Przede wszystkim – zbawienie!

P

Szczęść
Boże! Moi Drodzy, serdecznie pozdrawiam Was z rodzinnego Domu.
Bardzo dziękuję Wszystkim, którzy pamięcią, życzliwością, a
nade wszystko modlitwą łączyli się wczoraj z naszym Tatem, w dniu
Jego siedemdziesiątych urodzin.
Dzisiaj,
w wielu naszych Parafiach, nabożeństwo fatimskie. Zachęcam do
udziału!
Ja
zaś dzisiaj po południu, udam się do Parafii Samogoszcz, nad samą
Wisłą. Proboszczem jest tam od kilku lat mój Kolega kursowy,
Ksiądz Bogusław Filipiuk. I to właśnie na Jego zaproszenie, w
tejże Parafii będę pomagał duszpastersko, w weekendy i święta,
kiedy w tygodniu będę pełnił posługę duszpasterza
akademickiego. W soboty wieczorem i niedziele będę w Samogoszczy.
Zaczynam od dzisiaj. Bardzo dziękuję Księdzu Bogusławowi za
zaproszenie do tej współpracy.
Życzę
Wszystkim błogosławionego dnia!
Gaudium
et spes! Ks. Jacek

Sobota
14 Tygodnia zwykłego, rok I,
Wspomnienie
Św. Andrzeja Świerada i Benedykta, Pustelników,
do
czytań: Rdz 49,29–33;50.15–26; Mt 10,24–33

CZYTANIE
Z KSIĘGI RODZAJU:
Jakub
dał swoim synom taki rozkaz: „Gdy ja zostanę przyłączony do
moich przodków, pochowajcie mnie przy moich praojcach w pieczarze,
która jest na polu Efrona Chetyty, w pieczarze, która jest na polu
Makpela w pobliżu Mamre w kraju Kanaan, którą kupił Abraham wraz
z tym polem od Efrona Chetyty jako grób na własność do chowania
swych zmarłych. Tam pochowano Abrahama i Sarę, jego żonę, tam
pochowano Izaaka i jego żonę Rebekę; tam pochowałem Leę”. Pole
to wraz z pieczarą zostało kupione od Chetytów.
Gdy
Jakub wydał te polecenia swoim synom, złożył swe nogi na łożu,
wyzionął ducha i został przyłączony do swoich przodków.
Bracia
Józefa zdając sobie sprawę z tego, że ojciec ich nie żyje,
myśleli: „Na pewno Józef będzie nas teraz prześladował i
odpłaci nam za wszystkie krzywdy, które mu wyrządziliśmy”.
Toteż kazali powiedzieć Józefowi: „Ojciec twój dał przed
śmiercią takie polecenie: «Powiedzcie Józefowi tak: Racz
przebaczyć braciom twym wykroczenie i winę ich, wyrządzili ci
bowiem krzywdę». Teraz przeto daruj łaskawie winę nam, którzy
czcimy Boga twojego ojca!” Józef rozpłakał się, gdy mu to
powtórzono.
Wtedy
bracia już sami poszli do Józefa i upadłszy przed nim rzekli:
„Jesteśmy twoimi niewolnikami”, Lecz Józef powiedział do nich:
„Nie bójcie się. Czyż ja jestem w miejsce Boga? Wy niegdyś
knuliście zło przeciwko mnie, Bóg jednak zamierzył to jako dobro,
żeby sprawić to, co jest dzisiaj, że przeżył wielki naród.
Teraz więc nie bójcie się: będę żywił was i dzieci wasze”. I
tak ich pocieszał, przemawiając do nich serdecznie.
Józef
mieszkał w Egipcie wraz z rodziną swego ojca. Dożył on stu
dziesięciu lat i doczekał się prawnuków z Efraima. Również
dzieci Makira, syna Manassesa, urodziły się na kolanach Józefa.
Wreszcie
Józef rzekł do swych braci: „Gdy ja umrę, Bóg okaże wam swą
łaskę i wyprowadzi was z tej ziemi do kraju, który poprzysiągł
dać Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi”. Po czym zobowiązał synów
Izraela przysięgą, że spełnią takie polecenie: „Gdy Bóg okaże
wam tę wielką swoją łaskawość, zabierzcie stąd moje kości”.
Po czym Józef umarł mając sto dziesięć lat. Zabalsamowano go i
złożono do trumny w Egipcie.

SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Jezus
powiedział do swoich apostołów:
Uczeń
nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy
uczniowi, jeśli będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego.
Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego
domowników tak nazwą.
Więc
się ich nie bójcie. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało
być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano
dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie jawnie, a co
słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.
Nie
bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie
mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może
zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A
przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię.
U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego
nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
Do
każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam
się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie
zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który
jest w niebie”.

