Tu es Petrus – tibi dabo claves regni caelorum!

T
Niech
będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, dzisiejsza Uroczystość
jest dniem imienin bardzo wielu ważnych dla mnie Osób.
Przyzywając
zatem wstawiennictwa Świętych Apostołów Piotra i Pawła,
powierzam opiece Dobrego Boga Osoby, które poniżej wymieniam:
Ksiądz
Biskup Piotr Sawczuk – Biskup Pomocniczy Diecezji Siedleckiej;
Ksiądz
Paweł Smarz, Ksiądz Kanonik Piotr Wojdat, Ksiądz Piotr Woźniak –
moi Koledzy Kursowi;

Ksiądz
Paweł
Cieślik, Ksiądz
Piotr Jarosiewicz – Kapłani
pochodzący
z mojej rodzinnej Parafii;

Ksiądz
Paweł Broński, Ksiądz Piotr Hawryluk, Ksiądz
Paweł Kindracki, Ksiądz
Paweł Kobiałka, Ksiądz
Piotr Mazurek, Ksiądz
Piotr Paćkowski, Ksiądz
Paweł Padysz, Ksiądz
Piotr Pielak, Ksiądz
Piotr Sawiuk, Ksiądz Piotr Stępniewski – Kapłani
z różnych względów mi bliscy;

Doktor
Paweł
Bucoń – Sędzia
Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej i
świecki Szafarz Komunii Świętej,
mój serdeczny Przyjaciel jeszcze z czasów kółka ministranckiego;

Piotr
Oleszczuk i
Paweł
Mochnacz – moi
Chrześniacy;

Piotr
Nowicki – mój Brat cioteczny;

Paweł
Baczkura, Paweł
Deres, Paweł
Kaczorowski, Piotr Kalbarczyk, Paweł
Miłosz, Piotr
Paziewski, Paweł Rękawek, Piotr Sitek, Paweł Siwiec, Paweł
Skowroński, Piotr Strzeżysz, Piotr
Świtaj – Członkowie
różnych Wspólnot Młodzieżowych ze wszystkich Parafii, w których
posługiwałem;

Paweł
Czajka, Piotr Deres, Piotr
Karwowski, Piotr
Skolimowski, Paweł Sosik, Piotr Stelmach – moi
Znajomi z różnych czasów i miejsc.
Życzę
wszystkim Dostojnym Solenizantom mocy i
wiary,
wyrazistości
i odwagi, miłości do Boga i do ludzi – którymi odznaczali się
ich Święci Patronowie! I o to wszelkie dobro chcę się dla
Drogich Solenizantów modlić…
Wszystkim
zaś, którzy dziś nie przeżywają swoich imienin, także życzę
dobrego i błogosławionego dnia, przeżytego w blasku Świętości
dwóch wielkich Filarów Kościoła!
Na
głębokie przeżywanie dzisiejszej Uroczystości – niech
Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty.
Amen
                                   Gaudium
et spes! Ks. Jacek
Uroczystość
Świętych Apostołów Piotra i Pawła,
do
czytań z t. VI Lekcjonarza: Dz 12,1–11; 2 Tm 4,6–9.17–18; Mt
16,13–19
CZYTANIE
Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
W
owych dniach Herod zaczął prześladować niektórych członków
Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a gdy spostrzegł,
że to spodobało się Żydom, uwięził nadto Piotra. A były to dni
Przaśników. Kiedy go pojmał, osadził w więzieniu i oddał pod
straż czterech oddziałów, po czterech żołnierzy każdy,
zamierzając po Święcie Paschy wydać go ludowi.
Strzeżono
więc Piotra w więzieniu, a Kościół modlił się za niego
nieustannie do Boga.
W
nocy, po której Herod miał go wydać, Piotr, skuty podwójnym
łańcuchem, spał między dwoma żołnierzami, a strażnicy przed
bramą strzegli więzienia.
Wtem
zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi.
Trąceniem w bok obudził Piotra i powiedział: „Wstań szybko!”
Równocześnie z rąk Piotra opadły kajdany. „Przepasz się i włóż
sandały!” – powiedział mu anioł.
A
gdy to zrobił, rzekł do niego: „Narzuć płaszcz i chodź za
mną!”
Wyszedł
więc i szedł za nim, ale nie wiedział, czy to, co czyni anioł,
jest rzeczywistością; zdawało mu się, że to widzenie. Minęli
pierwszą i drugą straż i doszli do żelaznej bramy, prowadzącej
do miasta. Ta otwarła się sama przed nimi. Wyszli więc, przeszli
jedną ulicę i natychmiast anioł odstąpił od niego.
Wtedy
Piotr przyszedł do siebie i rzekł: „Teraz wiem na pewno, że Pan
posłał swego anioła i wyrwał mnie z ręki Heroda i z tego
wszystkiego, czego oczekiwali Żydzi”.
CZYTANIE
Z DRUGIEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO TYMOTEUSZA:
Najmilszy:
Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki
nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę
ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości,
który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko
mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego.
Pospiesz
się, by przybyć do mnie szybko. Pan stanął przy mnie i wzmocnił
mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii i żeby
wszystkie narody je posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy
lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię,
przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki
wieków. Amen.
SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Gdy
Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów:
„Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”
A
oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza,
jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”.
Jezus
zapytał ich: „A wy, za kogo Mnie uważacie?”
Odpowiedział
Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.
Na
to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony.
Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który
jest w niebie. Oto i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i
na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie
przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek
zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na
ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.
W
homilii
na Mszy Świętej, sprawowanej w Bazylice Watykańskiej w dniu 29
czerwca 2010 roku,

