Już Jezus się zatroszczy…

J

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:

Ksiądz Jacek Wojdat, Kolega z roku święceń;

Ksiądz Jacek Szostakiewicz, starszy Kolega, pochodzący z mojej rodzinnej Parafii, Proboszcz Parafii Błogosławionych Męczenników Podlaskich w Siedlcach.

Ksiądz Jacek Guz – Proboszcz i Kustosz Sanktuarium Męczenników Podlaskich w Pratulinie.

Niech Im Pan błogosławi i ciągle wzmacnia Ich kapłańską gorliwość. Zapewniam o modlitwie!

Moi Drodzy, bardzo dziękuję Wszystkim, którzy byli z nami wczoraj, na audycji z cyklu: TYŚ NASZĄ KRÓLOWĄ, w Katolickim Radiu Podlasie. Szczególne podziękowanie kieruję do Ojca Marka Ochlaka, Prowincjała Prowincji Polskiej Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów. Ale dziękuję także wszystkim moim Rozmówcom i Słuchaczom! Niech Pan będzie uwielbiony w tym dziele!

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Poniżej zaś – słówko Kacpra. Jak zawsze – odważne i radykalne! Naprawdę, szczerze doceniam, jak Kacper odważnie i szczerze pisze o swoich własnych doświadczeniach w kształtowaniu i wzmacnianiu swoich relacji z Jezusem! Wielkie dzięki! To bardzo motywujące dla nas wszystkich!

Zatem, co konkretnie mówi dziś do nas Pan? Z jakim przesłaniem zwraca się do mnie osobiście? Duchu Święty, przyjdź, prosimy – i rozjaśnij serca i umysły!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 5 Tygodnia zwykłego, rok II,

Wspomnienie Św. Scholastyki, Dziewicy,

10 lutego 2024.,

do czytań: 1 Krl 12,26–32;13,33–34; Mk 8,1–10

CZYTANIE Z PIERWSZEJ KSIĘGI KRÓLEWSKIEJ:

Jeroboam pomyślał sobie tak: „W tych warunkach władza królewska może powrócić do rodu Dawida, bo jeżeli ten lud będzie chodził na składanie ofiar do świątyni Pana, to zechce wrócić do swego pana, Roboama, króla Judy, i wskutek tego mogą mnie zabić i wrócić do króla Judy, Roboama”.

Dlatego po zastanowieniu się król sporządził dwa złote cielce i ogłosił ludowi: „Zbyteczne jest, abyście chodzili do Jerozolimy. Izraelu, oto Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej”. Postawił zatem jednego w Betel, a drugiego umieścił w Dan. To oczywiście doprowadziło do grzechu, bo lud poszedł do jednego do Betel i do drugiego aż do Dan.

Ponadto urządził przybytki na wyżynach oraz mianował spośród zwykłego ludu kapłanów, którzy nie byli lewitami. Następnie Jeroboam ustanowił święto w ósmym miesiącu, piętnastego dnia tego miesiąca, naśladując święto obchodzone w Judzie, oraz sam przystąpił do ołtarza. Tak uczynił w Betel, składając krwawą ofiarę cielcom, które sporządził, i ustanowił w Betel kapłanów wyżyn, które urządził.

Jeroboam nie zawrócił ze swej złej drogi. Lecz przeciwnie, mianował kapłanów wyżyn spośród zwykłego ludu. Kto tylko chciał, tego wprowadzał na urząd, tak iż stawał się kapłanem wyżyn. Takie postępowanie stało się dla rodu Jeroboama sposobnością do grzechu i powodem usunięcia go i zgładzenia z powierzchni ziemi.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: „Żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka”.

Odpowiedzieli uczniowie: „Skąd tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?”

Zapytał ich: „Ile macie chlebów?”

Odpowiedzieli: „Siedem”.

I polecił ludowi usiąść na ziemi. A wziąwszy te siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali. I rozdali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo i polecił je rozdać.

Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił.

Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i przybył w okolice Dalmanuty.

