Nie rozstawała się ze świątynią…

N

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:

Ksiądz Eugeniusz Zarębiński, Proboszcz Parafii Św. Stanisława w Lublinie, to jest tej Parafii, z którą związany byłem w czasie swoich studiów na Wydziale Prawa na KUL; ostatnio odnowiłem znajomość z Księdzem Proboszczem, bo spotkaliśmy się w koncelebrze na Beatyfikacji Prymasa Wyszyńskiego;

Ksiądz Eugeniusz Filipiuk, Dziekan Dekanatu żelechowskiego.

Życzę Czcigodnym Solenizantom wszelkich dobrych natchnień i jasnych świateł w pełnieniu kapłańskiej posługi. Zapewniam o modlitwie!

Pozdrawiam z Kodnia! Pamiętam o Was w modlitwie i posyłam stąd, od Tronu Matki Bożej, kapłańskie błogosławieństwo.

A przy okazji, polecam Waszej uwadze tekst, na który w przerwie swoich zajęć natrafiłem i z którym w stu procentach się identyfikuję:

https://pch24.pl/list-do-ministra-niedzielskiego-niezalezni-lekarze-i-naukowcy-zadaja-natychmiastowej-zmiany-polityki-sanitarnej/

Dokładnie tak samo diagnozuję obecną sytuację! Co o tym myślicie?

Moi Drodzy, rozważanie do dzisiejszych czytań mszalnych przygotował Ksiądz Leszek. Bardzo Mu za to dziękuję! Również jutro rozważanie Jego autorstwa.

Zapraszam więc do pochylenia się nad Bożym słowem i odnalezienia tego jednego, jedynego przesłania, z jakim Pan dzisiaj do mnie się zwraca. Niech Duch Święty będzie nam w tym światłem i natchnieniem!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

6 dzień w Oktawie Narodzenia Pańskiego,

30 grudnia 2021.,

do czytań: 1 J 2,12–17; Łk 2,36–40

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA:

Piszę do was, dzieci,

że dostępujecie odpuszczenia grzechów

ze względu na Jego imię.

Piszę do was, ojcowie,

że poznaliście Tego, który jest od początku.

Piszę do was, młodzi,

że zwyciężyliście Złego.

Napisałem do was, dzieci,

że znacie Ojca,

napisałem do was, ojcowie,

że poznaliście Tego, który jest od początku,

napisałem do was, młodzi,

że jesteście mocni

i że nauka Boża trwa w was,

i zwyciężyliście Złego.

Nie miłujcie świata

ani tego, co jest na świecie.

Jeśli kto miłuje świat,

nie ma w nim miłości Ojca.

Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc:

pożądliwość ciała, pożądliwość oczu

i pycha tego życia

nie pochodzi od Ojca, lecz od świata.

Świat zaś przemija,

a z nim jego pożądliwość;

kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą.

Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret.

Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

OTO SŁÓWKO KSIĘDZA LESZKA:

W dzisiejszym czytaniu ewangelicznym Autor natchniony przedstawia postać bardzo skromną – starą kobietę – prorokinię Annę. Była ona córką Fanuela z pokolenia Asera, miała osiemdziesiąt cztery lata. Przez siedem lat była mężatką, a po śmierci męża została wdową i nie decydując się na kolejny związek, pozostała w tym stanie już do końca życia.

Wdowy w tamtych czasach, miały kiepskie perspektywy życiowe. Były to kobiety biedne, pozbawione środków do życia, niemające opieki i pomocy, narażone na zniewagę, pogardę i wyzysk, zaliczające się do najniższej społecznej klasy, a wdowieństwo uważano za nieszczęście i hańbę.

Dalej Autor biblijny pisze, że była to kobieta, która uczyniła świątynię swoim domem, a więc bardzo pobożna: Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą.

Można więc powiedzieć, że życiową pustkę, powstałą przez śmierć męża, wypełniła Bogiem. Nie „umarła” razem z mężem, nie rozpaczała i nie zamknęła się w swojej samotności, a wręcz przeciwnie – otworzyła się na nowe perspektywy.

