Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś…

U

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, przeżywamy dziś Święto Bożego Miłosierdzia. W związku z tym, moja rodzinna Parafia – Chrystusa Miłosiernego w Białej Podlaskiej i jednocześnie Diecezjalne Sanktuarium Bożego Miłosierdzia – przeżywa uroczystość odpustową.

A ja przez cały dzień będę posługiwał – głosząc Boże słowo – w Parafii Świętego Jana Kantego w Lublinie. To tam właśnie chrzciłem dzieci Żani i Łukasza Sulowskich, czy też Magdy i Krzysztofa Fabisiaków – bliskich mi Ludzi. Przy tej okazji poznałem się z Proboszczem Parafii, Księdzem Bogdanem Zagórskim, który zaprosił mnie na dzisiaj – i już wstępnie wspomniał o kolejnych zaproszeniach. Serdecznie Mu za to dziękuję!

Ponieważ zaś treści, które bardzo chciałem przekazać wiernym tej właśnie Parafii, pojawiły się w homiliach na na Drugą Niedzielę Wielkanocy, pojawiały się już w poprzednich latach, dlatego nie zdziwcie się, że może już czytaliście to, co dzisiaj znajdziecie w rozważaniu. Chodzi o niektóre fragmenty. Zależy mi jednak na przekazaniu tych właśnie treści tym, do których będę dziś mówił po raz pierwszy.

Ponownie więc – jak to było przy okazji rekolekcji – proszę Was o cierpliwość, bo Wy jesteście tu ze mną stale, a ci, do których mówię, to co i raz inni Ludzie. Dlatego chcę im przekazać to, co już kiedyś przekazywałem i co już było to na blogu. Proszę więc Was o cierpliwość, albo o ominięcie niektórych fragmentów.

Zapraszam zatem do wspólnego zgłębiania tajemnicy Bożego miłosierdzia. I do wsłuchania się w Boże słowo, jakie Pan dzisiaj kieruje do każdej i każdego z nas indywidualnie. Co mówi dziś do mnie – właśnie do mnie? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

2 Niedziela Wielkanocna, A,

16 kwietnia 2023.,

do czytań: Dz 2,42–47; 1 P 1,3–9; J 20,19–31

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Bracia trwali w nauce apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie.

Bojaźń ogarniała każdego, gdyż apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby.

Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im tych, którzy dostępowali zbawienia.

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PIOTRA APOSTOŁA:

Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie. Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą do zbawienia, gotowego na to, aby się objawić w czasie ostatecznym.

Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku przez różnorodne doświadczenia. Przez to wartość waszej wiary okaże się wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy choć nie widzieliście Go, miłujecie Go. Teraz wierzycie w Niego, chociaż nie widzieliście. Natomiast wierząc, ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągnięcie cel waszej wiary: zbawienie dusz.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam, gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana!”.

Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”.

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”.

Tomasz Mu odpowiedział: „Pan mój i Bóg mój!”

Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

Wraz z Piotrem Apostołem, wychwalającym Boga za dar Zmartwychwstania Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, my także wypowiadamy nasze uwielbienie i wdzięczność. Piotra Apostoł zachęca nas: Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku przez różnorodne doświadczenia. Przez to wartość waszej wiary okaże się wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu…

Wśród tych przeróżnych doświadczeń, młody Kościół trwał w mocnej i prawdziwej jedności. Jak słyszeliśmy: Bracia trwali w nauce apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie. Określeniem: «łamanie chleba» określano wówczas Mszę Świętą.

I właśnie w atmosferze tej nieskazitelnej jedności, budowano wspólnotę dóbr duchowych i materialnych – według naszego sposobu myślenia: wprost nieprawdopodobną! Zresztą, uważa się, że miała ona charakter lokalny i trwała krótko. Ale była.

A początkiem budowania tej jedności były tamte pamiętne spotkania ze Zmartwychwstałym, o których mówi dzisiejsza Ewangelia: w sam dzień Zmartwychwstania i następnie w dniu ósmym – czyli tym, który my dzisiaj przeżywamy. I to właśnie wtedy Jezus pozdrowił zamkniętych ze strachu w Wieczerniku swoich uczniów słowami: Pokój wam! Ale to dopiero za drugim razem, czyli w ósmym dniu, Jezus przekonał do swego Zmartwychwstania dociekliwego Tomasza (bardzo nie lubię – w odniesieniu do niego – określenia: „niewierny”), a ten odpowiedział na to przepięknym wyznaniem wiary i aktem uwielbienia: Pan mój i Bóg mój!

