Miejmy wiarę!

M

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa:

Halina Klimkowicz – Lekarz rodzinny moich Rodziców, a także moja Pani Doktor w czasie mojej nauki w liceum, kiedy to szczególnie w klasie maturalnej musiałem dość intensywnie korzystać z Jej fachowej pomocy;

Halina Orłowska – przez wiele lat nasza Gospodyni w Szklarskiej Porębie.

Dołączam ponadto jeszcze jednego Solenizanta, niefortunnie zapomnianego w ostatnich dniach. Jest to Piotr Fabisiak – Synek Moderatora naszego bloga.

Wszystkim świętującym życzę opieki z Niebios, o co będę się dla Nich modlił.

Moi Drodzy, pozdrawiam Wszystkich z Lublina, gdzie jestem od wczoraj i gdzie mam przyjemność gościć moją Rodzinę: Siostrę Anię i Szwagra Kamila z Weronisią, Emilcią i Tomkiem. Przy czym już w południe ruszam do Siedlec, bo o 14:00, w naszym Duszpasterstwie, będzie Msza Święta dla pewnej Grupy Osób, na prośbę jednego z Profesorów naszej Uczelni.

Życząc zatem Wszystkim błogosławionego dnia, zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Dziękuję Kacprowi za przygotowanie rozważania – jak zawsze: radykalnego i mądrego, pełnego wiary i entuzjazmu, na wysokim poziomie intelektualnym i duchowym. Wielkie dzięki!

Zatem, co ważnego mówi Pan dziś do mnie? Z jakim konkretnie przesłaniem się zwraca się? Niech Duch Święty oświeci nas i umocni swoją łaską!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 12 Tygodnia zwykłego, rok I,

1 lipca 2023., 

do czytań: Rdz 18,1–15; Mt 8,5–17

CZYTANIE Z KSIĘGI RODZAJU:

Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie.

A oddawszy im pokłon do ziemi, rzekł: „O Panie, jeśli jestem tego godzien, racz nie omijać twego sługi. Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego”. A oni mu rzekli: „Uczyń tak, jak powiedziałeś”.

Abraham poszedł więc spiesznie do namiotu Sary i rzekł: „Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki”. Potem Abraham podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził. Po czym, wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem.

Zapytali go: „Gdzie jest twoja żona, Sara?”

Odpowiedział im: „W tym oto namiocie”.

Rzekł mu jeden z nich: „O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna”.

Sara przysłuchiwała się u wejścia do namiotu, które było tuż za Abrahamem. Abraham i Sara byli w bardzo podeszłym wieku. Uśmiechnęła się więc do siebie i pomyślała: „Teraz, gdy przekwitłam i mój mąż starzec, mam doznawać rozkoszy?”

Pan rzekł do Abrahama: „Dlaczego to Sara śmieje się i myśli: «Czy naprawdę będę mogła rodzić, gdy już się zestarzałam?» Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie, i Sara będzie miała syna”.

Wtedy Sara zaparła się mówiąc: „Wcale się nie śmiałam”, bo ogarnęło ją przerażenie. Ale Pan powiedział: „Nie, śmiałaś się!”

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: „Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi”. Rzekł mu Jezus: „Przyjdę i uzdrowię go”.

Lecz setnik odpowiedział: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: «Idź», a idzie; drugiemu: «Chodź tu», a przychodzi; a słudze: «Zrób to», a robi”.

Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze wschodu i zachodu, i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Do setnika zaś Jezus rzekł: „Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś”. I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie.

Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka opuściła ją. Wstała i usługiwała Mu.

Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: „On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby”.

A OTO SŁÓWKO KACPRA:

Dzisiejsze czytanie ukazuje nam, jak Pan przychodzi ponownie do Abrahama. Z wczorajszego czytania dowiedzieliśmy się, że Bóg obiecuje dać swojemu słudze potomka. Abraham nie dowierzał i śmi się z tego. Dzisiaj zaś widzimy, jak Pan – wiedząc, że Sara słucha rozmowy – ponawia swoją obietnicę, że oboje doczekają się potomka. Sara również śmieje się z tego, gdyż nie wierzy, że w tym wieku zostanie matką. Dzieje się tak, ponieważ – z czysto ludzkiego punktu widzenia – nie jest to za bardzo możliwe.

Mimo, że wyśmiała te słowa w myślach, to Bóg zna nasze myśli i od razu to gani mówiąc: Dlaczego to Sara śmieje się i myśli: „Czy naprawdę będę mogła rodzić, gdy już się zestarzałam?” Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie, i Sara będzie miała syna. Sara widząc, że Bóg zna jej myśli, przestraszyła się i od razu się tego zaczęła wypierać, natomiast mamy tu bardzo humorystyczną sytuację: oto Bóg odpowiada – jakby z przekąsem – że jednak się z tego śmiała.

Po przeczytaniu powyższego fragmentu, od razu się uśmiechnąłem. Mimo, że na pierwszy rzut oka może nam się wydawać, że Sara próbowała oszukać Boga, zataić coś przed Nim, to Bóg się tym nie zraża. Nie jest na nich zły za ich niewiarę. Chce umocnić ich wiarę i przekonać do tego, że jeśli uwierzą, to im się to spełni – tak, jak im to zapowiedział.

