Czemu bywamy tacy nieporadni?…

C
Szczęść Boże! Moi Drodzy, muszę przyznać, że wczoraj przez moment już martwiłem się, że coś się znowu popsuło i blog „nie przyjmuje” komentarzy, bo trzy dni pod rząd widziałem informację „0 komentarzy”. Na szczęście, pojawiły się wpisy, a więc żadnych problemów technicznych nie ma. Jest więc pewnie problem z aktywnością moich Przyjaciół z Blogowej Rodzinki, zatem do tej aktywności serdecznie zachęcam! Około pięciuset Osób dzień w dzień zagląda, a wypowiada się – coraz mniej… Szkoda! 
       Zapraszam Was, Kochani, do wymiany poglądów. Przecież nie musimy się we wszystkim zgadzać, możemy się nawet w wielu kwestiach zupełnie nie zgadzać, ale możemy się przy tym szanować, spokojnie dyskutować, a ten sposób – także się wzajemnie ubogacać! Zapraszam! Na przykład, wczoraj prosiłem o Wasze wypowiedzi na temat, poruszony przez Księdza Marka. Ja naprawdę chciałbym wiedzieć, co o tym myślicie, bo – jak zaznaczyłem – sam się także uczę dysponowania własnym czasem. Dlatego liczę, że jednak zechcecie się na te sprawy wypowiedzieć. 
      A w Miastkowie dziś kolejny dzień misji. Dzisiaj temat: „Miłosierdzie i służba”. O godzinie 18.00, po Mszy Świętej, odbędzie się Droga Krzyżowa ulicami miejscowości, po czym nastąpi – jak nakazuje tradycja misji świętych – ustawienie wielkiego pamiątkowego krzyża przy kościele. Proszę, pamiętajcie w modlitwie o tym wielkim duchowym dziele!
         I pamiętajcie, że jeszcze do jutra, odwiedzając cmentarz, możemy uzyskać odpust zupełny na zwykłych warunkach. Odpust ten możemy ofiarować za Zmarłych. Nie zaniedbujmy tej możliwości! Nasi Zmarli naprawdę na to liczą i tego potrzebują…
        Dobrego dnia! 
                            Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Piątek
31 Tygodnia zwykłego, rok II,
do
czytań: Flp 3,17–4,1; Łk 16,1–8
CZYTANIE
Z LISTU ŚWIĘTEGO
PAWŁA APOSTOŁA DO FILIPIAN:
Bądźcie,
bracia, wszyscy razem moimi naśladowcami i wpatrujcie się w tych,
którzy tak postępują, jak tego wzór macie w nas. Wielu bowiem
postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam
mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem zagłada, ich bogiem
brzuch, a chwała w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których
dążenia są przyziemne.
Nasza
bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy
Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało
poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała tą potęgą, jaką
może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować.
Przeto,
bracia umiłowani, za którymi tęsknię, radości i chwało moja,
tak stójcie mocno w Panu, umiłowani.
SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO
ŁUKASZA:
Jezus
powiedział do swoich uczniów: „Pewien bogaty człowiek miał
rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek.
Przywołał
go do siebie i rzekł mu: «Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z
twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą».
Na
to rządca rzekł sam do siebie: «Co ja pocznę, skoro mój pan
pozbawia mnie zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę.
Wiem, co uczynię, żeby mnie ludzie przyjęli do swoich domów, gdy
będę usunięty z zarządu».
Przywołał
więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał
pierwszego: «Ile jesteś winien mojemu panu?» Ten odpowiedział:
«Sto beczek oliwy». On mu rzekł: «Weź swoje zobowiązanie,
siadaj prędko i napisz pięćdziesiąt». Następnie pytał
drugiego: «A ty ile jesteś winien?» Ten odrzekł: «Sto korców
pszenicy». Mówi mu: «Weź swoje zobowiązanie i napisz:
osiemdziesiąt».
Pan
pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo
synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi
podobnymi sobie niż synowie światła”.
Usłyszeć
o sobie takie słowa, jak te, którymi Paweł scharakteryzował
wrogów krzyża Chrystusowego – to prawdziwa katastrofa! Co
bowiem można pomyśleć o tych, o których Apostoł mówi z płaczem,
losem
ich
zagłada,
ich bogiem brzuch, a chwała w tym, czego winni się wstydzić. To
ci, których dążenia są przyziemne.
Przeciwwagą
dla nich mają być uczniowie Pawła, oraz on sam, a
postawę przez nich prezentowaną Apostoł
charakteryzuje takimi słowami: Nasza
bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy
Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało
poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała tą potęgą, jaką
może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować.

I
to właśnie do tej wspólnoty – do tych, z których jest
zadowolony, a wręcz dumny – zwraca się on z gorącym wezwaniem:
Przeto,
bracia umiłowani, za którymi tęsknię, radości i chwało moja,
tak stójcie mocno w Panu, umiłowani!

