Kierunek – Światło!

K

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym trzydziestą rocznicę święceń biskupich przeżywa Ksiądz Biskup Henryk Tomasik, do niedawna: Pasterz Diecezji radomskiej, a przed laty – Biskup pomocniczy Diecezji siedleckiej. Ksiądz Biskup wyświęcił mnie na diakona, był też moim Profesorem w Seminarium.

Dziękując za wszelkie dobro, okazywane przy różnych okazjach, życzę nieustannego zapału duszpasterskiego, tak bardzo potrzebnego do prowadzenia ludzi do jedynego i niezawodnego Światła, Jezusa Chrystusa. O to będę się dla Jubilata modlił.

Z kolei, imieniny przeżywają dzisiaj:

Ksiądz Kacper Rysak – młody i gorliwy Kapłan;

Kacper Gołębiewski, krewny Księdza Adama Turemki, za moich czasów – Proboszcza w Miastkowie;

Kacper Malarz, Prezes Służby liturgicznej w Celestynowie;

Kacper Kuc – Lektor w Samogoszczy.

Życzę Drogim Solenizantom, aby tak, jak trzej Mędrcy, ciągle sami zdążali do jedynej Światłości, Jezusa Chrystusa – i innych do Niego prowadzili. Zapewniam o modlitwie!

Przypominam, moi Drodzy, że dzisiaj mamy obowiązek uczestnictwa we Mszy Świętej. Pamiętajmy o tym!

Charakter dzisiejszej Uroczystości każe nam ogarnąć sercem i modlitwą dzieło misyjne Kościoła. Polecam Waszej modlitewnej pamięci Księdza Marka i wszystkich Misjonarzy na świecie!

Dzisiaj także jest pierwszy piątek miesiąca. Ale z racji uroczystości – nie ma dziś wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych.

Moi Drodzy, ruszamy w drogę z Grazu, w Austrii – już do Polski. I jutro krótko podsumuję cały wyjazd.

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem, aby odnaleźć to jedyne i konkretne przesłanie, z jakim Pan dzisiaj osobiście do mnie się zwraca. Niech Duch Święty nam w tym pomoże.

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Uroczystość Objawienia Pańskiego,

6 stycznia 2023., 

do czytań: Iz 60,1–6; Ef 3,2–3a.5–6; Mt 2,1–12

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA IZAJASZA:

Powstań, świeć, Jeruzalem, bo przyszło twe światło

i chwała Pana rozbłyska nad tobą.

Bo oto ciemność okrywa ziemię

i gęsty mrok spowija ludy,

a ponad tobą jaśnieje Pan

i Jego chwała jawi się nad tobą.

I pójdą narody do twojego światła,

królowie do blasku twojego wschodu.

Podnieś oczy wokoło i popatrz:

Ci wszyscy zebrani zdążają do ciebie.

Twoi synowie przychodzą z daleka,

na rękach niesione twe córki.

Wtedy zobaczysz i promienieć będziesz,

zadrży i rozszerzy się twoje serce,

bo do ciebie napłyną bogactwa zamorskie,

zasoby narodów przyjdą ku tobie.

Zaleje cię mnogość wielbłądów,

dromadery z Madianu i z Efy.

Wszyscy oni przybędą ze Saby,

ofiarują złoto i kadzidło,

nucąc radośnie hymny na cześć Pana.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO EFEZJAN:

Bracia: Przecież słyszeliście o udzieleniu przez Boga łaski danej mi dla was, że mianowicie przez objawienie oznajmiona mi została ta tajemnica.

Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, tak jak teraz została objawiona przez Ducha świętym Jego apostołom i prorokom, to znaczy że poganie już są współdziedzicami i współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon”.

Skoro usłyszał to król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz.

Ci mu odpowiedzieli: „W Betlejem judzkim, bo tak napisał prorok:

«A ty, Betlejem, ziemio Judy,

nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy,

albowiem z ciebie wyjdzie władca,

który będzie pasterzem ludu mego, Izraela»”.

Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: „Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę.

A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.

A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny.

Chociaż pierwsze dzisiejsze czytanie odnosi się – w sensie dosłownym i bezpośrednim – do powrotu mieszkańców Jerozolimy z niewoli znowu „pod swój dach”, to jednak w sensie duchowym widzimy w nim zapowiedź powrotu ludzi, pogubionych w mrokach ich grzesznej codzienności, do Boga, który jest Światłem. Tak, do tego Boga, który sam jest Światłem, który stwarza światło i światłem obdarza – i do światła prowadzi.

Jakże mocno i wyraziście – jeśli wziąć pod uwagę takie właśnie rozumienie tego czytania – brzmią słowa Izajasza: Powstań, świeć, Jeruzalem, bo przyszło twe światło i chwała Pana rozbłyska nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan i Jego chwała jawi się nad tobą. Czy dobrze dostrzegamy ów kontrast – a może nawet lepiej powiedzieć: zderzeniedwóch rzeczywistości, całkowicie sobie przeciwstawnych: światła i ciemności, blasku i mroku?

