Bóg broni pokrzywdzonych!

B

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Siostra Joanna Andruszczyszyna, współpracująca z Księdzem Markiem w Parafii Surgut, na Syberii. Życzę nieustannego zapału do posługi duszpasterskiej. Zapewniam o modlitwie!

Moi Drodzy, zachęcam do łączności z nami w trakcie audycji DROGAMI MŁODOŚCI, w Katolickim Radiu Podlasie. Początek audycji o godzinie 21:40 – do 23:00. Można słuchać także w internecie. Zapraszam!

Jak wspomniałem, Ekipa syberyjska dzisiaj w drodze. Dlatego moje słówko. A słówko Księdza Marka jest tu:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim osobistym przesłaniem do mnie się zwraca? Duchu Święty, rozjaśnij umysły i serca!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Piątek 2 Tygodnia Wielkiego Postu,

18 marca 2022.,

do czytań: Rdz 37,3–4.12–13a.17b–28; Mt 21,33–43.45–46

CZYTANIE Z KSIĘGI RODZAJU:

Izrael miłował Józefa najbardziej ze wszystkich swych synów, gdyż urodził mu się on w podeszłych jego latach. Sprawił mu też długą szatę z rękawami. Bracia Józefa widząc, że ojciec kocha go więcej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim porozmawiać.

Kiedy bracia Józefa poszli paść trzody do Sychem, Izrael rzekł do niego: „Wiesz, że bracia twoi pasą trzody w Sychem. Chcę więc posłać ciebie do nich”. Józef zatem udał się za swymi braćmi i znalazł ich w Dotain.

Oni ujrzeli go z daleka, i zanim się do nich zbliżył, postanowili podstępnie go zgładzić, mówiąc między sobą: „Oto nadchodzi ten, który miewa sny. Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni, a potem powiemy: «Dziki zwierz go pożarł». Zobaczymy, co będzie z jego snów”.

Gdy to usłyszał Ruben, postanowił ocalić go z ich rąk; rzekł więc: „Nie zabijajmy go”. I mówił Ruben do nich: „Nie doprowadzajcie do rozlewu krwi. Wrzućcie go do studni, która jest tu na pustkowiu, ale ręki nie podnoście na niego”. Chciał on bowiem ocalić go z ich rąk, a potem zwrócić go ojcu.

Gdy Józef przyszedł do swych braci, oni zdarli zeń jego odzienie, długą szatę z rękawami, którą miał na sobie. I pochwyciwszy go, wrzucili go do studni: studnia ta była pusta, pozbawiona wody.

Kiedy potem zasiedli do posiłku, ujrzeli z dala idących z Gileadu kupców izmaelskich, których wielbłądy niosły wonne korzenie, żywicę i olejki pachnące; szli oni do Egiptu. Wtedy Juda rzekł do swych braci: „Cóż nam przyjdzie z tego, gdy zabijemy naszego brata i nie ujawnimy naszej zbrodni? Chodźcie, sprzedamy go Izmaelitom. Nie zabijajmy go, wszak jest on naszym bratem”. I usłuchali go bracia.

I gdy kupcy madianiccy ich mijali, wyciągnąwszy spiesznie Józefa ze studni, sprzedali go Izmaelitom za dwadzieścia sztuk srebra, a ci zabrali go z sobą do Egiptu.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.

Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś kamieniami obrzucili. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: «Uszanują mojego syna».

Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: «To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo». Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami?”

Rzekli Mu: „Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze”.

Jezus im rzekł: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: «Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach». Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”.

Arcykapłani i faryzeusze słuchając Jego przypowieści poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go ująć, lecz bali się tłumów, ponieważ Go miały za proroka.

Chociaż obie historie, jakie słyszymy w dzisiejszych czytaniach, są zupełnie różne, to jednak wyczuwamy duże podobieństwo losu Józefa, syna Jakuba do losu syna właściciela winnicy. Jednego i drugiego spotkała krzywda: tego pierwszego – ze strony braci, a tego drugiego – ze strony pracowników winnicy. Różni są zatem krzywdziciele, ale krzywda ta sama: niezasłużona, niesprawiedliwa, bardzo dotkliwa.

Oto bowiem Józef został sprzedany w niewolę, a syn właściciela winnicy został zabity. Jednakże zarówno do jednego, jak i do drugiego, można odnieść słowa, którymi Jezus skomentował opowiedzianą przez siebie historię: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: «Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach».

Doskonale się to sprawdziło w przypadku Józefa: ten, którego bracia odrzucili, skazali na faktyczny niebyt – chociaż „łaskawie” nie pozbawili życia, ale sprzedali w niewolę, jak jakiś bezużyteczny przedmiot – stał się zarządcą Egiptu, drugą osobą po faraonie, a oni, którzy z taką arogancją i butą decydowali o jego życiu, godząc się tak naprawdę na to, że może je w niewoli stracić, musieli ostatecznie stanąć przed nim, by prosić go o trochę zboża, by móc przetrwać czas głodu…

Dosłownie: kamień odrzucony, pogardzony, stał się fundamentem pod budowę domu – rozumianego jako rodzina – Jakuba i jego potomków, bo to dzięki mądrości i pobożności Józefa mieli oni wszyscy ocaleć, a więc miała zostać ocalona ta rodzina, ten dom, i wiele innych rodzin i narodów. Sprawdziły się więc te, zacytowane tu słowa, w odniesieniu do Józefa.