Nie koncentrowała się na sobie, na swoim bólu i cierpieniu. Całe życie oddała Bogu i innym – tym wszystkim, którzy potrzebowali dowiedzieć się czegoś więcej o Bożej miłości. Zrozumiała, że w Bożej perspektywie nie ma absolutnego końca, ale zawsze jest kolejny początek. Przez post i modlitwę jej życie stało się apostolstwem.

Anna pojawia się w Ewangelii w scenie ofiarowania, kiedy to Maryja wraz z Józefem przynieśli Jezusa do świątyni: Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem. I to właśnie ten moment był zapewne uwieńczeniem jej długoletniej służby Bogu w świątyni.

To jedna z tych biblijnych postaci, które pokazują, jak ważne są: stałość w wierze, wytrwałość i oczekiwanie. Wiele lat czekała i doczekała się! Doczekała się niesamowitego prezentu: Pan Bóg „przetestował” jej wytrwałość i zaufanie, aby w tym jednym momencie sprawić niesamowitą niespodziankę, by mogła rozpoznać Zbawiciela, powitać Boże Dzieciątko osobiście – i by w ten sposób również i o niej usłyszał świat.

Od dwóch tysięcy lat przypomina światu o Bogu i o Jego sprawach. Staje się gorliwą „prorokinią Jezusa”. Chwali i sławi Boga, proklamuje Jego wielkość i czyny zbawcze.

Na tym przykładzie możemy jednoznacznie stwierdzić, że wiara, której wyrazem są posty, modlitwy i oczekiwanie – gwarantuje spotkanie się z Jezusem.

Anna jest również wzorcem starości, przepełnionej radością, wdzięcznością, pokojem i pogodą ducha. My dzisiaj często mówimy, że „starość się Panu Bogu nie udała”. Ale to nieprawda, bo starość jest wielkim wyzwaniem dla każdego człowieka. Jednak to od człowieka zależy, jak będzie ją przeżywał. Czy pozytywnie i twórczo, aby wyzwalać dobro i piękno, czy raczej na narzekaniu i niezadowoleniu…

Ludzie starzy – to ludzie doświadczeni życiową mądrością. Ludzie, którzy mogą wiele nauczyć i ubogacić. Gdy choroba, czy brak sił, nie pozwala na twórcze działanie, wówczas mogą – jak Anna – modlić się dniem i nocą, ofiarując modlitwy i cierpienia za innych, przez co poprowadzą innych, w cichości i pokorze, do Boga.

Przykład Anny pokazuje nam, jak istotne jest trwanie przy Bogu – takie codzienne, ciche i bez fajerwerków. Uczy również, iż każdy podarowany nam przez Boga dzień i każda kolejna chwila w życiu, to Boży prezent i Boża łaska, którą możemy dobrze spożytkować, albo nieodwracalnie stracić i zmarnować. Bóg daje człowiekowi wolną wolę w tym, jak wykorzysta swój czas. Daje wybór: albo wpaść w wir światowych uciech, radości, plotek i próżności – albo szukać szansy na obdarowanie innych miłością, wsparciem, modlitwą…

A czy my potrafimy odnaleźć sens służenia Bogu i innym, odnaleźć sens bycia wiernym w pozornym bezsensie życia, które nas otacza?… Czy w ogóle potrafimy czekać?… Czy jesteśmy wytrwali w wierze?… Czy raczej brakuje nam cierpliwości, chcemy wszystko tu i teraz, bez wysiłku, bez wyrzeczeń, bez poniesienia jakiejkolwiek ofiary? Czy nie brakuje nam wierności danemu słowu i wyznaczonym celom?…

Nasze życie na ziemi to „krótka wędrówka”, ale to też sprawdzian z wykorzystania Bożej łaski. Nie zmarnujmy tych Bożych prezentów. „Otwierajmy je” i cieszmy się ze wszystkiego, co Pan nam ofiaruje. Wykorzystajmy to najlepiej, jak potrafimy, a nagroda będzie wielka! Anna tego doświadczyła…

Życzę nam wszystkim, abyśmy i my mogli tego doświadczyć… A Pan na pewno przyjdzie i rozraduje nasze serca. I będziemy wielbić Boga!

