Drzwi Wieczernika otwarte na dobre!

D

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, dniu dzisiejszym rocznicę Święceń kapłańskich przeżywa Ojciec Mateusz Pawłowski, Oblat, posługujący w swoim czasie w Kodniu. Dziękując za Jego życzliwość i pomoc, modlę się o wszelkie Boże błogosławieństwo w pełnieniu posługi.

A oto dzisiaj przeżywamy Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, która kończy Okres Wielkanocny. W dniu dzisiejszym, za udział w publicznym śpiewie: „O, Stworzycielu, Duchu, przyjdź…”, możemy uzyskać odpust zupełny.

Dziękuję Panu naszemu i Matce Bożej Kodeńskiej za wczorajsze wieczorne trwanie w tamtejszym Wieczerniku, na wspólnej modlitwie i oczekiwaniu na Zstąpienie Ducha Świętego. Dziękuję Wszystkim, którzy łączyli się z nami w modlitwie.

A dzisiaj udaję się ponownie do Parafii w Poizdowie, gdzie będę pomagał duszpastersko. Wieczorem zaś – Msza Święta w naszym Duszpasterstwie i nabożeństow majowe.

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii, aby też odkryć to jedno, jedyne, konkretne przesłanie, z jakim Pan dzisiaj do każdej i każdego z nas się zwraca. Duchu Święty, szczególnie dzisiaj mocno Cię prosimy: tchnij i prowadź!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego,

28 maja 2023., 

do czytań: Dz 2,1–11; 1 Kor 12,3b–7.12–13; J 20,19–23

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle spadł z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.

Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku.

Pełni zdumienia i podziwu mówili: „Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami? Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? – Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii i Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie – słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże”.

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:

Bracia: Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: „Panem jest Jezus”.

Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla wspólnego dobra.

Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem.

SEKWENCJA

Przybądź, Duchu Święty,
Ześlij z nieba wzięty
Światła Twego strumień.
Przyjdź, Ojcze ubogich,
Przyjdź, Dawco łask drogich,
Przyjdź, Światłości sumień.
O, najmilszy z gości,
Słodka serc radości,
Słodkie orzeźwienie.
W pracy Tyś ochłodą,
W skwarze żywą wodą,
W płaczu utulenie.
Światłości najświętsza,
Serc wierzących wnętrza
Poddaj Twej potędze.
Bez Twojego tchnienia
Cóż jest wśród stworzenia?
Jeno cierń i nędze.
Obmyj, co nieświęte,
Oschłym wlej zachętę,
Ulecz serca ranę.
Nagnij, co jest harde,
Rozgrzej serca twarde,
Prowadź zabłąkane.
Daj Twoim wierzącym,
W Tobie ufającym,
Siedmiorakie dary.
Daj zasługę męstwa,
Daj wieniec zwycięstwa,
Daj szczęście bez miary.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.

Zaraz po Zmartwychwstaniu, jeszcze tego samego dnia, Apostołowie i inni uczniowie i przyjaciele Jezusa, siedzieli zamknięci szczelnie w Wieczerniku – jak nas dziś informuje Święty Jan w Ewangelii – z obawy przed Żydami. I to właśnie wtedy przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.

To stało się w sam dzień Zmartwychwstania. Widok Jezusa wprawił ich w słupienie, bardzo też ucieszył, ale jeszcze nie spowodował otwarcia drzwi Wieczernika. Oni tam dalej siedzieli zamknięci, przestraszeni tym, co może ich spotkać ze strony opornych i złośliwych Żydów. Pamiętamy, że potem był dzień ósmy i kolejne odwiedziny Jezusa, który znowu musiał wchodzić mimo drzwi zamkniętych, a wówczas przekonał do faktu swego Zmartwychwstania dociekliwego Tomasza, który tydzień wcześniej stwierdził, że nie uwierzy, jeśli palcem swoim nie dotknie ran.

Jednak i to nie spowodowało otwarcia Wieczernika, ani dzień Wniebowstąpienia, a dopiero ten dzień, o którym mówi nam dzisiejszej pierwsze czytanie – dzień Pięćdziesiątnicy. Wtedy to – jak się dowiadujemy – nagle spadł z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.

