Ten właśnie uczeń daje świadectwo

T

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny (osiemdziesiąte siódme!) przeżywa Ksiądz Prałat Mieczysław Lipniacki, mój „rodzony” Proboszcz – Założyciel Parafii Chrystusa Miłosiernego w Białej Podlaskiej, który jako Proboszcz, prowadził mnie od Pierwszej Komunii Świętej do Prymicji, a nawet dalej.

Imieniny przeżywa natomiast Magda Malinowska, należąca w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot.

Życzę wszelkiego dobra, o które też będę się modlił.

A ja dzisiaj zaczynam dzień w Lublinie, ale potem będą Siedlce, a potem Biała Podlaska, gdzie poświętujemy wczorajszy Dzień Matki, a potem – Kodeń, gdzie wezmę udział w comiesięcznym spotkaniu:

https://koden.com.pl/2023/05/22/wieczor-z-maryja-i-wigilia-zeslania-ducha-swietego/

I właśnie ostatni punkt spotkania, czyli Msza Święta, została mi zlecona do przewodniczenia i wygłoszenia homilii. Całość spotkania można obejrzeć przez kamerkę internetową z Bazyliki – transmisja na stronie Sanktuarium. A Różaniec, o 20:30, jest transmitowany także przez Katolickie Radio Podlasie. Zapraszam do Kodnia – osobiście lub do łączności przez media!

A teraz zapraszam do pochylenia się nad dzisiejszym słowem Bożym. Jak co sobotę, rozważanie przygotował Kacper, któremu dziękuję za wierność podjętemu zobowiązaniu, a jednocześnie – za przekaz czytelny, radykalny, bardzo motywujący, będący jednocześnie przekonującym świadectwem wiary, przeżywanej tak bardzo szczerze i tak bardzo… codziennie! Wielkie dzięki!

Wsłuchajmy się zatem w Boże słowo i w refleksję Kacpra, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, co konkretnie mówi dziś do mnie Pan i z jakim to osobistym przesłaniem zwraca się do mnie? Duchu Święty, przyjdź…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 7 Tygodnia Wielkanocy,

27 maja 2023., 

do czytań: Dz 28,16–20.30–31; J 21,20–25

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Gdyśmy przybyli do Rzymu, pozwolono Pawłowi mieszkać prywatnie razem z żołnierzem, który go pilnował.

Po trzech dniach poprosił do siebie najznakomitszych Żydów. A kiedy się zeszli, mówił do nich: „Nie uczyniłem, bracia, nic przeciwko narodowi lub zwyczajom ojczystym, a jednak wydany zostałem jako więzień w ręce Rzymian, którzy po rozpatrzeniu sprawy chcieli mnie wypuścić, dlatego że nie popełniłem nic zasługującego na śmierć.

Ponieważ jednak Żydzi sprzeciwiali się temu, musiałem odwołać się do Cezara, bynajmniej nie w zamiarze oskarżenia w czymkolwiek mojego narodu. Dlatego też zaprosiłem was, aby się z wami zobaczyć i rozmówić, bo dla nadziei Izraela dźwigam te kajdany”.

Przez całe dwa lata pozostał w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Gdy Jezus zmartwychwstały ukazał się uczniom nad jeziorem Genezaret, Piotr obróciwszy się zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi i powiedział: „Panie, kto jest ten, który Cię zdradzi?”

Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: „Panie, a co z tym będzie?”

Odpowiedział mu Jezus: „Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną”.

Rozeszła się wśród braci wieść, że uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: „Jeśli Ja chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego?”

Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe.

Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać.

A OTO SŁÓWKO KACPRA:

Dzisiejsze czytanie ukazuje nam Świętego Pawła jako więźnia. Realizuje się więc to, co powiedział Jezus, że dla Jego Imienia będziemy uciskani przez świat i ludzi. Zupełnie tak, jak sam Jezus, Św. Paweł zostaje oskarżony przez Żydów, którzy pragnęli jego śmierci. Czy to wszystko powstrzymuje Pawła przed głoszeniem Ewangelii? Czy ta cała sytuacja powoduje, że wycofuje się i wybiera spokój, wygodę i brak cierpienia?

Oczywiście, że nie. Mimo przeciwności, mimo strachu, który odczuwał, był pełny Ducha Świętego i wiedział, że Jezus jest z Nim. Wiedział, że jedyną drogą, którą powinien podążać jest droga z Jezusem.

Zwróćmy uwagę na fragment: Przez całe dwa lata pozostał w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód. To, co przemawia z tego fragmentu do mnie bezpośrednio, to fakt, że nawet, jeśli nie mamy możliwości wyjścia do ludzi i głoszenia Ewangelii, to nie znaczy, że ludzie nie przychodzą do nas.

Spotykamy się przecież z rodziną, przyjaciółmi; rozmawiamy z ludźmi w pracy, czy będąc gdzieś na wyjeździe czy wakacjach. Nawet, jeśli nie jesteśmy w stanie wyjść do ludzi i im bezpośrednio głosić Ewangelii, to możemy skorzystać z tego, że ludzie przychodzą do nas. Pan nas posyła i daje nam zadanie głoszenia Dobrej Nowiny wszelkiemu stworzeniu, a jak wiemy – nasza wiara bez uczynków jest martwa.

