Nie pokój, lecz rozłam?…

N

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:

Urszula Wasilewska – z którą znamy się od zawsze, jeszcze z rodzinnej Parafii;

Urszula Adamiak – Prezes firmy „Komunalnik” w Białej Podlaskiej;

Urszula Kobielus – Nauczyciel historii w Liceum im. Lelewela w Żelechowie;

Urszula Bielecka – za moich czasów: Katechetka w Parafii Radoryż Kościelny;

Urszula Polak – Osoba pomagająca nam utrzymać w czystości i w miarę sprawnym funkcjonowaniu nasz Ośrodek Duszpasterstwa Akademickiego;

Urszula Paczuska, bardzo życzliwa Osoba z Siedlec, często uczestnicząca we Mszach Świętych w naszym Ośrodku Duszpasterstwa Akademickiego.

Serdecznie życzę Czcigodnym Solenizantkom, aby w swoich życiowych wyborach i działaniach były jednoznaczne i wyraziste, a Duch Święty swoim światłem i natchnieniem wspiera wszelkie Ich działania. Zapewniam o modlitwie!

Moi Drodzy, dzisiaj kolejny dzień dyżuru duszpasterskiego na Uczelni, tym razem – w wielkim, najnowszym gmachu, przy ul. Żytniej 39. Dyżur zaczyna się planowo o 10:00, ale dzisiaj o tej godzinie będę koncelebrował Mszę Świętą pogrzebową ś.p. Pani Profesor Romualdy Jabłońskiej – Ceglarek, wieloletniego, emerytowanego Pracownika naszej siedleckiej Uczelni.

Swoją misję Duszpasterza Akademickiego postrzegam właśnie w ten sposób, że powinienem uczestniczyć w ostatniej ziemskiej drodze Ludzi związanych z naszą Uczelnią. Polecam Osobę Pani Profesor Waszym modlitwom – niech Pan nagrodzi życiem wiecznym Jej długie i pracowite życie.

A jutro, na naszym forum, słówko z Syberii! Wielka radość!

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem. Co dziś mówi do mnie konkretnie i osobiście Pan? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

                                                      Gaudium et spes! Ks. Jacek

Czwartek 29 Tygodnia zwykłego, rok I,

21 października 2021., 

do czytań: Rz 6,19–23; Łk 12,49–53

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO RZYMIAN:

Bracia: Ze względu na przyrodzoną waszą słabość posługuję się porównaniem wziętym z ludzkich stosunków: jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, pogrążając się w nieprawość, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia.

Kiedy bowiem byliście niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości. Jakiż jednak pożytek mieliście wówczas z tych czynów, których się teraz wstydzicie? Przecież końcem ich jest śmierć.

Teraz zaś, po wyzwoleniu z grzechu i oddaniu się na służbę Bogu jako owoc zbieracie uświęcenie. A końcem tego jest życie wieczne. Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.

Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej”.

Dzisiejszy fragment Listu do Rzymian, który usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu, to ciąg dalszy fragmentu wczorajszego. Święty Paweł kontynuuje swoje rozważania, dotyczące panowania grzechu i panowania sprawiedliwości. I wzywa swoich uczniów – chrześcijan Gminy rzymskiej – aby zerwali z wszelkim złem, a wybrali drogę dobra i sprawiedliwości. Pisze: Jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, pogrążając się w nieprawość, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia.

I dorzuca dość ciekawe spostrzeżenie, które także i my powinniśmy odnieść do siebie: Kiedy bowiem byliście niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości. Jakiż jednak pożytek mieliście wówczas z tych czynów, których się teraz wstydzicie? Przecież końcem ich jest śmierć. Owo rozróżnienie między wolnością i zniewoleniem zbudowane zostało na zasadzie swoistego paradoksu: człowiek będący w niewoli grzechu – jest „wolny” od służby sprawiedliwości.

Moi Drodzy, czy i dzisiaj niektórzy tak właśnie nie uzasadniają swojej niewiary, albo wiary słabej, letniej, że skoro są niewierzący, to nie obowiązują ich te wszystkie nakazy i zakazy, jakie niesie ze sobą religia; nie muszą przestrzegać całej listy uciążliwych przykazań – gdyż są od tego wszystkiego wolni?