A OTO SŁÓWKO KACPRA:

W dzisiejszym fragmencie Pierwszej Księgi Królewskiej, w pierwszym czytaniu, mamy przedstawioną historię Jeroboama. Otrzymał on proroctwo, że będzie władał dziesięcioma pokoleniami Izraela. Niestety, już w pierwszym zdaniu widzimy jego zupełny brak wiary w otrzymane proroctwo: Jeroboam pomyślał sobie tak: «W tych warunkach władza królewska może powrócić do rodu Dawida, bo jeżeli ten lud będzie chodził na składanie ofiar do świątyni Pana, to zechce wrócić do swego pana, Roboama, króla Judy, i wskutek tego mogą mnie zabić i wrócić do króla Judy, Roboama».

Doskonale widać – jak na dłoni – że postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Nie polega na tym, co mówi mu Bóg, który zawsze dotrzymuje słowa, ale właśnie zaczyna myśleć według swojej logiki. Jest to jeden z etapów, prowadzących do całkowitego odejścia od Boga.

Gdyby uwierzył w słowo, dane od Pana, nie musiałby obawiać się, że odejdą od niego ludzie. On jednak zdaje się podejmować decyzje w oparciu o własny rozum, a nie o Boży plan, który był dla niego przygotowany. Przypomina Wam to może inną postać ze Starego Testamentu, która zachowała się podobnie?

Oczywiście, mam tu na myśli Abrahama. Chociaż Abraham był wzorem osoby, która wierzyła Bogu mimo okoliczności, to był taki moment, gdy Abraham – zupełnie jak Jeroboam – pomyślał sobie, że ten obiecany mu potomek to już powinien w sumie dawno temu być. Za namową więc swojej żony Sary współżył ze swoją niewolnicą Hagar i tak narodził się Izmael, który nie był planowany przez Boga jako pierworodny syn Abrahama.

Następnie Hagar otrzymała od Anioła Pana następujące proroctwo co do potomków Izmaela: Anioł Pański oznajmił: «Rozmnożę twoje potomstwo tak bardzo, że nie będzie można go policzyć». I mówił: «Jesteś brzemienna i urodzisz syna, któremu dasz imię Izmael, bo słyszał Pan, gdy byłaś upokorzona. A będzie to człowiek dziki jak onager: będzie on walczył przeciwko wszystkim i wszyscy – przeciwko niemu; będzie on utrapieniem swych pobratymców».

Jak wiemy, Izmael w Koranie jest przedstawiony jako pierwszy z proroków islamu i praojciec wszystkich Arabów. I tak to właśnie kończy się branie spraw w swoje ręce i zaczynanie myślenia po swojemu, a nie zgodnie z obietnicą Boga.

Takich przykładów jest bardzo wiele. Zadajmy sobie pytanie: Czy ja w swoim życiu nie mam czasami tak, że zaczynam zastanawiać się jak JA bym coś zrobił? Nie myślimy wtedy o danym nam przez Boga proroctwie, obietnicy. W sytuacji, gdy zaczynamy myśleć, kombinować i próbować coś przyspieszyć – możemy „zmajstrować” coś, co będzie miało negatywny wpływ na naszą przyszłość, a w niektórych przypadkach pewnie i przyszłość losów świata.

Abraham jest nazywany ojcem wiary i ojcem narodów, ponieważ po swoim występku nadal trwał przy Bogu. Jeroboam, niestety, przez swoją zatwardziałość i trwanie przy swoim – stracił łączność z Bogiem i jak czytamy: Takie postępowanie stało się dla rodu Jeroboama sposobnością do grzechu i powodem usunięcia go i zgładzenia z powierzchni ziemi.

Czy jego postępowanie było karą za jego grzechy? Nie. Jego wolna wola i jego decyzje doprowadziły go do tego. Chcę, by to było jasne! Tak, jak w przypadku Abrahama Bóg jest zawsze w stanie wyprowadzić dobro nawet z najtrudniejszej sytuacji, tak w przypadku drugiego omawianego jegomościa – niestety – Bóg nie miał pola manewru, ponieważ nigdy nie będzie działał przeciwko naszej wolnej woli.

Sam w swoim życiu mam kilka takich okoliczności, co do których nie wiem, jak i kiedy się dzieją lub zadzieją… Takim przykładem chociażby oczekiwane narodziny mojego potomka, o którego jakiś czas już się staramy. I zupełnie tak, jak Abraham chciałbym, aby to było jak najszybciej. Nie zamierzam co prawda realizować pomysłów z segregatora Abrahama, ale tak po ludzku chciałoby się jakoś to wszystko przyspieszyć. Tylko jakiś czas temu otrzymałem proroctwo na temat tego, że ten potomek będzie i nawet wiem, jak będzie miał na imię – i wiem, że w odpowiednim czasie on się pojawi. Czy to jest naiwność?