O ileż bardziej sprawdziły się w odniesieniu do Jezusa. A to właśnie o sobie samym mówił Jezus w dzisiejszej przypowieści, kiedy wśród odrzuconych przez pracowników winnicy wskazał także na syna właściciela. To On właśnie jest przecież Synem Boga, który jest Panem owej winnicy, jaką jest świat, a jaka została oddana ludziom w dzierżawę. Do pracowników tejże winnicy Właściciel, czyli Bóg, wysyłał swoich pracowników, czyli Proroków, aby przestrzegali, przypominali, właściwie ukierunkowywali. Niestety, większość z nich została zabita.

A w końcu także, zabity został i Syn. On jednak zmartwychwstał, pokonał śmierć, zwyciężył – i na tym Jego zwycięstwie zbudowany został Kościół i zbawienie nas wszystkich. Co nie zmienia faktu, że został odrzucony przez ludzi o zamkniętych sercach, ludzi zawziętych, pełnych nienawiści i wrogości.

Moi Drodzy, pewnie w tym momencie każdy z nas przypomina sobie sytuacje, w których to my byliśmy odrzucani przez ludzi z naszego otoczenia, ze strony których także doświadczyliśmy nienawiści, zazdrości, wrogości… I nawet przy zachowaniu wielkiej pokory i świadomości swoich grzechów, trudno nam określić, za co spotkało nas to, czy tamto.

Dlaczego ktoś, komu nic złego nie zrobiliśmy – a przynajmniej, nie uświadamiamy sobie tego, po zrobieniu uczciwego rachunku sumienia – teraz na nas nastaje, wygaduje o nas niestworzone rzeczy (i to głównie za plecami, bo w oczy nie spojrzy), wyraźnie chce nam zaszkodzić, albo już szkodzi… Dlaczego? Z jakiego powodu?

A nawet, jeżeli faktycznie uświadamiamy sobie jakiś błąd z naszej strony, to przecież wszystko można zupełnie inaczej rozwiązać – jakoś wyjaśnić, wyprostować… Dlaczego zatem ktoś atakuje, wyciąga najcięższą artylerię i reaguje z taką nienawiścią? Myślę, moi Drodzy, że każdy z nas kiedyś czegoś takiego doświadczył…

Czy jednak nie zdarzyło się przypadkiem, że znaleźliśmy się po stronie owych atakujących?… Czy to nam właśnie nie zdarzyło się kiedyś kogoś tak wprost odrzucić – jak ten kamień, który odrzucili budowniczy?… Czy nie uprzykrzaliśmy komuś życia naszym złym nastawieniem, pretensjami, zarzutami?…

Dzisiejsze słowo Boże niesie nam to przesłanie, że Bóg zawsze stoi po stronie pokrzywdzonych. Bardzo to pocieszająca dla nas wiadomość w sytuacji, w której jesteśmy owymi pokrzywdzonymi. Ale Bóg staje tak samo po stronie tych, którzy przez nas zostaną pokrzywdzeni. A taka wiadomość musi być dla nas silnym sygnałem i mobilizacją do porządnej refleksji. Obyśmy nigdy nie byli tymi, którzy krzywdzą!

A doznawana przez nas krzywda, czy niesprawiedliwość, czy przejawy nienawiści – aby nigdy nie spowodowały naszej nienawiści, chęci odwetu, czy zemsty. Owszem, możemy – i nawet chyba powinniśmy, w zależności od sytuacji – dochodzić ludzkiej sprawiedliwości. Ale to nigdy nie jest tożsame z pragnieniem zemsty i morderczego odegrania się na drugim.

Pamiętajmy, Bóg zawsze bierze w obronę pokrzywdzonych. A trzymanie się Go w każdej sytuacji, szczególnie w sytuacji trudnej i krzywdzącej – zawsze prowadzi do zwycięstwa! Przekonuje nas o tym przykład Józefa egipskiego, przekonuje nas o tym przykład tylu ludzi, którzy na przestrzeni całej historii Kościoła w ten sposób zwyciężali; przekonuje nas o tym wreszcie przykład samego Jezusa.

Dajmy się im przekonać…

4 komentarze

  • Tak jakoś trudno mi uwierzyć,że Bóg pomaga pokrzywdzonym.Po ludzku jeśli pokrzywdzony sam sobie nie pomoże nikt mu nie pomoże.I nie to abym uważała,że należy krzywdzić innych,ale co nie którzy powinni dostać to samo co dają innym.Niestety daleko nie trzeba patrzeć bo często gęsto wystarczy zajrzeć na swoje podwórko w swoje życie ,otoczenie i uznać,że pora posprzatac w bardziej przyjazny bądź mniej przyjazny sposób.I nie po to aby komuś było gorzej ale po to aby nam było lepiej.Pozdrawiam

    • Człowieku, zastanów się… Bóg to nie jest maszynka do naprawiania czegokolwiek ani do robienia pieniędzy, czy też czego byś tam jeszcze oczekiwał. Imię Boga to „Jestem”. Jestem z wami i działam przez was i poprzez wydarzenia, codzienne sytuacje, relacje międzyludzkie, zatem pomyśl przez chwilę: Bóg pomagając pokrzywdzonym, prześladowanym, ciemiężonym przede wszystkim Jest z nimi. Nie opuszcza ich. Każdy cierpiący który poprosi Jezusa o pomoc, otrzyma ją, w najpiękniejszej postaci przebywania razem z Nim. Co więcej, Bóg Jest w ludziach, którzy niosą im pomoc na wszelki możliwy dla nich sposób (jeden da chleb, inny schronienie a jeszcze inny może nawet poświęci życie, pamiętasz ubogą wdowę?). Jak widzisz nie ma słowa o mitologii ani o mistyce, niemniej to drugie bardzo szczerze Ci polecam. Zacznij może od „Świadectwa” Alicji Lenczewskiej, poczytaj, pomedytuj, pomódl się, spotkaj Boga, który „co i rusz dorzuca nawozu pod Twoim figowcem”.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.