Raz jeszcze powiedzmy: blask bije od Boga – ciemności są charakterystyczne dla ziemi. Niech wybrzmią ponownie bardzo mocno te słowa: Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan i Jego chwała jawi się nad tobą.

Wynika z tego bardzo jasno, że jeżeli ludzkość – a konkretnie: konkretny człowiek, każdy człowiek, a więc także Ty i ja, i każdy inny człowiek – jeżeli tak rozumiana ludzkość chce się wyzwolić z ciemności, to właściwie kierunek jest tylko jeden. Jaki?

A ten właśnie, o którym tak przekonująco mówi Izajasz: I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. W Ewangelii zaś mamy ciąg dalszy myśli, zawartej w tym zdaniu, bo oto Święty Mateusz przekazuje nam, że gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon”.

Dzisiaj właśnie to wydarzenie wspominamy w liturgii – i w całym Kościele: pokłon tajemniczych Postaci, o których tak naprawdę niczego pewnego nie wiemy, jak tylko to, że przyszli do Jezusa, natomiast nawet nie wiemy, kim byli, skąd pochodzili, a nawet i – ilu ich było! Tak, nawet tego nie wiemy, bo Mateusz o tym nie wspomina – zauważmy to! – a nigdzie indziej nie ma o nich oficjalnej wzmianki w Piśmie Świętym. Tradycja ustaliła ich liczbę na trzech, ale to dlatego, że tyle przynieśli darów, które złożyli u stóp Dzieciątka.

Natomiast w tradycji i w różnych wypowiedziach pisemnych, a także w wypowiedziach malarskich, można znaleźć ślady na to, że było ich sześciu, a nawet dwunastu! Niektóre obrazy tak ich przedstawiają. Dlatego nie do końca powinniśmy się śmiać z niegramotnego polityka, który obwieścił swego czasu światu, że za kilka dni będzie „sześciu Króli”, myląc oczywiście ich liczbę z datą szóstego stycznia. Mogło ich być trzech, mogło być czterech, a mogła być cała, także większa grupa.

Nie wiemy także, skąd przybyli – słyszymy, że ze Wschodu. Komentatorzy biblijny domyślają się różnych krajów. Nie wiemy również, kim tak naprawdę byli. Bo mogli być królami, ale greckie słowo: „magoi” wskazywałoby na mędrców, na możnowładców – w każdym razie: na ludzi wysoko postawionych w hierarchii społecznej, znających swoją pozycję i mających poczucie własnej wartości.

I oto ci – nazwijmy ich: wielcy tego świata – dzisiaj pokłonili się małemu Dziecku. A w tym ich pięknym i bardzo odważnym geście Kościół dzisiaj widzi wypełnienie się tej zapowiedzi Izajasza, którą słyszymy w pierwszym czytaniu: I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. Jak wspomnieliśmy, wymagało to od nich odwagi, bo musieli jakoś sprytnie obejść podstępne zamiary krwawego Heroda, który to rzekomo chciał także oddać cześć Dziecięciu…

Zatem, skoro oni, otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny, to znaczy, że postanowili się Herodowi przeciwstawić. A to mogło się także dla nich zakończyć bardzo niedobrze, wręcz krwawo, o czym Mateusz informuje już w dalszych zdaniach Ewangelii, których dzisiaj nie słyszymy, ale w których wyraźnie powiedziane zostało, jak zareagował Herod, kiedy się zorientował, że go Mędrcy zawiedli. Całą swoją krwawą nienawiść skoncentrował na małych Dzieciach jerozolimskich.

Ale czego się można spodziewać po człowieku, dla którego ciemności są środowiskiem naturalnym? Królowie postanowili wyjść z tych ciemności, w jakich żyli oni sami i ich narody – w jakich żył ówczesny świat, w jakich w ogóle żył i wciąż żyje świat – i przyjść do Światła.

W ten sposób spełniło się to, o czym Apostoł Paweł mówi w dzisiejszym drugim czytaniu, iż poganie już są współdziedzicami i współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię. „Poganie”, czyli – w biblijnym, ówczesnym rozumieniu tego słowa – ludzie nie wyznający wiary w jedynego Boga. Dzisiaj słowo to ma znaczenie dużo bardziej pejoratywne. My przez to słowo rozumiemy kogoś, a nawet całe grupy ludzi, całe narody – kto odżegnuje się od Boga, kto się Go zapiera, kto się Go wstydzi, kto Nim gardzi, albo kto po prostu… nie ma dla Niego czasu, bo jest teraz zbyt zajęty „ważniejszymi” sprawami… Albo kto w ogóle nie widzi potrzeby zajmowania się jakimiś bzdurami o „Bozi”, która grzeczne dzieci kocha, a niegrzecznym grozi palcem.

