Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu wczorajszym urodziny przeżywała Faustyna Sulowska, Córka bliskich mi ludzi z Lublina.
Dzisiaj natomiast imieniny przeżywa Ksiądz Waldemar Mróz – Wikariusz mojej rodzinnej Parafii.
Niech Pan Obojgu błogosławi i udziela swoich darów. Zapewniam o modlitwie!
Drodzy moi, pozdrawiam Was z Lublina, skąd w miarę sprawnie wyruszę do Siedlec, stamtąd udam się do Kodnia, gdzie już dość dawno nie byłem, a gdzie – jak przy każdej wizycie u Matki – będę pamiętał o Was w modlitwie. Tam też zamierzam odprawić Mszę Świętą w intencji Maturzystów! I Was proszę, abyście o naszych Maturzystach pamiętali w modlitwie!
Potem, w mojej rodzinnej Parafii, odprawię kolejną Mszę Świętą gregoriańską, a przy okazji – spotkam się z Rodzicami. A potem – powrót do Siedlec. Takie to plany na dzisiaj… W samej Białej Podlaskiej mam także kilka spraw do załatwienia. Wszystkie te plany oddaję Panu naszemu!
Teraz zaś już zapraszam zatem do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Życiowe, mądre, głębokie… Znamionujące prawdziwą znajomość życia w jego różnych odsłonach, jaką wykazuje się Autor. Ale też – jakiś ogromny entuzjazm, wyrażony w tych mocnych zachętach, aby się nie poddawać, pomimo trudności. Wielkie dzięki za to słówko! I za świadectwo wiary, przekładanej na konkrety życia! Niech Pan będzie uwielbiony we wszystkim, czego się Szymon podejmuje na różnych płaszczyznach. A jest tego trochę…
Zatem, prośmy teraz Ducha Świętego, aby oświecił nasze umysły i serca, byśmy odczytali to jedyne, konkretne przesłanie, z jakim Pan dziś do każdej i każdego z nas osobiście się zwraca.
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Wtorek 5 Tygodnia Wielkanocy,
5 maja 2026.,
do czytań: Dz 14,19–28; J 14,27–31a
CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
Do Listry nadeszli Żydzi z Antiochii i z Ikonium. Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje. Kiedy go jednak otoczyli uczniowie, podniósł się i wszedł do miasta, a następnego dnia udał się razem z Barnabą do Derbe.
W tym mieście głosili Ewangelię i pozyskali wielu uczniów, po czym wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli.
Potem przeszli przez Pizydię i przybyli do Pamfilii. Nauczali w Perge, zeszli do Attalii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali.
Kiedy przybyli i zebrali Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary. I dość długi czas spędzili wśród uczniów.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie.
A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał”.
A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:
Nie powinniśmy się poddawać. Ludzie, którzy wierzą w Chrystusa i żyją zgodnie z Jego nauką – nigdy się nie poddają. Oczywiście, łatwo jest mówić takie słowa, ale rzeczywistość niestety je weryfikuje i często rezygnujemy z wyznaczonych celów.
Należy na wstępie wyjaśnić, że nie każdy cel w naszym życiu jest ważny i przynosi nam korzyści. Są w naszym życiu ambicje i pragnienia, które nam bardziej szkodzą, niż pozwalają zyskać coś wartościowego. Skupiam się jednak dziś na celach, które są wyznaczone nie tyle przez nas samych, co we współpracy z Chrystusem. Takimi celami może być nie tylko rozwój osobisty, ale przede wszystkim dążenie do świętości w codzienności – w małych wyborach, w relacjach z innymi ludźmi i w wierności Bogu! Nawet wtedy, gdy jest trudno.
I właśnie dzisiejsza Liturgia Słowa daje nam wskazówki, jak się nie poddawać, gdy wydaje nam się, że rezygnacja to jedyna słuszna decyzja. Przyjrzyjmy się historii, jaka przydarzyła się św. Pawłowi. Głosił on Ewangelię w Listrze. To nie spodobało się jednak Żydom, więc podburzając lud – ukamienowali go. Można byłoby powiedzieć, że ciężko jest sobie wyobrazić gorsze efekty swojej własnej pracy.
My również poświęcamy dużo czasu, energii i angażujemy się w sprawy ważne, o których można powiedzieć, że są to często „sprawy Boże”, które mają przybliżyć innych do wiary, które mają na celu pomoc drugiemu człowiekowi. Często nasze działania są dobre i wypływają ze szczerego serca, a mimo to tracimy zapał do ich kontynuowania, bo ktoś złym słowem albo zachowaniem nas do tego zniechęcił. Co w takiej sytuacji powinniśmy zrobić?
Wróćmy do pierwszego czytania. Świętego Pawła próbowano zabić za głoszenie Ewangelii. Wiemy, że przeżył ukamienowanie, a mimo to nie zrezygnował i nie zmienił wcześniej wyznaczonego celu. Poszedł z Barnabą do Derbe, aby zebrać siły i wrócił do głoszenia Ewangelii tam, gdzie mu ją przerwano. Mało tego! Poszedł jeszcze do miejsca, skąd pochodzili Żydzi, którzy chcieli go zabić, czyli do Antiochii i Ikonium, by tam też robić swoje.
To nieprzyjemne doświadczenie, jakiego doznał, nie spowodowało rezygnacji – wręcz przeciwnie, zmobilizowało św. Pawła do jeszcze odważniejszego głoszenia Ewangelii.
Patrząc na tę historię – powinniśmy uczyć się wytrwałości. Następnym razem, gdy usłyszymy od kogoś, że to, co robimy, to strata czasu albo że nie ma to sensu lub: „zajmij się czymś innym”, to zamiast traktować to jako argument do rezygnacji, powinniśmy zebrać siły i iść dalej naprzód. Gdy mierzymy wysoko, zawsze będziemy spotykać się z przeszkodami, tylko rzeczy bezwartościowe udaje się realizować bez żadnych przeciwności.
Warto również zauważyć, że te nieprzyjemne doświadczenia, z jakimi mamy do czynienia, są nauką dla nas, ale też dla innych ludzi. Wyciągnięcie właściwych wniosków z trudnych doświadczeń powoduje, że jeszcze bardziej zbliżamy się do wyznaczonego celu. Apostoł Paweł jest tego doskonałym przykładem: po jego złych doświadczeniach i dobrych wnioskach dowiadujemy się, że: Kiedy przybyli i zebrali miejscowy Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary.
To wszystko możliwe było i nadal jest dzięki Chrystusowi, który daje nam pokój. Bo zauważmy, że nasze rezygnacje czy zaniechania często biorą się ze strachu. Jesteśmy zaniepokojeni tym, co przyniesie przyszłość, jak będzie wyglądało nasze życie, co powiedzą inni. Patrząc jednak oczami wiary – jeśli Chrystus daje nam pokój – to czy w naszym życiu jest jeszcze miejsce na strach?
Chrystus chce napełniać całe nasze serca swoim pokojem, natomiast to my czasem zostawiamy miejsce, obszary naszego życia, do których nie pozwalamy Mu dotrzeć i tam, niestety, często wchodzi lęk i trwoga.
Zatem:
Wpatrując się w Chrystusa – napełniamy się Jego pokojem, byśmy nigdy nie poddawali się w sprawach ważnych!

My naprawdę potrzebujemy pokoju zarówno w sensie polityki zagranicznej, jak i po to, aby w naszych sercach nie było gniewu, nienawiści i odrzucenia.