Pewnie ktoś tak mógłby powiedzieć. Ja na każdym kroku zaskakuje się tym, jak bardzo Bóg jest wierny swoim obietnicom i jak bardzo troszczy się o swoje dzieci. Nie dalej, jak kilka dni temu, w godzinach popołudniowych, zaczęła brać mnie jakaś choroba. Czułem się dość słabo, zaczęło robić mi się chłodno i byłem dość zmęczony. Postanowiłem położyć się i zdrzemnąć.

Po krótkiej drzemce termometr pokazał 37 stopni. Kilka godzin później temperatura wzrosła do 38 stopni a samopoczucie bardzo mocno się pogorszyło. Znowu postanowiłem chwilę się zdrzemnąć i już po północy, po przebudzeniu, poczułem ogromne rozpalenie całego organizmu i ledwo byłem w stanie się poruszać. Temperatura przekroczyła 39 stopni i miałem wrażenie, że będzie rosła.

Razem z Żoną zacząłem się modlić i przez wiarę przyjąłem, że Jezus jest przy mnie i na pewno nie pozwoli chorobie wygrać. Byłem pewny, że skoro obiecał, że będzie troszczył się o swoje dzieci, to tak po prostu jest. Rano obudziłem się już z normalną temperaturą, a dwa dni później nie czułem praktycznie w ogóle, że byłem chory. Takich świadectw działania Boga mam bardzo wiele.

Jezus nie zostawia ludzi samym sobie. Przykładem jest historia z dzisiejszej Ewangelii. Oprócz nauczania, nasz kochający Bóg dba również o potrzeby ciała. Nie chce, by ludzie, którzy za Nim podążają i słuchają Jego głosu, gdzieś w tej drodze zasłabli, bądź opadli z sił. Ten fragment tak bardzo wpisuje się w moją historię z chorobą.

Jezus mówi do uczniów, że żal mu tego tłumu, który przy Nim trwa nieprzerwanie od kilku dni. Przychodzi więc z pomocą ludziom, którzy nawet bezpośrednio o tę pomoc nie proszą. Wystarczy, że trwają przy Nim, a On sam z siebie troszczy się o każdego. Dlatego przez wiarę przyjmuję, że nie muszę sam martwić się o moją przyszłość i moje sprawy, bo jeśli zaufam i będę przy Bogu, to nawet bez proszenia On sam zatroszczy się o moje samopoczucie, zdrowie i przyszłość.

To co jest ważne i co chcę, by tu jasno wybrzmiało: nie można jedynie usiąść i czekać z założonymi rękoma, aż coś samo się zrobi. Jezus wiele razy mówił wprost, że trzeba będzie się natrudzić, jeśli mamy być Jego uczniami. Zaufanie Bogu i podążanie Jego drogami to bardzo wymagająca droga, na której trzeba uważać, żeby nie dać się zwieść nieprzyjacielowi.

Również Bóg działa wtedy, gdy my podejmujemy działanie. Tylko czym innym jest podejmowanie działania w oparciu o Boży plan i współpracę z Jego łaską, a czym innym jest pomijanie obecności Boga w naszym życiu i „kombinowanie”, jak zrobić, aby było tak, jak mi się zamarzy.

Ktoś zapyta: OK, ale jak to rozróżnić? Jak podejmować działanie, które oparte jest o Boży plan? Jak w ogóle mam poznać ten plan?” Moja odpowiedź jest taka sama od zawsze: bliska relacja z Bogiem! Bez relacji z Bogiem, która wprost polega na znajomości Jego słowa, zawartego w Biblii nie będziemy mieli pojęcia, jaki jest Boży plan na nasze życie.

Jeśli nie wiesz, co zrobić, to zacznij od czytania codziennie jednego rozdziału, zaczynają na przykład od Nowego Testamentu. Czytaj, analizuj, rozważaj i pytaj Boga, co dany fragment do Ciebie mówi. Proś Ducha Świętego o mądrość i zrozumienie czytanego słowa. To jest jedyna droga do poznania Bożego planu w Twoim życiu. Jeśli będziesz w bliskiej relacji z Bogiem i będziesz przy Nim trwał, to On już zatroszczy się o wszystko, co jest Ci potrzebne do życia…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.