I właśnie dlatego, że dzisiaj mamy intensywny powrót do pogaństwa – w tym najgorszym rozumieniu tego słowa – czyli skoro coraz większej aktualności nabierają słowa: Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy; przeto powiedzmy to, co z całą mocą i ciągle, na każdym kroku, przypominajmy, iż nie będzie odwrotu od tej sytuacji, nie będzie ratunku dla tego pogańskiego świata, nie będzie ratunku dla człowieka, pogrążonego po uszy w ciemnościach, jak właśnie to, iż pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu.

Czyli, jeżeli cały świat – począwszy od swoich najmożniejszych – ponownie nie ukorzy się przed bezbronnym Bogiem z Betlejem, nie ma co mówić o jakimkolwiek pokoju na świecie, nie ma co marzyć o ustaniu wojen, nie ma co mówić o prawdziwym szczęściu człowieka.

I może czas najwyższy, moi Drodzy, żebyśmy wszyscy w to na nowo uwierzyli i wzięli to sobie do serca – i innych do tego przekonywali, najlepiej własnym przykładem: jeżeli mamy wybrnąć z ciemności, w jakie się wpędziliśmy i coraz bardziej wpędzamy, to kierunek jest tylko jeden: nie do innych ludzi, którzy rzekomo dużo mogą i od nich dużo zależy, a którzy tkwią w takich samych, jak my, o ile nie większych ciemnościach, tylko kierunek w górę: do Światła.

Oby świat dał się wreszcie do tego przekonać, oby w to wreszcie uwierzył!

Obym ja w to wreszcie uwierzył…

2 komentarze

  • Śp.Ks.M. Maliński podsunął mi do rozważenia wiersz, na dzisiejszy dzień…

    Ballada o trzech królach

    Tajemnicę przesypując w sobie
    jak w zamkniętej kadzi ziarno,
    jechali trzej królowie
    przez ziemię rudą i skwarną.

    Wielbłąd kołysał jak maszt,
    a piasek podobny do wody;
    i myślał król: „Jestem młody,
    a nie minął mnie wielki czas.

    I zobaczę w purpurze rubinów
    ogień, siły magiczny blask;
    może stanę się mocniejszy od czynów
    przez ten jeden, jedyny raz”.

    Tygrys prężył siłę jak wąż,
    mięśnie w puchu grały jak harfa.
    Na tygrysie jechał drugi mąż,
    siwą grzywę w zamyśleniu szarpał.

    „Teraz – myślał – po latach tylu,
    gdy zobaczę, jak płomienie cudu drżą,
    moje czary skarbów mi uchylą,
    moje wróżby nabiegną krwią.

    Ziemia pełna jak złoty orzech,
    pęknie na niej skorupy głaz,
    usta jaskiń diamentowych otworzy
    przez ten jeden, jedyny raz”.

    Trzeci król na rybie
    wielkiej jak wyspa jechał
    przez stepy podobne szybie
    błękitnej pod wiatru miechem.

    Nucił: „Po latach stu
    kwiat początku i końca ogień
    w jedno koło związanych nut
    gdy zobaczę, sam się stanę Bogiem.

    W suche liście moich ciemnych ksiąg
    spłynie mądrość odwiecznych gwiazd
    i osiądzie w misie moich rąk
    przez ten jeden, jedyny raz”.

    A w pałacach na lądach zielonych,
    co jak sukno wzburzonej fali,
    mieli króle trzej błękitne dzwony,
    w których serca swe na co dzień chowali.

    A tak śpiesznie biegli, że w pośpiechu
    wzięli tylko myśli pełne grzechu.

    Więc uklękli trzej królowie zadziwieni,
    jak trzy słupy złocistego pyłu,
    nie widząc, że się serca trzy po ziemi
    wlokły z nimi jak psy smutne z tyłu.

    I spojrzeli nagle wszyscy trzej,
    gdzie dzieciątko jak kropla światła,
    i ujrzeli, jak w pękniętych zwierciadłach,
    w sobie – czarny, huczący lej.

    I poczuli nagle serca trzy,
    co jak pięści stężały od żalu.
    Więc już w wielkim pokoju wracali,
    kołysani przez zwierzęta jak przez sny.

    Wielbłąd z wolna huśtał jak maszt,
    tygrys cicho jak morze mruczał,
    ryba smugą powietrza szła.
    I płynęło, i szumiało w nich jak ruczaj.

    Powracali, pośpieszali z wysokości
    trzej królowie nauczeni miłości.

    (Wiersz K.K. Baczyńskiego z 9 marca 1944 roku)

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.