I to właśnie wtedy drzwi Wieczernika otwarte zostały na dobre – i już nigdy więcej Apostołowie nie siedzieli tam zamknięci tak szczelnie i tak trwożliwie, jak do tej pory. Owszem, pewnie jeszcze nieraz spotykali się na „łamaniu Chleba” – jak wówczas określano Mszę Świętą – ale przestrzenią ich działania stała się najpierw cała okolica, ale już niedługo potem: praktycznie cały świat. Adresatami zaś ich przesłania stali się ludzie, mówiący tak wieloma językami.

A wówczas spełniły się słowa, wypowiedziane dziś przez Apostoła Pawła w drugim czytaniu: Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla wspólnego dobra. Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. […] Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem.

I to właśnie z pomocą tegoż Ducha Świętego – jak na początku czytania mówił Święty Paweł – każdy z nas może powiedzieć: Panem jest Jezus.

A Duch Święty – i to jest bardzo ciekawe – przychodzi nie jak jakiś wielki możnowładca, czy ważny minister, na którego przyjście mamy przygotować kwieciste powitanie, podniosłe przemowy i jeszcze parę innych atrakcji, żeby zabawić gościa – nie! Duch Święty jest na tyle ciekawym i oryginalnym Gościem, że choć przeżywamy dziś Uroczystość Jego Zesłania, a takie osobiste Jego Zesłanie przeżywaliśmy chociażby w momencie swojego Bierzmowania, to jednak On z nami jest cały czas. Wszak każde dobre natchnienie, jakie mamy – kiedykolwiek i w jakiejkolwiek sprawie – to przecież od Niego. Bo od kogo? A nawet sam fakt modlitwy, sama umiejętność modlitwy – to od kogo? Czyż nie od Niego?

Dlatego dzisiaj, zjednoczeni w naszym parafialnym Wieczerniku, modlimy się o Jego Zstąpienie. A tak konkretnie, modlimy się o to, aby to Jego Zstąpienie nie było tylko szumnie obchodzonym świętem, bogatym w różne koncerty uwielbienia, wieczory chwały i inne tego typu spotkania, które same w sobie są bardzo potrzebne, piękne i z pewnością oryginalne, ale muszą być naszą modlitwą o to, aby dary Ducha Świętego PRZEMIENIAŁY REALNIE NASZĄ CODZIENNOŚĆ!

Inaczej bowiem wszystkie te akcje i koncerty staną się formą dla formy, wymachiwaniem rękami, grą emocji, jakimiś pobożnymi wygłupami, albo okazją do ulotnych wzruszeń, ale w swej istocie pozostaną zwykłym biciem piany i robieniem sztucznego hałasu.

Moi Drodzy, my nie tego chcemy! Dlatego przychodzimy do naszego parafialnego Wieczernika, aby razem z Maryją – obecną tu z nami tak, jak w tamtym, pierwszym Wieczerniku – całym sercem modlić się w pokorze i z wielką ufnością o to, aby Zstąpienie Ducha Świętego naprawdę dokonało się w głębi naszych serc i przemieniło rzeczywistość, w jakiej żyjemy. Aby ją realnie przemieniło! Tak bardzo liczymy na to, że Ona tym naszym modlitwom patronuje, a jednocześnie – zanosi je przed Oblicze swego umiłowanego Syna.

Tak, jak wtedy trwała na modlitwie – wraz z młodym Kościołem – i oczekiwała na Zesłanie obiecanego Ducha Świętego, tak dzisiaj trwa z Kościołem dwudziestego pierwszego wieku i także włącza się w to wspólne oczekiwanie, pokazując nam jednocześnie, jak otworzyć szeroko serca na ten dar. Dokładnie tak samo, jak Ona szeroko swoje serce otworzyła – Ona, Matka Jezusa, a jednocześnie Jego pierwsza i najpilniejsza Uczennica! Matka Jezusa – i Matka Kościoła.

Duchowa Matka tych wszystkich, którzy wtedy, szczelnie zamknięci w Wieczerniku, bali się wyjść do ludzi, aż dopiero przyjście Ducha Świętego wlało w serca odwagę, a wówczas nie tyle wyszli, co wybiegli, wręcz wypadli na ulice i zaczęli mówić językami, o istnieniu których do tej pory może nawet nie słyszeli. I my też, zjednoczeni w tym naszym Wieczerniku parafialnym – chociaż nie zamknięci szczelnie w jego murach, ale tak często zamknięci w swoich problemach, w swoich obawach, w swoich troskach i niepewności o jutro – trwamy na modlitwie.