Nasz ukochany Bóg działa w zaskakujący sposób. Często posługuje się nami, aby przemawiać do innych osób. Często nawet nie jesteśmy tego świadomi. Nigdy nie wiemy, która nasza wypowiedź może dotrzeć i zachwiać twardy mur, otaczający czyjeś serce. Zwykła rozmowa, miły gest, uśmiech i radość – mają tak ogromną moc, z której nawet nie zdajemy sobie sprawy.

Ostatnio czytałem kilka książek o tematyce religijnej i duchowej. To, co często tam się powtarza, to ta prawda, że zły duch najbardziej nienawidzi i boi się ludzi, którzy się śmieją. Jezus powiedział, że mamy być jak dzieci: radośni, ufni i w pełni zależni od Niego. To właśnie nasza dziecięca radość śmiech powodują, że zły duch ucieka w oka mgnieniu.

Często jako dorośli jesteśmy zatroskani codziennymi problemami, staramy się za wszelką cenę „związać koniec z końcem”. Jezus nam mówi, żebyśmy niczym się nie martwili, bo Ojciec Niebieski wie, czego nam potrzeba do życia i On nam to da. Często staramy się pojąc działanie Boga własnym rozumem, co powoduje, że odchodzimy od bycia dzieckiem. Dzieci nie kalkulują, nie starają się przemyśleć zdarzeń, czy ich analizować. Są w pełni oddane swoim rodzicom, ufają im i cieszą się z każdej chwili, spędzonej z nimi.

Jezus chce, byśmy mieli z Nim właśnie taką relację. Dziecko, jak się uderzy, biegnie do rodziców, krzycząc: ,,Mamo, boli, pomóż…” I mama robi wszystko, co w jej mocy, aby uśmierzyć ból. O ileż bardziej nasz najwspanialszy Pan, kochający nas bezgraniczną miłością, zrobi wszystko, aby nam pomóc.

Biegnijmy do Niego z każdą troską, z każdym problemem, ale też dziękujmy za każdą łaskę, jaką nam okazuje. To, że codziennie się budzimy; to, że mamy co jeść i gdzie mieszkać, i że mamy co na siebie włożyć – jest Jego darem i łaską.

Może nasuwa nam się od razu pytanie: „No to dlaczego jedni mają więcej, a inni mają mniej?” Odpowiedź jest w dzisiejszej Ewangelii. Jezus mówi: Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną. Nasz Pan chce, byśmy byli wpatrzeni w Niego. Nie zwracajmy uwagi na to, kto ile ma, czy ktoś jest bardziej uzdolniony, czy ktoś mniej. Czy ktoś jest bardziej uprzywilejowany, czy ktoś mniej. Mamy być dziećmi, które biegną do rodziców, bo z nimi czują się bezpiecznie i z nimi chcą spędzać czas.

Zadajmy sobie w tym kontekście pytanie: Czy będąc na Mszy Świętej, na nabożeństwie bądź na modlitwie – skupiam się na Bogu i relacji z nim, czy na wszystkim, co się dzieje dookoła?… I zwracam uwagę na to, kto jak jest ubrany, kto co zrobił, jak ktoś zaśpiewał, albo na masę innych, mało istotnych rzeczy… Sporo takich wydarzeń nas rozprasza i odrywamy uwagę od tego, co jest naprawdę istotne.

Nie twierdzę, że to jest proste i łatwe. Sam wielokrotnie łapię się na tym, że podczas Mszy Świętej, czy kazania, jakoś te myśli wędrują dość daleko. Jakoś właśnie wtedy tak miło powspominać wydarzenia z życia, zaplanować przyszły tydzień, czy może pomyśleć nad obowiązkami i jak je zrealizować. A przecież, kiedy idziemy w odwiedziny do rodziny czy do znajomych, staramy się całą swoją uwagę skoncentrować na tych osobach. Wchodzimy z nimi w dialog, reagujemy na ich opowieści. O ileż bardziej powinniśmy wchodzić w taką relację z naszym Bogiem.

Jutro dzień Zesłania Ducha Świętego. Piękna Uroczystość, wspaniała okazja, żeby na nowo poczuć, jak Duch Święty wypełnia nasze umysły i ciała. Przeżyjmy tę wspaniałą i wielką Uroczystość – i związane z nią nabożeństwa – w jak najbliższej relacji z Panem. Prośmy Go o zesłanie na nas Ducha Świętego! Tak, żebyśmy mogli Go poczuć całymi sobą.

Nie zwracajmy uwagi na to, kto jak jest ubrany, gdzie stoi, czy jak się zachowuje. Trwajmy cali przy Jezusie i w Jezusie! Bądźmy jak dzieci, które biegną do swojego Taty i poświęcają tylko Jemu całą swoją uwagę. Dzięki takiej postawie w pełni otworzymy się na niezliczone łaski, które nasz Pan chce nam dać.

2 komentarze

  • Moja Wspólnota wraz z innymi już od 16tej będzie czuwała i wielbiła Boga przed Najświętszym Sakramentem a o 18 rozpoczynamy Eucharystię związaną z Wigilią Zesłania Ducha Świętego. Duchu Święty, przyjdź, tak jak sam chcesz i kiedy chcesz. My jesteśmy otwarci i czekamy na Ciebie, Duchu Święty. Amen.

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.