Moje osobiste – zmartwychwstawanie

M

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, wszystko, co dzisiaj chcę Wam przekazać, zawarłem w rozważaniu. Świętujmy z radością Zmartwychwstanie naszego Pana! A Boże słowo niech nam przyświeca.

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Święte Triduum Paschalne – Niedziela Zmartwychwstania,

9 kwietnia 2023., 

do czytań: Dz 10,34a.37–43; Kol 3,1–4 albo: 1 Kor 5,6b–8; J 20,1–9

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Gdy Piotr przybył do domu centuriona w Cezarei, przemówił: „Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła.

A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie. Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu.

On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, w Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów”.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KOLOSAN:

Bracia: Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.

Umarliście bowiem i wasze życie ukryte jest z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.

ALBO:

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:

Bracia: Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, bo przecież przaśni jesteście.

Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha.

Tak przeto odprawiajmy święto nasze, nie przy użyciu starego kwasu złości i przewrotności, lecz na przaśnym chlebie czystości i prawdy.

SEKWENCJA

Niech w święto radosne Paschalnej Ofiary

Składają jej wierni uwielbień swych dary.

Odkupił swe owce Baranek bez skazy,

Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.

Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,

Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.

Mario, ty powiedz, coś w drodze widziała?

Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.

Żywego już Pana widziałam, grób pusty,

I świadków anielskich, i odzież, i chusty.

Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,

A miejscem spotkania będzie Galileja.

Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,

O Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”.

Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.

Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

Dzisiejszej nocy, sprawując Wigilię Paschalną, a więc najważniejszą liturgię w ciągu całego roku, wyśpiewaliśmy uroczyście i z serc pełnych radosnej chrześcijańskiej dumy te piękne słowa:

Oto są bowiem święta paschalne, w czasie których zabija się prawdziwego Baranka, a Jego krew poświęca domy wierzących. Jest to ta sama noc, w której niegdyś ojców naszych, synów Izraela, wywiodłeś z Egiptu i przeprowadziłeś suchą nogą przez Morze Czerwone. Jest to zatem ta noc, która światłem ognistego słupa rozproszyła ciemności grzechu, a teraz ta sama noc uwalnia wszystkich wierzących w Chrystusa na całej ziemi od zepsucia pogańskiego życia i od mroku grzechów, do łaski przywraca i gromadzi w społeczności świętych. Tej właśnie nocy Chrystus skruszywszy więzy śmierci, jako zwycięzca wyszedł z otchłani. Nic by nam przecież nie przyszło z daru życia, gdybyśmy nie zostali odkupieni.”

Ten fragment wielkiego Orędzia Wielkanocnego, zwanego z łaciny Exsultetem, streszcza w sobie właściwie całą treść naszej wiary w Jezusa Chrystusa i w niezwykły fakt Jego Zmartwychwstania. Rzeczywiście, jak kiedyś krew baranka paschalnego uchroniła Izraelitów przed plagą, która zabiła wszystko pierworodne w Egipcie, tak krew prawdziwego Baranka Paschalnego, Jezusa Chrystusa, wyzwala wszystkich wierzących w Niego przed śmiercią grzechu.

I jak światło ognistego słupa, rozpraszając ciemności pustyni, wiodło naród wybrany ku ziemi obiecanej, tak blask Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego rozprasza ciemności naszych życiowych pustyń i prowadzi nas ku zbawieniu. Tyle symboliki zawiera w sobie ta noc – Wielka Noc – i tyle znaczeń zawiera w sobie kolejność wydarzeń, dziejących się przed wiekami w narodzie wybranym, a także teraz, w życiu Jezusa i w życiu Jego Kościoła.

Tak, w tym życiu, do którego Jezus powrócił swoją mocą, o czym Piotr, pierwszy z Apostołów, daje bardzo mocne i radosne świadectwo w domu centuriona w Cezarei, gdy mówi: Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie. Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia…

Po czym dodaje: On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, w Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów.