Czy jednak jest to prawdziwa wolność? Czy czyny, dokonane w imię tak rozumianej wolności, to nie są przypadkiem te, o których Paweł pisze, że trzeba się ich potem wstydzić? Stąd zachęta Apostoła: Teraz zaś, po wyzwoleniu z grzechu i oddaniu się na służbę Bogu jako owoc zbieracie uświęcenie. A końcem tego jest życie wieczne. Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Warto zatem postawić na prawdziwą wolność, czyli wolność od grzechu – i na sprawiedliwość, pochodzącą od Boga, bo wtedy nagrodą jest uświęcenie, życie wieczne. Za grzech jest tylko jedna zapłata – śmierć. I takie właśnie kosztowanie wolności, jak to, o którym tu sobie przed chwilą mówiliśmy, musi się zakończyć tragicznie.

Dlatego trzeba się wreszcie zdecydować, komu się służy, jakie wartości uważa się za swoje, jakie się sobie stawia cele… Ale musi to być wybór świadomy i konsekwentny, a nie zmieniany przy każdej okazji. Albo taki, od którego ciągle będą jakieś „dyspensy”. Musimy sobie to ostatecznie i kategorycznie wręcz uzmysłowić, moi Drodzy, że w sprawach Bożych nie można tak sobie pogrywać to na prawo, to na lewo – raz się służy sprawiedliwości, raz wybiera się grzech.

Oczywiście, każda i każdy z nas nosi w sobie skłonność do grzechu i wszyscy grzechy popełniamy, ale jest różnica między sytuacją, w której ktoś naprawdę stara się utrzymać „kurs na Boga”, a upada z ludzkiej słabości – a kimś, kto w pełni świadomie opowiada się za złem, poddaje się grzechowi, z całym zaangażowaniem służy niesprawiedliwości.

Na taką postawę my chrześcijanie nie możemy sobie pozwalać! Wprost przeciwnie! My w swoim wybieraniu dobra, a pokonywaniu zła i pokus do złego, mamy być radykalni! Zdecydowani! Bardzo świadomi dokonywanego wyboru!

Tak, jak Jezus, który w swoim pragnieniu dokonania naszego zbawienia był niezwykle radykalny. Zwróćmy uwagę na Jego słowa: Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Chodzi o chrzest krwi, o odkupieńczą Ofiarę, która ma złożyć za nasze zbawienie. Chociaż wie, jak wielkim trudem będzie ona dla Niego, z jak wielkim Jego poświęceniem będzie się wiązała – On już chciałby ją podjąć, jak najszybciej, bo tak bardzo nas kocha i tak bardzo chce naszego zbawienia!

Jest w tym wyborze bardzo radykalny, nie zastanawia się, że może jakoś inaczej, albo później, albo może dałoby się tego w ogóle uniknąć… Nie, Jezus chciałby już teraz, jak najszybciej, przyjść na pomoc człowiekowi. Nie ma zamiaru się z tego wycofywać. Idzie jedną, raz obraną drogą.

I taką samą drogą każe iść wszystkim swoim wyznawcom, chociaż pewnym jest, że to przyniesie – w tym ziemskim rozumieniu – nie pokój, a rozłam! Bo opowiedzenie się za Nim i pójście Jego drogą spowoduje, iż pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej. Nie dlatego, że Jezus będzie tego chciał, ale dlatego, że wybór Jego drogi nie dopuszcza moralnych kompromisów.

To jest – właśnie! – wybór radykalny! A ludzie są w swoich wyborach mało radykalni i radzi by paktować ze złem, szukać różnych ulg i kompromisów. Skoro zaś nie może ich być – to musi nastąpić rozłam! Ale my, chrześcijanie, przyjaciele Jezusa, właśnie naszemu Panu i Mistrzowi mamy się podobać, a nie wszystkim wokół. Owszem, dobrze byłoby, gdybyśmy żyli w zgodzie ze wszystkimi ludźmi. Ale chyba na tym świecie nie jest to możliwe, bo właśnie często zakładałoby to konieczność pójścia na kompromis ze złem. A na to nie możemy sobie pozwolić.

My musimy raz na zawsze opowiedzieć się za Jezusem, za dobrem, za świętością, wejść pod panowanie sprawiedliwości – raz na zawsze! I codziennie ten wybór potwierdzać…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.