Tak, jestem Królem!

T

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:

Ksiądz Janusz Sałaj, Proboszcz Parafii Kąkolewnica, Kapłan bardzo życzliwy i otwarty, w którego Parafii dwukrotnie głosiłem rekolekcje;

Ksiądz Janusz Wolski, Proboszcz Parafii pod wezwaniem Ducha Świętego w Siedlcach, przy której działa nasze Duszpasterstwo Akademickie; Kapłan, który przed laty przygotowywał mnie do Pierwszej Komunii Świętej;

Janusz Aleksandrowicz, bardzo pobożny i porządny Człowiek, Mąż i Ojciec; Człowiek mi osobiście bliski i życzliwy, a ponieważ pracuje w wojsku, przeto określam Go zawsze – i to z całym przekonaniem – mianem Dowódcy! Bo w sprawach najważniejszych jest bardzo zdecydowany i jednoznaczny – jak dobry dowódca.

Czcigodnym Solenizantom życzę wszelkich natchnień z Nieba i obfitości Bożego błogosławieństwa! Oczywiście – zapewniam o modlitwie!

Moi Drodzy, wczoraj, we wspomnianej Parafii Ducha Świętego, o godzinie 19:00, odbył się wspaniały koncert, w wykonaniu Chóru Miast Siedlce – świętującego swoje dwudziestolecie istnienia – przy akompaniamencie Orkiestry Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Ponieważ przez cały dzień Orkiestra ta gościła się i przygotowywała do występu w moim Ośrodku, przeto zostałem, aby ich tu przyjąć, ale też wysłuchać koncertu.

Niech Pan będzie uwielbiony za piękno śpiewu i muzyki – za wspaniałe talenty, jakimi obdarza człowieka, a jakie człowiek swoją pracowitością rozwija! To było naprawdę piękne przeżycie!

Co napisawszy, zapraszam już do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim osobistym przesłaniem zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty, rozjaśnij umysły i serca!

Na głębokie i religijne przeżywanie dzisiejszej Uroczystości – niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, B,

21 listopada 2021.,

do czytań: Dn 7,13–14; Ap 1,5–8; J 18,33b–37

 

 

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA DANIELA:

Patrzyłem w nocnych widzeniach, a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

CZYTANIE Z KSIĘGI APOKALIPSY ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA:

Jezus Chrystus jest Świadkiem Wiernym, Pierworodnym umarłych i Władcą królów ziemi. Tym, który nas miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów, i uczynił nas królestwem i kapłanami Bogu i Ojcu swojemu: Jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen.

Oto nadchodzi z obłokami i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi. Tak: Amen.

Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Piłat powiedział do Jezusa: „Czy Ty jesteś Królem żydowskim?”

Jezus odpowiedział: „Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?”

Piłat odparł: „Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił?”

Odpowiedział Jezus: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd”.

Piłat zatem powiedział do Niego: „A więc jesteś Królem?”

Odpowiedział Jezus: „Tak, jestem Królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu”.

Tym, co łączy wszystkie dzisiejsze czytania, jest pojęcie królowania, odniesione bezpośrednio do Jezusa Chrystusa. W każdym z czytań Jezus jawi się przed nami jako Władca świata i wszechświata, jednak za każdym razem – w nieco innym ujęciu.

I tak, w pierwszym z nich, z Księgi Proroka Daniela, został ukazany jako jakby Syn Człowieczy, który podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Dalej słyszymy, że powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

Chociaż Proroctwo Daniela zostało spisane na kilka wieków przed pojawieniem się Syna Bożego na ziemi, to jednak w rysach owego Syna Człowieczego, o którym Prorok pisze, chyba wszyscy bez cienia wątpliwości rozpoznajemy właśnie tego jedynego Syna Człowieczego, Syna Bożego – Jezusa Chrystusa. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę sposób, w jaki został tu ukazany – czyli jako ten, który powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. A taką właśnie władzę Ojciec Przedwieczny powierza swojemu Synowi.

I dlatego obraz, ukazany przez Proroka Daniela, najbardziej chyba odpowiada naszym wyobrażeniom o królewskiej godności Jezusa Chrystusa.

Także i drugie czytanie raczej nie wzbudza naszych wątpliwości w tym względzie. Jak bowiem słyszymy, Jezus Chrystus jest Świadkiem Wiernym, Pierworodnym umarłych i Władcą królów ziemi. Tym, który nas miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów, i uczynił nas królestwem i kapłanami Bogu i Ojcu swojemu: Jemu chwała i moc na wieki…

Może akurat stwierdzenie, że Jezus uwolnił nas od grzechów przez swą krew nieco zakłóca takie czysto ludzkie postrzeganie królewskiej godności, bo któryż to ziemski król osobiście przelewa krew za swoich poddanych. Jeśli już, to raczej dowodzi swoim wojskiem i to swoich żołnierzy wysyła na przelewanie krwi, a sam jedynie tą krwią szafuje, aby potem w historycznych annałach napisano, jak to on bohatersko zwyciężył tego czy innego wroga. Jezus Chrystus, jako Król, składa w ofierze własne życie.