Od tamtego dnia, przez dwa tysiące lat, Jezus przekonywał swoich uczniów do tego, że żyje, że działa, że zbawia! I że naprawdę zależy Mu na tym, aby dotrzeć do każdego bez wyjątku człowieka. I aby okazać Mu swoją zbawiającą miłość.

To właśnie dlatego, w pierwszej połowie ubiegłego wieku, a dokładnie 22 lutego 1931 roku, w klasztorze w Płocku, polska skromna Zakonnica, Siostra Faustyna, przebywając wieczorem w swej celi, widzi Chrystusa Pana, który jedną rękę wznosi do błogosławieństwa, drugą natomiast dotyka szaty na piersiach. Z uchylenia szaty wychodzą dwa promienie: blady i czerwony. Słyszy ponadto słowa Jezusa: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: «Jezu, ufam Tobie!» Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w waszej kaplicy i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały. [Dz 47–48]

Pomimo wielkiej rezerwy, z jaką podchodzą do całej sprawy przełożone Siostry Faustyny, z czasem powstaje Obraz Chrystusa Miłosiernego. Dzieje się to w Wilnie, gdzie Faustyna spotyka swojego Spowiednika, dziś już Błogosławionego, Księdza Michała Sopoćkę. Po przełamaniu wahań i oporów, będzie on dzielnie wspierał Siostrę w głoszeniu Orędzia Miłosierdzia.

I to właśnie on znajduje w Wilnie malarza, Eugeniusza Kazimirowskiego, który wykonuje obraz ściśle według wskazań Faustyny. Jednak ani ona, ani Ksiądz Sopoćko, nie są zadowoleni z ostatecznego rezultatu. Ale Jezus, na pytanie Faustyny: Kto Cię wymaluje tak pięknym, jak jesteś?, odpowiada: Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce Mojej. [Dz 313]

Zapytany natomiast o dwa promienie, Jezus mówi: Te dwa promienie oznaczają Krew i wodę: blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze, czerwony promień oznacza Krew, która jest życiem dusz. Te dwa promienie wyszły z wnętrzności Miłosierdzia mojego wówczas, gdy konające Serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Te promienie osłaniają dusze przed zagniewaniem Ojca mojego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga. [Dz 299]

Siostra Faustyna podejmuje się więc dzieła, zleconego jej przez Jezusa – i czyni to aż do swej śmierci, w dniu 5 października 1938 roku. Sława jej świętości rozszerza się wraz z rozszerzaniem się nabożeństwa ku czci Miłosierdzia Bożego i w miarę łask, wypraszanych przez jej wstawiennictwo. Ojciec Święty Jan Paweł II, w dniu 18 kwietnia 1993 roku, ogłasza ją Błogosławioną, a 30 kwietnia 2000 roku Świętą. Wobec całego świata mówi o jej misji, którą było przypomnienie odwiecznie znanej prawdy o Miłosierdziu Bożym i przekazaniu nowych form jego kultu. Jakie to formy?

Pierwszą jest wspomniany już Obraz Jezusa Miłosiernego. Drugą formą kultu jest Święto Bożego Miłosierdzia. Jezus mówi do Faustyny: Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia. [Dz 49]

Ponadto Jezus mówi: Dusze giną mimo Mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest Święto Miłosierdzia mojego. [Dz 965] Pragnę, aby Święto Miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności Miłosierdzia mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżają do źródła Miłosierdzia mojego. Która dusza przystąpi do Spowiedzi i Komunii Świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski. Niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. Miłosierdzie moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko, co istnieje, wyszło z wnętrzności Miłosierdzia mego. [Dz 699]

Pierwsze takie Święto ma miejsce w Wilnie, w Ostrej Bramie, przed Obrazem Matki Bożej Miłosierdzia, w dniu 28 kwietnia 1935 roku, zaś dniu kanonizacji Siostry Faustyny – Jan Paweł II oficjalnie Święto to ogłasza w całym Kościele.