Bóg jest przecież wszechmocny, może wszystko. Na Jego słowo powstało wszystko. Jego słowo jest stałe, niezmienne. Dlaczego my nie potrafimy uwierzyć, że Bóg może wszystko w naszym życiu zrobić? Tak ciężko nam prosić Boga o „wielkie” z naszego ziemskiego punktu widzenia rzeczy, jakby Bóg miał trudność z ich realizacją.

Nowy dom? Nie, no to kosztuje kilkaset tysięcy – to nierealne! Nowy samochód? Nie, no kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy – to nierealne. Bóg nie ogarnie tego przecież dla nas.

A dlaczego nie? Czy nie zachowujemy się trochę, jak Sara i Abraham, śmiejąc się z tego pod nosem i nie wierząc, że Bóg to może zrobić? A może nie wierzymy w to, że jesteśmy tego godni i dlatego wydaje się nam, że nie zasługujemy? Nie brzmi to wszystko jak myśl od Boga, tylko od szatana, który chce nam wmówić, że to nie dla nas, że nie zasługujemy, że to nam się nie stanie… Skoro jesteśmy Jego dziećmi, Jego dziedzicami tu, na ziemi, to dlaczego nie prosimy go o rzeczy, których potrzebujemy? Jezus nieraz mówił, że jeśli z WIARĄ prosić będziemy, to się nam to stanie.

W dzisiejszej Ewangelii również mamy potwierdzenie tego, gdy setnik prosi o uzdrowienie sługi. Jezus mówi: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary; a za chwilę dodaje: Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś. I co?

I sługa został uzdrowiony. To nasza wiara odgrywa tutaj kluczową sprawę. Jeśli Bóg nam coś obiecuje, to tak się stanie, tylko musimy mieć wiarę. Jeśli mamy dziecko, które przychodzi do rodziców, bo potrzebuje czegoś – na przykład czegoś do zjedzenia – to nie mówi: „Mamo, Tato, nie wiem czy jestem tego godny; nie wiem, czy zasłużyłem; ale jeśli mnie kochacie, jeśli chcecie dla mnie dobrze to bardzo proszę – błagam może chociaż o jedną kromkę chleba, byście mi dali. Na pyszne śniadanie i pełne wyżywienie pewnie nie zasłużyłem, ale jedna kromeczka będzie już wspaniałym darem…”.

Przecież dziecko przychodzi i mówi: „Mama! Jeść!” I rodzice – chcąc dla dziecka jak najlepiej – dają wszystko, co mają. O ileż bardziej nasz Ojciec w niebie chce dla nas szczęścia i o ileż bardziej obdarowuje nas niesamowitymi łaskami i prezentami. Tylko musimy mieć wiarę, że jak poprosimy, to się to stanie.

Dlatego tylu ludzi nie doświadcza w życiu wielu cudów czy znaków, bo po prostu nie wierzą, że to się stanie. Ja jestem doskonałym przykładem tego, że jeśli proszę o coś z wiarą, to WIEM, że mi się to stanie. Nie od razu, czasami muszę czekać do ostatniej chwili, ale wiem, że jeśli pokładam w Panu pełną ufność, to On w odpowiednim momencie się o mnie zatroszczy.

Zakończenie dzisiejszego fragmentu Ewangelii mówi o tym, że Jezus leczył choroby, wyrzucał złe duchy: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby! I to wypełniło się w śmierci na krzyżu. Bóg nie chce dla nas chorób, nie chce dla nas krzywdy. Bóg nie daje nam cierpienia po to, żeby nas czegoś nauczyć. On leczy nasze choroby, leczy nasze uzależnienia, bo chce naszego szczęścia.

Mając dziecko, nie pozwalasz mu przecież włożyć ręki do gniazdka, żeby stała się krzywda dziecku, żeby miało nauczkę na przyszłość. Ty robisz wszystko, co w Twojej mocy, aby do tego nie doszło. Jeśli dziecko samo zdecyduje, że chce i to robi, to dzieje się krzywda, a Ty, jako rodzic, starasz się potem ogarnąć konsekwencje tego zdarzenia.

O ileż bardziej tak działa Bóg. Cierpienie, choroby, zło na świecie – to wszystko pochodzi od szatana i to my decydując się żyć w grzechu, sprowadzamy na siebie te negatywne konsekwencje. Bóg potem nas z tego ratuje właśnie uzdrowieniem, uwolnieniem. Jezus – z miłości do nas – na krzyżu stał się grzechem i wziął na siebie wszystkie nasze choroby, cierpienia po to, żebyśmy byli zbawieni.

Czytajmy więc Pismo Święte, rozważajmy Jego słowo, żebyśmy wiedzieli, że przez mocną i niezachwianą wiarę mamy dostęp do pełni Bożej łaski. Przez mocną wiarę będą działy się cuda w naszym życiu, ponieważ Bóg jest wszechmogący i kocha każdego z nas tak samo. Mnie czy Ciebie – nie kocha mocniej, czy mniej. Kocha każdego tak samo i chce, by każdy miał obfitość Jego łask.

Silna wiara, bycie w bliskości z Bogiem, regularne sakramenty to jest JEDYNA droga do Jego Królestwa i korzystania z pełni Jego łask. Jeśli nie czytamy Jego słowa, nie żyjemy z Nim w bliskości, a do tego zły duch robi wszystko, żebyśmy nie wierzyli w Jego dobroć, wówczas nie widzimy i nie doświadczamy cudów w naszym życiu.

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.