18 komentarzy

  • Popieram ten list do ministra „jednej choroby” i zgadzam się z jego treścią, ale to wszystko zaszło już tak daleko i ta siatka wzajemnych powiązań i medialnych agitacji jest tak ogromna, że nawet jak ktoś wpływowy zmieni zdanie, to i tak mamona zaciśnie mu usta, a zajmowane stanowisko nie pozwoli wstać ze stołka.
    Ministrowi zdrowia gdyby był lekarzem grupa niezależnych i nieskorupowanych specjalistów mogłaby przedstawić swoje obawy i doradzić jakie procedury trzeba by było zastosować w leczeniu pacjentów, ale do tego potrzebny jest dialog, którego od początku jak ognia boi się już kolejny Pan na tym stanowisku i cała elita rządząca oraz opierające się na prawdzie statystyki, które były by najlepszą dawką utrwalającą, że z tą chorobą musimy nauczyć się normalnie żyć i funkcjonować.
    Karanie lekarzy, którzy potrafią skutecznie wyleczyć swoich dobrowolnych pacjentów tanimi lekami i za wszelką możliwą cenę nie chcą dopuścić do ich hospitalizacji, jest ciosem poniżej pasa.
    Nie dopuszczenie do głosu patologów z 40 letnim stażem, którzy są zaniepokojeni zmianami i ich ilością w badanych tkankach i narządach ludzkich osób, które miały być przecież chronione przez tą szczepionkę, jest ciosem poniżej pasa.
    Usuwanie dziennikarzy z przestrzeni publicznej, którzy nie czytają tylko tego co im szef na biurku rano położy, jest ciosem poniżej pasa.
    Wmawianie ludziom, że ten preparat w strzykawce jest w pełni bezpieczny, a lek który jest dostępny od 1966 roku trzeba ponownie przebadać, jest ciosem poniżej pasa.
    (Właściwości przeciwwirusowe amantadyny odkryto w latach 60 XX wieku. Początkowo głównym wskazaniem była profilaktyka grypy azjatyckiej (1966 rok), a dziesięć lat później zatwierdzono lek w profilaktyce grypy typu A. Od 1973 roku amantadyna jest stosowana w łagodzeniu objawów parkinsonowskich).

    Dzielenie nas na zaszczepionych i niezaszczepionych, podsycanie tej narracji i naganianie jednych przeciwko drugim, jest ciosem poniżej pasa.
    Mamy „pandemię”, a ministrem zdrowia jest ekonomista, od początku tej choroby nie został powołany Główny Inspektor Sanitarny , który odpowiadał by za wszystkie wydawane decyzje przez Sanepid. Mamy testy Pcr, które przez dwa lata wiemy jak działają i jakie mają zadanie, podobnym narzędziem walki są kwarantanny, nie mogę też nie wspomnieć o maseczkach, które zakrywają dostęp do naszych emocji i utrwalają złe przyzwyczajenia naszym dzieciom. Zastanawiam się ile jeszcze zapewnień i ostatnich prostych pokażą nam paski naszych telewizorów.
    Teorie spiskowe dzisiaj stają się faktami z którymi już się nawet nie dyskutuje.
    Paszporty kowidowe – po co ? – skoro szczepionka nie blokuje transmisji wirusa.

    • Podpisuję się pod tym komentarzem. Też to wszystko wiemy i niestety to jest rzeczywistość bardzo dla nas trudna. Moi najbliżsi nie szczepili się i wiemy o tym wszystkim właśnie z takich źródeł jak podał ks. Jacek. Czytałam artykuł ks.Zielińskiego o wyzdrowieniu i leczeniu się amantadyną.
      Znajomi wszyscy się zaszczepili i w tej chwili cała rodzina ma covida bo w wigilię przyjechała matka synowej zarażona. I co im dało szczepienie.
      Pozdrawiam i życzę dużo odporności na wszystkie „takie działania i informacje nam dawane”.
      Wiesia.