Zatem
– mówiąc takim naszym, dzisiejszym językiem – „Tak
trzymać!”.

Czyli
jak?
Tak,
aby wszystkie
sprawy ziemskie podporządkować Niebu i dążeniu do Nieba.

Skoro tam jest nasza ojczyzna, to tam jest nasz dom i
tam jest cel wszystkich naszych dążeń tu, na ziemi.

Bo to nie tutaj jest nasza ojczyzna, tutaj
jest tylko droga do tej prawdziwej ojczyzny.

Dlatego nie można swoich dążeń i pragnień lokalizować jedynie
tutaj.
Co
więcej, trzeba zdobyć się na tyle aktywności i
pomysłowości, aby podejmując te najbardziej
zwyczajne,
ziemskie
sprawy

i realizując
te najbardziej prozaiczne zadania i działania
w
każdej chwili myśleć o Niebie i zbliżać się do Nieba, zdobywać
Niebo!

Tego
uczy nas Jezus w dzisiejszej Ewangelii.
Trzeba
przyznać – prawdę mówiąc – że uczy
nas tego w dość nietypowy sposób.

Wydawać by się bowiem mogło, że wręcz pochwala nieuczciwość.
Jednak kluczem do zrozumienia tego przekazu Jezusa jest ostatnie
zdanie dzisiejszej Ewangelii: Bo
synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi
podobnymi sobie niż synowie światła.

Otóż
właśnie, w sprawach ziemskich i doczesnych radzimy sobie zazwyczaj
świetnie i łatwo znajdujemy rozwiązania nawet najbardziej zawiłych
problemów. Natomiast w sprawach duchowych, w sprawach wiecznego
zbawienia, wykazujemy
się nieraz daleko posuniętą nieporadnością.
A
wyraża się to takim sposobem myślenia i działania, jakby to
właśnie na ziemi były ulokowane wszystkie nasze cele i dążenia.
I jakby tu była nasza ojczyzna, jakby
tu się miało wszystko skończyć

i niczego więcej miało już nie być…
Owszem,
tu jest nasza doczesna
ojczyzna
Polska
jest naszą
Ojczyzną.
Jednak nawet to, że jesteśmy Polakami, związanymi emocjonalnie,
historycznie, intelektualnie i jakkolwiek jeszcze inaczej z tą
ziemską Ojczyzną – także
to ma nas w ostatecznym rozrachunku doprowadzić do Ojczyzny
niebieskiej!
Temu
dążeniu mamy podporządkować wszystkie nasze ludzkie i ziemskie
pragnienia i dążenia. I właśnie na tym obszarze rzeczywiście
moglibyśmy się wykazywać większą zaradnością i operatywnością,

a nie doprowadzać do sytuacji, w której to we wszystkich możliwych
dziedzinach i obszarach specjalizujemy się i rozwijamy, a
w sprawach wiary – pozostajemy na poziomie dziecka
pierwszokomunijnego… 

9 komentarzy

  • To prawda czyli jak niektórzy mówią "święta racja", że w sprawach wiary zatrzymujemy się. Obecność na mszy św. w niedzielę i święta nakazane to naprawdę za mało. Można spotkać się jeszcze z odmawianiem różańca w czasie mszy. Wiele zależy od duchownych, ale od nas samych też. Znam osoby, które przychodzą do nas z innej parafii na spotkania grup modlitewnych ponieważ w ich parafiach nie ma takich i proboszcz jest przeciwny, aby takie były w jego parafii. Nie tylko przychodzą na spotkania , ale czynnie się udzielają. Warto korzystać też ze spotkań i konferencji osób którzy przyjeżdżają ze swoimi wykładami. To jest naprawdę nie tylko ciekawe, ale pomaga nam zwykłym ludziom bardziej zrozumieć Pismo Święte. Moje wnuki uczęszczają na spotkania skautów, gdzie jest czytane słowo Boże i dobrze na tym wyjdą, bo same lekcje religii pewnie nie dadzą im tyle wiedzy co dodatkowe spotkania ze słowem Bożym. Cieszę się jednak z tego, że te lekcje religii są w szkole, bo spotkałam się z tym ,że są lekcje na parafii dla tych, którzy nie mają ich w szkole. Przypuszczam, że być może jest tak, że tak mało osób sie zdeklarowało na religię, że szkole nie opłaci się zatrudniać katechety. No nie wiem co o tym sądzić. Dlatego w mojej codziennej modlitwie pamiętam o wspólnocie " Droga do Emaus" z Celestynowa i "Dom Boży" z Wrocławia oraz za osoby prowadzące spotkania bo to są "moje" wspólnoty i gdzie aktualnie przebywam staram się być na spotkaniach. Pamietam kiedyś na rekolekcjach jak dzielilismy się swoimi przeżyciami i ja powiedziałam, że dla mnie są one jak doładowanie akumulatora bądź dziś bardziej komórki. To mi daje nie tylko dużo sił, ale dużo radości ze spotykania się z Bogiem codziennie. Wiem, że On mnie kocha i ile robi dla mnie dobrego w życiu. Dziekuję Mu za to i chwała Panu. Ksiedzu Jackowi Bóg zapłać za to codzienne słowo, nie jest tak źle, jesli nie mam możliwości i czasu na przeczytanie jednego dnia to w następnych nadrabiam zaległości i też czytam.
    Z Panem Bogiem. Wiesia.

