Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia!

W

Szczęść Boże! Moi Drodzy, bezpośrednio po przeżyciu Święta Rocznicy Poświęcenia Bazyliki Laterańskiej, przeżywamy wspomnienie Wielkiego i Świętego Papieża. Pozostajemy zatem w tematyce papieskiej, przeżywając głęboko w sercu naszą więź z Kościołem Powszechnym. Zapraszam zatem do refleksji, zwracając szczególnie Waszą uwagę na pytanie kończące rozważanie…
               Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Wspomnienie
Św. Leona Wielkiego, Papieża,
do
czytań:  Flp 4,10–19;  Łk 16,9–15
CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO FILIPIAN:
Bracia:
Bardzo się ucieszyłem w Panu, że wreszcie rozkwitło wasze staranie o mnie, bo
istotnie staraliście się, lecz nie mieliście do tego sposobności. Nie mówię
tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie
w warunkach, w jakich jestem.
Umiem
cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem
zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku.
Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście,
biorąc udział w moim ucisku. 
Wy,
Filipianie, wiecie przecież, że na początku głoszenia Ewangelii, gdy opuściłem
Macedonię, żaden z Kościołów poza wami jednymi nie miał ze mną otwartego
rachunku przychodu i rozchodu, bo do Tesaloniki nawet raz i drugi przysłaliście
na moje potrzeby. Mówię zaś to bynajmniej nie dlatego, że pragnę daru, lecz
pragnę owocu, który wzrasta na wasze dobro. Stwierdzam, że wszystko mam, i to w
obfitości jestem w całej pełni zaopatrzony, otrzymawszy przez Epafrodyta od was
wdzięczną woń, ofiarę przyjemną, miłą Bogu. A Bóg według swego bogactwa zaspokoi
wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA: 
Jezus
powiedział do swoich uczniów: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną,
aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
Kto
w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny: a kto w drobnej
rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w
zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobra kto wam
powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam
da wasze? 
Żaden
sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a
drugiego miłował: albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie
służyć Bogu i mamonie”. Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i
podrwiwali sobie z Niego. 
Powiedział
więc do nich: „To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna
wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością
jest w oczach Bożych”.
Patron dnia dzisiejszego, Leon, urodził się około 400 roku, w
Toskanii.
Od młodości wyróżniał się tak wielką erudycją i zdolnościami dyplomatycznymi,
że nawet jako zwykły akolita wysyłany
był przez Papieża do ważnych misji,
jak
chociażby – z poufną misją do Świętego Augustyna, biskupa Hippony. W czasie
jednego z takich wyjazdów, kiedy przebywał jako legat papieski w Galii, sam niespodziewanie
został obrany Papieżem, po śmierci
Sykstusa III, w roku 440.
Pontyfikat Papieża Leona
przypadł na czasy licznych sporów
teologicznych i zamieszania pośród hierarchii kościelnej.
Musiał on zatem
zwalczać liczne herezje oraz tendencje odśrodkowe. Jednocześnie bronił
czystości nauki o naturze Chrystusa, doprowadził do uznania prymatu Stolicy
Piotrowej zarówno przez cesarza zachodniego Walentyniana III, jak i przez
Konstantynopol; wprowadził zasadę
liturgicznej, kanonicznej i pastoralnej jedności Kościoła.
Był ponadto obrońcą kultury zachodniej.
Wszystkie jego rozliczne zasługi sprawiły, iż jako pierwszy Papież w historii otrzymał przydomek „Wielki”.
Zmarł w dniu 10 listopada 461 roku, w Rzymie. Został pochowany Bazylice