      • Szczepienie nie chroni przed zarażeniem. Tak więc to że zachorowali nie dziwi. Ale być może dzięki temu żyją. To jest wersja jednej grupy. Inni powiedzą że szczepienie nic nie daje. Gdzie jest prawda? Kto ma rację? Niezależni lekarze czy zależni lekarze? Czym się jedni od drugich różnią? Inne szkoły kończyli?

    • Co to zmienia że ministrem jest ekonomista? Był lekarz i też było źle. Nikomu się nie dogodzi. Poza tym minister nie decyduje jednoosobowo. Jest cała grupa osób która podejmuje decyzje. Moim zdaniem nie ma kogoś takiego jak lekarze niezależni. Zawsze od czegoś ktoś jest zależny. Czy Ci sami niezależni bedąc po stronie dziś rządzących podejmowaliby korzystne decyzje? Granica jest cienka. Jedni przedstawią takie badania, inni takie i każdy teoretycznie ma rację. A gdzie w tym wszystkim tzw.pacjent?

  • Jeżeli chcemy rzetelnie odpowiedzieć sobie na te wszystkie pytania, które postawiłeś to nie możemy opierać swojej wiedzy tylko i wyłącznie na ogólnodostępnych wiadomościach czy to tych przedstawianych w tv czy w internecie. Niestety dzisiaj dyskusja pomiędzy ludźmi chcącymi dojść do prawdziwych wniosków opartych na dowodach popartych wiedzą i nauką została w bezszczelny sposób zmieciona z przestrzeni publicznej. Takiej cenzury jaka ma obecnie miejsce i środków manipulacji ten świat jeszcze nie widział.
    Jeżeli ktoś zna się trochę na tym jak zbudowany jest Internet, jak działa kod HTML, wyszukiwarki, czy najgorsze ulepszacze jakimi są tzw „cookies” czyli ciasteczka, które karmią nas tym co się najlepiej sprzedaje, a nie tym co jest dla nas najlepsze, to dostrzeże w tym wszystkich wszechobecny fałsz.
    Niestety Internet został wyczyszczony z tego wszystkiego co sprzeciwiało się systemowemu myśleniu. Dzisiaj w przestrzeni publicznej nie można używać słów takich jak szczepionka, covid, zaszczepiony, niezaszczepiony, zmarł nagle. Nie można publikować i przeprowadzać badań co się dzieje w ciele człowieka u osób zaketchupowanych czy zakaktusowanych – takiego właśnie słownictwa można jedynie używać odnosząc się do ludzi którzy przyjęli ten preparat.
    Jest wiele osób, po tej drugiej stronie, naukowców, lekarzy, pielęgniarek, prawników, dziennikarzy, którzy chcieliby usiąść do poważnej publicznej debaty, aby pokazać wyniki swoich badań i obserwacji i skonfrontować je chociażby z wymienioną przez Ciebie Radą Medyczną.

    • Masz rację co do manipulacji w szeroko rozumianych social mediach. Ona działa w różnych kierukach. Działa również manipulacja tzw środowisk antyszczepionkowych które terroryzują osoby mające odmienne zdanie w tych kwestiach
      Mówi się o systemie i antysystemie.
      Niby Ci tzw niezależni to antysystem. To działa dopóki nie o dostaną oni władzy. Opozycja staje się systemem a ci którzy przed chwilą rządzili stają się antysystem em. I tak wkoło. Dlatego pojęcie antysystem jest moim zdaniem bardzo umowne. Każdy w jakiś sposób od czegoś lub kogoś zależy.