Trzecią formą tegoż kultu, jest Koronka. 13 września 1935 roku, w Wilnie, Chrystus uczy Siostrę Faustynę Koronki, zalecając jej częste odmawianie: Jak wielkich łask udzielę duszom, które odmawiać będą tę Koronkę. [Dz 848] Przez odmawianie tej Koronki podoba mi się dać wszystko, o co Mnie prosić będą. Zatwardziałym grzesznikom, gdy będą ją odmawiać, spokojem napełnię dusze, a godzina ich śmierci będzie szczęśliwa. [Dz 1541]

Kolejną, czwartą już formą kultu, jest Godzina Miłosierdzia – godzina śmierci Jezusa na krzyżu, trzecia po południu. Jak mówi Jezus do Faustyny: Ile razy usłyszysz, jak zegar bije trzecią godzinę, zanurzaj się cała w Miłosierdziu moim, uwielbiając i wysławiając je. Wzywaj jego wszechmocy dla świata całego, a szczególnie dla biednych grzeszników, bo w tej chwili zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy. W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych. W tej godzinie stała się łaska dla świata całego – Miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość.

Córko moja, staraj się w tej godzinie odprawiać Drogę Krzyżową, o ile ci na to obowiązki pozwolą. A jeżeli nie możesz odprawić Drogi Krzyżowej, to przynajmniej wstąp na chwilę do kaplicy i uczcij moje Serce, które jest pełne Miłosierdzia w Najświętszym Sakramencie. A jeżeli nie możesz wstąpić do kaplicy, pogrąż się w modlitwie tam, gdzie jesteś, chociaż przez króciutką chwilę. Żądam czci dla Miłosierdzia mojego od wszelkiego stworzenia, ale od ciebie najpierw, bo dałem ci najgłębiej poznać tę tajemnicę. [Dz 1572]

Moi Drodzy, zwróćmy uwagę, że Pan Jezus wcale nie żądał od Siostry Faustyny odmawiania o tej godzinie Koronki do Bożego Miłosierdzia, jak my to obecnie zwykliśmy czynić. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy ją o tej porze odmawiali, ale jeżeli będzie to w jakikolwiek sposób utrudnione, albo bardziej pożyteczne będzie odmówić ją o innej godzinie – bo, na przykład, będziemy mogli uczynić to wspólnie, z innymi – to spokojnie możemy tak zrobić. Natomiast w Godzinie Miłosierdzia pierwszeństwo ma Droga Krzyżowa, ale może też to być jakakolwiek inna forma modlitwy – jak mówił Jezus: chociażby przez króciutką chwilę…

I wreszcie piąta forma kultu Bożego Miłosierdzia, jaką jest szerzenie w swoim otoczeniu czci dla tegoż Miłosierdzia. Jezus mówi do Siostry Faustyny: Córko moja, jeżeli przez ciebie żądam od ludzi czci dla mojego Miłosierdzia, to ty powinnaś się pierwsza odznaczać tą ufnością w Miłosierdzie moje. Żądam od ciebie uczynków miłosierdzia, które mają wypływać z miłości ku Mnie. Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego usunąć ani wymówić, ani uniewinnić. Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy – czyn; drugi – słowo; trzeci – modlitwa. W tych trzech stopniach zawiera się pełnia Miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku Mnie. W ten sposób dusza wysławia i oddaje cześć Miłosierdziu mojemu. [Dz 742]

Obyśmy, moi Drodzy, jak najpełniej czerpali ze zdrojów Bożego Miłosierdzia. Obyśmy przez całe życie nie zapomnieli o głębokim przeżywaniu Święta Bożego Miłosierdzia, o serdecznym i gorliwym odmawianiu Koronki… Obyśmy z pełną wiarą i głębokim uwielbieniem wpatrywali się w Obraz Chrystusa Miłosiernego, który jest w każdym chyba naszym domu… Abyśmy wreszcie pamiętali o Godzinie Miłosierdzia – niech o tej godzinie chociaż na chwilę nasza myśl pobiegnie do Jezusa. Abyśmy jak najpełniej korzystali z tej szansy, jaką On sam nam daje – i innych do tego zachęcali, szerząc wszędzie wokół cześć dla Bożego Miłosierdzia.

Prosimy o to miłosierdzie dla świata, tak dzisiaj totalnie pogubionego, pogrążonego w wojnach i konfliktach, zdającego się pędzić – i to coraz szybciej – po równi pochyłej, wprost do przepaści!

Prosimy o to Boże miłosierdzie dla Kościoła, gdzie szczególnie ostatnio wydaje się, że zapanował jakiś bałagan, a przy okazji zamieszania epidemicznego okazał się także wielki strach, który kazał kościoły zamykać i przenosić przeżywanie świętych Misteriów do domów wiernych, przed ekrany telewizorów.

Ale też prosimy o Boże miłosierdzie dla tych, którzy w tym Kościele sieją zamęt, głosząc jakieś swoje prywatne poglądy, zamiast jednoznacznej i bezkompromisowej Twojej nauki, traktując tym samym Kościół nie jako Twoją Owczarnię, powierzoną jedynie ich pieczy, ale jako swój prywatny folwark.

