Nigdy niczego dla siebie…

N

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Jakub Biernacki, należący w swoim czasie do Wspólnoty młodzieżowej w Trąbkach. Życzę Mu ciągłego odkrywania w życiu jedynej Prawdy, którą jest Jezus Chrystus! Zapewniam o modlitwie!

Moi Drodzy, dzisiaj serdeczną modlitwą ogarniamy wszystkie Dzieci, w dniu Ich święta. Niech Jezus, który zawsze wskazywał je jako wzór szczerości i prostolinijności, mieszka w Ich sercach i prowadzi przez życie! A One – niech zawsze podążają za Nim!

A oto dzisiaj, w liturgii mamy pierwszy czwartek miesiąca, a także Święto Jezusa Chrystusa, Jedynego i Wiecznego Kapłana. Jest to stosunkowo „młode” Święto w Kościele, bo wprowadzone w roku 2013. Mamy więc dziś podwójny akcent kapłański: i pierwszy czwartek i to piękne Święto. Niech to będzie dla nas okazją do modlitwy za Kapłanów i Osoby zakonne – oraz o nie. Czyli o nowe powołania. Czyli – konkretnie – o to, by powołani usłyszeli Boży głos i za nim poszli.

Moi Drodzy, nie wspomniałem, że we wtorek przyszedł na świat Wojtek Strzeżysz, Syn Piotra i Oli, bliskich mi Osób, mieszkających obecnie w Siedlcach. Piotr kilka lat temu pisał przez jakiś czas rozważania na naszym forum. Serdecznie gratuluję szczęśliwym Rodzicom tej Ich radości, aby małemu Wojtkowi życzymy, aby był radością Boga i ludzi, których na swojej drodze spotka!

I jeszcze jedna, ważna sprawa: od dzisiaj rozpoczynamy nabożeństwa czerwcowe – do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Zachęcam do uczestnictwa – podobnie, jak w majowym. Można bowiem odnieść wrażenie, że to czerwcowe jest jakby mniej popularne, przez co także mniej uczęszczane. A szkoda… Dlatego naprawdę – raz jeszcze – gorąco zachęcam!

Teraz zaś już zachęcam do wsłuchania się w Boże słowo dzisiejszej liturgii. Co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim bardzo osobistym i konkretnym przesłaniem zwraca się dzisiaj do mnie? Duchu Święty, bądź światłem i natchnieniem!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Święto Jezusa Chrystusa, Jedynego i Wiecznego Kapłana, A,

1 czerwca 2023.,

do czytań: Rdz 22,9–18; Hbr 10,4–10; Mt 26,36–42

CZYTANIE Z KSIĘGI RODZAJU:

A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna.

Ale wtedy anioł Pana zawołał na niego z nieba i rzekł: „Abrahamie!” A on rzekł: „Oto jestem”. Powiedział mu: „Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna”.

Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. I dał Abraham miejscu temu nazwę „Pan widzi”. Stąd to mówi się dzisiaj: „Na wzgórzu Pan się ukazuje”.

Po czym anioł Pana przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: „Przysięgam na siebie, mówi Pan, że ponieważ uczyniłeś to, iż nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia na wzór twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu”.

Abraham wrócił do swych sług i wyruszywszy razem z nimi w drogę, poszedł do Beer–Szeby. I mieszkał Abraham nadal w Beer–Szebie.

CZYTANIE Z LISTU DO HEBRAJCZYKÓW:

Bracia: Niemożliwe jest to, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto Chrystus, przychodząc na świat, mówi: „Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: «Oto idę, w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał wolę Twoją, Boże»”.

Wyżej powiedział: „Ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzechy nie chciałeś, i nie podobały się Tobie”, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: „Oto idę, abym spełniał wolę Twoją”. Usuwa jedną ofiarę, aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus przyszedł z uczniami do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów: „Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił”. Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: „Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną”. I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty”.

Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: „Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”. Powtórnie odszedł i tak się modlił: „Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja”.

To bardzo znamienne, że właśnie takie słowa otrzymujemy w dzisiejszych czytaniach mszalnych, w Święto Jezusa Chrystusa, Jedynego i Wiecznego Kapłana. Nie słyszymy chociażby opisu Ostatniej Wieczerzy i nie widzimy gestu łamania chleba, nie ma również – tak często odczytywanego w kontekście tajemnicy kapłaństwa – Chrystusowego wezwania: Pójdź za Mną!, albo innych tekstów, być może bardziej „pasujących” do przeżywanej dziś tajemnicy.

Słyszymy natomiast teksty, mówiące o poświęceniu swego życia, o darze z siebie, o posłuszeństwie Bożej woli i złożeniu swego życia Bogu w ofierze dobrowolnej.

W pierwszym czytaniu rzecz dotyczy Izaaka, syna Abrahama, który sam wprost nie wyraził pragnienia oddania życia, a nawet był zszokowany tym, co ojciec z nim wyprawia, ale na pewno z czasem zostało mu objawione, w jak wielkim wydarzeniu uczestniczył: w jak wielkim wewnętrznym zmaganiu swego ojca, który po to doczekał się w późnej starości syna, aby usłyszeć od Boga, że ma go złożyć w ofierze. Ale ponieważ było to polecenie Boga, przeto nie dyskutował, a nawet nie postawił jednego pytania, tylko wyruszył z miejsca, gdzie przebywał, aby wolę Bożą wypełnić.

