Powołanie – i co dalej?…

P

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny – pięćdziesiąte – przeżywa Ksiądz Dariusz Radzikowski, mój Kolega z Roku Święceń, Proboszcz Parafii Polubicze, w Diecezji siedleckiej. Życzę całego bezmiaru łask Bożych! I zapewniam o modlitwie!

Moi Drodzy, bardzo dziękuję Wszystkim, którzy wczoraj byli z nami w trakcie audycji w Katolickim Radiu Podlasie: zarówno moim Rozmówcom w studiu, jak i Słuchaczom. Wielkie dzięki!

Dzisiaj natomiast, o 12:00, w naszym Duszpasterstwie – Msza Święta w intencji Wspólnoty Duszpasterstwa Niewidomych i Niedowidzących z Siedlec, po czym spotkanie opłatkowe na salce. Bardzo dziękuję Szefowej tej Wspólnoty, Pani Annie Gębce, za inicjatywę i niezłomnego ducha w integrowaniu tegoż Środowiska. Dziękuję także za naszą świetną współpracę!

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Poniżej zaś – słówko Kacpra, przygotowane jak w każdą sobotę. Z całego serca dziękuję za czytelny przekaz i odważne świadectwo wiary! Raz jeszcze przesyłam serdeczne – tam bardziej serdeczne, że spóźnione – życzenia imieninowe! Niech Pan błogosławi.

Zatem, co konkretnie mówi do mnie Pan? Z jakim przesłaniem się zwraca do mnie osobiście? Duchu Święty, tchnij!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 1 Tygodnia zwykłego, rok II,

13 stycznia 2024., 

do czytań: 1 Sm 9,1–4.17–19;10,1a; Mk 2,13–17

CZYTANIE Z PIERWSZEJ KSIĘGI SAMUELA:

Był pewien dzielny wojownik z rodu Beniamina, a na imię mu było Kisz, syn Abiela, syna Serora, syna Bekorata, syna Afijacha, syna Beniamina. Miał on syna imieniem Saul, wysokiego i dorodnego, a nie było od niego piękniejszego człowieka wśród synów izraelskich. Wzrostem o głowę przewyższał cały lud.

Gdy zaginęły oślice Kisza, ojca Saula, rzekł Kisz do swego syna, Saula: „Weź z sobą jednego z chłopców i udaj się na poszukiwanie oślic”. Przeszli więc przez górę Efraima, przeszli przez ziemię Szalisza, lecz ich nie znaleźli. Powędrowali przez krainę Szaalim, też ich nie było. Poszli do ziemi Jemini i również nie znaleźli.

Kiedy Samuel spostrzegł Saula, odezwał się do niego Pan: „Oto ten człowiek, o którym ci mówiłem, ten, który ma rządzić moim ludem”.

Saul zbliżył się tymczasem do Samuela w bramie i rzekł: „Wskaż mi, proszę cię, gdzie jest dom Widzącego”. Samuel odparł Saulowi: „To ja jestem Widzący. Chodź ze mną na wyżynę! Dziś jeść będziecie ze mną, a jutro pozwolę ci odejść, powiem ci też wszystko, co jest w twym sercu”.

Samuel wziął wtedy naczyńko z olejem i wylał go na jego głowę, ucałował i rzekł: „Zaprawdę Pan namaścił cię na wodza swego ludu, Izraela”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim.

Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie spośród faryzeuszów widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: „Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?”

Jezus usłyszał to i rzekł do nich: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.

OTO SŁÓWKO KACPRA:

Dzisiejsze czytanie jest kontynuacją wczorajszej historii – o tym, jak to Izrael zażądał ustanowienia dla siebie króla – kogoś, spośród ludzi, kto zastąpi królowanie samego Boga. Dzisiejsze czytanie jest w formie skróconej i kilku faktów tutaj nie mamy. Zachęcam do przeczytania od początku do końca rozdziału dziewiątego, który to opisuje całą historię poszukiwania przez Saula oślic swojego ojca.