Świętego Piotra. Zachowało się po nim dwieście
listów i sto przemów, wygłoszonych do Rzymian
podczas różnych świąt. W roku
1754 Benedykt XIV ogłosił Świętego Leona
Wielkiego – Doktorem Kościoła.
            A
oto mały fragment jego twórczości, zaczerpnięty z jednego z kazań, a pokazujący
dobrze jego duchowość. Czytamy tam takie oto słowa: „Choć cały Kościół Boży został uporządkowany według stopni, tak aby
różnorodność członków przyczyniała się do zachowania całości Mistycznego Ciała,
to jednak – jak powiada Apostoł – wszyscy stanowimy jedno w Chrystusie. Nikt też nie jest oddzielony od drugiego
spełnianym urzędem tak dalece, aby najmniejsza nawet część ciała pozbawiona
była łączności z Głową.
[…]
A chociaż dzięki łasce
Bożej wszystko to jest własnością wszystkich, to jednak jest rzeczą świętą i chwalebną, abyście się radowali rocznicą mego
wyniesienia jakby swoją własną chwałą.
W ten sposób niechaj w całym
Kościele doznaje czci jeden sakrament kapłaństwa, który wraz z wylaniem
świętego oleju obficiej wprawdzie spłynął na wyższe stopnie, ale też nieskąpo
zstąpił na niższe.
Przeto, umiłowani, jeśli
uczestnictwo w tym wielkim darze stanowi dla nas podstawę do wspólnej radości,
to jednak nasza radość będzie bardziej prawdziwa i wzniosła, jeśli nie będziecie zwracać uwagi na naszą
skromną osobę, ale raczej całą bystrością umysłu rozważać będziecie chwałę
świętego Piotra.
Niechaj ten dzień będzie poświęcony nade wszystko temu, na
którego Źródło wszelkich łask wylało swe obfite dary. Wiele otrzymał on sam, a nikt nie dostąpił czegokolwiek bez jego
pośrednictwa,
pomimo iż Słowo Wcielone zamieszkało już pośród nas i
Chrystus ofiarował już siebie dla zbawienia rodzaju ludzkiego.” Tyle z
wypowiedzi Świętego Papieża Leona Wielkiego.
A my, słuchając Bożego
Słowa, przeznaczonego na dzisiejszy dzień w liturgii Kościoła, odnajdujemy w
pierwszym czytaniu, zaczerpniętym z Listu do Filipian, wyraźne wskazanie Pawła,
na kim opiera się w swojej apostolskiej
pracy i u kogo może szukać sił.
Mówi bardzo jasno: Wszystko mogę w Tym, który mnie
umacnia
. Jednak owej pomocy samego Pana doświadcza on poprzez ludzi – poprzez konkretnych ludzi, poprzez
Filipian właśnie, którzy wspierali go w jego doczesnych, najbardziej
zwyczajnych potrzebach.
Paweł pisze o tym tak naturalnie, tak normalnie, wskazując nam, że posługa apostolska to nie tylko wielkie
sprawy i tajemnice,
ale to też taka zwykła codzienność, na której wszystko
się opiera – to także troska o
utrzymanie i zaspokojenie najbardziej podstawowych i powszednich potrzeb.
I jeżeli posłużyć się
słowami Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, to Filipinie okazali się tymi, którzy w
tych małych, drobnych, powszednich sprawach okazali się wierni. Można mieć zatem przekonanie, że także w
sprawach największych wiernymi się okazali!
Święty Leon Wielki z tego
właśnie zasłynął w Kościele, że uporządkował
wiele jego spraw:
zarówno tych doktrynalnych, tych wielkich i zasadniczych,
jak i tych najbardziej zwyczajnych, dotyczących
codziennego życia wspólnoty wierzących.
Dbał o rozwój nauki Bożej, ale też
o przestrzeganie prawa w Kościele i świecie, dbał o bezpieczeństwo Kościoła i szacunek dla niego. Także o szacunek dla urzędu papieskiego,
chociaż do tego ostatniego najskuteczniej przyczynił się z pewnością własną postawą i sposobem, w jaki sam
pełnił ten urząd.
Możemy bowiem stwierdzić z
całą pewnością, że Papież Leon to człowiek, któremu bardzo, ale to bardzo zależało na Kościele. Wpatrując się w jego
postawę, warto zapytać samych siebie: Po
czym widać tak wyraźnie i tak bardzo konkretnie, że mi także bardzo, ale to
bardzo zależy na Kościele?

