdrawia? Czy może dziś nas albo kogoś obok nas tak po prostu uzdrowić?

Myślę, że nie widzimy takich uzdrowień, ponieważ nam daleko do takiej prostej wiary tych ludzi, prostej wiary, że Jezus może uzdrowić, i brakuje nam takiego pełnego wiary przyjścia do Jezusa i powiedzenia – Ty się tym zajmij.


Cerkiew św. Jerzego, za nią jest cmantarz. 

(Jestem na etapie czytania książki pod tym tytułem, o ks. Dolindo – świetna sprawa, polecam).

Jednak każde uzdrowienie Jezusa ma też swoją specyfikę, każde uzdrowienie jest wyjątkowe, na coś innego zwraca uwagę.

Spójrzmy na to dzisiejsze. Myślę, że jakimś kluczem jest tutaj ostatnie zdanie Jezusa dziś wypowiedziane: „Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu?”

Jezus, pojawienie się chorego i Jego prośbę porównuje do nagłej sytuacji, gdy ktoś wpadł do studni. Tu nie można czekać, liczy się każda minuta a nawet sekunda. Nie można tego odłożyć na potem. Działanie Jezusa jest jak pogotowie ratunkowe na sygnale – szybko, teraz, już.

Często słyszy się rady dawane chorym – natychmiast idź do lekarza, bo czym dłużej tym trudniej będzie leczyć, mogą być powikłania.

Faryzeusze widzą w uzdrowieniu pracę, wysiłek, coś co może poczekać aż się szabat skończy, to można odłożyć na później. Można powiedzieć – przedmiotowe potraktowanie człowieka, jego choroby, jego problemu. Odejdź stąd, teraz nie czas na takie rzeczy, są ważniejsze sprawy niż ty…

Jakże często ktoś do nas przychodzi i czegoś chce w najmniej oczekiwanej chwili, właśnie wtedy, kiedy się spieszę, kiedy nie mam czasu…

Ja się już trochę nauczyłem. Przychodzi do zakrystii człowiek, nowy, pierwszy raz przyszedł. Przyszedł w niedzielę po Mszy, kiedy wszyscy czegoś chcą, a tu trzeba by jemu czas poświęcić, bo ma jakąś sprawę, chce pogadać. I chce się mu powiedzieć – przyjdź jutro, będzie więcej czasu, spokojnie pogadamy. Doświadczenie moje jest takie, że często jutro już ten człowiek nie przyjdzie. On przyszedł teraz, i to co ja mu powiem, dam teraz ma mu wystarczyć na całe życie a może i na wieczność.

Jezus pomocy człowiekowi nie odkłada na później, pomaga teraz, natychmiast.

U Jezusa jest tylko teraz – nie ma później.

„Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu?”

I myślę, że Jezus, który swoim słowem i przykładem odkrywa nam Królestwo Boże, zapoznaje nas z nim, w tym momencie również pokazuje nam sposób działania Pana Boga – Pan Bóg wysłuchuje nas natychmiast. Nasza modlitwa, nasza prośba nie czeka w kolejce – ona jest wysłuchiwana z wielkim szacunkiem teraz. Tylko pomyślimy a Bóg już wysłuchał. Czasem Jego decyzja jest taka, że na owoce tego wysłuchania, zanim to do nas dotrze trzeba będzie poczekać, ale Jego wysłuchanie jest natychmiastowe. To takie pogotowie ratunkowe, karetka na sygnale – jest tylko teraz, liczy się teraz.

Myślę, że musimy się tego uczyć (przynajmniej ja) – natychmiast reagować na Boże natchnienia, na człowieka, który przyszedł z prośbą, szuka pomocy, czegoś chce.

On tu jest najważniejszy.

Może i tak trzeba by popatrzeć na modlitwę za zmarłych?

Nie ma potem, nie ma jutro. Dziś trzeba pojechać na cmentarz, dziś trzeba zyskać odpust. Dziś trzeba pomóc temu człowiekowi w czyśćcu. Dziś, teraz.

Jedno moje lenistwo, odłożenie pójścia na cmentarz w oktawie Wszystkich Świętych może pozbawić jednego człowieka zbawienia – może nie całkiem, ale zbawienia teraz, będzie musiał jeszcze pocierpieć.

Teraz trzeba odpowiedzieć na prośbę, teraz trzeba wykorzystać szansę, teraz trzeba pomóc, teraz trzeba odpowiedzieć na natchnienie Ducha Świętego, na podpowiedź sumienia. Teraz.

Potem mogą się zamknąć drzwi i pociąg może odjechać i już nigdy do niego nie wsiądziemy, zmarnujemy dobrą szansę.

I niech każdy biedny i chory będzie dla nas człowiekiem godnym tego by mu pomóc, a nie jak dla faryzeuszy – rzeczą, która może poczekać.