Tak, to właśnie dlatego, w zacytowanym fragmencie Exsultetu, w ostatnim zdaniu, przypomnieliśmy słowa: Nic by nam przecież nie przyszło z daru życia, gdybyśmy nie zostali odkupieni. W duchu tych właśnie słów, w moich tegorocznych życzeniach, które wraz z Duszpasterstwem Akademickim w Siedlcach kieruję do Was i do Wszystkich, zawieram tę myśl, że Zmartwychwstanie Jezusa, choć wielkie i niezwykłe, to jednak za mało i niewiele znaczy – jeżeli nie stanie się naszym osobistym, codziennym zmartwychwstawaniem z grzechu, marazmu, przeciętności i przygnębienia. Moim i Twoim zmartwychwstawaniem!

Bo – zaiste! – nic nam nie przyjdzie z daru życia, z daru Zmartwychwstania, jeżeli pozostanie on tylko i wyłącznie wydarzeniem historycznym, w dodatku tak trudnym do udowodnienia. Ono się musi przełożyć na nasze życie – to doczesne, a potem także i to wieczne!

Do tego dziś, w drugim czytaniu, zachęca Święty Paweł swoich wiernych w Gminie w Kolosach – a także i nas wszystkich – gdy pisze: Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.

Moi Drodzy, nasze życie musi być inne od dotychczasowego, ono musi się wciąż odnawiać jeżeli chcemy mówić o Zmartwychwstaniu Jezusa w sposób prawdziwy i przekonujący. A nie przekonamy innych o nim, jeżeli jedynie dobierzemy takie, czy inne piękne słowa, wygłosimy przed nimi może i wzniosłe, poetyckie metafory, ale nie udowodnimy tego swoją postawą.

A udowodnimy wtedy, kiedy w naszym sercu dokona się naprawdę zmartwychwstanie – nasze osobiste zmartwychwstanie! Inaczej będziemy tylko grali przed innymi, udając pobożnych, mądrych i świętych. Tymczasem, w relacjach z Jezusem nie o to chodzi. A o co chodzi?

O to, czego doświadczyli Piotr i Jan, kiedy stanęli przed pustym Grobem. Oni to po prostu zobaczyli. Zobaczyli, że ich Mistrza w tym grobie nie ma! Najpierw usłyszeli o tym od niewiast, ale – jak słyszymy to w innej Ewangelii, nie tej dzisiejszej – nie dali im wiary. Ale i dzisiaj – fakt, że zaraz pobiegli do Grobu, aby przekonać się o prawdziwości tego, co niewiasty im naopowiadały, dobitnie pokazuje, że albo totalnie w to nie uwierzyli, dlatego pobiegli sprawdzić, o co w ogóle chodzi, albo właśnie totalnie uwierzyli – i to kazało im w jednym momencie wyrwać się z miejsca i pobiec za wskazaniami niewiast.

Zatem, słowa niewiast okazały się niezbyt wystarczającymi, aby wewnętrznie uspokoić Apostołów i ich niedowierzanie, a jednocześnie – na tyle intrygującymi i porywającymi, że nie mogli już usiedzieć na miejscu, więc w jednym momencie pobiegli w kierunku miejsca, które tamtego dnia stało się wręcz centrum całego świata!

I to właśnie tam przekonali się, że niewiasty niczego nie zmyśliły i nic im się nie przywidziało, bo Grób jest rzeczywiście pusty. Jako pierwszy dobiegł Jan, bo w końcu młodszy, ale nie odważył się wejść do środka. Wiedział, że Piotr jest tuż za nim i już za chwilę będzie na miejscu, dlatego niech on pierwszy wejdzie do środka i oficjalnie – jako Głowa Kościoła – stwierdzi i potwierdzi prawdę o Zmartwychwstaniu ich Mistrza i Nauczyciela, Jezusa Chrystusa. I tak się też stało.

Ale Jan wszedł zaraz za nim. I to samo zobaczył – i tak samo uwierzył. Jak sam to dzisiaj opisał w Ewangelii: ujrzał i uwierzył! Czyli, ten proces uwierzenia, który dokonał się niejako w całym Kościele – w osobie Piotra – dokonał się jednocześnie w sercu konkretnego człowieka, czyli Jana. W sercu Piotra jako Piotra – na pewno też. A wcześniej – w sercach niewiast.