6 komentarzy

  • Papież Leon Wielki posiadał wielką siłę słowa. Powstrzymał króla Hunów – Attylę od zniszczenia Rzymu oraz wodza Wandalów – Genzeryka. Św. Leonie Wielki miej w opiece naszego ukochanego Ojca Świętego Benedykta XVI. Bądź z nim w każdej chwili aby zawsze z wielką siłą słowa kierował Ludem Bożym.

  • Poemat Boga-Człowieka, Maria Valtorta

    Pasterzu i sterniku, Piotrze! Pasterzu i sterniku. Nie możesz być jednego dnia pasterzem, a drugiego – sternikiem. Będziesz musiał być jednym i drugim, żeby gromadzić baranki. Macki piekła i jego okrutne szpony będą chciały ci je wydrzeć albo zwieść kłamliwą muzyką niemożliwych do spełnienia obietnic. Ty będziesz prowadził naprzód łódź, wstrząsaną wiatrami ze wszystkich stron – od północy i południa, ze wschodu i z zachodu – uderzaną i miotaną przez moce czeluści, trafianą przez łuczników Bestii, paloną tchnieniem smoka. On tak będzie uderzał ogonem o jej burty, że nieostrożni zostaną spaleni lub zginą wpadając we wzburzone fale.

    Dasiek

  • Wybór zawsze należy do nas.
    Żaden sługa nie może dwom panom służyć na dwa fronty.
    Prędzej czy później , alboi zawsze jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował, albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. To nasze wybory podstawowe i wierność im i uczciwość względem nich. Nie możemy służyć Bogu i mamonie.
    Ale musimy też pamiętać, że służba służbie nierówna.
    Bogu możemy służyć na wzór Chrystusa. Złemu też się służy. Ta pierwsza jest wolnością i pełnią człowieczeństwa, ta druga zniewoleniem, spętaniem, ograniczeniem.
    Służąc złemu człowiek przestaje być człowiekiem.
    Możemy słuchać i nie słyszeć. Ileż natchnień Bożego ducha puszczamy mimo uszu.
    Nie łudźmy się. Jedynym, ktory zna nasze serca jest Bóg. Żadne udawanie przed nim nie wychodzi. To bardzo smutne jak często udajemy przed bliźnim, przed sobą. To głupie gdy chcemy udawać przed Bogiem.
    Tylko Bóg daje właściwe spojrzenie na mamonę wszelkiego rodzaju. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych. Jego drogi nie są naszymi drogami, Jego sposób myślenia i działania nie jest naszym, ludzkim. Wielkie to pojęcie typowo ludzkie, u Boga to, co małe, pokorne, jest na piedestale.

  • Ludzie nie potrafią się cieszyć z małych rzeczy…radować z tego że mają darowany kolejny dzień życia.że to właśnie ich doceniono dobrym słowem czy uśmiechem bliźniego…dzisiejsze społeczeństwo oczekuje dużych rzeczy i w dużej ilości!to właśnie jest dla wielu zgubne i przykre dla tych co to widzą. Ludzie w swoich pragnieniach są "przeokropni"!nie liczą się z niczym i nikim.są do tego stopnia bezwzględni że za wszelką cenę chcą wejść z buciorami w cudze życie! i takimi zachowaniami okazują właśnie swoje zniewolenie,ograniczenie własnymi słabościami. nie pokładają nadziei w Panu,nie pragną żyć dla Niego tylko dla ludzi-na pokaz i to ich właśnie gubi.chęć bycia "czymś" a nie kimś!
    "Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku.
    Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku." w dzisiejszym świecie ludzie tego nie potrafią!i to ich gubi…przykre ale prawdziwe

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.