  • Dziękuję za mobilizację, wchodzę na blog codziennie, nieraz kilka razy dziennie, bo czytam etapami ( gdy oderwą mnie inne obowiązki ). Nie zawsze przychodzi mi do głowy co mam napisać, nie chciałabym zbyt osobiście, (bo wciąż byłoby; ja..ja..ja…). Teraz też muszę się oderwać od komputera ale wrócę w dogodnej dla mnie chwili i może jeszcze zostawię swój komentarz. Pozdrawiam cierpliwego Gospodarza i Komentatorów.

  • Dziś pierwszy piątek miesiąca, część obowiązków spełniłam, byłam na cmentarzu, odmówiłam Koronkę do miłosierdzia Bożego przed Najświętszym Sakramentem. Dopiero częściowo spełniłam warunki do uzyskania odpustu zupełnego, bo nie przyjęłam Jezusa Eucharystycznego, gdyż wprzódy chcę przystąpić do Sakramentu Pokuty i Pojednania, dlatego wybieram się na 18tą na Eucharystię. Świadoma jestem wartości zyskiwania odpustów dla zmarłych, dlatego nawet jak wczoraj nie byłam na cmentarzu uzyskałam go, właśnie pod zwykłymi warunkami za odmówienie w Kaplicy Adoracji Koronki do Miłosierdzia Bożego. W pozostałe dni w roku bardzo często zyskuję odpust za półgodzinną adorację Najświętszego Sakramentu.
    Czas emerytalny pozwala mi "nadrobić" opieszałość bądź niemoc w czynieniu tego dobrego uczynku dla dusz czyśćcowych z okresu wychowywania dzieci i pracy zawodowej.
    Ps. Dodam jeszcze odnośnie dzisiejszej Ewangelii, że zadziwia mnie pomysłowość zarządcy i pochwała właściciela.

  • U mnie finisz na budowach..i niewiele czasu potem..bo podjąłem się też pisać z osobami na krawędzi życia i śmierci..czyli ,psychiatria pl Ale często czytam księdza rozważania Pozdrawiam

    • Dziękuję za Waszą stałą obecność! Ja nie miałem na myśli tego, aby kogokolwiek rozliczać z częstotliwości zaglądania na forum, ani też nie oczekuje tego, żeby się z tego ktoś tłumaczył! Ja po prostu widzę, że wiele osób zagląda, a tak mało komentuje – tylko to wyraziłem. Natomiast czytanie tego bloga – choć jestem za to bardzo wdzięczny i bardzo mnie to cieszy – nie jest dla nikogo obowiązkiem i nie jest do zbawienia koniecznie potrzebne. Serdecznie pozdrawiam! Ks. Jacek

  • Cóż… Przyznaję, że pytanie o to jak dobrze wykorzystywać czas i mądrze nim gospodarować nie jest łatwe… Sama nierzadko mam z tym problemy, bo na ogół zajęć mam sporo, a doba ma tylko 24 godziny, ale też wiele razy doświadczyłam tego, że jeśli w całym tym zabieganiu potrafię postawić Pana Boga na pierwszym miejscu (czyli znaleźć czas ma Mszę Świętą, na solidną modlitwę), to wszystkie inne inne sprawy jakoś tak się porządkują, że na nic nie brakuje czasu i nie brakuje siły do realizacji wszystkich ważnych zadań… Natomiast tak bardziej "po ludzku" ponieważ sporo moich codziennych zadań to też zadania "długoterminowe" to muszę też nieustannie uczyć się dwóch rzeczy: systematyczności i konsekwencji, co w praktyce znaczy tyle, że jeśli na przykład wiem, że za dwa tygodnie mam oddać kilkunastostronicowy artykuł, to najpierw "przeliczam siły na zamiary" czyli mniej więcej planuję jak powinnam pracować, żeby zdążyć na czas (zostawiając sobie zawsze margines bezpieczeństwa) a potem staram się systematycznie i konsekwentnie realizować plan: czyli małymi krokami zmierzam do celu i na ogół się udaje, ale też tylko i wyłącznie z "Bożym wsparciem"… Pozdrawiam serdecznie. J.B.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.