Czyli aby złożyć w ofierze życie swego syna, ale – kto wie, czy nie w większym stopniu – swoje własne życie, które od tego momentu na pewno byłoby już zupełnie inne, niż dotychczas. Jednak okazało się, że nie trzeba było składać w ofierze życia Izaaka, a Bóg i tak przyjął dar serca Abrahama, który ani na moment nie zawahał się, by wypełnił wolę Bożą. I to właśnie było prawdziwą ofiarą, jaką złożył Bogu ze swego życia: posłuszeństwo woli Bożej we wszystkim i bez żadnych zastrzeżeń.

O tym też Jezus rozmawiał ze swym Ojcem w ogrodzie Getsemani, tuż przed Męką. Jak słyszymy: Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: „Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną”. I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty”.

To był ten jeden moment walki, po którym – kiedy już podjął decyzję, że wolę Bożą wypełni – nigdy się nie wycofał i dokonał dzieła, zleconego Mu przez Ojca. Zresztą, po to właśnie w ogóle przyjął ludzkie ciało, aby w tym ludzkim ciele przyjąć cierpienie, które na pewno by Go nie dosięgło, gdyby wraz ze swym Ojcem pozostawał w Niebie, niedostępny tak bezpośrednio dla ludzi. Tymczasem, On chciał inaczej. A dlaczego tak chciał? Bo tak chciał Jego Ojciec.

Autor Listu do Hebrajczyków tak o tym mówi w drugim czytaniu: Niemożliwe jest to, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto Chrystus, przychodząc na świat, mówi: „Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: «Oto idę, w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał wolę Twoją, Boże»

Rozważamy zatem dziś niezwykłą tajemnicę Bożej miłości do człowieka: oto ten sam Bóg, który oszczędził syna Abrahama – nie oszczędził własnego Syna. A w Izaaku, synu Abrahama – oszczędził nas wszystkich. Po to właśnie przyjął ofiarę swego Syna, aby nas wszystkich uratować i wszystkim nam dać szansę zbawienia.

I po to właśnie powołuje ludzi, aby to dzieło Jego Syna kontynuowali, czyli aby także składali swoje życie w dobrowolnym darze – i to niekoniecznie od razu na sposób męczeński, chociaż i tego nie można wykluczyć. Ale aby składali w ofierze swoje talenty, swoją pracę, swoje codzienne zaangażowanie i poświęcenie, swoje radości i nadzieje, ale także swoje bóle i rozczarowania; swoje wątpliwości i swoje dylematy, a niekiedy także – łzy, łykane w samotności, w ciszy własnego mieszkania, albo w ciszy kościoła, przed Najświętszym Sakramentem, gdzie przyjdą wyżalić się i poprosić o pomoc… To wszystko właśnie składa się na życie i posługę osób ofiarowanych Bogu.

Dzisiaj, w dniu Jezusa Chrystusa, Jedynego i Wiecznego Kapłana, który całkowicie i bez zastrzeżeń swoje życie złożył w dobrowolnej ofierze, prosimy za tych, którzy swoje życie poświęcili Bogu w kapłaństwie lub w życiu zakonnym, aby to swoje ofiarowanie codziennie potwierdzali każdym swoim działaniem, każdym słowem, a nawet każdą myślą. Aby nigdy niczego nie chcieli dla siebie, ale wszystko dla Boga i dla Kościoła – wiedząc, że tylko wtedy tak naprawdę wszystko zyskają. I tak naprawdę będą szczęśliwi – i to nie dopiero w wieczności, ale już tutaj, na ziemi.

I módlmy się też za tych, których dzisiaj Bóg powołuje, a którzy z różnych względów boją się podjąć tego wyzwania – aby się nie bali. Aby odważyli się postawić wszystko na jedną kartę – na Bożą kartę – i poszli za Panem.

Bo widać wyraźnie – od tak czysto ludzkiej strony patrząc – że wielu młodych ludzi tak serdecznie dzisiaj angażuje się w sprawy Boże i z radością spełnia chociażby swoją posługę w różnych wspólnotach w parafii lub w diecezji, czyli że dobrze czuje się w tych sprawach, w tym zaangażowaniu. I często szukają oni swojej życiowej drogi, ale wybierają pierwsze lepsze studia – tylko po to, żeby coś w życiu robić, żeby przeczekać ten czas… A może też – żeby odwlec jak najbardziej tę decyzję, którą – być może – już dawno należało podjąć.

Owszem, to są tylko takie ludzkie mniemania, bo nie wiemy, co kryje się w sercu drugiego człowieka i co do niego mówi Pan… Nieraz nawet nie bardzo odczytujemy i rozumiemy, co kryje się w naszym własnym sercu. Ale tym goręcej i tym ufniej zwracamy się do Pana z naszą modlitwą, aby – w sposób sobie wiadomy – poruszył skutecznie serca ludzi, których powołuje i wlał w ich serca odwagę, aby się nie bali. I aby z radością i przekonaniem – poświęcili swoje życie w służbie Bogu i ludziom, w kapłaństwie lub zakonie. Często powtarzam takim młodym ludziom – takim właśnie otwartym na innych, pobożnym i mądrym – że takich w naszej „firmie” (czyli w szeregach kapłańskich i zakonnych) najbardziej potrzebujemy.

Oczywiście, nic na siłę i nic w tym celu, by spełnić oczekiwania tego, lub innego księdza, czy własnych rodziców, którzy cieszyliby się, mając swoje dziecko w stanie duchownym. Nie dla spełnienia ludzkich oczekiwań takie decyzje się podejmuje. Ale już dla spełnienia oczekiwań Bożych – jak najbardziej!

I oby to się właśnie dokonywało. O to się dzisiaj modlimy…

2 komentarze

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.