Dzisiejsze
pierwsze czytanie łączy w sobie opisy końca życia dwóch wielkich
ludzi: Jakuba i jego syna Józefa. W jednym i drugim przypadku możemy
powiedzieć, że jest to odejście niezwykle godne, wręcz w
jakiś sposób majestatyczne, dokonujące się w pełnym
porozumieniu z Bogiem, jakby ustalone z Bogiem… Obaj ci
wielcy mężowie jakby znali dzień swojej śmierci, przygotowywali
się do niego
– i przygotowywali na ten dzień swoje otoczenie.

Słyszymy
bowiem dzisiaj bardzo konkretne wskazówki, wydane tak przez
Jakuba, jak i przez Józefa, co mają czynić pozostali synowie i
bracia, kiedy ci opuszczą ten świat. Można powiedzieć, że taka
piękna śmierć – chociaż oczywiście to zestawienie słów
niektórych zapewne szokuje, bo jak śmierć można nazwać czymś
pięknym – może być zakończeniem równie pięknego życia.
Ci, którzy dali się Bogu poprowadzić za życia – przez całe
swoje życie, w różnych jego okolicznościach – także i w tym
momencie ostatnim ziemskiej drogi pozostają w pełnej
jedności z Bogiem. Możemy się przeto spodziewać, a nawet być
pewnymi, że ta łączność i jedność przedłuży się na
wieczność.
Bo jest to prosta i logiczna konsekwencja tego, co
działo się w ich życiu ziemskim.

I
kiedy tak o tym, moi Drodzy, mówimy, to z pewnością od razu
przychodzą nam na myśl słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: Więc
się ich nie bójcie. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało
być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano
dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie jawnie, a co
słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.
A
jeszcze dalsze słowa mogą nieco szokować, a na pewno dawać do
myślenia:
Nie
bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie
mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może
zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A
przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię.
U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego
nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.


Może
nas te słowa dziwią, bo z jednej strony, Jezus zapewnia w nich o
swojej opiece, z drugiej jednak – otwarcie mówi
o
możliwości poniesienia śmierci!
Chciałoby
się zapytać retorycznie: A cóż to za pocieszenie? A cóż to za
opieka? Jezus jednak swoją troską i miłością, jaką nas otacza,
nie chce
zapewnić
nam

jedynie
opieki
w

tym życiu doczesnym.
Jemu
zależy nade wszystko na naszym wiecznym zbawieniu!


I
chociaż z całej nauki Jezusa – i także, w pewnym sensie, z tej
dzisiejszej – jasno wynika, że 
życie
ziemskie także ma dla
Niego
wartość,

to jednak wartość o wiele większą ma życie wieczne. I 
dlatego
Jezus
na
nim
koncentruje całą uwagę

a
w tym przypadku nie ma
już
mowy
o jakiejkolwiek,
choćby
najmniejszej szkodzie,

jaką mógłby ponieść ten, kto bezgranicznie ufa Jezusowi. Taka
możliwość w ogóle nie wchodzi w rachubę!
Życie
wieczne będzie dla takiego człowieka
absolutną
pełnią szczęścia!
Trzeba
jednak, abyśmy żyjąc na tym świecie –
naprawdę
myśleli o wieczności.
Tak
n
aprawdę!
Bo my ciągle jednak jesteśmy zbytnio skoncentrowani na doczesności.
I nawet
nieraz
obawiamy
się
za
bardzo o tej wieczności – i o samym Jezusie – mówić i
świadczyć. Tymczasem Jezus
zapowiada
bardzo zdecydowanie i jednoznacznie:
Do
każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam
się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie
zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który
jest w niebie.


Postawa
wielkich Patriarchów Starego Testamentu, Jakuba i Józefa, i wielu
innych, była
całkowicie
ukierunkowana na wieczność

– jak już sobie wspomnieliśmy: piękne życie, zakończone
pięknym odejściem, a właściwie
przejściem
do Domu Ojca
.

Taką
ma być także postawa uczniów Jezusa: wszystko w ich życiu
ma
być ukierunkowane na wieczne zbawienie!

Ani na moment nie 
mogą
oni – to znaczy: my nie 
możemy
– zapomnieć, także w tym naszym codziennym zabieganiu, że
właśnie o to przede wszystkim nam chodzi:
o
wieczne zbawienie!

A wszystko inne ma być temu podporządkowane. I w ogóle: wszystko
inne tylko wówczas będzie miało sens, jeżeli
będzie
nas prowadziło do wiecznego zbawienia.
Tak,
jak było to w przypadku Patronów dnia dzisiejszego,
Śwtych
Andrzej
a
Świerad
a
i Benedykt
a,
Pustelni
ków.
Na
temat życia i świętości pierwszego
z
nich
, Andrzeja Świerada, w
swoim Liście z okazji dziewięćsetlecia jego kanonizacji, tak pisał
Papież
Papież Jan Paweł II:
„Świerad
urodził się około 980 roku w rodzinie wieśniaczej, w Polsce.

