Eleazar i Zacheusz

E

Szczęść Boże! Moi Drodzy, dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Ksiądz Edmund Szarek, były Dziekan Dekanatu łaskarzewskiego, a przed laty – Proboszcz Parafii w Serokomli, gdzie przez rok mieszkałem, w czasie swoich studiów prawa kanonicznego na KUL.

Urodziny natomiast przeżywa Ksiądz Marcin Komoszyński, pochodzący z mojej rodzinnej Parafii, a niegdyś należący także do jednej z młodzieżowych Wspólnot.

Obu Kapłanom życzę obfitości Bożego błogosławieństwa i wszelkiego dobra. Zapewniam o modlitwie!

Moi Drodzy, dzisiaj w liturgii Kościoła przeżywamy dzień powszedni – Wtorek 33 Tygodnia zwykłego. Jednak w kilku Diecezjach jest to dzień wspomnienia Matki Bożej Ostrobramskiej – Matki Miłosierdzia. Takie wspomnienie jest też dzisiaj w mojej rodzinnej Parafii, w której jest to także dzień odpustu.

Dlatego otaczam modlitwą moją rodzinną Wspólnotę, aby kult Miłosierdzia Bożego, który jest w niej bardzo żywy – także z tej racji, iż jest to Parafia pod wezwaniem Chrystusa Miłosiernego – stale ożywiał serca wszystkich jej Członków.

A ja już za chwilę wyruszam na kolejny mój dyżur duszpasterski na Uczelni. Dzisiaj w gmachu przy ul. Prusa, na Wydziale Agrobioinżynierii i Nauk o Zwierzętach, pod czujnym i życzliwym okiem Dziekana tegoż Wydziału, Profesora Marka Gugały.

A na naszym forum dzisiaj – słówko Ani. Serdecznie dziękuję za jego przygotowanie.

Zatem, co dziś mówi do mnie osobiście Pan? Z jakim konkretnym przesłaniem właśnie do mnie się zwraca? Duchu Święty, tchnij!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Wtorek 33 Tygodnia zwykłego, rok I,

Wspomnienie dowolne Najświętszej Maryi Panny Ostrobramskiej – Matki Miłosierdzia,

16 listopada 2021.,

do czytań: 2 Mch 6,18–31; Łk 19,1–10

CZYTANIE Z DRUGIEJ KSIĘGI MACHABEJSKIEJ:

W czasie prześladowań Izraela przez króla Antiocha Eleazar, jeden z pierwszych uczonych w Piśmie, mąż już w podeszłym wieku, szlachetnego oblicza, był zmuszony do otwarcia ust i jedzenia wieprzowiny. On jednak wybierając raczej chwalebną śmierć aniżeli godne pogardy życie, dobrowolnie szedł na miejsce kaźni, a wypluł mięso, jak powinni postąpić ci, którzy mają odwagę odrzucić to, czego nie wolno jeść nawet przez miłość do życia.

Ci, którzy byli wyznaczeni do tej bezbożnej ofiarnej uczty, ze względu na bardzo dawną znajomość z tym mężem wzięli go na osobne miejsce i prosili, aby zjadł przyniesione przez nich i przygotowane mięso, które wolno mu jeść. Niech udaje tylko, że je to, co jest nakazane przez króla, mianowicie mięso z ofiar. Tak postępując uniknie śmierci, a ze względu na dawną z nimi przyjaźń skorzysta z miłosierdzia. On jednak powziął szlachetne postanowienie, godne jego wieku, powagi jego starości, okrytych zasługą siwych włosów i postępowania doskonałego od dzieciństwa, przede wszystkim zaś świętego i od Boga pochodzącego prawodawstwa. Dał im jasną odpowiedź mówiąc, aby go zaraz posłali do Hadesu.

Udawanie bowiem nie przystoi naszemu wiekowi. Wielu młodych byłoby przekonanych, że Eleazar, który ma już dziewięćdziesiąt lat, przyjął pogańskie obyczaje. Oni to przez moje udawanie, i to dla ocalenia maleńkiej resztki życia, przeze mnie byliby wprowadzeni w błąd, ja zaś hańbą i wstydem okryłbym swoją starość. Jeżeli bowiem teraz uniknę ludzkiej kary, to z rąk Wszechmocnego ani żywy, ani umarły nie ucieknę. Dlatego jeżeli mężnie teraz zakończę życie, okażę się godny swojej starości, młodym zaś pozostawię piękny przykład ochotnej i wspaniałomyślnej śmierci za godne czci i święte prawa”.

To powiedziawszy, natychmiast wszedł na miejsce kaźni. Ci, którzy go przyprowadzili, na skutek wypowiedzianych przez niego słów zamienili miłosierdzie na surowość. Sądzili bowiem, że one były szaleństwem.