To, co warto wspomnieć, to fakt, że w tamtych czasach oślice były bardzo drogie i – można powiedzieć – stanowiły pewnego rodzaju zamożność. Dlatego też ojciec Saula, Kisz, prosi syna oraz sługę, aby je odnaleźli. Dowiadujemy się, że nasi bohaterowie wyruszyli na poszukiwania i – po długiej i wyczerpującej wędrówce – niestety, nic nie znaleźli. Następnie Saul odezwał się do sługi i zaproponował mu, aby jednak wrócili do domu.

Potem z kolei sługa zaproponował, aby poszli do tak zwanego Widzącego, czyli inaczej Proroka. W tamtych czasach popularne było chodzenie do proroków po to, aby skorzystać z pomocy Boga. Następnie Saul pyta, co dadzą temu prorokowi w zamian za pomoc? Pewnego rodzaju standardem i dobrym obyczajem było płacenie za usługę. W tym przypadku, ta tak zwana usługa to była pomoc Boga w odnalezieniu drogi.

Następnie, przed wejściem do miasta, Saul i sługa spotkali pewne kobiety, które powiedziały im, że ów Widzący – czyli Prorok – przybył tuż przed nimi do tegoż właśnie miasta. Można by rzec, że był to – na pierwszy rzut oka – pewnego rodzaju zbieg okoliczności. Następnie czytamy, że dzień przed przybyciem Saula i sługi do miasta – Pan objawił się Samuelowi i przekazał, że następnego dnia będzie przechodził pewien człowiek, z rodu Beniamina. Samuel miał za zadanie namaścić tegoż człowieka na przywódcę oraz króla Izraela.

Potem mamy scenę, w której Saul spotyka Samuela i pyta go o Widzącego. Samuel potwierdza, że to on jest tym Widzącym – i finalnie dochodzi do namaszczenia Saula na przywódcę i króla Izraela. Historia kończy się również tak, że wspomniane wcześniej oślice się znajdują. Oczywiście, cała historia Saula tutaj się nie kończy, a dopiero rozpoczyna, natomiast chciałbym, abyśmy mieli pełen obraz sytuacji, który mamy streszczony w dzisiejszym czytaniu.

Czytając tę historię, myślę sobie, że wychodząc od tak naprawdę jakiejś jednej, z pozoru nieistotnej sytuacji, dochodzimy do zakończenia, którym okazuje się jakieś ważne wydarzenie. Ojciec mówi do syna, aby poszukał zwierząt, a następnie – za jakiś czas – syn okazuje się namaszczonym przez Boga królem Izraela. Nasuwa mi się tutaj pytanie: co by było, gdyby Saul powiedział, że nie pójdzie szukać tych oślic?

Zadaję to pytanie nie bez przyczyny. Mam wrażenie, że za każdym razem, jak mam napisać komentarz do Bożego Słowa, to te czytania są tak bardzo odpowiedzią, bądź inspiracją do podjęcia decyzji w moim życiu. Zupełnie, jakby Bóg chciał właśnie tymi fragmentami odpowiedzieć na nurtujące mnie pytania.

Myślę, że każdy z nas ma czasami tak, że zastanawia się, co zrobić w swoim życiu oraz jaką decyzję podjąć. Nawet osoby, które są bardzo blisko Boga i mają z Nim bardzo bliską relację, zastanawiają się tak po ludzku, co dalej zrobić i jaką decyzję podjąć. Ja obecnie jestem w takim miejscu, że w moim życiu łączą się trzy różne światy oraz trzy różne pasje – i nie wiem, co dalej zrobić. Czasami obawiam się podjęcia działania, bo uważam, że czegoś nie wiem zbyt dobrze albo po prostu nie jestem w czymś doświadczony. Czasami zastanawiam się, czy mam wystarczająco czasu, aby to wszystko pogodzić, a może warto z czegoś zrezygnować.

Modlimy się do Boga, prosząc o mądrość w podejmowaniu decyzji, o prowadzenie przez Ducha Świętego, ale nadal nie wiemy, czy podjęta decyzja bądź brak podjętej decyzji, to jest coś dobrego, czy też nie. Czasami wręcz mamy ochotę coś zostawić, uciec, bo to będzie wymagało od nas zaangażowania i poświęcenia czasu oraz siebie.

Zauważmy, że w dzisiejszej Ewangelii Jezus powołuje Św. Mateusza, który – jak jest napisane – od razu wstaje i idzie za Jezusem. W tym jednym zdaniu: A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej i rzekł do niego: «Pójdź za Mną». On wstał i poszedł za Nim. Dzieje się tu tak wiele i zawarte jest tak wiele treści.