Jednak w drugim dzisiejszym czytaniu ta prawda jest ukazana w tak dostojny i wielki sposób, że również możemy powiedzieć, że ten obraz królewskości Jezusa odpowiada naszym wyobrażeniom. Zwłaszcza, jeśli w zakończeniu czytania słyszymy: Oto nadchodzi z obłokami i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi; a wreszcie: Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący.

Natomiast obraz, ukazany w dzisiejszej Ewangelii, do tradycyjnego pojmowania pozycji i godności królewskiej ma się zupełnie nijak. Oto bowiem o swoim byciu królem zapewnia człowiek, stojący przed sądem, zupełnie odrzucony przez swój naród, obciążony najgorszymi zarzutami, praktycznie już skazany na śmierć.

Co prawda, teoretycznie Piłat dopiero rozpoczynał swoje dochodzenie i dopiero miał podjąć decyzję, ale Jezus już doskonale wiedział, jaka ona będzie, a i zawzięci Żydzi wiedzieli, że nie ustąpią, jeżeli Piłat nie skaże na śmierć tego wichrzyciela i buntownika przeciwko legalnej władzy. Takie bowiem oficjalne zarzuty postawiono.

I w takim właśnie położeniu będąc, ów Skazaniec, patrząc prosto w oczy swojemu sędziemu, na jego pytanie: A więc jesteś Królem?, bez cienia wątpliwości i wahania odpowiada: Tak, jestem Królem. A wcześniej jeszcze – z taką samą pewnością, przekonaniem i spokojem – stwierdza: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd.

Spróbujmy, moi Drodzy, tę sytuację przenieść na nasze ludzkie realia i wyobrazić sobie skazańca, przeciwko któremu cały zebrany lud wrzeszczy, domagając się dla niego wyroku, a ten – jak gdyby nigdy nic – mówi, że jest królem! Przecież nawet, gdyby nim do tej pory był, to w takiej sytuacji raczej oczywistym byłoby, że należy to ujmować w czasie przeszłym! Bo raczej nie obnosiłby się ze swoją godnością taki król, przeciw któremu cały naród totalnie się zbuntował.

A Jezus – właśnie w tej sytuacji, w obliczu rozjuszonych tłumów, podburzanych przez żydowską elitę – mówi z największym spokojem i najgłębszym przekonaniem, że jest królem! Myślę, że z naszego, czysto ludzkiego, tradycyjnego punktu widzenia sytuacja ta jest co najmniej dziwna.

Można ją wytłumaczyć dwojako: albo ten człowiek jest niespełna rozumu, jakiś totalny wariat, któremu się w głowie poprzewracało, dlatego niepomny na okoliczności, ględzi trzy po trzy swoich urojeniach, albo jest tak bardzo pewny swojej pozycji i tak bardzo przekonany do tego, co mówi, że jest w stanie za to oddać życie.

Myślę, że dla nas, uczniów i przyjaciół Jezusa, nie ma żadnych wątpliwości, o której okoliczności mówimy. Jezus doskonale wiedział, że jest Królem i że nie mogło zmienić tego żadne nastawienie ludzi do Niego. Bo czy wołali: Hosanna! i rzucali Mu pod nogi gałązki oliwne i ścielili płaszcze, czy pluli na Niego, wrzeszcząc: Ukrzyżuj Go!, to On i tak pozostał jednym i tym samym Jezusem Chrystusem, jednym i tym samym Synem Bożym, jednym i tym samym Królem.

Dlatego nawet w sytuacji – z ludzkiej perspektywy patrząc – totalnej przegranej, On wewnętrznie wiedział, że i tak jest Królem! I Zwycięzcą! Tak, w tej sytuacji, w jakiej ukazuje Go dzisiejsza Ewangelia, On był Zwycięzcą! Dlatego Jego jasna i zdecydowana deklaracja w tej materii nie była wyrazem dziwactwa, wariactwa czy desperacji, tylko świadectwem, danym prawdzie. Jak to zresztą wyraźnie sam dzisiaj powiedział: Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.

Właśnie! Każdy, kto jest z prawdy, kto żyje prawdą, kto ma odwagę przyznać się do prawdy – słucha Jezusa. Ale nie tylko słucha dla samego słuchania – niejako z kurtuazji czy dla przyzwoitości – ale przede wszystkim Mu wierzy! Każdy, kto jest prawdy – kto ma odwagę żyć prawdą i o niej świadczyć – wierzy, że nawet, jeżeli wszelkie zewnętrzne okoliczności zdają się zaprzeczać, iż On jest Królem, to On jest Królem. Jednak Nim jest! I tylko On tak naprawdę jest prawdziwym Królem. Prawdziwym, czyli takim, którego władza ma umocowanie w samym Niebie, u Tronu Ojca Niebieskiego.