I prosimy także o Twoje miłosierdzie dla naszej Ojczyzny, która mieni się być katolicką i w której naprawdę dużo jest pięknych postaw – głębokiej wiary i wzajemnej ludzkiej życzliwości – ale w której też nie brakuje niestety przejawów małości, egoizmu, pretensjonalności i partyjniactwa!

Prosimy wreszcie o to Twoje wielkie miłosierdzie dla naszej Parafii, naszych Rodzin – i dla nas samych, abyśmy bardziej dostrzegali innych wokół siebie i ich problemy, ich potrzeby, a nie jedynie swoje własne. Abyśmy przestali żerować na błędach innych i budować swojej własnej pozycji i opinii o sobie – za cenę poniżania innych czy szkalowania innych.

Abyśmy jak najchętniej i jak najczęściej korzystali z bogactwa Twego miłosierdzia, czego wyrazem będzie solidna Spowiedź. Niech ona od dzisiaj będzie zawsze dobrze przygotowana – przez solidny rachunek sumienia, dokonany choćby z pomocą książeczki do nabożeństwa i pytań, tam zapisanych. Niech odbywa się ona systematycznie, najlepiej – co miesiąc. Niech wyznanie naszych grzechów będzie kompletne, szczere i odważne.

I niech za każdym razem – obowiązkowo! – zostanie wypełniona nałożona przez kapłana pokuta. Obowiązkowo! Tego nie można zaniedbywać! Podobnie, jak nie można zaniedbywać zadośćuczynienia bliźnim – naprawienia szkód, jakie spowodowaliśmy.

Niech nam się od dzisiaj już nie zdarza opuścić z lenistwa Mszy Świętej niedzielnej lub świątecznej. Niech nam się nie zdarzy ani jeden dzień bez modlitwy! Niech więcej będzie chwil takiego totalnego wyciszenia przed Tobą, Panie – na modlitwie właśnie, na adoracji…

I wreszcie – niech w naszych wzajemnych, międzyludzkich relacjach zapanuje tak całkowicie i bez żadnych wahań i ograniczeń – Twoje miłosierdzie. Pomóż nam trwać przy sobie nawzajem z miłością, wpierając się i pomagając sobie, dobrze sobie nawzajem życząc i dobrze o sobie mówiąc.

O to wszystko Cię dzisiaj prosimy – miłosierny Jezu! O to, byśmy razem z Siostrą Faustyną, dotykając Twoich ran, tak wyraźnie ukazanych na Obrazie, potrafili uwierzyć – uwierzyć i powtórzyć za Tomaszem Didymosem: Pan mój i Bóg mój!

Panie Boże, Ojcze Miłosierdzia, ofiaruję Ci dzisiaj Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy moje, za grzechy naszej Parafii, za grzechy tych, którzy ujrzeli, a nie uwierzyli; za grzechy tych, którzy nie chcą lub nie potrafią się do Ciebie zwrócić.

Ojcze Przedwieczny, dla Jego bolesnej męki, dla bolesnej Męki Twojego Syna, miej miłosierdzie dla nas, dla naszych słabości; miej miłosierdzie dla tych, którzy sieją niezgodę, intrygi i złość, dla tych, którzy sieją zniszczenie, wojnę, śmierć – na całym świecie… Miej miłosierdzie dla wszystkich, którzy zabijają, kradną, cudzołożą, przeklinają, kłamią, obmawiają. Wprowadź ich na drogę zbawienia!

Miej wreszcie miłosierdzie i dla nas, dla naszych słabości, dla naszych grzechów – pomóż nam z nich powstać. I daj nam nadzieję – tak bardzo dzisiaj potrzebną: radość i nadzieję! Tylko Ty możesz nam ją dać! Dlatego Tobie – tylko Tobie, Jezu Miłosierny – bezgranicznie ufamy! Nikomu więcej!

Do Ciebie się z naszymi problemami zwracamy i Ciebie z całego serca prosimy: Miej miłosierdzie dla nas – dla nas wszystkich – i dla całego świata!

2 komentarze

  • Jezu okaż nam swoje miłosierdzie ale też proś za nami aby i Ojciec Twój był dla nas łaskawi i miłosierny. Proś dla nas o Ducha Świętego, aby On nas uzdalniał do pracy nad sobą i do pracy w winnicy Pańskiej. Jezu, ufam Tobie. Amen.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.