Tak bardzo przecież dotykają nas problemy rodzinne, niemało też napięć w sąsiedztwach. A i z pracą różnie bywa, a i w pracy… Bo nawet, jeśli ta praca jest, to z płacą mogłoby być lepiej, a o atmosferze, jaka w niej panuje, to często lepiej już nic nie mówić… Dlatego mamy się czym martwić. A do tych trosk osobistych dołącza się troska o naszych bliskich, począwszy od własnych dzieci i wnuków. Bo jak tu je dzisiaj dobrze wychować, jak je przekonać, żeby do kościoła chodziły, żeby się chciały modlić…

I żeby nie wierzyły we wszystko, co im tam w tych internetach napiszą i nie ulegały całej tej nagonce na Kościół, jaka teraz wylewa się z większości internetowych portali… Aby nie dały sobie wmówić, że wszyscy księża to pedofile i na pewno chcą ich jedynie wykorzystać, a w najlepszym razie – będą przynudzać na katechezie i zmuszać do chodzenia na te nie kończące się spotkania przed Bierzmowaniem.

A jak przekonać swoje studiujące dzieci i wnuki, żeby tam, na tych studiach, dokąd wyjechały z domu na drugi koniec Polski, chociaż w niedzielę do kościoła chodziły, nie mówiąc już o tym, że powinny się zainteresować zaproszeniem, jakie kieruje do nich Duszpasterstwo Akademickie, działające przy ich uczelni. Jak do tego przekonać swoje dorosłe, studiujące dzieci, pędzące za życiowym sukcesem, łapiącym to swoje szczęście za nogi, ale niekoniecznie – planując w tym wszystkim udział Pana Boga…

A jak przekonać swoje dzieci, czy wnuki, które bez ślubu mieszkają, że to grzech, że to zwykłe cudzołóstwo i że tak na pewno się szczęścia w przyszłym małżeństwie nie zbuduje. O ile w ogóle do małżeństwa dojdzie, bo to wcale nie jest powiedziane…

A co powiedzieć o tych wielkich problemach, ogólnokrajowych, albo ogólnoświatowych, o których dowiadujemy się codziennie z serwisów informacyjnych. O ile się rzeczywiście dowiadujemy, bo dzisiaj świat robi się coraz mniejszy, a drogi przepływu informacji – coraz bardziej różnorodne. Dlatego coraz częściej odnosimy wrażenie, że to wszystko, co słyszymy w oficjalnych, albo i komercyjnych mediach, to nie jest dokładnie to, co dzieje się naprawdę.

Jak chociażby w sprawie niedawnej, chyba już zakończonej, tak zwanej „pandemii”. Czy dowiemy się kiedyś, dlaczego nie pozwalano nas leczyć lekiem skutecznym, tanim i od lat dostępnym, tylko na siłę wciskano tak zwane szczepionki, których skutki dzisiaj są dramatyczne, bo zdrowi ludzie, z dnia na dzień, jak muchy padają? A lekarzy, którzy ostrzegali przed tym i próbowali przebić się z innym przekazem, niż ten oficjalny, do dzisiaj jeszcze ciąga się po sądach i przed różne komisje. Czy dowiemy się kiedyś, czemu nas z kościołów wygoniono, a twarze kazano zakryć maskami?

Albo czy dowiemy się pełnej prawdy o wojnie na Ukrainie? Bo to, że giną tam i cierpią niewinni ludzie, to wiemy i widzimy. Ale też coraz wyraźniej widzimy jakąś brudną grę interesów, robionych na tym ludzkim cierpieniu i nie bardzo już orientujemy się, komu zależy na pokoju, na zakończeniu tej wojny, a komu zależy tak naprawdę na tym, żeby trwała, bo wtedy jeden czy drugi umocni swoją pozycję polityczną lub finansową. Chociaż przed kamerami telewizyjnymi będzie niemalże płakał i słowo: „pokój” odmieniał przez wszystkie przypadki. Czy my się kiedyś dowiemy pełnej prawdy o tym?

A czy dowiemy się pełnej prawdy o tym, kto steruje tym światem i kto nas kontroluje na każdym kroku, wiedząc dosłownie o każdym naszym kroku, o naszych rozmowach i działaniach, także o naszych upodobaniach, gdy idzie o zakupy, czy nawyki żywieniowe. Jeżeli by tak nie było, to nie nalegano by tak bardzo na to, abyśmy płacili bezgotówkowo, albo żebyśmy w telefonach wgrywali różne aplikacje, kontrolujące nasze działanie, co szczególnie rozwinęło się w czasie wspomnianej „pandemii”.