I dlatego każdy, kto jest z prawdy, wierzy chociażby w to wszystko, co dzisiaj usłyszał w czytaniach – we wszystkich trzech czytaniach mszalnych, a więc w tym, w którym majestat królewski Jezusa jaśnieje potęgą i mocą, jak i w tym, które pokazuje, jak jest On ośmieszany przez ludzi, czy tępiony, jak jest przed ludzkie sądy stawiany i odrzucany. W każdej z tych okoliczności – Jezus Chrystus jest jedynym i tym samym Królem świata i wszechświata!

Moi Drodzy, jakże to ważne stwierdzenie i jakże ważna prawda dla nas, dzisiaj przeżywających tę Uroczystość. Dzisiaj, a więc w tym dokładnie dniu, ale i w tym czasie, w którym wydaje się, że królowanie Jezusa jawi się nam jako te, z dzisiejszej Ewangelii, a więc jako ciągle osądzane i odrzucane przez współczesny świat.

Owszem, zdaję sobie sprawę, że są to bardzo górnolotne słowa, może już trochę traktowane jako slogany, jako taka kaznodziejska, księżowska nowomowa, w której to ciągle ten «współczesny świat» jest ukazywany jako siedlisko wszelkiego zła. Zatem, może nie mówmy o «współczesnym świecie», ale o czymś znacznie bliższym: o swoim najbliższym otoczeniu. O swoim środowisku pracy, o swojej grupie na studiach, o swojej klasie w szkole…

A może jeszcze bliżej: o swoich sąsiadach z ulicy, czy z bloku, o swoim gronie przyjaciół i najlepszych znajomych… A może jeszcze bliżej: o swojej rodzinie – i to tej najbliższej, o swoich domownikach… A może jeszcze bliżej: o swoim własnym sercu! Tak, moi Drodzy, zamiast mówić o tym złym «współczesnym świecie» – zapytajmy o swoje własne serce: Czy tam Jezus ma swoje miejsce? Czy jest tam miejsce na Jego królowanie? Czy On jest Królem mojego serca?

Bo jeżeli tak, to jest też Królem całego świata i wszechświata, bo przecież moje serce – to mój świat. Jeżeli więc Jezus Chrystus jest Królem mojego serca, jest moim Królem i moim Panem, to naprawdę już świat jest dużo lepszy, a rzeczywistość wokół mnie – jaśniejsza.

Warto to sobie uświadomić, moi Drodzy, właśnie dzisiaj, w tym obecnym czasie, kiedy tak wielu ludziom wydaje się, że sytuacja na świecie, sytuacja w Kościele, sytuacja w polityce, sytuacja w relacjach międzyludzkich – zupełnie wymknęła się Jezusowi spod kontroli. I że świat o Nim zapomniał, że Go zupełnie nie słucha, traktuje jako postać z baśni – owszem, pięknej i nawet wzruszającej, ale tylko baśni… Tak wielu dzisiaj uważa, patrząc na to całe wariactwo, jakie dziś się dzieje.

Kiedy wszyscy i wszystko wokół nas zdaje się wołać: Ukrzyżuj Go! Nie jest nam potrzebny! Nie pasuje do naszych czasów! Nie ma nam nic do powiedzenia!” Właśnie w obliczu tego wszystkiego potrzeba naszej niezachwianej wiary, że On jednak jest Królem. Jednak nim jest! Choćby wszyscy i wszystko wokół wykrzykiwało takie, a nawet jeszcze gorsze przekleństwa i bluźnierstwa – to On i tak jest Królem! I to do Niego – i tylko do Niego! – należy pełnia władzy nad światem! I nie zmieni tego głosowanie w żadnym parlamencie, ani żadna rezolucja Unii Europejskiej – On jest Królem! Był zawsze – i zawsze będzie!

A nam nie wolno ani na chwilę w to zwątpić! Wprost przeciwnie, trzeba robić Mu coraz więcej i więcej przestrzeni we własnym sercu, ale i w swoim własnym domu, i w swojej rodzinie, i w swoim otoczeniu, i w swoim miejscu pracy i nauki, i studiowania – wszędzie! Robić Mu coraz więcej miejsca i coraz bardziej poddawać się Jego królowaniu – we wszystkich sytuacjach i okolicznościach naszego życia. We wszystkich – bez wyłączania jakiejkolwiek, choćby najmniejszej.

Jeżeli w moim sercu Jezus Chrystus będzie w stu procentach Królem i nie będę się oglądał za innymi „królewiętami”, które tak chętnie sobie uzurpują władzę, to choćby cały ten wspomniany wcześniej zły świat na głowie dosłownie stawał i to jedyne królowanie odrzucał, to ono i tak będzie bardzo wzmocnione. Tak, będzie bardzo wzmocnione tym, że w moim sercu będzie miało swoją przestrzeń. A takie jedno serce – to naprawdę bardzo dużo! Uwierzmy w to, moi Drodzy!

I nie ulegajmy pesymizmowi, narzekaniu, rozgoryczeniu z powodu tego całego zła, jakie dzieje się wokół nas. Nie załamujmy się, nie zniechęcajmy – tylko pozwólmy Jezusowi królować we własnym sercu! A w ten sposób otworzymy Jemu i Jego królewskiej władzy drzwi do całego świata!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.