Zobaczmy, że Mateusz, będąc w pracy, tak po prostu wstaje i wychodzi. Zwróćmy uwagę, jak bardzo Jezus musiał wzbudzać szacunek, a może okazał Mateuszowi zainteresowanie, a wręcz miłość – tylko poprzez spojrzenie… Co go urzekło w słowach Jezusa? Można by rzec – tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi.

Natomiast to nie odpowiedzi na te pytania są ważne. Ważne jest zachowanie oraz podjęte działanie Saula oraz Mateusza, jak również wielu innych osób, opisanych na kartach Starego oraz Nowego Testamentu. Bóg wybiera każdego z nas do podjęcia powołania. Nawet tych mniej gorliwych, jak Jonasz, który robił, co mógł, żeby nie odpowiedzieć na Boże wezwanie.

Podstawą do otrzymania przez Boga namaszczenia jest pierwszy krok z naszej strony. Zauważmy, że Jezus nie przyszedł do Mateusza i nie powiedział: „Od teraz jesteś jednym z moich najważniejszych uczniów, namaszczam Cię na Ewangelistę i działaj na rzecz Królestwa Niebieskiego!” Zauważmy, że Samuel nie przyszedł do Saula na ranczo i nie powiedział: „Chłopie, od teraz jesteś królem Izraela, cho szybciutko na tron!”

Praktycznie, w każdej z tych historii Bóg ma swój plan, który opiera się na podjęciu przez człowieka powołania, poprzez wykonanie pierwszego korku, a więc wyruszenie w podróż. To właśnie podczas tej podróży zdobywamy doświadczenie, uczymy się wielu rzeczy i wzrastamy w mądrości – i jeśli jesteśmy blisko Boga, to mamy cały czas Jego błogosławieństwo. Jeśli postępujemy źle, to Bóg nadal chce nam błogosławić, ale niestety my poprzez grzech odsuwamy się i sami blokujemy Jego łaskę. Biorąc pod uwagę naszą wolną wolę, to tylko od nas zależy, jak zakończymy nasze życie i co po sobie zostawimy.

Jeśli jesteś w swoim życiu na etapie zadawania sobie pytania: „Co dalej?”; jeśli jesteś w swoim życiu na etapie rozważania, którą drogą podążyć – odpowiedz sobie na pytanie: Co sprawi, że będziesz bliżej Boga? Co sprawi, że dzięki Twoim działaniom przybliżysz Boże Królestwo innym ludziom?

Niewątpliwie ważne jest, aby cały czas prosić Boga o mądrość w podejmowaniu decyzji oraz Ducha Świętego, aby był nieustannie naszym przewodnikiem. Miejmy ufność, że otrzymamy od Boga potrzebne narzędzia oraz pomoc, jeśli tylko odpowiemy na Jego wezwanie.

Może Pan przemówi do Ciebie jak do Mateusza: Pójdź za Mną! Może będzie tak, że pewne wydarzenia doprowadzą do tego, że zostaniesz powołany do pewnych działań. Kluczowe jest jednak to, aby zaufać i dać się prowadzić Bożej Opatrzności dla szerzenia Jego chwały już tutaj na ziemi.

3 komentarze

  • Może warto abyś skorzystał z Kompasu Kariery. Wiele osób odnalazło swoje właściwe powołanie czy też poznało siebie bardziej. Wiem o tym od mojej córki Ani /dziewicy konsekrowanej/, która czasami tym się zajmuje i naszym bliskim robiła.
    „Kompas Kariery (Career Direct) jest rozbudowanym systemem testów, który wykorzystuje biblijne zasady, nowatorską technologię i statystykę do profilowania zawodowego. Tworzony i doskonalony przez ponad 20 lat, poddany rygorystycznym badaniom walidacyjnym” tak w skrócie a można poczytać więcej w internecie.
    To tylko taka myśl mi się nasunęła czytając Twoją wypowiedź o sobie.
    Proszę Boga o mądrość w podejmowaniu decyzji ale również o to aby była zgodna z Jego wolą.
    Pozdrawiam serdecznie.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.