Oni wszyscy ujrzeli i uwierzyli, dlatego potem z takim przekonaniem, z jakim Piotr czynił to w domu centuriona w Cezarei, dawali o tym świadectwo wobec całego świata! Niekiedy nawet za cenę życia! Czynili to z całym przekonaniem i zapałem. A to tylko było potwierdzeniem prawdy, iż Ten, którego uznano już za przegranego i pokonanego, o którym można już właściwie mówić tylko w czasie przeszłym, umieszczając opowieść o Nim na półce z bajkami, albo przynajmniej na półce z napisem: „historia” – i to raczej ta starożytna, zamierzchła – jednak nie powiedział ostatniego słowa. Jednak nie przegrał! Jednak nie został pokonany! I nie dał się zamknąć w grobie. Nie dał się tam zamknąć, bo nie mógł. Bo przecież żyje! A więc zwyciężył! On zwyciężył!

I choć potem jeszcze wielokrotnie Jego uczniowie i wyznawcy, Jego świadkowie i przyjaciele, znoszeniem ciężkich cierpień i prześladowań musieli potwierdzać prawdziwość świadectwa, jakie dawali, w związku z czym nieraz uznani zostali za przegranych i ich historie próbowano przysypać kurzem zapomnienia albo ustawić na półce z napisem: „zamierzchła historia” – to jednak oni za każdym razem ostatecznie zwyciężali! Za każdym razem!

Owszem, niekiedy już po tej doczesnej śmierci, ale dzisiaj, jako uczestnicy życia wiecznego, są przykładem i wzorem dla świata oraz naszymi orędownikami w Niebie, podczas gdy ich prześladowcy albo już dawno zostali zapomniani, albo są jakimiś przerażającymi symbolami zła i nieprawości. W każdym razie – są przegranymi. A ci, którzy rzekomo mieli być tymi pokonanymi – tak naprawdę wygrali! Wygrali wszystko! Tak, wszystko, bo jeżeli wygrali życie wieczne, to wygrali wszystko!

A często – przyznajmy to bardzo uczciwie – już tutaj, na ziemi, okazywała się ich wielkość i już tutaj odnosili zwycięstwo. Już tutaj, na ziemi, za tego doczesnego życia, wśród tylu ludzi, którzy nie dawali im żadnych szans i w najmniejszym stopniu nie wierzyli, że oni jeszcze żyją i jeszcze coś mogą. Tak, żyją – żyją pełnią życia! bardzo dużo mogą! Bo to oni zwyciężyli, a nie ich prześladowcy i ci, którym wydawało się, że mają wszystkich w garści i trzymają cały świat za gardło. Nic z tych rzeczy!

Prawdziwymi zwycięzcami są ci, którzy są jedno z Jezusem. Dzisiaj oni wszyscy mają wielki dzień! Obchodzą wielkie święto! Oni – przyjaciele Jezusa, Jego wyznawcy, uczniowie i naśladowcy. Oni. Czy także my?

Czy siebie samych możemy do ich grona zaliczyć? Jeżeli tak – oby tak! – to i my dzisiaj mamy co świętować. Owszem, cały świat i wszyscy wokół nas świętują – bez względu na to, w kogo i jak wierzą, to dzisiaj coś tam świętują. Ale my nie chcemy świętować „czegoś tam”, tylko prawdziwe zwycięstwo prawdziwego Zwycięzcy, Pana naszego, Jezusa Chrystusa! I chcemy odnowić w sobie tę nadzieję, że jeżeli On zwyciężył wtedy, dwa tysiące lat temu, a w swoich uczniach i heroicznych świadkach zwyciężał przez całe dwa tysiące lat, to także i dzisiejszy czas i trudności, jakie ze sobą niesie, to nie są dla Niego przeszkodą nie do pokonania.