      • Myślę, że akurat w tej sprawie byłoby dobrze, gdyby wszyscy byli zależni od prawdy. I od faktów. Ale faktów, do których wszyscy mieliby równy dostęp i na ich podstawie kształtowaliby swój pogląd, także – jak celnie zauważył Rafał – dzięki rzetelnej, spokojnej, pełnej wzajemnego szacunku debacie specjalistów, najlepiej publicznej.
        W sytuacji bowiem, w której przeciwnicy podawania preparatu, udającego szczepionkę, w ogóle nie są dopuszczani do głosu w przestrzeni publicznej i muszą konspirować się na wszelkie możliwe sposoby – w społeczeństwach rzekomo tak bardzo demokratycznych i tak strasznie wyczulonych na prawa człowieka – pokazuje cały absurd sytuacji i jakiś wielki fałsz, bez względu na to, co mówi ta odsuwana na boczny tor strona. Jeśli nie jest ona dopuszczana do głosu, jeśli jest wprost rugowana, to – mówiąc kolokwialnie – coś jest na rzeczy. Sprawa jest przynajmniej podejrzana.
        A dla tych, którzy tego lub owego dowiedzieli się z drugiego obiegu – sprawa jest skandaliczna. Dość wspomnieć chociażby o ograniczeniu możliwości zdobywania amantadyny – nie dość, że można jakoś wywalczyć jedynie jedno opakowanie, to w ostatnich dosłownie dniach liczba kapsułek w opakowaniu została zmniejszona z 50 do 30… A świadectwa o jej skuteczności słychać z każdej strony!
        Nachalnie za to wciska się szczepionki, zaklinając rzeczywistość stwierdzeniem, że kto je przyjął, nie wlicza się w żadne limity, bo jest w pełni bezpieczny, podczas gdy w drugim obiegu – także internetowym – dowiadujemy się o całkiem nierzadkich zgonach osób zaszczepionych.
        Kiedy się to wszystko złoży jedno do drugiego, to naprawdę trudno się tym co najmniej nie oburzyć.
        Módlmy się o jakąś nadzwyczajną, mocną i skuteczną interwencję z Nieba tej sprawie. Bo tu już o wiele mniej chodzi o wirus – z którym świat mógłby sobie poradzić w dwa tygodnie – a o wiele bardziej o diabelską manipulację i brudną politykę; o ręczne sterowanie tym kryzysem, a co za tym idzie – ręczne sterowanie światem i masowe odbieranie ludziom wolności. Trzeba to widzieć i coraz głośnie o tym mówić, strzegąc także swoich praw do wolności!
        xJ

        • Wielka szkoda ,że kościelni oficjele abdykowali.Oglądałam dziś film z Polski jak policja wywleka księdza z nabożeństwa. Wiele sytuacji ,ze policja wchodzi do kościoła.Hitlerowcy czuli respekt. Komuniści czuli respekt.Dzisiejsza władza popisująca się wiarą na to pozwala. Żadnego protestu ze strony prymasa czy biskupa jakiegoś., żadnego -nie pozwalam. Dziś respekt czuje jedynie episkopat powielając nieracjonalna propagandę i mając w zapomnieniu „owce swoje”. Może to i dobrze że wracamy do kościoła bez biskupów arcybiskupów,prymasów. Wierzymy wbrew ludziom trzymającym się stołków a nie prawdy. Czytam niedawne słowa arcybiskupa, nie znam nazwiska, który mówi ,że pandemia odepchnęła ludzi od kościoła…nie ,to kościelni urzędnicy odpychają ludzi od kościoła. Niedawno rozmawiałam z młodą dziewczyną przygotowującą się do bierzmowania- powiedziała ,że długo jej w kościele nie zobaczą po wszystkim Poprzez wszystkie egzaminy, sprawdzania, karteczki i nie wiadomo co jeszcze . Trudno nie wspomnieć o papieżu, stającym na głowie by nabijać kabzę mafiom przemycającym ludzi z Afryki . Promotorze substancji stworzonej dzięki na bazie zamordowanych dzieci. Przyjdzie wrócić do słów …”gdzie dwóch lub trzech zebranych w moje imię” i tam szukać Boga.
          Dobrze ,że wielu księży ma w sercu ewangelie i według niej postępuje ale czy oni dadzą radę podtrzymać Kościół?…

          • Dzięki za całą dyskusję. Nie ustawajmy w dążeniu do prawdy! Nie bójmy się trudnych pytań! Płyńmy pod prąd! A przede wszystkim – powierzajmy Bogu w modlitwie całą sprawę!
            xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.