czyli z okazji uroczystości, którą i my dzisiaj przeżywamy,
Ojciec
Święty Benedykt XVI

tak – między innymi – mówił:
„Niezwykle
bogate treściowo teksty biblijne tej liturgii eucharystycznej w
uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła uwydatniają
temat, który można by ująć następująco: Bóg
jest ze swoimi wiernymi sługami i uwalnia ich od wszelkiego zła,
uwalnia
Kościół od wrogich mocy. Jest to temat wolności
Kościoła,

zawierający aspekt historyczny
i drugi – głębszy – duchowy.
Temat
ten przewija się w całej dzisiejszej liturgii słowa.
Pierwsze czytanie mówi o Świętym
Piotrze, a drugie o Świętym
Pawle – i w obydwu akcent jest położony na wyzwalające
działanie Boga

względem tych Apostołów.
Zwłaszcza fragment z Dziejów Apostolskich opisuje z licznymi
szczegółami interwencję
Anioła
Pańskiego,

który uwalnia Piotra z kajdan i wyprowadza z więzienia w
Jerozolimie, gdzie król Herod kazał go zamknąć pod ścisłym
nadzorem.
Paweł
natomiast, pisząc do Tymoteusza, kiedy czuje, że zbliża się kres
jego ziemskiego życia, dokonuje jego podsumowania,
z
którego wynika, że Pan
zawsze był z nim,

wybawił go od licznych niebezpieczeństw i w przyszłości go ocali,
wprowadzając do swojego wiecznego Królestwa.
Temat ten jest podjęty w Psalmie responsoryjnym, a szczególnie
rozwinięty zostaje we fragmencie Ewangelii, mówiącym o wyznaniu
Piotra, kiedy to Chrystus obiecuje, że moce
piekielne nie przemogą Jego Kościoła.
Jeśli
się dobrze przyjrzeć, można zauważyć, jak temat ten jest
stopniowo rozwijany. W pierwszym czytaniu opowiedziane jest swoiste
wydarzenie, ukazujące interwencję
Pana, by uwolnić Piotra z więzienia.

W drugim Paweł, na podstawie swojego niezwykłego doświadczenia
apostolskiego, wyraża przekonanie, że Pan, który już go ocalił z
paszczy lwa,
wybawi
go od
wszelkiego zła

i otworzy mu bramy Nieba.

Natomiast
Ewangelia nie mówi już o poszczególnych Apostołach,
lecz o Kościele
jako całości

i o jego zabezpieczeniu
przed siłami zła,

pojmowanymi w szerokim i głębokim sensie. I tak widzimy, że
obietnica Jezusa odnośnie do Kościoła: bramy
piekielne go nie przemogą,
obejmuje
– owszem
– historyczne doświadczenia prześladowań, jakim byli poddani
Piotr i Paweł oraz inni świadkowie Ewangelii, lecz ma szerszy
zasięg, gwarantuje ochronę przede wszystkim przed
zagrożeniami natury duchowej.