Bo my dzisiaj, patrząc na to wszystko, co dzieje się w świecie, ale i w Kościele, możemy odnieść wrażenie, że to, co najlepsze, już jest za nami. Powszechne lekceważenie ewangelicznych norm moralnych, wyrażające się w wielu postawach, jak chociażby w coraz bardziej powszechnym i coraz bardziej bezkarnym bestialskim mordowaniu bezbronnych dzieci w łonach matek, zwanym eufemistycznie aborcją; albo w zupełnie powszechnym i akceptowanym już nawet przez pobożnych rodziców wspólnym mieszkaniu pod jednym dachem, na sposób małżeński, ich pociech, które nie zawarły jeszcze małżeństwa; albo w powszechnej korupcji, oszustwach, kombinowaniu i cwaniactwie, jakie już całkowicie zawładnęło światem polityki i gospodarki i które już tak daleko zaszło, iż wydaje nie do ruszenia, nie do zmiany.

Jest to już tak powszechne i dla wielu oczywiste, że jakiekolwiek przypominanie z ambony o tych sprawach uznawane jest w ogóle za działanie nie na miejscu, bo dziś nawet nie wypada o tym przypominać! Bo to nie jest w dobrym tonie!

Tylko, że jeżeli tak, to powiedzmy sobie i to szczerze, że w takim razie Zmartwychwstanie Jezusa jest też nie na czasie. I też nie jest w dobrym tonie. Ale On – na szczęście – nie zważa na to! Nie zważa na konwenanse, mody i trendy, w ogóle nie słucha wytycznych Unii Europejskiej, ani światowych koncernów medialnych; totalnie nie kieruje się zarządzeniami polityków i parlamentów – tylko na przekór całemu temu bałaganowi, jaki jest na świecie – ciągle na nowo zmartwychwstaje! Wbrew wszystkim i na przekór wszystkiemu – zwycięża! Po raz kolejny zwycięża! Ciągle zwycięża!

A skoro tak, to my – Jego prawdziwi uczniowie, wyznawcy, przyjaciele i naśladowcy – możemy mieć wielką nadzieję w sercu, że ma sens to, iż wierzymy, modlimy się, przyznajemy się do swojej wiary, kierujemy się jej zasadami, chodzimy co niedzielę do kościoła, klękamy do pacierza, pościmy w piątek – to wszystko ma sens! I to nie jest znakiem jakiegoś zacofania, czy dewocji.

Nie jest to znakiem naszej naiwności, a więc jakiejś – ogólnie rzecz ujmując – naszej przegranej! I nie jest znakiem naszej przegranej to, że na świecie panuje tak wielki chaos, a i w samym Kościele – jak się wydaje – nie dzieje się najlepiej, a my cały czas w tym Kościele trwamy. I trwamy także pomimo tego, że z samej góry, od watykańskich dostojników, i od innych Pasterzy Kościoła, dobiegają do nas sprzeczne i mylące sygnały. Ludzie nie wiedzą już, kogo słuchać i którą opcję uznać za własną. W końcu, tyle mają do wyboru…

Ponadto widzimy, że coraz mniej młodych ludzi odważa się przekraczać progi seminariów i klasztorów. A i z lekcji religii tylu młodych się wypisuje. Duszpasterstwa Akademickie świecą pustkami. I w ogóle: ludzie coraz bardziej żyją tak, jakby Boga nie było. I jeśli się temu wszystkiemu tak na spokojnie i czysto po ludzku przyjrzeć, to nie pozostaje nic innego, jak tylko się załamać, zrezygnować z tego wszystkiego, poddać się narzekaniu, marazmowi, odpuścić sobie to wszystko.

Tylko w takim razie – co zrobić z dzisiejszym dniem? I co zrobić z tymi przeżyciami, które stały się naszym udziałem w czasie całego Świętego Triduum Paschalnego, czyli od Mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek do dzisiaj – co z tym wszystkim zrobić? Bo w tych dniach po raz kolejny – w liturgiczny sposób – przeżyliśmy tyle wydarzeń, które pokazały i potwierdziły bezgraniczną miłość Jezusa Chrystusa do każdej i każdego z nas! Pokazały, jak bardzo Jezus w nas zainwestował! Ile nam dał! I jak wielkie nadzieje w nas pokłada! Jak bardzo każda i każdy z nas indywidualnie liczy się dla Niego! Jak jesteśmy dla Niego ważni! Jak bardzo na nas liczy! Czyż to wszystko nie ma znaczenia?