Polecam jeszcze dzisiejszy chlebak, mi osobiście podobają się te myśli, które tu są zawarte na dziś.

https://www.youtube.com/watch?v=ebwdkERIKJQ

A co tu jeszcze na Syberii?

W przeddzień Wszystkich Świętych, korzystając z ferii jesiennych, siostry zrobiły dla dzieci kilkugodzinne spotkanie. Temat oczywiście dotyczył świętych. Był nawet element, który można nawet porównać z balem wszystkich świętych. Oto fotografie.

Potem sam dzień Wszystkich Świętych i dzień zaduszny. To co mnie zaskoczyło i ucieszyło, że w te dni nie tylko dużo ludzi przychodziło na Msze Św., ale że dużo ludzi się spowiadało.

Dużo było modlitwy za zmarłych. W dzień zaduszny były dwie Msze Św. i przed albo po każdej z nich różaniec z wypominkami. Myślałem, że w roboczy dzień na Msze o 10 nikt nie przyjdzie. Okazało się, że było ludzi tyle co i wieczorem. Cieszy to, że ludzie pamiętają o zmarłych, chcą się za nich modlić i rozumieją potrzebę odpustu.

Wspólnego wyjścia na cmentarz nie było, bo i nie za bardzo jest gdzie, ale dużo było modlitwy w kościele. Zresztą 2 listopada odpust można zyskać za nawiedzenie kościoła i modlitwę w nim za zmarłych. W inne dni oktawy trzeba pójść na cmentarz. To ciekawe – Kościół na cmentarz wysyła nas codziennie oprócz samego dnia zadusznego – tego dnia wysyła do kościoła.

Dla mnie kojarzy się to z przyjściem kobiet do grobu po zmartwychwstaniu Jezusa i słowami aniołów – nie ma Go tu, On zmartwychwstał.

Kościół nam przypomina w ten dzień – tam, w grobach ich nie ma, tam leży tylko ciało, proch, jego szukaj przy Bogu.

Starczy już tych opowiastek.

Gratuluję wszystkich, którzy czytając dobrnęli do tego momentu.

Pozdrawiam serdecznie raz jeszcze.

Niech Pan Bóg Wam błogosławi.

Ferie z Bogiem w przeddzień Wszystkich Świętych

4 komentarze

  • Wróciłam właśnie z miejscowych cmentarzy na których leżą kuzyni z obydwu stron i znajomi. Oczywiście wszystkich znajomych nie nawiedziłam, bo szybko ciemno się robi, ale zdążyłam się pomodlić i dopełnić warunków odpustu. Do południa poczytałam o wszystkich dostępnych odpustach ustanowionych przez Kościół i o ich warunkach wykonania, spełnienia. Jest ich dużo, z nie wszystkich korzystamy, o nie wszystkich zapewne wiemy… Ja najczęściej korzystam z odpustu za półgodzinną adorację Najświętszego Sakramentu, bądź odmówienie przed Najświętszym Sakramentem Koronki do Miłosierdzia Bożego i za czytanie półgodzinne Pisma Świętego, za uczestnictwo w 3 dniowych rekolekcjach, no i przy okazjonalnych wydarzeniach. Szkoda, że tak rzadko kapłani przypominają nam o nich. Ja np nie słyszałam o odpuście na wypadek śmierci udzielanym przez kapłana lub bez kapłana.
    http://brewiarz.pl/czytelnia/odpusty.php3
    bądź http://www.zabno.diecezja.tarnow.pl/index.php/warto-przeczyta-duszpasterwo-88/2433-wykaz-odpustow-zupelnych

    • Anno, szczerze podziwiam Ciebie za to co robisz i co świadczy o już głębokiej wierze i jej jeszcze większym pogłębianiu… Dziękuję za Twoje świadectwa 🙂

    • Robert, po prostu nadszedł dla mnie czas sposobny ( wolny czas, zdrowie jako takie ) aby żyć wiarą, pogłębiać ją, bo gdy pracowałam zawodowo, też nie miałam czasu, tz. znacznie, znacznie mniej a i jego organizacja była nie taka jaka powinna być :(. Żyłam więc od niedzieli do niedzieli, od święta, uroczystości, nie wiele rozumiejąc,( z wiedzą dziecka komunijnego a sercem zbrukanym grzechem, życiem) co zresztą pozostało do dziś, ale jest we mnie głód wiary, głód Boga, więc uczę się Boga w tej sytuacji w jakiej żyję i błogosławię Jego Imię,dziękuję że daje mi czas, by nadrobić ( tylko czy zmarnowany czas można nadgonić 🙂 )uwielbiam Jego Miłość i Dobroć bo widzę Jego działanie, błagam o Jego miłosierdzie dla siebie i całego świata. Życzę wszystkim, by nie zwlekali, by nie mówili, Boże później o Tobie pomyślę. Życzę by żyli z Bogiem, dla Boga już teraz, bo tego czasu może zabraknąć…

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.