Zgodnie z tym, co sam Paweł pisze w Liście do Efezjan, nie
toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw
Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych
ciemności, przeciw duchowym pierwiastkom zła na wyżynach
niebieskich
(6,
12).
W
istocie, gdy weźmiemy pod uwagę dwutysiącletnią historię
Kościoła, możemy zauważyć, że — jak zapowiadał Pan Jezus —
chrześcijanie zawsze byli poddawani
próbom,

a w niektórych okresach i miejscach przybierały one charakter
prawdziwych
prześladowań.
Te
jednak, jakkolwiek powodują cierpienia, nie są najgorszym
zagrożeniem dla Kościoła.
Największy
uszczerbek w istocie ponosi on z powodu tego, co skaża
wiarę i życie chrześcijańskie

jego członków i jego wspólnot, naruszając integralność
mistycznego Ciała, osłabiając
jego zdolność głoszenia i dawania świadectwa,

przysłaniając piękno jego oblicza. O tej rzeczywistości
zaświadcza już korespondencja Pawłowa.
Pierwszy
List do Koryntian, na przykład, wspomina właśnie o pewnych
problemach
podziałów,

niekonsekwencji, niewierności względem Ewangelii, które są
poważnym zagrożeniem dla Kościoła. Ale także Drugi List do
Tymoteusza, którego fragmentu wysłuchaliśmy, mówi o
niebezpieczeństwach
„dni ostatnich”,
upatrując
ich w negatywnych postawach, typowych dla świata, które mogą
skazić wspólnotę chrześcijańską: egoizm, próżność, pycha,
przywiązanie do pieniędzy…
Otuchą
napawa konkluzja Apostoła: ludzie czyniący zło — pisze —
dalszego
postępu nie osiągną: bo ich bezmyślność będzie jawna dla
wszystkich

(3, 8-9). Jest w tym zatem gwarancja wolności, którą Bóg zapewnia
Kościołowi — wolności zarówno od
więzów materialnych,

które stanowią przeszkodę bądź ograniczenie dla jego misji, jak
i od
zła duchowego i moralnego,

które może nadwyrężyć jego autentyczność i wiarygodność. […]
Komunia
z Piotrem

i jego następcami jest w istocie gwarancją
wolności

dla pasterzy Kościoła i dla powierzonych im wspólnot. Jest nią na
obydwu płaszczyznach, o których była mowa we wcześniejszych
rozważaniach. Na płaszczyźnie historycznej jedność ze Stolicą
Apostolską zapewnia Kościołom partykularnym i Konferencjom
Episkopatów wolność
względem władz lokalnych, krajowych lub ponadnarodowych,

które mogą w pewnych przypadkach utrudniać misję Kościoła.
Poza
tym, co istotniejsze, posługa Piotrowa jest gwarancją wolności w
sensie pełnego
przylgnięcia do prawdy,

do autentycznej tradycji, dzięki czemu lud Boży może być
zachowany
od błędów w zakresie wiary i moralności.

[…]
Jest to wyraźnie widoczne w przypadku Kościołów cierpiących
prześladowania

bądź poddanych wpływom
politycznym

czy innym trudnym próbom. Lecz jest to nie mniej znaczące w
odniesieniu do wspólnot poddawanych wpływowi wypaczających doktryn
bądź tendencji
ideologicznych i praktyk sprzecznych z Ewangelią.
[…]
Podobnie jak przykazanie Chrystusa — jakkolwiek wymagające —
jest słodkie
i lekkie,

i nie ciąży temu, kto go przestrzega, lecz go wspiera, tak więź
ze Stolicą Apostolską — choć zobowiązująca — podtrzymuje
pasterza

i powierzoną jego trosce cząstkę Kościoła, czyniąc ich bardziej
wolnymi i silniejszymi.
Ostatnią
refleksję zaczerpnę ze słowa
Bożego, w szczególności z obietnicy Chrystusa, że moce
piekielne nie przemogą Jego Kościoła.
Te
słowa mogą mieć także znaczącą wymowę ekumeniczną, jako że —
jak wspomniałem przed chwilą — jednym z typowych skutków
działania Złego jest właśnie podział
w łonie wspólnoty kościelnej.