Wezwany przez Boga
na
samotnię,
aby uważniej
mógł wsłuchiwać się w Jego głos, […] założył na przełomie
X i XI wieku pustelnię w miejscowości Tropie, podówczas w
granicach diecezji krakowskiej. Opuścił ją około roku 1022
i
wstąpił do klasztoru benedyktyńskiego świętego Hipolita na górze
Zabor w Słowacji.
Tam,
przyjąwszy
imię zakonne
Andrzej,
prowadził życie
monastyczne. Następnie, mając już ponad czterdzieści lat, za
zgodą opata klasztoru Filipa,
powrócił
do prowadzonego uprzednio w Polsce życia pustelniczego,

udając się do groty w miejscowości Skałka, nad brzegiem rzeki
Wag.

Wsławił
się
niezwyczajnym
praktykowaniem pokuty:
za
dnia zajmował się karczowaniem drzew, noce zaś spędzał na
modlitwie. W okresie czterdziestodniowego postu
często
przymierał głodem!
Po
śmierci znaleziono na jego ciele noszoną od dawna włosiennicę,
wykonaną z żelaznego łańcucha.
Zmarł
około roku 1034.
[…]
Święty
Andrzej Świerad żyje nadal
w
umysłach i sercach Polaków, Słowaków i Węgrów.

Oni najbardziej doświadczyli dobrodziejstw jego świętości. Ale
jest to człowiek, który wszystkich chrześcijan mógłby wiele
nauczyć. Uczy przede wszystkim ludzi naszych czasów, tak bardzo
skłaniających się ku przyjemnościom i przemijalnym dobrom
ziemskim, że 
tylko Bóg
jest
jedynym
Dobrem, którego całym sercem, całą duszą i ze wszystkich sił
należy pragnąć.
Uczy,
że jesteśmy pielgrzymami, albowiem nie mamy tu miejsca stałego,
ale przyszłego oczekujemy. Uczy wreszcie, że 
należy
służyć bliźniemu nie tylko w zewnętrznych czynach miłości,

ale świadczeniem o Ewangelii.
Życie
i świadectwo świętego Andrzeja zachowują wartość
dla
wszystkich chrześcijan,
w
szczególności zaś dla tych, którzy w odosobnieniu zakonnym
poświęcili się Bogu.

Ci zatem powinni uczyć się od świętego Świerada, że 
samotność
nie oddziela ich od ciała całego Kościoła.

Przez swoje modlitwy, pokutę, cnoty oraz miłość względem Boga
mają stać się tymi członkami Mistycznego Ciała, od których
życiodajna moc obficie zstępuje dla dobra wszystkich.

Święty
Andrzej poprzez swe życie, modlitwę, ascezę, podjętą dla braci
pracę stał się
jednym z
korzeni, z których wyrosła tysiącletnia siła religii
chrześcijańskiej w Polsce.”
Tyle
Święty
Jan Paweł II o Świętym Andrzeju Świeradzie.

Z
kolei, drugi dzisiejszy Patron,
Benedykt,
był towarzyszem pustelniczego życia Andrzeja i jednym z jego
uczniów
.
Po śmierci swego mistrza kontynuował jego surowy tryb życia w
pustelni. Podobnie, jak Święty Andrzej, przybył tam z Polski i
przebywał przez trzy lata. Po upływie tego czasu
napadli
go zbójcy i zabili.

Ciało wrzucili do rzeki Wag. Powstała nawet legenda, że orzeł
przez cały rok pilnował ciała
Męczennika
i że dzięki niemu zostało ono odnalezione w stanie zupełnie nie
zepsutym. Początkowo
pochowano
obydwóch – tak 
Ucznia,
jak i 
Mistrza
– obok siebie, w kościele zakonnym.

Kult
obu
Świętych
szybko się rozszerzał. Naturalnym ośrodkiem tego kultu był
klasztor na Zaborze, w Słowacji. Tu początkowo znajdował się ich
grób,
tu również
przechowywano ze czcią łańcuch Świętego Andrzeja.

Z czasem powstały w Słowacji dwa odrębne sanktuaria: Świętego
Andrzeja w pobliżu Nitry, gdzie była jego pustelnia oraz Świętego
Benedykta – w miejscu, gdzie poniósł śmierć od pogańskich
rozbójników, a więc w miejscowości Skałka nad rzeką Wag.
Około
roku 1064 Świerad i Benedykt zostali uroczyście proklamowani przez
biskupów Węgier
Świętymi.
Wtedy zapewne przeniesiono ich ciała do katedry w Nitrze, gdzie
spoczywają do dziś.

Andrzej
Świerad w hagiografii polskiej wybija się jako
największy
asceta wśród Świętych i Błogosławionych polskich.

Andrzej i Benedykt są
pierwszymi
Polakami, wyniesionymi do chwały ołtarzy, co dokonało się w roku
1083.


Wpatrując
się we wspaniały wzór ich świętości, a jednocześnie rozważając
w sercu Boże słowo dzisiejszej liturgii, odpowiedzmy sobie bardzo
szczerze, czy my naprawdę – tak na co dzień – myślimy o
wiecznym zbawieniu?
Ale tak naprawdę? I wszystko robimy,
żeby je osiągnąć?…

4 komentarze

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.