Oczywiście, że ma! I to ogromne! Bo potwierdza tylko słuszność nadziei, jaką pokładamy w mocy i miłości Jezusa – nadziei na to, że On sam, Jezus Chrystus, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. I że Kościół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. I że to nie jest tak, że Kościół już właściwie chyli się ku upadkowi. I że to nie jest tak, że już wszystko – jak to się zwykło mówić – „pozamiatane”, już tylko ruiny i zgliszcza, a Kościół albo trafi do muzeum, albo sam stanie się muzeum, skansenem, jakimś mglistym wspomnieniem z przeszłości. Nie, to nie tak!

Dzisiejsze zwycięstwo Jezusa niesie nam nadzieję, że Kościół, który już tyle razy powstawał z upadków i się odradzał – znowu się odrodzi! I że ponownie zapełnią się nasze kościoły, seminaria i klasztory! I że Prawo Boże będzie wyznacznikiem i fundamentem ludzkich praw, zaś grzech i niemoralność będą powodem wstydu i skrępowania, a nie obnoszenia się i chwalenia wszystkim dookoła.

Kościół się odrodzi! Na pewno! Kościół zmartwychwstanie do pełni życia! Ale dokona się to wtedy – i tym szybciej – im bardziej szczerze i serdecznie my, przyjaciele Jezusa, Jego wyznawcy, naśladowcy i uczniowie, już teraz będziemy żyli pełnią życia! I będziemy z radością i przekonaniem świadczyć o Jezusie Chrystusie i o naszej wierze w Niego – o naszej szczerej wierze w Jego Zmartwychwstanie! Śmiało, odważnie i patrząc ludziom prosto w oczy – bez zażenowania, zawstydzenia, skrępowania tym, co ludzie powiedzą i czy to wypada, czy nie wypada; czy to na czasie, czy nie na czasie.

Dla nas Jezus jest zawsze na czasie! I Jego Zmartwychwstanie jest zawsze na czasie – nie tylko dzisiaj! Zawsze! Niech więc On zmartwychwstaje w nas – zawsze, codziennie, nie tylko dzisiaj! Niech On zwycięża w nas! Niech swoją miłością zwycięża nas! A wówczas cały Kościół będzie zwyciężał i będzie się odradzał! Bo to się może dokonać tylko w sercach jego wiernych. Oby to odradzanie się i odnawianie Kościoła – rozpoczęło się od mojego serca! I to już od dzisiaj!

Oto są bowiem Święta Paschalne! Po to są właśnie Święta Paschalne! Dlatego „weselcie się już, zastępy Aniołów w niebie! Weselcie się, słudzy Boga! […] Raduj się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem […]. Zdobny blaskiem takiej światłości, raduj się, Kościele Święty!”

Alleluja! Amen!

3 komentarze

  • Alleluja. Chrystus Zmartwychwstał.
    Ogromną radością dla mnie jest nie tylko obecność wiernych biorących udział w Triduum ale ilość
    służby liturgicznej, udział i zaangażowanie wiernych w przygotowaniach i dekoracjach.
    Kiedy widziałam rodziny z małymi dziećmi, które prawie trzy godziny uczestniczyli w kościele
    to naprawdę serce rośnie.
    Kiedy słyszy się jak dziecko w Niedzielę Palmową mówi do rodziców, że dziś to msza była prawie na stojąco
    to dobrze zapowiada, że będą z nich dobrzy ludzie.
    Niech nikt nie mówi, że młodzi odchodzą od wiary i kościoła.
    Kościoły nie świecą pustkami.

    • Myślę, że jest różnie… I że są kościoły, które świecą pustkami… Ale jest też wielka nadzieja, którą niesie głębokie przeżywanie w naszych Parafiach Świętego Triduum Paschalnego, o czym tak pięknie i z pasją pisze Wiesia. Ważne jednak, aby w każdej Parafii tak właśnie te dni – i nie tylko te, bo i każdą niedzielę – przeżywano. To zależy od Duszpasterzy, ale i od Wiernych, którzy zechcą, albo nie zechcą, w liturgię się zaangażować. Oby wszyscy chcieli! Całym sercem!
      xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.