Podziały są w istocie przejawami mocy
grzechu,

która wciąż działa w członkach Kościoła, także po odkupieniu.
Ale słowa Chrystusa są wyraźne: Non
praevalebunt — 
Nie
przemogą.
Jedność
Kościoła jest osadzona w jego jedności
z Chrystusem,

a sprawa pełnej
jedności chrześcijan

— o którą wciąż trzeba zabiegać i którą trzeba nieustannie
odnawiać, z pokolenia na pokolenie — jest wspierana również
przez
Jego modlitwę

i Jego obietnicę. Do walki z duchem zła Bóg dał nam w Jezusie
Adwokata
– Obrońcę,
a
po swojej Passze — innego
Parakleta,
Ducha
Świętego, który pozostaje z nami na zawsze i prowadzi Kościół
ku
pełni prawdy,

która jest również pełnią miłości i jedności. […]

Niech
święci Apostołowie
Piotr i Paweł wyjednują nam
coraz
większą miłość do świętego Kościoła,
mistycznego
Ciała Chrystusa Pana i zwiastuna jedności i pokoju dla wszystkich
ludzi. Niech wyjednują nam
również łaskę, abyśmy
z radością ofiarowywali w intencji jego świętości i misji trudy
i cierpienia znoszone z powodu wierności Ewangelii.
Maryja
Dziewica, Królowa Apostołów i Matka Kościoła, niech zawsze czuwa
nad nami,
[…].
Obyśmy
z Jej niebieską pomocą mogli zawsze żyć i działać w
tej wolności,

którą pozyskał dla nas Chrystus.” Tyle
z homilii Ojca Świętego Benedykta XVI.
A
my, wsłuchani w jej treść, a wcześniej – w Boże słowo, na
dziś przeznaczone, uświadamiamy sobie, iż jedność z Piotrem
naszych czasów rzeczywiście uniezależnia
nas od kaprysów lokalnej władzy cywilnej,

czy też prawa państwowego, tak często sprzecznego z prawem
Ewangelii.
W
kontekście chociażby ostatnich
skandalicznych wybryków władzy ustawodawczej w 
naszym
kraju

i uchwalania przez nią uchwał
zbrodniczych i ludobójczych,

oraz w kontekście dyskusji, której to władzy należy „bardziej
słuchać”, dla prawdziwych katolików – czyli dla katolików w
ogóle, bo katolik nieprawdziwy to po prostu człowiek niewierzący –
jedyne znacznie ma władza
Chrystusa,

którą na ziemi w sposób jednoznaczny i czytelny reprezentuje
Papież
oraz pozostający z nim w jedności biskupi i kapłani.
I
to jest wszystko, co w całej tej dyskusji można
powiedzieć!

20 komentarzy

  • Zrodziła Cię i wykarmiła, Księże, p o l s k a ziemia. P o l a c y będą Cię utrzymywali… A Ty uznajesz tylko władzę, którą "reprezentuje Papież oraz pozostający z nim w jedności biskupi i kapłani"? To c o Ty tu robisz, antypolski demagogu??? W tej P o l s c e ? Ktoś – wcale niegłupi – stwierdził, że "wszelka władza pochodzi od Boga". Ale to najwyraźniej nie jest T w ó j "bóg"… K a p ł a n i e – zrzeknij się obywatelstwa p o l s k i e g o …

  • Ojojoj, jakież to tchnienie wzniosłego patriotyzmu poruszyło serce przedmówcy. Odniosłem wrażenie z jego wypowiedzi i wpisów na jego blogu, że on "europejczyk" pełną gębą, postępowiec – a nie zaściankowy ciemnogrodzianin z jakiejś tam Polski :). Polska i Polacy to słowa mocno passe w tym kręgu lewackiej ideologii, a tu proszę….taka troska.
    Z innej beczki:
    http://www.myslkonserwatywna.pl/mariusz-matuszewski/usa-bunt-przeciw-decyzji-sadu-najwyzszego/

  • Mnie niestety po raz kolejny poruszyło nie "tchnienie wzniosłego patriotyzmu" ale ton wypowiedzi naszego Gościa i sposób ujmowania przezeń myśli. I choć wiem, że Pan Wandaliusz nie przejmuje się takimi drobiazgami pozwolę sobie raz jeszcze powiedzieć wyraźnie, że nie aprobuję w żaden sposób języka jakim się Pan posługuje, bo brak w nim elementarnej kultury, a ta obowiązuje wszystkich i wszędzie: obojętnie czy zwraca się Pan do prezydenta, księdza, ekspedientki, sprzątaczki, bezdomnego czy kogokolwiek innego należy się im szacunek… nie z powodu tego co robią, ale z tej prostej racji, że każdy z nich ma swoją osobową godność, której w żadnej sytuacji i pod żadnym pozorem nie wolno nikomu deptać! Owszem, Konstytucja gwarantuje nam wolność słowa, ale o ile mi wiadomo w ramach tej wolności nie mieści się obrażanie nikogo. J.B.

