W nadziei zbawieni!

W

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym pierwsze urodziny przeżywa Zosia Olender, Córka Szymona, Lektora z moich czasów celestynowskich – i Jego Żony Magdaleny. Serdecznie gratuluję Zosi, także Jej Rodzicom i Dziadkom tej pięknej rocznicy! Niech Jubilatka – zgodnie ze znaczeniem swego imienia – postępuje w mądrości! Szczególnie tej Bożej! O to będę się dla Niej modlił. I o ducha dobrego dla całej Rodziny!

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Swoją refleksją nad nią dzieli się z nami dzisiaj Ania, za co bardzo serdecznie Jej dziękuję!

Zatem, co dziś konkretnie mówi do mnie Pan? Z jakim przesłaniem się zwraca? Duchu Święty, wskaż!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Wtorek 30 Tygodnia zwykłego, rok I,

26 października 2021.,

do czytań: Rz 8,18–25; Łk 13,18–21

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO RZYMIAN:

Bracia: Sądzę, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności nie z własnej chęci, ale ze względu na tego, który je poddał, w nadziei że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych.

Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia.

Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy oczekując przybrania za synów, odkupienia naszego ciała.

W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni. Nadzieja zaś, której spełnienie już się ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze spodziewać tego, co się już ogląda? Jeżeli jednak, nie oglądając, spodziewamy się czegoś, to z wytrwałością tego oczekujemy.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Jezus mówił: „Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach”.

I mówił dalej: „Z czym mam porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło”.

A OTO SŁÓWKO ANI:

Dzisiejsze czytania są bardzo krótkie, ale mówią o czymś bardzo ważnym – o oczekiwaniu. O oczekiwaniu nie na coś namacalnego, mającego dokonać się tylko w życiu ziemskim. Mowa o życiu wiecznym, na które każdy z nas w jakiś sposób czeka.

Pierwsze czytanie zwraca uwagę na to, że w oczekiwaniu na niebo bardzo pomaga nadzieja, iż do jakiegoś stopnia przypuszczamy, czy nawet w pewnym sensie wiemy, jaki będzie cel naszego oczekiwania. Przez całą ziemską egzystencję żyjemy z przeczuciem, przekonaniem, wiarą, że po śmierci jest coś więcej, niż pustka; że po zakończeniu życia doczesnego jest życie o wiele lepsze.

W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni. Bez głęboko zakorzenionej nadziei trudno byłoby nie drżeć ze strachu na każdą pojedynczą myśl o śmierci. Przekonanie o tym, że życie kończy się wraz z momentem, gdy przestają pracować poszczególne organy naszego organizmu, byłoby destrukcyjne – ludzkie życie przestałoby mieć sens, nie byłoby warto żyć.

Ewangelia z kolei mówi o czymś, na co patrząc z perspektywy osiągniętego już celu, nie zwracamy większej uwagi. Chodzi o czas oczekiwania, który trzeba docenić, zobaczyć jego wartość. Fakt, że wiemy, co będzie zakończeniem życia, nie powoduje, że możemy przyspieszyć dopełnienia tegoż celu. Bo może się okazać, że nie wyszło tak, jak powinno, na przykład – zbyt wcześnie zrobiony chleb z zaczynu nie wyjdzie, jeżeli wcześniejsze etapy zostały zaniedbane.

Czasem tak może być z dziełami, których się podejmujemy: z różnych powodów nie możemy ich skończyć, chcielibyśmy coś w tej materii pospieszyć, a tu się jakieś trudności piętrzą i wszystko się opóźnia. Często denerwujemy się z tego powodu. A tymczasem wystarczy cierpliwie poczekać na ten właściwy moment, aby to, co chcemy zdziałać, było łatwiejsze do osiągnięcia, albo zyskało większy wydźwięk.

W naszym życiu dostrzegamy takie sytuacje, w których zrobimy coś za wcześnie, a przez to pochopnie, lub niedbale – albo też za późno – i potem ma to zwoje konsekwencje. Niech dzisiejszy dzień będzie dla nas okazją do refleksji nad wartością oczekiwania, cierpliwości, wytrwałości w dążeniu do celu…

Dzisiaj, pośród natłoku różnych spraw, które przyjdzie nam podjąć, postarajmy się pamiętać, że nasze życie jest oczekiwaniem z nadzieją na niebo. Starajmy się dzisiejszy dzień – i całe życie – przeżyć tak, by być zaskoczonym szybkością finału, ale też tego finału w żaden sposób nie chcieć przyspieszać…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.