Mając już pod ciosami umrzeć, westchnął i powiedział: „Bogu, który ma świętą wiedzę, jest jawne to, że mogłem uniknąć śmierci. Jako biczowany ponoszę wprawdzie boleści na ciele, dusza jednak cierpi to z radością, gdy Jego się boję”.

W ten sposób więc zakończył życie, a swoją śmiercią pozostawił nie tylko dla młodzieży, lecz także dla większości narodu przykład szlachetnego usposobienia i pomnik cnoty.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.

Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”.

Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”.

Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.

A OTO SŁÓWKO ANI:

Nasza codzienność stawia przed nami wiele wyzwań: wypełnianie codziennych, zwyczajnych obowiązków, troska o bliskich, znajdowanie czasu dla siebie i innych – mimo zabiegania… Jakimś cudem wplatamy w ta szarość życie duchowe, walkę z grzechem, rozmowę z Bogiem. Wiemy, że dla naszego Pana wszystkie te starania mają ogromną wartość, dostrzega je i pomaga nam być coraz to lepszymi uczniami. Dzisiaj jednak Pan pokazuje nam niesamowicie trudną rzeczywistość, która – prędzej czy później – dotyka życia każdego chrześcijanina.

Dzisiejsze czytania pokazują nam umiejętność, którą posiada dojrzały człowiek, chrześcijanin: umiejętność stawania w prawdzie, zdecydowanego prezentowania swoich poglądów, bronienia ich. Jest to też umiejętność w swych skutkach nie zawsze przyjemna, gdy zachodzi konieczność uświadomienia sobie swoich błędów, przewinień, przyznania się do nich i wzięcia za nie odpowiedzialności.

Pierwsze czytanie opowiada o Eleazarze, który daje przykład trwania w swoich przekonaniach za najwyższą cenę. Jeżeli spojrzeć na jego postawę, nie odnosząc jej do wiary, to Eleazar jest osobą zachowującą się głupio, bezsensownie. Praktycznie sam skazał się na śmierć, nie jedząc mięsa, pochodzącego z ofiar – jak to nakazał król. Przecież – patrząc jedynie po ludzku – było tylko zjedzenie kawałka mięsa. Nie było to zatem nic wartego utraty życia.

On jednak nie chciał robić czegokolwiek wbrew temu, w co wierzył. Był bowiem przekonany, że właśnie wtedy, kiedy by tak postąpił, jego istnienie stałoby się bezsensownym.

Ten fragment przypomina mi szczególnie postać bł. Karoliny Kózkówny – dziewczyny, która również stanęła przed wyborem życia, ale za cenę zdrady swoich przekonań, lub śmierci, poniesionej w ich obronie. Wybór nie był prosty, nigdy nie chciałabym się znaleźć w podobnie trudnej sytuacji. Karolina postanowiła bronić wiary, przekonań, swojej czystości – aż do śmierci; ze świadomością, że gdyby się poddała to być może pozostałaby przy życiu.

W dzisiejszym fragmencie z Ewangelii wrdług Św. Łukasza dostrzegamy drugi, dla wielu chyba nawet trudniejszy przykład stawania w prawdzie o sobie. Ewangelista pokazuje nam Zacheusza – człowieka, który będąc zwierzchnikiem celników, wielokrotnie w sposób niesprawiedliwy i krzywdzący innych pobierał podatki. Jego czyny nie zasługiwały na pochwałę, ważniejszym jest jednak to, co zrobił on z tą swoja nieciekawą przeszłością,

Zacheusz zdał sobie bowiem sprawę z tego, że zrobił źle i co zrobił źle! Wziął odpowiedzialność za swoje czyny i postanowił zrobić więcej, postanowił zadośćuczynić tym, którzy zostali przez niego skrzywdzeni.

Nam wielokrotnie trudno jest przyznać się, że coś robimy źle – o wiele bardziej lubimy być chwaleni, pozytywnie oceniani przez innych. Jednak dojrzałość polega na tym, że potrafimy przyznać się, że coś nam nie wyszło, że nie jesteśmy idealni.

Dzisiejszy świat nie ułatwia nam zadania, stawianego przez Boga. Broniąc swoich poglądów, bardzo często musimy wychodzić naprzeciw tłumom ludzi, którzy nie rozumieją i wielokrotnie nie szanują poglądów innych osób. Z kolei dostrzeganie swoich błędów jest coraz trudniejsze, gdyż coraz częściej czujemy pokusę, by zataić prawdę, znaleźć wymówkę dla naszego postępowania.

Módlmy się o dojrzałość, abyśmy potrafili stawać w prawdzie.

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.