    • A może ten człowiek podchodzi i tylko rozumie jedną podstawową zasadę – jak napisał François Rabelais w "Gargantua i Pantagruel" (XVI w.) – "Pogłaszcz chama to cię kopnie, kopnij chama to cię pogłaszcze" i właśnie nią należy się względem niego kierować :)?

    • Nie kopnę cię, Robercie [szkoda buta]. Nie pogłaszczę cię – obawiam się jakiejś paskudnej choroby.
      A pod adresem Księdza Jacka n i e c o f n ę ani jednego słowa. Wpierw urodziłem się Polakiem niż zostałem katolikiem. To zobowiązuje. Wiarę i obywatelstwo można zmienić. Narodowości – nigdy.

      W.

      Chamom zostawiam obrażanie innych w braku argumentów i naigrywanie się z patriotyzmu. Jestem z Polski, anie "z jakiejś tam Polski".

    • Ale czy Pan – Wandaliuszu przypadkiem tego właśnie nie robi??? Obraża Pan innych i to na ogół dość brutalnymi słowami. Nie wiem, może jako kobieta jestem przesadnie delikatna i wrażliwa, i może nie rozumiem męskiego sposobu formułowania myśli, ale dla mnie osobiście język, którym się Pan posługuje jest nie do przyjęcia… Powtórzę raz jeszcze: wszystko można powiedzieć drugiemu człowiekowi, a już z cała pewnością warto zawsze powiedzieć prawdę, nawet te trudną prawdę, tylko trzeba to zawsze robić w kulturalny sposób, nie obrażając nikogo.
      Spokojnego wieczoru.
      J.B.

    • Jesteś chamem (patrz p. 1 SJP : http://sjp.pl/Cham) ponieważ twoje wypowiedzi spełniają kryteria definicji chama ( nie mylić z synem Noego). Nie kopniesz mnie boś internetowy troll – tchórz, a gdybyś spróbował, to bardzo by bolało. Brak argumentów to twoja cecha, zatem zakończ pajacowanie. Twoja troska o Polskę jest na wskroś fałszywa i jeżeli Polska miałaby iść w kierunku, który mentalnie reprezentujesz, to Polską nie będzie. Ty katolikiem? Jakoś nie zauważyłem :).

    • Taki postępowy, taki jewropejski, taki hop do przodu, co to zmurszałych tekstów biblijnych do ręki nie weźmie – nie mówiąc o próbie zrozumienia – a tu proszę, nie jest w stanie pojąć satyrycznego wydźwięku mojego wpisu. Wstyd! Wstyd przed Europą!

    • Pawle. Kimkolwiek by nie był do Niego też należy zwracać się z szacunkiem, a w tym kraju ogólnie przyjętą formą grzecznościową w odniesieniu do osób świeckich jest forma "pan", "pani", więc tego postanowiłam się trzymać. Natomiast Tobie składam najserdeczniejsze życzenia imieninowe: niech Twój Patron bezpiecznie prowadzi Cię po drogach codzienności i wyprasza w niebie wszelkie potrzebne łaski. J.B.

  • Nie było mnie kilka dni na blogu, dziś wchodzę, a tu nasz Gość zajrzał.
    Wydaje mi się, że nasz Gość sam nie wie czego w życiu chce.
    Myślę, że nikomu nie chciało by się wchodzić na blog tylko po to żeby komuś dopiec no i z komentarzy wydać, że czyta rozważania 😉
    Gosia

  • Ostatnio rozmawiałem z J.B. i przyznałem się do tego, do czego i Wam teraz chcę się przyznać: od jakiegoś czasu, kiedy czytam wywody naszego Drogiego Wandaliusza, ogarnia mnie taki śmiech, że przez kilka dłuższych chwil nie mogę go opanować! Naprawdę! Już nie wiem, co z tym robić – pewnie powinienem być bardziej poważny. Ale nie mogę! Co przeczytam dwa zdania – to kolejna salwa śmiechu! Poradźcie, co robić?… Będę pracował nad powagą… Tymczasem – pozdrawiam! Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.