Gdyby tak nie było, to zaraz po zrobieniu jakichś zakupów i zapłatą za nie z elektronicznego konta, nie dostawalibyśmy całej masy reklam danej firmy, czy danych produktów, które kupiliśmy. Czyli – ktoś dokładnie wie, co kupiliśmy, więc ma okazję i możliwość nakłonić nas, żebyśmy to kupili jeszcze raz, albo i niejeden raz.

Albo dlaczego nagle, z dnia na dzień, stwierdzamy, że nam się oprogramowanie w komputerze zmieniło i nie działają chociażby drukarki, czy inne sprzęty – trzeba je montować na nowo. Czy prosiliśmy kogoś o taką przysługę? Nie, ale ktoś uznał, że tak ma być, bo tak nam będzie lepiej.

I w wielu innych sprawach dostrzegamy, że ktoś gdzieś tam, „na górze”, ustawia nam życie, decydując za nas, co będzie dla nas najlepsze. I – żeby było jasne – to nie jest Pan Bóg, ani nikt od Niego. Nie, to ludzie, którzy ciągle próbują od nowa budować wieże Babel, bo w żaden sposób nie dotarło do nich przesłanie tamtej, biblijnej historii. To ludzie, którzy bardzo chętnie zajmują miejsce Boga i Jego kompetencje bezprawnie sobie przypisują. To ludzie, którzy jakimś dziwnym trafem i prawem, które sami sobie przypisali, czują się władni sprawować nad nami rząd dusz!

A my widzimy to wszystko, coraz więcej różnych dziwnych informacji do nas dociera, coraz więcej też dziwnych i niezrozumiałych rzeczy dookoła siebie i w świecie obserwujemy – i z coraz większym lękiem pytamy, co się dzieje? Kto nami tak naprawdę rządzi? Kto rządzi tym światem? I dokąd zmierza ten dzisiejszy świat? Czy aby nie do jakiejś przepaści, katastrofy, samozniszczenia?

Moi Drodzy, to są te nasze dzisiejsze lęki, to są dylematy i pytania, które sobie stawiamy, to są te nasze zaryglowane drzwi – jak tamte, w Wieczerniku – tylko akurat te zamykają nasze serca i umysły w strachu i niepewności.

Ale to właśnie tym bardziej serdecznie i tym bardziej gorliwie – przyzywamy Ducha Świętego! Bo On jest w stanie odmienić to wszystko – jest to w stanie odmienić w jednym momencie! I jest w stanie uciszyć nasze lęki, wyzwolić nas ze wszystkich zagrożeń, jakie na nas czyhają w naszym małym świecie – tym, wokół nas, wokół naszego domostwa, miejsca pracy, w naszym najbliższym otoczeniu – jak i w tym wielkim świecie, który coraz bardziej staje się areną morderczej walki o władzę i pieniądze. Na całe szczęście, Duch Święty jest ponad tym wszystkim i to On ma ostatnie słowo – nie samozwańczy rządcy tego świata.

I dlatego dzisiaj, zjednoczeni na modlitwie w naszym parafialnym Wieczerniku, razem z Maryją – i przez Jej wstawiennictwo – prosimy słowami Jana Pawła II, także jego wstawiennictwa wzywając: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi.” Tak, tej naszej ziemi. Tego naszego TU I TERAZ. Niech naprawdę zamieszka w naszych sercach i REALNIE ODMIENI NASZĄ CODZIENNOŚĆ. Każdej i każdego z nas – osobiście, indywidualnie i konkretnie.

Amen

2 komentarze

  • Z tekstem o pandemii, czy kontroli zgadzam się z Księdzem. Rodzina patrzy na mnie, jakbym zatrzymała się w XX wieku, ale cieszę się, że Ksiądz i niektórzy tu na blogu mają podobne myślenie i spostrzeżenie jak ja.

    • Odnoszę wrażenie, że takie myślenie i takie spostrzeżenia ma naprawdę wiele Osób, tylko nie wszyscy – z różnych względów – chcą to ujawniać.
      Dzięki za to jasne stanowisko!
      xJ

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.